Narzeczone Chopina Quotes
Narzeczone Chopina
by
Magda Knedler76 ratings, 4.18 average rating, 16 reviews
Narzeczone Chopina Quotes
Showing 1-30 of 59
“Ćwiczyłam do upadłego. Odrzuciłam nauki Solivy i wzięłam sobie do serca zarówno wskazówki panny Sontag, jak i uwagi Kurpińskiego. Poszłam nawet do niego i poprosiłam, by posłuchał, czy dobrze śpiewam arię z Pani jeziora, a zwłaszcza fragment oh, quante lagrime per te versai, “och, ile łez wylałam przez ciebie”. Tutto detesto, “nienawidzę wszystkiego” — chciałam powiedzieć aż do h dolnego tak doskonale, tak czysto, żeby wszyscy się dziwili, żeby on się dziwił, żeby to było nowe, piękne, efektowne i znaczące. Nienawidzę wszystkiego! Nisko zaśpiewane, żadnego nieudolnego miauczenia na wysokich tonach. Dość miałam Solivy i jego wmawiania mi, że sopran, sopran, tylko sopran. (…) Wreszcie koncert się odbył. (…) Widziałam, jak na mnie patrzył. Brak gorsetu pomógł mi wyśpiewać to dolne h — nienawidzę wszystkiego! — tak, że aż poczułam je w brzuchu. Frycek miał tę chwilę zapamiętać na zawsze.
Oh, quante lagrime per te versai!
Och, ile łez wylałam przez ciebie!
Co było później? Pożegnanie.”
― Narzeczone Chopina
Oh, quante lagrime per te versai!
Och, ile łez wylałam przez ciebie!
Co było później? Pożegnanie.”
― Narzeczone Chopina
“Co za kokieteria, co za oczka, włoski, ząbki, co za wykręcanie się na wszystkie strony już tak zaraz od wejścia, jak gdyby nic innego wcześniej w życiu nie robiła, jak gdyby się na scenie urodziła. Grała przepysznie, to wiadomo i każdy widział. Dlatego brawa wielkie. Ale dalej? Tyś też słyszała, tylko mi nie mów, że nie. W pierwszym akcie nie do poznania, w drugim trochę bardziej, ale też nie to. I czasem się jej uda porządnie sfałszować. (…) Czy ty słyszysz, o czym ja mówię? Gazety poczytaj, a zobaczysz, że to samo będą pisać. To ostatnie zdanie zwłaszcza, że jej się czasem uda porządnie sfałszować. Ty zaś nie masz sobie równych, co się tyczy czystości, intonacji i głębi. (…) Tak! Ania kokietuje. Ładnie kokietuje, przyznaję. I w ogóle jest ładna, bardzo się podoba, i suknia ładna, i wyobraźnia działa, więc to, co pod suknią, też się zapewne może podobać. (...) Ale ty jesteś w śpiewie bez porównania wyżej.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Ćwiczyłam do upadłego. Odrzuciłam nauki Solivy i wzięłam sobie do serca zarówno wskazówki panny Sontag, jak i uwagi Kurpińskiego. Poszłam nawet do niego i poprosiłam, by posłuchał, czy dobrze śpiewam arię z Pani jeziora, a zwłaszcza fragment oh, quante lagrime per te versai, “och, ile łez wylałam przez ciebie”. Tutto detesto, “nienawidzę wszystkiego” — chciałam powiedzieć aż do h dolnego tak doskonale, tak czysto, żeby wszyscy się dziwili, żeby on się dziwił, żeby to było nowe, piękne, efektowne i znaczące. Nienawidzę wszystkiego! Nisko zaśpiewane, żadnego nieudolnego miauczenia na wysokich tonach. Dość miałam Solivy i jego wmawiania mi, że sopran, sopran, tylko sopran. (…) Wreszcie koncert się odbył. (…) Widziałam, jak na mnie patrzył. Brak gorsetu pomógł mi wyśpiewać to dolne h — nienawidzę wszystkiego! — tak, że aż poczułam je w brzuchu. Frycek miał tę chwilę zapamiętać na zawsze,
Oh, quante lagrime per te versai!
Och, ile łez wylałam przez ciebie!
Co było później? Pożegnanie.”
― Narzeczone Chopina
Oh, quante lagrime per te versai!
Och, ile łez wylałam przez ciebie!
Co było później? Pożegnanie.”
― Narzeczone Chopina
“Takiej muzyki nie można stworzyć bez miłości, bez świadomości, czym ta miłość jest. Czy pan to czuje? Słyszy? Nie? Niech więc pan słucha i słucha, w nieskończoność. Tylko wtedy pan pozna młodego Frycka, tego młodzieńca, którym był w wieku dwudziestu lat.
Tylko wtedy.”
― Narzeczone Chopina
Tylko wtedy.”
― Narzeczone Chopina
“Frycek był geniuszem. I na dodatek — stawał się kimś innym, kiedy grał. Nie był przy fortepianie tym chłopcem, który mi tak nieśmiało wyznawał uczucia, tym, z którym wymieniałam czasem niewinne, a czasem namiętne pocałunki. Przy fortepianie liczyła się dlań tylko muzyka. Wiedziałam już, że to właśnie ona jest dla niego najważniejsza. Żadna z nas, kobiet w jego życiu, nigdy z muzyką nie wygrała. I być może dobrze się stało.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Zapewne straszna to chwila dla całkiem dobrego muzyka i kompozytora, kiedy nagle słyszy kogoś dwa razy młodszego i nieporównanie lepszego, doskonałego, genialnego. Chwila, w której ten dobry muzyk i kompozytor wie, że nigdy tak doskonały i genialny nie będzie, choćby ćwiczył przez kolejne dekady. Nie każdej rzeczy da się przecież nauczyć. Z niektórymi trzeba się po prostu urodzić. Straszne, prawda? Tak nagle zdać sobie z tego sprawę.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“W tamtym czasie znowu zaczęłam odczuwać strach. Strach przed własną niedoskonałością, przed tym, że nigdy nie będę dość dobra, dość biegła, dość utalentowana, że jest we mnie czegoś za mało, bym kiedykolwiek stała się naprawdę wielką artystką.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“To miała być moja scena, proszę pana, a obejmował ją całkowicie w swoje władanie człowiek, którego...
Pan dobrze wie, że czasem wypowiedzenie jednego słowa chroni nas od popadnięcia w obłęd.
Wie pan to, prawda?”
― Narzeczone Chopina
Pan dobrze wie, że czasem wypowiedzenie jednego słowa chroni nas od popadnięcia w obłęd.
Wie pan to, prawda?”
― Narzeczone Chopina
“(...) i nie do końca była wiadomo, kiedy coś się stanie. Bo że się stanie, nikt nie wątpił. Warszawa była jak beczka prochu. Każdy chodził podenerwowany i jakby przymuszony do podjęcia ważnych decyzji, bo albo teraz, albo nigdy.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“To wszystko mogło się przecież potoczyć inaczej. Jakoś na pewno mogło. Jeśliby nawet wyjechał, to niekoniecznie na zawsze, tak sobie powtarzałam. Czekałabym. Wróciłby po mnie. Kto inny by może nie wrócił, ale on tak, bo w nim była prawda. Wierzyłam mu. Ufałam. Wróciłby i wtedy... Wtedy co? Jeszcze nie wiedziałam.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Fryc patrzył na mnie z mieszaniną niedowierzania i radości.
— Konstancjo — zwrócił się do mnie po imieniu. — Ty jesteś zazdrosna! Czy to prawda? Powiedz, Konstancjo, czy jesteś choć trochę zazdrosna, bo to mnie uczyni najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Ty nie masz pojęcia, jak bardzo przez te wszystkie miesiące byłem zazdrosny o każdego, kto tu do was przychodził, o każdego, kto cię słuchał na koncertach i w kościele, a później robił do ciebie maślane oczy i był przy tym taki wysoki, taki postawny, taki z wąsem, gdy tymczasem ja...”
― Narzeczone Chopina
— Konstancjo — zwrócił się do mnie po imieniu. — Ty jesteś zazdrosna! Czy to prawda? Powiedz, Konstancjo, czy jesteś choć trochę zazdrosna, bo to mnie uczyni najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Ty nie masz pojęcia, jak bardzo przez te wszystkie miesiące byłem zazdrosny o każdego, kto tu do was przychodził, o każdego, kto cię słuchał na koncertach i w kościele, a później robił do ciebie maślane oczy i był przy tym taki wysoki, taki postawny, taki z wąsem, gdy tymczasem ja...”
― Narzeczone Chopina
“— Profesor Elsner bardzo się zżyma, że tak tu przychodzimy do pań. Uważa, że nastał upadek obyczajów i wszelkiej moralności.
— Zagłada świata.
— Tak. I jeszcze, że... tworzę teraz pod wpływem pięknych oczu.
Fryc nabrał trochę odwagi na tych swoich wojażach, wspominałam?”
― Narzeczone Chopina
— Zagłada świata.
— Tak. I jeszcze, że... tworzę teraz pod wpływem pięknych oczu.
Fryc nabrał trochę odwagi na tych swoich wojażach, wspominałam?”
― Narzeczone Chopina
“My dwoje, gdzieś daleko stąd, w pięknym europejskim mieście, budzimy się wczesnym popołudniem zmęczeni wieczornym koncertem. Służący przynosi nam filiżanki z czekoladą, a my pijemy ją w łóżku, wspominając mój śpiew i jego grę i planując następne występy. Żyjemy w tej wizji sobą i muzyką. Podbijamy świat.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Widzi pan, teraz się ludzie śmieją z miłości zwanej romantyczną. Że taka była poetyczna, piękna, silna aż po grób. Że się wznosiła ponad wszelkie reguły, nic jej nie mogło krępować. Żadne więzy, które by ktoś narzucił. Owszem, nawet te małżeńskie. Jeśli się ludzie kochali, nie potrzebowali umów.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Z trudem się jednak powstrzymywałam, by nie rzucić mu się na szyję, tak mnie ucieszył jego widok. Był jeszcze piękniejszy niż dawniej. Nie mówię "przystojniejszy", tylko właśnie piękniejszy, bo zapewne pan zauważył, że w odniesieniu do Fryca każdy częściej używa właśnie tego słowa. Nie wiem, czy on był przystojny. Na pewno był piękny.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Wrócił. Był wrzesień, koniec lata, osobliwy czas, kiedy w złotych godzinach powoli odchodzą ciepłe dni.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Nie sądziłam, że Warszawa może się nagle wydać taka pusta. Kiedy się żegnaliśmy, nie dałam mu oczywiście poznać po sobie, jak bardzo mnie uwiera świadomość, że go nagle nie będzie.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“O! Paganini był jedyny w swoim rodzaju i drugiego takiego już nigdy nie będzie. Mam oczywiście na myśli skrzypce. Nie będzie drugiego takiego dla skrzypiec. Bo dla fortepianu ktoś taki był. Frycek. W Warszawie grał jeszcze spokojne melodie, budzące dobrze skojarzenia, ale nosił już w sobie to coś — coś nadludzkiego — kiedy uderzał w klawisze. Odnosiłam czasem wrażenie, że jego z nami wcale nie ma. Że dopiero kiedy kończy grać, wraca i zaczyna dostrzegać, gdzie się znajduje, z kim i dlaczego.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Zaczęliśmy od muzyki — z nikim się tak nie rozmawiało o muzyce jak z nim — od której przeszliśmy do rozmów o życiu, marzeniach, przyszłości. I zawsze, zawsze było coś niezwykłego w jego spojrzeniu. Kiedy mówił do mnie i patrzył w ten sposób, wiedziałam, że jest zupełnie szczery, że nie ma w nim w ogóle fałszu. I wie pan? Czasem zdawał mi się naiwnym i radosnym dzieckiem, a czasem kimś znacznie starszym, kto doświadczył już bólu i rozczarowania. Na szczęście to drugie jeszcze w nim nie dominowało. Dało się przepędzić ten smutek, sprawić, by znowu się uśmiechał. A warto było patrzeć na jego uśmiech.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“— Bardzo... bardzo mi się podobał pani występ — wydukał.
— Dziękuję — wydukałam ja.
To nie było to, rozumie pan? Chcieliśmy powiedzieć sobie coś zupełnie innego, jakąś rzecz, która by miała znaczenie. Przez cały czas o tym myślałam, kiedy dukaliśmy kolejne słowa, przestępując z nogi na nogę. Wreszcie to ja nie wytrzymałam.
— Dziękuję za to, co pan zrobił. Przed moim występem.
Widziałam, że z trudem przełyka ślinę. Może poczuł znowu to, co musiał przecież czuć wtedy. Zabrał mój strach. Pewnie wziął go na siebie.
— To przecież... to wszystko dla pani.
Mało efektowna i błyskotliwa rozmowa? Ja nie spałam po niej całą noc i zapewniam, że on nie spał także.”
― Narzeczone Chopina
— Dziękuję — wydukałam ja.
To nie było to, rozumie pan? Chcieliśmy powiedzieć sobie coś zupełnie innego, jakąś rzecz, która by miała znaczenie. Przez cały czas o tym myślałam, kiedy dukaliśmy kolejne słowa, przestępując z nogi na nogę. Wreszcie to ja nie wytrzymałam.
— Dziękuję za to, co pan zrobił. Przed moim występem.
Widziałam, że z trudem przełyka ślinę. Może poczuł znowu to, co musiał przecież czuć wtedy. Zabrał mój strach. Pewnie wziął go na siebie.
— To przecież... to wszystko dla pani.
Mało efektowna i błyskotliwa rozmowa? Ja nie spałam po niej całą noc i zapewniam, że on nie spał także.”
― Narzeczone Chopina
“(...) zaczął nam gratulować, nasze oczy ciągle się spotykały, rozumie pan, ciągle. Czy pan przeżył kiedyś coś takiego? Nie mogliśmy przestać na siebie patrzeć.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Wprawdzie nie pamiętam, co śpiewałam, ale pamiętam uczucie. Dziwne, silne. Bardzo chciałam śpiewać dobrze, nie tylko poprawnie — chciałam wyśpiewać emocje, czytelny przekaz. Już pan wie dlaczego? On tam był. Zobaczyłam go i z początku myślałam, że nie zaśpiewam w ogóle. Najpierw ogarnęła mnie złość. Jak on śmiał tak mnie śledzić, jak śmiał przychodzić nawet tutaj, pojawić się w przestrzeni, która jest moja, w której zazwyczaj czuję się swobodnie i bezpiecznie? W tamtej chwili nie czułam się bezpiecznie, a raczej tak, jak gdyby ktoś mi usunął grunt spod nóg, nagle, w momencie, gdy powtarzałam sobie "coraggio e talento, coraggio e talento, coraggio e talento"! Spojrzałam mu w oczy, bo siedział blisko sceny. Nie odwrócił wzroku. Nie spłoszył się jak w tamtym kościele. Był poważny i pewny siebie — i z taką też pewnością wciąż na mnie patrzył. I zrozumiałam. On wcale nie chciał, żebym się bała. Wręcz przeciwnie, chciał mi pokazać, że wszystko będzie dobrze, dam sobie radę, bo jestem artystką, a każdy artysta marzy o tym, by wyjść do ludzi ze swoją sztuką.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Przyszedł kwiecień. Piękny. A może w środku czułam coś pięknego i dlatego tak go wspominam, bo naprawdę nie pamiętam pogody, nieba, chmur lub ich braku.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Coraz więcej o nim wiedziałam. Nie wiem, czy pan rozumie, co to znaczyło wiedzieć coraz więcej o Frycku? To znaczyło, mianowicie, czuć się wobec niego coraz bardziej niepewnie.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Pamiętam, jak gdyby to było wczoraj... Ania przyciskała do swojego boku mój łokieć, jej policzki się zaróżowiły, jej śmiech... Zima się kończyła, dziwna słodycz unosiła się w powietrzu, w kolanach czułam ciężkość jak po tamtej gorzałce... Śmiech Ani, jego smukła sylwetka, jego zawstydzenie, jego zniknięcie...
A może to się wydarzyło wczoraj?”
― Narzeczone Chopina
A może to się wydarzyło wczoraj?”
― Narzeczone Chopina
“Wie pan, jak to wtedy było. Warszawa żyła, bo ludzie jej nie pozwalali umrzeć.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Stała przede mną w niedopiętym płaszczu i luźno zamotanym szalu na głowie, bez rękawiczek, a ledwie jej się nos zaczerwienił. W tamtej chwili lubiłam ją najbardziej.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Ty masz te swoje ideały, że zawsze należy czysto śpiewać, że dźwięk jeden piętnaście razy trzeba ćwiczyć, aż ci się wreszcie spodoba. Że szacunek do muzyki i inne takie rzeczy. Więc co jest z tobą? Ja ciebie czasem nie rozumiem. Ty dla mnie jesteś zbyt zawiła!”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Szczęśliwa, wielodzietna, mieszczańska rodzina, prawda? Z początku tak. Pan jednak wie, że wszystko się może zmienić, wszystko można utracić. Wystarczy jedno zdarzenie, czyjeś zniknięcie na przykład. I świat wydaje się już całkiem inny, zaczyna na nas warczeć, pokazywać, gdzie nasze miejsce, i że to wcale nie tam, gdzie sądziliśmy.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Albo nie tyle się bałam, ile nie widziałam alternatywy. Czasem tak jest, nie sądzi pan? Widzimy jakieś rozwiązanie i wydaje się nam, że tylko ono jest dobre, jedyne sensowne. To straszne, prawda? Myśleć, że się nie ma wyboru.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
