Testament Quotes
Testament
by
Remigiusz Mróz3,811 ratings, 3.76 average rating, 261 reviews
Testament Quotes
Showing 1-16 of 16
“Kordian potarł jednodniowy zarost i popatrzył na leżącą na kanapie Chyłkę, jakby była obłożnie chora, a nie pijana.
- Mniejsza z tym - powiedział. - To teraz naprawdę nieistotne.
Przyznała mu rację, kiwając głową.
- Otóż to. - dodała. - Teraz liczy się powód, dla którego ci o tym wszystkim mówię.
- I jaki to powód?
- Chcę, żebyś wiedział, w co się pakujesz.
- A pakuje się w coś?
- W związek ze mną.”
― Testament
- Mniejsza z tym - powiedział. - To teraz naprawdę nieistotne.
Przyznała mu rację, kiwając głową.
- Otóż to. - dodała. - Teraz liczy się powód, dla którego ci o tym wszystkim mówię.
- I jaki to powód?
- Chcę, żebyś wiedział, w co się pakujesz.
- A pakuje się w coś?
- W związek ze mną.”
― Testament
“Upływ czasu być może leczył niektóre rany. Z pewnością jednak nie te, które okazały się śmiertelne. A do takich z pewnością należała strata dziecka. Chyłka dawno pogodziła się z tym, że żałoba w tym wypadku nigdy się nie kończy.”
― Testament
― Testament
“- I dlatego nie święcisz większych sukcesów w relacjach damsko-męskich.
- Nie święcę ich, bo zafiksowałem się a tobie, Chyłka.”
― Testament
- Nie święcę ich, bo zafiksowałem się a tobie, Chyłka.”
― Testament
“- Masz wyraźnie refleksyjny nastrój.
- Bo opuszczam kraj. Dla prawdziwej patriotki to nigdy nie powód do radości, Zordon.
- Szczególnie, kiedy prawdziwa patriotka zostawia w nim swojego...
- Nieodłacznego sługusa?
- Nie to określenie miałem na myśli.
- A więc jakie? - spytała z zaciekawieniem. - Chyba nie ukochanego?
- Nie, z pewnością nie - odparł Kordian, wstając od stolika. Podszedł do lady, a potem na migi pokazał baristce, że chciałby jeszcze jedno latte. - Sam nie wiem, jakiego powinienem użyć.
- Nie ty jeden.
- W końcu trzeba by to ustalić.
- I tak zrobimy. Po powrocie.”
― Testament
- Bo opuszczam kraj. Dla prawdziwej patriotki to nigdy nie powód do radości, Zordon.
- Szczególnie, kiedy prawdziwa patriotka zostawia w nim swojego...
- Nieodłacznego sługusa?
- Nie to określenie miałem na myśli.
- A więc jakie? - spytała z zaciekawieniem. - Chyba nie ukochanego?
- Nie, z pewnością nie - odparł Kordian, wstając od stolika. Podszedł do lady, a potem na migi pokazał baristce, że chciałby jeszcze jedno latte. - Sam nie wiem, jakiego powinienem użyć.
- Nie ty jeden.
- W końcu trzeba by to ustalić.
- I tak zrobimy. Po powrocie.”
― Testament
“- Ściemniasz?
- Zazwyczaj - przyznała. - Ale tylko dlatego, że James Bond ma licencję na zabijanie, a my na kłamanie. Tylko dla niepoznani nazywamy ją dyplomem ukończenia studiów prawniczych.”
― Testament
- Zazwyczaj - przyznała. - Ale tylko dlatego, że James Bond ma licencję na zabijanie, a my na kłamanie. Tylko dla niepoznani nazywamy ją dyplomem ukończenia studiów prawniczych.”
― Testament
“Kordian zerknął pytająco na Chyłkę i wskazał kieszeń, w której schowała komórkę.
- Nic ważnego - odparła.
- W takim razie może złożylibyśmy kondolencje?
- A co to zmieni?
- Nic, ale może wypadałoby.
- To podejdź, powiedz, że tracąc ukochaną osobę, zyskali znajomego wśród aniołów, że za jakiś czas będą pamiętać o życiu, a nie śmierci Harry'ego, że jeśli dotychczas nosili go w sercu, to teraz...
- To chyba sama go nie masz, co?
Odwróciła się do niego i zmrużyła oczy.
- W pewnym sensie nie - przyznała. - I właśnie w tej sprawie zamierzam zawrzeć z tobą umowę na podstawie artykułu osiemset trzydziestego piątego Kodeksu cywilnego.
- Co?
- Umowa przechowania, Zordon. Depozyt.
- Tak, wiem, ale...
- Ale nie spodziewałeś się romantyzmu prawniczego, rozumiem. - odparła, machnąwszy ręką. - Ja też nie, ale cała ta rzewna atmosfera tak na mnie działa.
- Chcesz powiedzieć, że...
- Że jako deponent oddałam ci przedmiot umowy na przechowanie. A ty jako depozytariusz masz obowiązek zachować je w niepogorszonym stanie.”
― Testament
- Nic ważnego - odparła.
- W takim razie może złożylibyśmy kondolencje?
- A co to zmieni?
- Nic, ale może wypadałoby.
- To podejdź, powiedz, że tracąc ukochaną osobę, zyskali znajomego wśród aniołów, że za jakiś czas będą pamiętać o życiu, a nie śmierci Harry'ego, że jeśli dotychczas nosili go w sercu, to teraz...
- To chyba sama go nie masz, co?
Odwróciła się do niego i zmrużyła oczy.
- W pewnym sensie nie - przyznała. - I właśnie w tej sprawie zamierzam zawrzeć z tobą umowę na podstawie artykułu osiemset trzydziestego piątego Kodeksu cywilnego.
- Co?
- Umowa przechowania, Zordon. Depozyt.
- Tak, wiem, ale...
- Ale nie spodziewałeś się romantyzmu prawniczego, rozumiem. - odparła, machnąwszy ręką. - Ja też nie, ale cała ta rzewna atmosfera tak na mnie działa.
- Chcesz powiedzieć, że...
- Że jako deponent oddałam ci przedmiot umowy na przechowanie. A ty jako depozytariusz masz obowiązek zachować je w niepogorszonym stanie.”
― Testament
“Zrobiła krok do przodu, ale się zawahała. Żałoba. Ta jedna myśl wystarczyła, żeby Joanna odłożyła kupno butelki na jakiś czas. na jak długo konkretnie, nie wiedziała. Pamiętała, że w przypadku śmierci żony czy męża należało nosić żałobę ponad rok, w przypadku rodziców pół roku. Ale dziecka? To nie była powszechna wiedza. Nie bez powodu. Ostatecznie Chyłka doszła do wniosku, że w tym wypadku żałoba nigdy się nie kończy.”
― Testament
― Testament
“- Słyszałaś kiedyś, że potworny nie istnieją? - spytał.
- No - odbąknęła. - Nie muszą, bo są ludzie.
- Ktokolwiek na to wpadł, miał na myśli ciebie.
Tym razem na niego popatrzyła.
- To jeden z najpiękniejszych komplementów, jakie od ciebie usłyszałam.
- Wiem.”
― Testament
- No - odbąknęła. - Nie muszą, bo są ludzie.
- Ktokolwiek na to wpadł, miał na myśli ciebie.
Tym razem na niego popatrzyła.
- To jeden z najpiękniejszych komplementów, jakie od ciebie usłyszałam.
- Wiem.”
― Testament
“- Liczyłeś na ciepłe przyjęcie? - spytała.
- Cóż, niektórych z tych ludzi brałem za przyjaciół i...
- Lepiej ich nie mieć - przerwała mu. - Są jak cienie. Łatwo dostrzegalni i tuż przy tobie, kiedy świeci słońce, ale znikają, jak tylko na horyzoncie pojawiają się chmury.
Kordian schował ręce do kieszeni i zgarbił się.
- Naprawdę fascynuje mnie, jakim cudem jako tako funkcjonujesz w społeczeństwie.
- Nie ciebie jednego. Jest wiele tomiszczy naukowych opracowań na temat osobowości socjopatycznych.”
― Testament
- Cóż, niektórych z tych ludzi brałem za przyjaciół i...
- Lepiej ich nie mieć - przerwała mu. - Są jak cienie. Łatwo dostrzegalni i tuż przy tobie, kiedy świeci słońce, ale znikają, jak tylko na horyzoncie pojawiają się chmury.
Kordian schował ręce do kieszeni i zgarbił się.
- Naprawdę fascynuje mnie, jakim cudem jako tako funkcjonujesz w społeczeństwie.
- Nie ciebie jednego. Jest wiele tomiszczy naukowych opracowań na temat osobowości socjopatycznych.”
― Testament
“Oryński usiadł na pryczy i zwiesił głowę. Nie pozostało mu nic innego, jak przywołać w duchu słowa Joanny. "To, że nie ufam samej sobie, nie znaczy, że ty nie możesz". Miała stuprocentową rację. Ale jeśli rzeczywiście był gotów to przyjąć, nie mógł dłużej się łudzić, że wszystko będzie się odbywało na jego warunkach. Zaśmiał się cicho. Najwyraźniej Chyłka odnosiła sukcesy, nawet gdy nic nie robiła.”
― Testament
― Testament
“Przez moment nie odzywali się, patrząc na siebie niepewnie. Niemal zwyczajowo starali się trzymać z dala od tematów, które tak naprawdę obydwoje chcieli poruszyć. I tradycyjnie mieli z tym kłopot. Mamihlapinatapai. To jedno jagańskie słowo wyrażało wszystko to, do czego sprowadzały się ich relacje.”
― Testament
― Testament
“- Gdybym był kobietą, jakoś niespecjalnie by do mnie przemawiało.
- Bo byłbyś jedną z tych, które twierdzą, że za każdym mężczyzną, który coś osiągnął, stoi jakaś kobieta.
- A to nieprawda?
- Nie. Kobiety stoją przed, nie za nimi.”
― Testament
- Bo byłbyś jedną z tych, które twierdzą, że za każdym mężczyzną, który coś osiągnął, stoi jakaś kobieta.
- A to nieprawda?
- Nie. Kobiety stoją przed, nie za nimi.”
― Testament
“- Naprawdę nie sądziłam, że jest pan jednym z tych - rzuciła.
Otworzył usta, ale się nie odezwał, wyraźnie skonsternowany. Wyglądał na człowieka, który nie przywiązywał wagi do międzyludzkich ceremoniałów, ale może pomyliła się w swojej ocenie.
- Z tych? - odezwał się w końcu.
- Lekarzy stalkerów, którzy nękają pacjentów, bo czują chorą potrzebę, żeby podnieść ich na duchu.
- Nie po to tutaj...
- To dobrze. Jak usłyszę, że nie mam prawa być kurewsko przybita, bo są tacy, którzy mają gorzej, wytłumaczę panu, że to tak, jakby zabronić szczęśliwemu się radować, bo są tacy, którzy mają lepiej.”
― Testament
Otworzył usta, ale się nie odezwał, wyraźnie skonsternowany. Wyglądał na człowieka, który nie przywiązywał wagi do międzyludzkich ceremoniałów, ale może pomyliła się w swojej ocenie.
- Z tych? - odezwał się w końcu.
- Lekarzy stalkerów, którzy nękają pacjentów, bo czują chorą potrzebę, żeby podnieść ich na duchu.
- Nie po to tutaj...
- To dobrze. Jak usłyszę, że nie mam prawa być kurewsko przybita, bo są tacy, którzy mają gorzej, wytłumaczę panu, że to tak, jakby zabronić szczęśliwemu się radować, bo są tacy, którzy mają lepiej.”
― Testament
“Upływ czasu miał leczyć rany, ale Chyłka miała wrażenie, że jego jedyną konsekwencją jest przybliżanie do śmierci. Do utraty świadomości bez szans na jej odzyskanie. Do wytchnienia. Jeśli to właśnie mieli na myśli wszyscy ci, którzy twierdzili, że z czasem każda blizna się goi, Joanna była gotowa przyznać im rację. Doświadczała nocy wypełnionych tak głęboką pustką, że wszystko zdawało się tracić sens.”
― Testament
― Testament
