“- Ten stary - mówi starannie wylizując łapę - na prawdę go ożywiono?
- Tak.
- Znowu jest żywy, chodzi i mówi?
-Wątpię żeby mówił, a tym bardziej chodził, ale żyje.
- Szkoda - mruczy Szczekn.
- Szkoda?
- Tak. Szkoda, że nie mówi. Bardzo jestem ciekaw co jest tam.
- Gdzie?
- Tam gdzie on był, gdy stał się martwy.
Uśmiecham się.
- Myślisz, że tam w ogóle coś jest?
- Powinno być. Powinienem przecież gdzieś być, kiedy mnie już nie będzie.
- A gdzie się podziewa prąd elektryczny kiedy się go wyłącza?
- Tego nigdy nie mogłem zrozumieć - przyznaje Szczekn.- Ale Ty rozumujesz nieściśle. Tak, nie wiem gdzie się podziewa prąd elektryczny, kiedy się go wyłącza, ale nie wiem także skąd się bierze kiedy się go włącza. A skąd ja się wziąłem to wiem i rozumiem.
- A więc gdzie byłeś kiedy Cię nie było? - ale dla Szczekna to nie jest żaden problem.
- Byłem we krwi swoich rodziców. A przedtem we krwi rodziców swoich rodziców.
- A więc kiedy Ciebie nie będzie, będziesz w krwi swoich dzieci.
- A jeśli nie będę miał dzieci?
- Będziesz w ziemi, w trawie, w drzewach.
- To nie tak! W trawie i w drzewa będzie moje ciało, ale gdzie będę ja sam?
- W krwi twoich rodziców też byłeś nie Ty sam, tylko twoje ciało. Nie pamiętasz przecież jak ci było w krwi twoich rodziców.
- Jak to: nie pamiętam? Bardzo wiele pamiętam. - dziwi się Szczekn.
- Fakt, masz rację. - mamroczę pokonany. - Przecież wy macie pamięć genetyczną.
- Nazwać to można jak kto chce. - mruczy Szczekn. - Ale ja na prawdę nie wiem gdzie ja się podzieję jeśli zaraz umrę. Przecież nie mam dzieci.
Decyduję się przerwać tę dyskusję. Jest dla mnie jasne: nigdy nie zdołam przekonać Szczekna, że "tam" nie ma niczego.”
―
Arkadij Strugaccy,
Beetle in the Anthill