Ekstradycja Quotes

Rate this book
Clear rating
Ekstradycja (Chyłka i Zordon, #11) Ekstradycja by Remigiusz Mróz
2,708 ratings, 3.90 average rating, 205 reviews
Ekstradycja Quotes Showing 1-29 of 29
“- Słuchaj... - zaczął Oryński. - Wiem, że umowa była taka, żebym przy tym nie klękał, ale...
Zanim się zorientowała, co się dzieje, zgiął przed nią kolano. Z kieszeni wyciągnął niewielkie czarne pudełko z logo Iron Maiden, a potem obrócił je do Chyłki.
- Zordon, co ty od...
- Niełatwo było znaleźć to dziadostwo.
Joanna zerwała się na równe nogi, przykuwając uwagę wszystkich wokół.
- Co ty odpierdalasz? - rzuciła.
- To, co powinienem był odpierdolić już dawno temu.
Otworzył puzderko, a ona z niedowierzaniem spojrzała na srebrny sygnet z podobizną Eddiego. Zamrugała nerwowo, jakby mogła dzięki temu wyostrzyć spojrzenie. Z jakiegoś powodu stało się zamglone.
- Chyłka...
Joanna wzięła haust powietrza, niemal się nim dławiąc.
- Zawrzesz ze mną umowę przedwstępną na to, żeby do końca życia pozostać w stosunku zależności, w którym zachodzi ekwiwalentność świadczeń? - spytał Zordon, podnosząc lekko sygnet.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Poczekam trochę - rzucił. - Ale tylko trochę, więc będziesz musiała pośpieszyć się z wyjściem.
Uśmiechnęła się lekko.
- Czekałbyś do końca świata i jakieś trzy dni dłużej, durniu.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Za dużo czasu spędzasz z Zordonem - skwitowała, kręcąc głową. - Jak tak dalej pójdzie, będę musiała być zazdrosna nie o jakieś himalaistki i poznańskie bździągwy, ale o ciebie.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Palisz? - mruknął Żelazny.
- Prawnik nie pali, prawnik dokonuje immisji pośrednich.
- W twoim stanie nie powinnaś tego robić.
- A jaki to stan?
- Masz przecież tego całego chłoniaka.
- Zadymiam go - odparła Chyłka i się zaciągnęła.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Wyprzedzaj - poleciła.
- Nie widzę, co jest przed nami.
- Sprawdzisz w trakcie manewru.
-I będzie to ostatnie, co zobaczę?
- Słuchaj no...
- Wiozę najcenniejszy ładuenk - przerwał jej i się uśmiechnął. - Nie stać mnie na nieodpowiedzialność.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“Oryński uznał, że nie będzie próbował wyprowadzać Chyłki z błędu.
- Poza tym ewentualna niechęć pod moim adresem nie wystarczyłaby do tego szaleństwa.
- Więc może ktoś chce się ciebie pozbyć, żeby zrobić miejsce dla siebie.
- Znaczy?
- Od lat mówi się, że twoje nazwisko w końcu trafi na szyld - wyjaśnił Kordian. - Szczególnie, że roal Williama nie jest taka jak jego ojca, a ty...
- A ja jestem najjaśniejszą gwiazdą w tym firmamencie niedorajd, tak, tak - ucięła. - Ale to te za mało, Zordon. Nie wszyscy są tak skrzywieni ambicją jak ty.
- Moja ambicja ogranicza się do tego, żeby mieć z tobą ogródek przydomowy. I trochę go lubić, trochę nienawidzić.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Teraz patrzy jej zbyt pewnie z oczu.
- Bo ma powody. Nie dawaj jej kolejnych.
- Zaraz tobie dam jeden niepodważalny, żebyś mnie natychmiast...
- Możesz dawać mi, co chcesz - uciął. - Nie mam zamiaru cię puszczać.
Spojrzała na niego z góry, jeszcze przez moment utrzymując pełną powagi minę. W końcu jednak poczułą, jak na jej twarzy rysuje się lekki uśmiech.
- To deklaracja na wieki, Zordon?
- Tak - odparł i przyciągnął ją do siebie. Tym razem mu uległa. - Wypuściłem cię o kilka razy za dużo.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“Chyłka podniosła talerz i pozbyła się ryżu, pokrywając nim całe tofu Kordiana. Z sałatką zrobiłą to samo, a potem zamówiła sobie kolejną porcję samego mięsa.
- Musisz? - mruknął.
- Jem tylko konkrety. Nie mam czasu na pierdoły.
- Właściwie to chyba nie tylko twoja kulinarna filozofia, ale też życiowa.
- Żebyś wiedział.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Stan cywilny? - spytał przewodniczący.
- Określony w artykule osiemset trzydziestym piątym Kodeksu cywilnego.
Hebrowski zmarszczył czoło i poprawił łańcuch sędziowski.
- Zdaje sobie pani sprawę, że to jest umowa depozytu?
- Tak.
- Pani mecenas...
- Przepraszam - powtórzyła Chyłka, podnosząc dłonie. - Stan cywilny; panna.
Przysunęła się do Kordiana i lekko tknęła go biodrem.
- Przynajmniej na razie - szepnęła.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Zawód? - kontynuował Herbowski.
- Postrach prokuratorów. Aktualnie w stanie nieczynnym.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“Joanna uświadomiła sobie, jak poważnie zabrzmiała, dopiero kiedy Oryński popatrzył na nią z niedowierzaniem.
- Może popełniłam błąd - dorzuciła.
- Jaki?
- Mogłam zatrudnić lepszego obrońcę - odparła, obracając się do niego. Złapała go za poły marynarki i szarpnęła lekko. - jakiegoś renomowanego jurystę.
- Teraz już za późno. - Zbliżył się do niej, patrząc jej głęboko w oczy. - Musisz zadowolić się tym, którego masz.
- A żebyś wiedział, że się nim zadowolę. Tylko może nie na sali sądowej.
- Czemu nie?”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Dążę do tego, że są we wszechświecie rzeczy, które nie działają tak, jak powinny. I takie, których nie sposób pojąć.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Brawo, Zordoniątko - szepnęła mu do ucha, przesuwając dłoń na jego ramię. - Wieczorem będzie nagroda.
- Jaka?
- Pozwolę ci się sponiewierać.
Obrócił się do niej i uniósł brwi.
- Tak?
- Tak - potwierdziła zmysłowym głosem. - Zabierzesz mnie do wegeriańskiej knajpy na kolację.
Mruknął pod nosem, jakby rzeczywiście ta wizja była wyjątkowo kusząca.
- Aż tak pozamiatałem?
- Aż tak - przyznała. - Będę na twoich oczach żreć glony i zieleninę.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Nauczyłaś się nazwy na pamięć? - mruknął, też odpalając papierosa.
- Jak dobre, to zapamiętuję. Poza tym planuję z tobą długie życie, gburze, muszę się przygotować.
- A co ma jedno do drugiego?
- To, że szukam miejsc, w którym oboje możemy coś zjeść. Te tajskie knajpy są w sam raz, bo i mięcho mają, i te twoje glony.
- Doceniam - odparł. - Ale nie o to mi chodziło.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Więc możesz liczyć na szybki proces?
- Aha- potwierdziła z zadowoleniem. - Spotkamy się na sali sądowej z Wadryś-Hansen, pogadamy sobie chwilę, a potem pójdziemy się nastukać jak dwa messerschmitty.
- Ona nie wygląda na taką, która lubi dawać w palnik.
Chyłka machnęła ręką.
- To dziewczyna Forsta, nie?- spytała. - Musi mieć mocną głowę.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- W takim razie leć, Zordon. Zobaczymy, czy ważniejsza jest dla ciebie godność, wytrzymałość czy prędkość.
- Co?
- Pędzenie do kibla z pełnym pęcherzem to zawse walka między tymi trzema elementami.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Urocza z ciebie kobieta.
- Myj wiosło, Zordon.
- Co?
- Znaczy: spierdalaj - odparła, mocniej ściskając jego dłoń, by nie miał wątpliwości, że z pewnością nie pozwoli mu zrobić tego, co kazała.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- A jak ci powiem, że nie mogłem bez ciebie żyć? I że nie mogłem bez ciebie spać, oddychać i...
- Ale jeść to ty mogłeś bez problemu - odparła i poklepała go po brzuchu.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“Joanna życzyła Siarkowskiej powodzenia, a potem wstała.
- To by było na tyle z mojej strony - powiedziała.
- Zaraz...
- Nie mam czasu. Muszę zobaczyć się z ciamajdą.
- Co?
- Na Rakowiecką zaraz podjedzie mój mężczyzna w lśniącej iks piątce - odparła. - Ten sam, którego próbowałaś mi odbić. Bóg jeden wie z jakiego powodu.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“Chyłka locuta, causa finita.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“Wadryś-Hansen zwróciła się do niego, jakby chciała coś jeszcze dodać, ale w tej samej chwili zadzwonił jego telefon. Wyjąwszy komórkę, zobaczył nezapisany numer. Nie zastawiał się ani chwili.
- Tak? - spytał.
- Oglądałeś?
Nawet gdyby Kordian chciał ukryć, kim jest osoba dzwoniąca, nie dałby rady. Szeroki uśmiech na jego twarzy mówił sam za siebie. Dominika naraz spięła się, ale zupełnie to zignorował.
- Pytasz o tę warszawską syrenkę na brzegu Wisły? - spytał.
- Ja ci, kurwa, dam syrenkę.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“Joanna obejrzała się przez ramię i rzuciła okiem na rzekę i drzewa zasłaniające Port Praski. Tło dobre jak każde inne. Zresztą niewiele osób będzie skupiało uwagę na tym, co za nią. Skinęła głową do mężczyzny.
- Ale moment... - powiedział operator NSI. - Zrobi pani krok w swoje prawo?
- Nie.
Odpowiedź wyraźnie go zaskoczyła.
- Mnie się nie ustawia - wyjaśniła. - To ja ustawiam.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Skoro to mamy załatwione, przejdźmy do Chyłki - rzuciła.
- Nie ma sprawy - odparł szybko. - Lubi jeździć tak jakby grała w Carmageddon; jeść jakby sama upolowała danie; pić jakby chciała zapełnić jakiś alkoholowy zbiornik retencyjny w swoim organizmie; i traktować ludzi jakby byli kośćmi do obgryzienia.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Podziwiam, że aż tak was pojebało - rzucił po chwili Kormak. - Takie zaślepienie występuje tylko w dwóch przypadkach. Albo w prawdziwej miłości, albo w chorobie umysłowej.
- A to nie jedno i to samo?”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Powiem jej na miejscu - odparł po chwili. - Lepiej to zrobić twarzą w twarz.
- Jedna z tych twarzy może wtedy oberwać.
- E tam.
- Mogę ci nawet ułożyć listę obelg, których według mnie Chyłka użyje - ciągnął Kormak. - Argumentów też. Zacznie od tego, że jesteś pokraką umysłową, bo chcesz zaprzepaścić dla niej... w sumie wszystko.
- Może uzna to za romantyczne.
- No, na pewno.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“- Padłeś z wrażenia, Zordon?
- Nie, tylko... po prostu... właściwie...
- To potwierdza moje dotychczasowe domysły, że jesteś jak żuk gnojowy.
- Co?
- Cieszysz się z byle gówna - odparła, a on niemal mógł zobaczyć jej uśmiech, kiedy to mówiła.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“Włączenie jakiejkolwiek piosenki było gwoździem do trumny. Starał się tego nie robić i kiedy był trzeźwy, zazwyczaj mu się udawało. Problemy zaczynały się wieczorami, kiedy jakaś dziwna, masochistyczna potrzeba, brała górę nad racjolnalnością. Wykańczał się przy Poison, ledwo zipiał przy Wind of Change i całkowicie dobijał się Disarm.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“Kolejne skojarzenie z Chyłką. Oryński miał wrażenie, że cała Warszawa jest nimi usiana. Gdziekolwiek by się nie ruszył, cokolwiek by nie zrobił, zawsze prędzej czy później trafiał na coś, co było związane z Joanną. Na dobre uświadomił sobie, że całe jego życie opierało się na jej obecności.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja
“Istniał rodzaj pustki, której nie dało się zapełnić. Pustki tak absolutnej, że dawała się wchłaniać wszystko inne - szczęście, chęć życia, całe jestestwo Kordiana. Brakowało mu już sposobów na to jak sobie z nią radzić.”
Remigiusz Mróz, Ekstradycja