Precedens Quotes
Precedens
by
Remigiusz Mróz2,568 ratings, 3.94 average rating, 177 reviews
Precedens Quotes
Showing 1-23 of 23
“Zdała sobie sprawę, że jest tutaj ostatni raz. Nigdy więcej nie wpadnie na nikogo na korytarzu. Nie zajrzy do noryobory, by pocieszyć się, że inni mają gorzej niż ona. Nie wparuje na pełnej Chyłce do gabinetu Żelaznego, by oznajmić mu, że jest zerem. I w końcu nie opierdoli już nikogo za to, że zawraca jej dupę przed południem.
Nie szkodzi, powiedziała sobie w duchu. To tylko miejsce. A te dzieliły się tylko na dwie kategorie: te, w których już się było, i te, do których się zmierzało. Chyłka postanowiła skupić się na tych drugich.”
― Precedens
Nie szkodzi, powiedziała sobie w duchu. To tylko miejsce. A te dzieliły się tylko na dwie kategorie: te, w których już się było, i te, do których się zmierzało. Chyłka postanowiła skupić się na tych drugich.”
― Precedens
“Zawsze jej się wydawało, że potrafi bez trudu zdefiniować miłość. Dopiero po jej doświadczeniu zrozumiała, że to niemożliwe.”
― Precedens
― Precedens
“- Masuj - powiedziała.
- I co jeszcze?
- Łechtaj moje ego.
- Jak?
- Nie wiem, wymyśl coś.
- Sama połechtałaś je sobie dostatecznie tą sprawą - odparł. - Jak jeszcze trochę urośnie, zaburzysz równowagę we wszechświecie.
- Równowaga jest niezachwiana, Zordon. Moje ego pozwala mi sądzić, że mogę wszystko, ale moja wrodzona leniwość mnie przed tym powstrzymuje. Balans zachowany.”
― Precedens
- I co jeszcze?
- Łechtaj moje ego.
- Jak?
- Nie wiem, wymyśl coś.
- Sama połechtałaś je sobie dostatecznie tą sprawą - odparł. - Jak jeszcze trochę urośnie, zaburzysz równowagę we wszechświecie.
- Równowaga jest niezachwiana, Zordon. Moje ego pozwala mi sądzić, że mogę wszystko, ale moja wrodzona leniwość mnie przed tym powstrzymuje. Balans zachowany.”
― Precedens
“- Słuchaj, żadnych nerwowych ruchów ani paniki - dodał. - Nie rób niczego głupiego.
- Za późno.
Serce mu zamarło.
- Bo?
- Bo już postanowiłam, że odwieszam wykonanie kary.
- Co?
- Zostanę twoją żoną, krępa maso.
Wsiadł do rydwanu ognia i zatrzasnął drzwi. To, co usłyszał, właściwie brzmiało jak potwierdzenie, że znalazł się w jakiejś zupełnie innej, surrealistycznej rzeczywistości.
- I teraz mi o tym mówisz? - odezwał się.
- A kiedy? Może nie być lepszego momentu.”
― Precedens
- Za późno.
Serce mu zamarło.
- Bo?
- Bo już postanowiłam, że odwieszam wykonanie kary.
- Co?
- Zostanę twoją żoną, krępa maso.
Wsiadł do rydwanu ognia i zatrzasnął drzwi. To, co usłyszał, właściwie brzmiało jak potwierdzenie, że znalazł się w jakiejś zupełnie innej, surrealistycznej rzeczywistości.
- I teraz mi o tym mówisz? - odezwał się.
- A kiedy? Może nie być lepszego momentu.”
― Precedens
“Mogła skupić się tylko na jednym. Na świadomości, że od kiedy pamiętała, w jej życiu zawsze ciała ogromna, głęboka dziura. Dziura, którą potrafił zapełnić tylko jeden człowiek - a nawet więcej, potrafił sprawić, że nie było widać żadnych oznak łatania. Prawdziwe momenty szczęścia pojawiały się tylko przy Zordonie. Wszystkie inne były wyłącznie imitacją.”
― Precedens
― Precedens
“- Mam to w dupie - dodała Joanna. - Tak naprawdę interesuje mnie tylko jedno.
- Co?
- Poważnie chcesz wiedzieć?
- Inaczej bym nie pytał.
Chyłka lekko się uśmiechnęła.
- Nie wiem czy to zrozumiesz, Szczerbaty - rzuciła. - Ale kiedy patrzę na Zordona i chcę mu powiedzieć, że go kocham, to mam jeden problem.
- Jaki?
- Wszystkie słowa zdają się ujmować temu uczuciu.
Podkomisarz zamilkł.
- Kiedy on na mnie patrzy, czuje to samo, a ja o tym doskonale wiem. I nie potrzebujemy żadnych słów.”
― Precedens
- Co?
- Poważnie chcesz wiedzieć?
- Inaczej bym nie pytał.
Chyłka lekko się uśmiechnęła.
- Nie wiem czy to zrozumiesz, Szczerbaty - rzuciła. - Ale kiedy patrzę na Zordona i chcę mu powiedzieć, że go kocham, to mam jeden problem.
- Jaki?
- Wszystkie słowa zdają się ujmować temu uczuciu.
Podkomisarz zamilkł.
- Kiedy on na mnie patrzy, czuje to samo, a ja o tym doskonale wiem. I nie potrzebujemy żadnych słów.”
― Precedens
“- Opowiadasz sobie jakiś dowcip w myślach? - spytał Oryński, stając przed nią.
Od razu zaplotła nogi na jego biodrach, przyciągnęła go do siebie, a on wsunął ręce pod jej uda.
- W sumie tak - odparła. - Pomyślałam o tym, że na zmianę robimy sobie wykłady o tym, że powinniśmy przystopować z tymi czy innymi rzeczami.
Wydął usta i przesunął ręce w kierunku jej brzucha.
- Martwimy się o siebie, normalna rzecz - zauważył.
- Ale nienormalna, że jednocześnie sami prowadzimy autodestrukcję.
- Przynajmniej mamy ze sobą ciekawie - odparł. - Znaczy ja z tobą na pewno.”
― Precedens
Od razu zaplotła nogi na jego biodrach, przyciągnęła go do siebie, a on wsunął ręce pod jej uda.
- W sumie tak - odparła. - Pomyślałam o tym, że na zmianę robimy sobie wykłady o tym, że powinniśmy przystopować z tymi czy innymi rzeczami.
Wydął usta i przesunął ręce w kierunku jej brzucha.
- Martwimy się o siebie, normalna rzecz - zauważył.
- Ale nienormalna, że jednocześnie sami prowadzimy autodestrukcję.
- Przynajmniej mamy ze sobą ciekawie - odparł. - Znaczy ja z tobą na pewno.”
― Precedens
“Kordian wiedział, że za moment przyjdzie ich kolej. Patrzył na Chyłkę, a ta podsunęła mu swój notatnik.
- Chcesz? - szepnęła.
- Co? Robić ci za suflera?
- Nie. Przybić gwóźdź do wieka tej sprawy.
Obrócił się do niej i uniósł brwi z niedowierzaniem.
- Żartujesz sobie?
- Nie - odparła cicho. - Należy ci się coś od życia.
Potrzebował chwili, aby przetrawić, że jest gotowa oddać mu być może najważniejsze przemówienie, jakie przyszło jej wygłosić na sali sądowej. Nie zastanawiał się długo.
- Mam ciebie - powiedział, przysuwając do niej notatnik. - Więcej od życia mi nie potrzeba.”
― Precedens
- Chcesz? - szepnęła.
- Co? Robić ci za suflera?
- Nie. Przybić gwóźdź do wieka tej sprawy.
Obrócił się do niej i uniósł brwi z niedowierzaniem.
- Żartujesz sobie?
- Nie - odparła cicho. - Należy ci się coś od życia.
Potrzebował chwili, aby przetrawić, że jest gotowa oddać mu być może najważniejsze przemówienie, jakie przyszło jej wygłosić na sali sądowej. Nie zastanawiał się długo.
- Mam ciebie - powiedział, przysuwając do niej notatnik. - Więcej od życia mi nie potrzeba.”
― Precedens
“Nic dziwnego, że wróciła do palenia i pozwalała sobie na picie. Podczas gdy Kordian tłumił wszystkie czarne myśli farmaceutykami, ona zmagała się z nimi na co dzień. Boże, to naprawdę była osobista tragedia, której nie dało się już zapobiec.
Przepadnie cała kariera Chyłki, całe jej życie.
- Może byś to jakoś skomentował, jełopie? - odezwała się.
- Cóż...
- No nieźle.
- Chciałem tylko zauważyć, że masz mnie - odparł pod nosem. - Tego nikt ci nie zabierze.”
― Precedens
Przepadnie cała kariera Chyłki, całe jej życie.
- Może byś to jakoś skomentował, jełopie? - odezwała się.
- Cóż...
- No nieźle.
- Chciałem tylko zauważyć, że masz mnie - odparł pod nosem. - Tego nikt ci nie zabierze.”
― Precedens
“- Ty krępy imbecylu - syknęła. - Bezrozumny, głąbowaty, tępy młocie.
- Czyli martwiłaś się o...
- Martwiłam się tylko o to, czy nie przywalę ci w ten pusty łeb, jak tylko cię zobaczę - ucięła, pukając palcem w jego głowę.
Położył ręce na jej biodrach i lekko ją do siebie przyciągnął.
- Won z tymi badylami - ostrzegła. - Będzie półroczna karencja w jakimkolwiek dotykaniu.
- Ale
- Co "ale", ty parszywy matole?
- Twoje ciało mówi jakby co innego.”
― Precedens
- Czyli martwiłaś się o...
- Martwiłam się tylko o to, czy nie przywalę ci w ten pusty łeb, jak tylko cię zobaczę - ucięła, pukając palcem w jego głowę.
Położył ręce na jej biodrach i lekko ją do siebie przyciągnął.
- Won z tymi badylami - ostrzegła. - Będzie półroczna karencja w jakimkolwiek dotykaniu.
- Ale
- Co "ale", ty parszywy matole?
- Twoje ciało mówi jakby co innego.”
― Precedens
“- Będzie dobrze - powtórzyła. - Zordon już nie takie rzeczy udźwignął w życiu.
- Racja.
- Ani się obejrzysz, znowu będziecie razem.
Chudzielec prychnął.
- No co? - spytała Anka. - Nie tylko Chyłka jest od zawsze team Zormak.”
― Precedens
- Racja.
- Ani się obejrzysz, znowu będziecie razem.
Chudzielec prychnął.
- No co? - spytała Anka. - Nie tylko Chyłka jest od zawsze team Zormak.”
― Precedens
“- Cykl życia każdego newsa jest krótki. Każdy ogień w końcu gaśnie, chyba, że cały czas do niego dokładasz.”
― Precedens
― Precedens
“Bloch machnął ręką i natychmiast złapał się za bark, krzywiąc się z bólu. Zaraz potem zaniósł się kaszlem, jakby odniesione urazy sprawiły, że nabawił się jakiejś choroby.
- Kto raz się skurwił, kurwą pozostanie - orzekł.
Kordian uśmiechnął się w duchu, ale nie odpowiedział.
- Nie sądzisz?
- Sądzę, że większość ludzi jest prostytutkami - odparł Oryński. - Tylko niektórzy nie usłyszeli jeszcze odpowiedniej ceny.”
― Precedens
- Kto raz się skurwił, kurwą pozostanie - orzekł.
Kordian uśmiechnął się w duchu, ale nie odpowiedział.
- Nie sądzisz?
- Sądzę, że większość ludzi jest prostytutkami - odparł Oryński. - Tylko niektórzy nie usłyszeli jeszcze odpowiedniej ceny.”
― Precedens
“Joanna ograniczyła komentarz do cichego mruknięcia, ni to potwierdzającego, ni zaprzeczającego.
- Nie sądzisz? - dopytał Oryński.
- Nie.
- To może podzielisz się swoim tokiem myślenia?
- Muszę - jęknęła.
- Nie. Ale inaczej nie oślepisz mnie blaskiem swojego geniuszu.
Uśmiechnęła się lekko.
- Wiesz, jak mnie podejść, mała gnido.
- Owszem.”
― Precedens
- Nie sądzisz? - dopytał Oryński.
- Nie.
- To może podzielisz się swoim tokiem myślenia?
- Muszę - jęknęła.
- Nie. Ale inaczej nie oślepisz mnie blaskiem swojego geniuszu.
Uśmiechnęła się lekko.
- Wiesz, jak mnie podejść, mała gnido.
- Owszem.”
― Precedens
“Chyłka podciągnęła rękaw żakietu, zerknęła na zegarek, a potem na Kordiana.
- Co my w ogóle robimy, Zordon? - mruknęła.
- Nie wiem - odparł, obracając się do niej. - Powinniśmy teraz planować rodzinę.
- Nie kpij sobie.
- Nie kpię. Już pora.”
― Precedens
- Co my w ogóle robimy, Zordon? - mruknęła.
- Nie wiem - odparł, obracając się do niej. - Powinniśmy teraz planować rodzinę.
- Nie kpij sobie.
- Nie kpię. Już pora.”
― Precedens
“- Czego się dowiedziałeś? - zapytała Joanna.
- Że tęsknota dalej boli tak samo jak wcześniej.
- Brawo. Wiekopomne odkrycie.
- W zasadzie przekonuje się o tym każdego dnia.
Na dłużej zawiesił wzrok na jej oczach, a Chyłka prychnęła.
- Łudziłeś się, że czas leczy rany? Nic z tych rzeczy. Czas po prostu wszystko zabija, smutek także.”
― Precedens
- Że tęsknota dalej boli tak samo jak wcześniej.
- Brawo. Wiekopomne odkrycie.
- W zasadzie przekonuje się o tym każdego dnia.
Na dłużej zawiesił wzrok na jej oczach, a Chyłka prychnęła.
- Łudziłeś się, że czas leczy rany? Nic z tych rzeczy. Czas po prostu wszystko zabija, smutek także.”
― Precedens
“- Lepiej? - spytała, szukając sobie wygodnej pozycji na krześle.
- Niewiele - odburknął. - Nie możesz pobyć trochę w trybie stacjonarnym, jak twój... oblubieniec, wybranek, ukochany czy jak się tam nazywacie?
- Absztyfikant - powiedziała. - I nie, nie mogę. Z natury jestem żywa i dziarska, a Zordon nieruchliwy.
Kormak zmrużył oczy.
- Mówisz teraz o sprawach łóżkowych?
- Też.”
― Precedens
- Niewiele - odburknął. - Nie możesz pobyć trochę w trybie stacjonarnym, jak twój... oblubieniec, wybranek, ukochany czy jak się tam nazywacie?
- Absztyfikant - powiedziała. - I nie, nie mogę. Z natury jestem żywa i dziarska, a Zordon nieruchliwy.
Kormak zmrużył oczy.
- Mówisz teraz o sprawach łóżkowych?
- Też.”
― Precedens
“Szymon bezradnie westchnął.
- Nie rozumiecie jednej rzeczy.
- Niby jakiej?
- Że należy bać się nie tych, o których wiadomo, że są niebezpieczni, tylko tych, którzy pozostają nieznani.”
― Precedens
- Nie rozumiecie jednej rzeczy.
- Niby jakiej?
- Że należy bać się nie tych, o których wiadomo, że są niebezpieczni, tylko tych, którzy pozostają nieznani.”
― Precedens
“Zanim Joanna zdążyła rzucić kąśliwą uwagę o tym, z czym powinien zapoznać się Szymon, Oryński wysunął się do przodu i wskazał dokumenty.
- Co w tym konkretnie jest?
- Mylne tropy, ślepe zaułki, nieco informacji na temat Aliny i człowieka, którego zabiła, a oprócz tego...
- Mój pachołek pytał o konkrety - ucięła Chyłka.
- Pachołek? - jęknął Kordian.
Joanna posłała mu krótki, nie do końca wiarygodny uśmiech, a potem nachyliła się do jego ucha.
- Kochany pachołek - rzuciła. - Lepiej?
- Trochę.”
― Precedens
- Co w tym konkretnie jest?
- Mylne tropy, ślepe zaułki, nieco informacji na temat Aliny i człowieka, którego zabiła, a oprócz tego...
- Mój pachołek pytał o konkrety - ucięła Chyłka.
- Pachołek? - jęknął Kordian.
Joanna posłała mu krótki, nie do końca wiarygodny uśmiech, a potem nachyliła się do jego ucha.
- Kochany pachołek - rzuciła. - Lepiej?
- Trochę.”
― Precedens
“Chyłka tym razem także się rozłączyła. Bezsilnie opuściła ręce, wodząc wzrokiem za oddalającym się Kordianem.
- Zordon!
Zatrzymał się jak rażony piorunem, a potem zawrócił.
- Nie ma - powiedział. - Iks piątka wyparowała.
- Nie tylko ona.
- A co jeszcze?
- Najwyraźniej zdrowy rozsądek całego świata - odparła z irytacją. - Bo nagle otaczająca nas rzeczywistość ma w głowie cyrk, a w dupie karuzelę.”
― Precedens
- Zordon!
Zatrzymał się jak rażony piorunem, a potem zawrócił.
- Nie ma - powiedział. - Iks piątka wyparowała.
- Nie tylko ona.
- A co jeszcze?
- Najwyraźniej zdrowy rozsądek całego świata - odparła z irytacją. - Bo nagle otaczająca nas rzeczywistość ma w głowie cyrk, a w dupie karuzelę.”
― Precedens
“- Macie może papierosa?
- Nie - odparł Oryński.
Chyłka westchnęła.
- Zordon twierdzi, że szkodzą - rzuciła. - Ja stoję na stanowisku, że wpływają korzystnie na środowisko.
- Znowu zaczynasz? - mruknął Kordian.
Karaś przysunęła się do stołu.
- Korzystnie?
- Tak. Usuwają jego największy problem...
- Ludzi - dokończył za nią Oryński.”
― Precedens
- Nie - odparł Oryński.
Chyłka westchnęła.
- Zordon twierdzi, że szkodzą - rzuciła. - Ja stoję na stanowisku, że wpływają korzystnie na środowisko.
- Znowu zaczynasz? - mruknął Kordian.
Karaś przysunęła się do stołu.
- Korzystnie?
- Tak. Usuwają jego największy problem...
- Ludzi - dokończył za nią Oryński.”
― Precedens
“- Czołem, Żeleźniak - rzuciła Chyłka.
Artur uniósł brwi.
- Stęskniłeś się?
- Tak bardzo, jak ofiary huraganów tęsknią za silnym wiatrem.
Joanna się uśmiechnęła, a potem ona i Kordian zajęli miejsca przed biurkiem.
- Spodziewałam się niezłych prezentów na dzień dobry - odezwała się. - Ale w najśmielszych marzeniach nie zakładałam, że powitasz mnie jako kataklizm w swoim życiu.
Żelazny bezradnie pokręcił głową.
- Miało cię tu nie być.
- Ale jestem.
- Bo?
Joanna lekko wzruszyła ramionami.
- Chyłka jest jedna, bramki są dwie - oznajmiła.
Przez moment w gabinecie imiennego partnera panowała cisza.
- I to ma niby znaczyć... co?
- Gówno - odparła od razu Joanna i sięgnęła po spinki leżące na biurku. - Innymi słowy: nie staraj się zgłębić materii, której z uwagi na ograniczenia natury intelektualnej nie będziesz w stanie pojąć.”
― Precedens
Artur uniósł brwi.
- Stęskniłeś się?
- Tak bardzo, jak ofiary huraganów tęsknią za silnym wiatrem.
Joanna się uśmiechnęła, a potem ona i Kordian zajęli miejsca przed biurkiem.
- Spodziewałam się niezłych prezentów na dzień dobry - odezwała się. - Ale w najśmielszych marzeniach nie zakładałam, że powitasz mnie jako kataklizm w swoim życiu.
Żelazny bezradnie pokręcił głową.
- Miało cię tu nie być.
- Ale jestem.
- Bo?
Joanna lekko wzruszyła ramionami.
- Chyłka jest jedna, bramki są dwie - oznajmiła.
Przez moment w gabinecie imiennego partnera panowała cisza.
- I to ma niby znaczyć... co?
- Gówno - odparła od razu Joanna i sięgnęła po spinki leżące na biurku. - Innymi słowy: nie staraj się zgłębić materii, której z uwagi na ograniczenia natury intelektualnej nie będziesz w stanie pojąć.”
― Precedens
“- Co robisz? - rozległ się głos z głębi pokoju.
Joanna otworzyła oczy i spojrzała na zaspanego Zordona, stojącego w progu sypialni.
- Zastanawiam się.
- Nad czym?
- Nad tym, czy plecy bolą mnie bez powodu, czy od dźwigania tego związku - odparła Chyłka, poprawiając się na fotelu.
Kordian potarł oczy, podszedł do niej i przysiadł na podłokietniku.
- Pomasować?
- Zwoje mózgowe sobie pomasuj, Zordon. Może się aktywują.”
― Precedens
Joanna otworzyła oczy i spojrzała na zaspanego Zordona, stojącego w progu sypialni.
- Zastanawiam się.
- Nad czym?
- Nad tym, czy plecy bolą mnie bez powodu, czy od dźwigania tego związku - odparła Chyłka, poprawiając się na fotelu.
Kordian potarł oczy, podszedł do niej i przysiadł na podłokietniku.
- Pomasować?
- Zwoje mózgowe sobie pomasuj, Zordon. Może się aktywują.”
― Precedens
