Widokówka z tego świata i inne rymy z lat 1986–1988 Quotes
Widokówka z tego świata i inne rymy z lat 1986–1988
by
Stanisław Barańczak22 ratings, 4.32 average rating, 2 reviews
Widokówka z tego świata i inne rymy z lat 1986–1988 Quotes
Showing 1-2 of 2
“Szkoda, że Cię tu nie ma. Zamieszkałem w punkcie,
z którego mam za darmo rozległe widoki:
gdziekolwiek stanąć na wystygłym gruncie
tej przypłaszczonej kropki, zawsze ponad głową
ta sama mroźna próżnia
milczy swą nałogową
odpowiedź. Klimat znośny, chociaż bywa różnie.
Powietrze lepsze pewnie niż gdzie indziej.
Są urozmaicenia: klucz żurawi, cienie
palm i wieżowców, grzmot, bufiasty obłok.
Ale dosyć już o mnie. Powiedz, co u Ciebie
słychać, co można widzieć,
gdy się jest Tobą.
Szkoda, że Cię tu nie ma. Zawarłem się w chwili
dumnej, że się rozrasta w nowotwór epoki;
choć jak ją nazwą, co będą mówili
o niej ci, co przewyższą nas o grubą warstwę
geologiczną stojąc
na naszym próchnie, łgarstwie,
niezniszczalnym plastiku, doskonaląc swoją
własną mieszankę śmiecia i rozpaczy
nie wiem. Jak zgniatacz złomu, sekunda ubija
kolejny stopień, rosnący pod stopą.
Ale dosyć już o mnie. Mów jak Tobie mija
czas-i czy czas coś znaczy,
gdy się jest Tobą.
Szkoda, że Cię tu nie ma. Zagłębiam się w ciele,
w którym zaszyfrowane są tajne wyroki
śmierci lub dożywocia-co niewiele
różni się jedno z drugim w grząskim gruncie rzeczy,
a jednak ta lektura
wciąga mnie, niedorzeczny
kryminał krwi i grozy, powieść rzeka, która
swój mętny finał poznać mi pozwoli
dopiero, gdy i tak nie będę w stanie unieść
zamkniętych ciepłą dłonią zimnych powiek.
Ale dosyć już o mnie. Mów jak Ty się czujesz
z moim bólem-jak boli
Ciebie Twój człowiek.”
― Widokówka z tego świata i inne rymy z lat 1986–1988
z którego mam za darmo rozległe widoki:
gdziekolwiek stanąć na wystygłym gruncie
tej przypłaszczonej kropki, zawsze ponad głową
ta sama mroźna próżnia
milczy swą nałogową
odpowiedź. Klimat znośny, chociaż bywa różnie.
Powietrze lepsze pewnie niż gdzie indziej.
Są urozmaicenia: klucz żurawi, cienie
palm i wieżowców, grzmot, bufiasty obłok.
Ale dosyć już o mnie. Powiedz, co u Ciebie
słychać, co można widzieć,
gdy się jest Tobą.
Szkoda, że Cię tu nie ma. Zawarłem się w chwili
dumnej, że się rozrasta w nowotwór epoki;
choć jak ją nazwą, co będą mówili
o niej ci, co przewyższą nas o grubą warstwę
geologiczną stojąc
na naszym próchnie, łgarstwie,
niezniszczalnym plastiku, doskonaląc swoją
własną mieszankę śmiecia i rozpaczy
nie wiem. Jak zgniatacz złomu, sekunda ubija
kolejny stopień, rosnący pod stopą.
Ale dosyć już o mnie. Mów jak Tobie mija
czas-i czy czas coś znaczy,
gdy się jest Tobą.
Szkoda, że Cię tu nie ma. Zagłębiam się w ciele,
w którym zaszyfrowane są tajne wyroki
śmierci lub dożywocia-co niewiele
różni się jedno z drugim w grząskim gruncie rzeczy,
a jednak ta lektura
wciąga mnie, niedorzeczny
kryminał krwi i grozy, powieść rzeka, która
swój mętny finał poznać mi pozwoli
dopiero, gdy i tak nie będę w stanie unieść
zamkniętych ciepłą dłonią zimnych powiek.
Ale dosyć już o mnie. Mów jak Ty się czujesz
z moim bólem-jak boli
Ciebie Twój człowiek.”
― Widokówka z tego świata i inne rymy z lat 1986–1988
“Słońce, tak dufnie jaskrawe
na placu przed klinika,
zamiast na wskros mnie przeniknać,
umiało na dobra sprawę
naswietlić tylko powierzchnię
mojej skóry czy kurtki,
co najwyżej pobieżnie
olsnić oczy przez krótki
moment przed ich zmrużeniem;
tu, w czterech scianach półmrocznych scianach,
przez scisła bryłę ciała
przebija się - nieznużenie
i błyskawicznie - nikła
bladosć promienia, który
jak wscibski brukowy dziennikarz
ujawnia pod gruboskórnym
zdrowiem wewnętrzne wstydy,
sztywna kruchosć i sliski
dygot, żałosne spiski,
skandale i ohydy,
skrywane w sobie przed soba,
by siebie nie przestraszyć.
Radiologu Bez Twarzy,
niech stanę obok
Ciebie, pokaż mi ekran
z tym mna, znanym na wylot
jedynie Tobie; chwila
wiedzy niech mnie przeswietla
Twój promień, tylko jedna:
daj - nim ja zaciemnię, zagrzebię -
sprobować, czy zniosę tę pewnosć
siebie.”
― Widokówka z tego świata i inne rymy z lat 1986–1988
na placu przed klinika,
zamiast na wskros mnie przeniknać,
umiało na dobra sprawę
naswietlić tylko powierzchnię
mojej skóry czy kurtki,
co najwyżej pobieżnie
olsnić oczy przez krótki
moment przed ich zmrużeniem;
tu, w czterech scianach półmrocznych scianach,
przez scisła bryłę ciała
przebija się - nieznużenie
i błyskawicznie - nikła
bladosć promienia, który
jak wscibski brukowy dziennikarz
ujawnia pod gruboskórnym
zdrowiem wewnętrzne wstydy,
sztywna kruchosć i sliski
dygot, żałosne spiski,
skandale i ohydy,
skrywane w sobie przed soba,
by siebie nie przestraszyć.
Radiologu Bez Twarzy,
niech stanę obok
Ciebie, pokaż mi ekran
z tym mna, znanym na wylot
jedynie Tobie; chwila
wiedzy niech mnie przeswietla
Twój promień, tylko jedna:
daj - nim ja zaciemnię, zagrzebię -
sprobować, czy zniosę tę pewnosć
siebie.”
― Widokówka z tego świata i inne rymy z lat 1986–1988
