KKK - Klub Koneserów Książek discussion

10 views
Książki do dyskusji > Książka czytana - czerwiec 2017

Comments Showing 1-15 of 15 (15 new)    post a comment »
dateDown arrow    newest »

message 1: by LadyV (new)

LadyV (ladyvpisarka) | 47 comments Mod
Na czerwiec wybieramy sobie książkę sami, a zadana jest tematyka. Po to, by mieć więcej swobody. I po to, by dotrzeć do mnóstwa ciekawych książek.
A, no i to nie problem, jeśli coś się powtórzy ;)

Sama dyskusja zacznie się w lipcu, natomiast jeśli ktoś czuje potrzebę pochwalenia się wyborem wcześniej, to można wkleić post z linkiem do książki w tym temacie. Ale z dyskusjami się powstrzymać, tylko linki ^^

Ach, no i tematyka. Zgodnie z propozycją hevi - marynarka wojenna szeroko pojęta. Mają być statki, kosmiczne też się liczą. I ma być wojsko. Miłego czytania!


message 2: by hevs (new)

hevs (hevi) | 45 comments Melduję, że czytam!
The Happy Return by C.S. Forester

Jestem troche w szoku jak trudno było mi ją zdobyć O_o


message 3: by Wordcerer (last edited Jun 13, 2017 04:05PM) (new)

Wordcerer | 35 comments Ok, to ja zobaczę z czym się je to:
Wojna starego człowieka by John Scalzi
Ale najpierw skończę to co czytam ^^


message 4: by LadyV (last edited Jun 13, 2017 04:00PM) (new)

LadyV (ladyvpisarka) | 47 comments Mod
Punkt cięcia by Michał Cholewa

Mam nadzieję, że zdążę, bo jeszcze muszę "Gambit" nadrobić, ale wybrane jest i bardzo chcę przeczytać.


message 5: by hevs (new)

hevs (hevi) | 45 comments Psst! chciałam powiedzieć, że to już! :D Czy wszyscy przeczytali to co sobie wybrali? :)


message 6: by Wordcerer (new)

Wordcerer | 35 comments Ja zdecydowanie tak. ^^ Ale z zachwycaniem się poczekam na resztę ^^


message 7: by LadyV (new)

LadyV (ladyvpisarka) | 47 comments Mod
A ja tak naprawdę nie, bo czytałam "Gambita", czyli pierwszy tom. W sumie też się pojawia tam marynarka wojenna, no ale... ^^"
"Punkt cięcia" jest rozpoczęty i zamierzam go zakończyć w ciągu trzech dni. Możecie się spokojnie wypowiadać o swoich książkach, będę zadawać z pewnością pytania.

Ważne dla mnie - piszmy też od razu, jaką rolę odgrywa marynarka wojenna w wybranych książkach. Skoro to temat przewodni, to niech się pojawi wyraźnie w wypowiedziach :)


message 8: by Wordcerer (last edited Jul 04, 2017 12:49PM) (new)

Wordcerer | 35 comments Ok. Nie chce mi się już czekać XD

"Wesołe jest życie staruszka...."

Wyobraź sobie, że masz 75 lat i z braku innych rozrywek zaciągasz się do.. Kolonialnych Sił Obrony. Bierzesz swoje stare, zmarszczone cztery litery i ruszasz na objazdówkę po kosmosie.

Wyobraź sobie, że chcesz komuś opowiedzieć swoją historię, a jesteś jowialnym dziaduniem, któremu gawędzenie przychodzi z wyjątkową łatwością.

Wyobraź sobie też, że nawet w kryzysowych sytuacjach masz tę odrobinę humoru, który przypisany jest niemal wyłącznie do osób, które już dawno wkurzają ZUSopodobne twory będąc na emeryturce.

Jeśli jesteście sobie w stanie wyobrazić powyższe, to z grubsza jesteście w stanie wyobrazić sobie zarówno fabułę jak i styl w jakim napisana jest "Wojna Starego Człowieka".

John Scalzi ma wyjątkowo lekkie pióro. Specjalnie przeczytałem jeszcze drugą jego książkę: "Czerwone Koszule", żeby sprawdzić, czy tylko "Wojna.." ma taki luz, czy to po prostu styl pisarza. Wychodzi na to, że jednak styl.

Lektura była wyjątkowo lekka i przyjemna i niemal przez cały czas czytałem tę książkę z szerokim uśmiechem. Szczególnie pamiętam jedną scenę. Wyobraźcie sobie coś, co u Lucasa pełne byłoby epickich efektów specjalnych. Scenę, która u Scotta pełna byłaby mrocznego napięcia i niewypowiedzianej grozy. Wyobraziliście sobie tę wyjątkowo ważną dla fabuły scenę? To teraz wyobraźcie sobie bohatera stworzonego przez Scalziego, który w takiej właśnie chwili rzuca tekstem typu "jestem chyba jedyną zarejestrowaną na kartach historii istotą ludzką, która z taką łatwością kopnęła się w języczek podniebienny". :D

Polecam! Polecam! Polecam!


message 9: by LadyV (new)

LadyV (ladyvpisarka) | 47 comments Mod
Przecież nikt nie każe czekać :) Ktoś musiał napisać pierwszy!
Ja mam ochotę przeczytać tę książkę tak po prostu, bo zaobserwowałam już te zachwyty i entuzjazm u Ciebie podczas lektury, choć akurat tekst o kopnięciu się w ogóle do mnie nie trafił. Ale jestem przekonana, że w kontekście będzie zupełnie inaczej.

Kupuje mnie pomysł. Jeśli jest luz i humor, to też zachęca. Zacytujesz pierwsze zdanie? ^^

Czy mógłbyś wymienić ze trzy największe zalety książki i ewentualne trzy wady? Może być mniej, jak nie dasz rady, ale chcę wiedzieć więcej ^^

Btw. "Czerwone koszule" chcę przeczytać tym bardziej. Star Trek xD


message 10: by Wordcerer (new)

Wordcerer | 35 comments "Czerwone koszule" to już w ogóle tak epickie nawiązanie do Star Treka, że jeśli ktoś poszukuje łatwej i przyjemnej lektury na odstresowanie się, to chyba lepszej nie znam. Nie licząc Pratchetta ^^

Co do początku książki i "pierwszego zdania": "W dzień swoich siedemdziesiątych piątych urodzin zrobiłem dwie rzeczy. Odwiedziłem grób mojej żony, a potem wstąpiłem do armii."

Zalety:
- wszechobecny luz, ale absolutnie nie nachalny. Tam gdzie "wypada", można parsknąć śmiechem. W pozostałych sytuacjach nadal na ustach utrzymuje się niewymuszony uśmiech.
- historia z perspektywy takiego przesympatycznego staruszka. Cały czas czułem ten styl prowadzenia opowieści i ani na chwilę mi się nie znudził.
- Co do nudy. Książka ma akurat tyle stron ile mieć powinna. Nie ma dłużyzn, chaosu, jakichś niepotrzebnych wtrąceń. Wszystko trzyma się kupy i jest logicznie poprowadzone.

Wady:
- Największą wadą tej książki jest brak wad XD
- A tak poważniej: próbuję jakieś znaleźć, ale ciężko mi do czegokolwiek się przyczepić. Książka podana jest od samego początku w lekkim tonie i nie aspiruje do tego, żeby umoralniać czy na siłę sięgać do jakiegoś drugiego, czy trzeciego dna. Jasne, porusza poniekąd temat starości i tego jak ludzie w wieku emerytalnym czują się w społeczeństwie. Ale nawet to nie jest wpychane czytelnikowi w oczy jakąś moralizatorską nutą.

O i jeszcze coś do zalet: świetnie są wyjaśnione różne technologie i zagadnienia naukowe. Świetny jest fragment, jak fizyk kwantowy wyjaśnia znajomym zasadę działania tachionów. Po przeczytaniu tej książki tekst "Tak, wiem, za mało znam matematykę" nabiera nowego znaczenia XD

Trzeba też to zaznaczyć: To nie jest książka, dla osób, które w "Transformersach" szukają czegoś więcej niż przygodowego akcyjniaka z mnóstwem efektów specjalnych. To jest miła lekka i przyjemna lektura, która może umilić seans czytelniczy między Diuną a Władcą Pierścieni ^^"


message 11: by LadyV (new)

LadyV (ladyvpisarka) | 47 comments Mod
To jeszcze ładnie poproszę o przybliżenie marynarki wojennej w tej książce. Jak jest ukazana, co o niej możemy się dowiedzieć, jak się wiąże dokładnie z bohaterem i w ogóle napisz dużo o tym. W końcu to tematyka miesiąca ;)


message 12: by Wordcerer (new)

Wordcerer | 35 comments Cała książka opiera się o armię, statki kosmiczne, wojny międzygwiezdne, hierarchię wojskową i... Cały czas akcja dzieje się albo na statkach kosmicznych należących do armii, albo na planetach na których akurat przydaje się zrobić desant. Armia i przy tym marynarka wojenna jest tu esencją książki. Tu praktycznie nie ma cywilów. A jak są to jako tło do jakiejś akcji prowadzonej przez wojsko. ^^ Co prawda częściej działania prowadzone są na lądzie, jednak nie tylko. Jeśli miałbym opisać powiązania między marynarką wojenną a "Wojną.." musiałbym poniekąd streścić książkę. A tego nie chcę XD


message 13: by Wordcerer (new)

Wordcerer | 35 comments Knock, knock?

Tak się zastanawiam, czy nikt poza mną nie chce się podzielić wrażeniami po przeczytaniu zeszłomiesięcznej książki? ^^


message 14: by LadyV (new)

LadyV (ladyvpisarka) | 47 comments Mod
Ja się przyznaję, że jeszcze nie doczytałam swojej. W sumie mogłabym ją zmienić na jakąś część cyklu o Temeraire, ale uważam, że książka Michała Cholewy jest totalnie warta wspomnienia i zachęcania do czytania ;)
(choć w sumie Naomi Novik też lubię, ale to zupełnie coś innego...)

Natomiast... hevi, co z Twoją książką? Już miałaś ją przecież przeczytaną? :)


message 15: by hevs (new)

hevs (hevi) | 45 comments No dobra. Melduję, że jestem, presja społeczna zmusiła mnie do napisania w końcu paru słów mimo że po tym, jak ostatni długi i dość mądry post który tu napisałam szlag trafił nie miałam na to najmniejszej ochoty. Niemniej.

Zacznijmy może od tego, co czytałam. Plan miałam ambitny. Nie jedna powieść ale cała seria. Łącznie jedenaście książek (ale relatywnie cienkich). Ostatecznie przeczytałam pierwsze trzy tomy, kolejne mam w planach, ale nie natychmiast (robię sobie odwyk od czytania po angielsku).

Szczęśliwy powrót by C.S. Forester Ship of the Line by C.S. Forester Flying Colours by C.S. Forester

(są to pierwsze trzy tomy w kolejności wydania, która jest jedyną słuszną kolejnością czytania czegokolwiek)

Dlaczego? Na serię o Horatio Hornblowerze czaiłam się od dawna, a to za sprawą powieści na tejże serii wzorowanych. Przygody kapitana w służbie Jego Królewskiej Mości w czasie wojen napoleońskich zainspirowały powstanie całego gatunku w literaturze będącej współczesnym odpowiednikiem powieści przygodowych - fantastyce. Jest to pewien podgatunek militarnej space opery, ot chociażby Honorka wpisuje się w schemat co zresztą przyznaje sam Weber. Tak jak Honorka mnie nigdy nie porwała (choć pewnie kiedyś po nią sięgnę, chociażby po to, żeby pokwikać nad marysujnością głównej bohaterki i nacieszyć się fajnie opisanymi bitwami), tak Seafort Saga zmieniła moje życie. Poważnie.

Siłą rzeczy nie mogłam czytać powieści C.S. Forestera tak, jakby Seaforta nigdy nie było. Porównywałam je nieustannie, początkowo mając konkretne wobec Hornblowera oczekiwania, później godząc się, że ich nie spełni, ale to nic złego.
Seafort Saga to powieści o dyscyplinie, o moralności, o dylematach, o bezwzględności, o wolności i tym, że to co słuszne boli jak skurwysyn i zwykle wcale nie okazuje się dobre. Niegodny zaufania bohater-narrator, zmaga się z depresją i jest okrutny i bezwzględny tak dla siebie, jak i dla całego świata. Powieści Hornblowerowskie, to po prostu historyczne powieści przygodowe. Conan, nie Zbrodnia i kara. Nie oznacza to wcale, że z założenia są gorsze, są po prostu inne (choć, tak, Feintuch zmierza w stronę literatury pięknej, podczas Forester to literatura rozrywkowa).

O czym to jest:
Główny bohater Horatio Hornblower jest kapitanem brytyjskiego okrętu (z czasem mu się te okręty i załogi zmieniają) ze wszystkimi okolicznościami tego faktu w czasach wojen napoleońskich. W pierwszej powieści, Szczęśliwy powrót, dostajemy obrazek typowy dla powieści przygodowej: egzotyczne miejsca, egzotyczne postacie. Hornblower ma pomóc wywołać powstanie w posiadłościach hiszpańskich w Ameryce Południowej i tym samym wspomóc wysiłek wojenny w Europie. Oczywiście nie obywa się bez komplikacji. Osobnik któremu należy pomóc jest cudownie szaloooooooooony, polityka w dalekim świecie sprawia, że rozkazy zmieniają się z godziny na godzinę, a tymczasem zanim dotrą do Hornblowera mijają miesiące, a do tego jeszcze musi wziąć na pokład pewną damę, która to dama wielce różni się od jego żony. Pod wieloma pociągającymi względami.
Co mnie zaskoczyło? Duże pogłębienie postaci Hornblowera. Rzecz nietypowa dla powieści przygodowej, gdzie bohaterowie są bohaterscy i to by było na tyle, jeśli chodzi o ich życie wewnętrzne. Tymczasem seria nie przypadkiem bierze nazwę od postaci głównego bohatera, którego charakter ma większe znaczenie niż jego przygody same w sobie. A tenże Horblower… no cóż, w porównaniu do Seaforta jest miękką bułą, chociaż obaj panowie mają nieco cech wspólnych – są one jednak kompletnie inaczej rozwinięte. Horatio, choć w walce bezbłędny i bez zawahania wygrywający kolejne bitwy, jest cokolwiek niezdarny społecznie, zakompleksiony a do tego łysieje i jakby nieco przytył – i wszystkim tym bardzo się przejmuje. Trochę z niego pierdoła, ale przez to jest postacią bardzo ludzką i całkiem interesująca w tym sensie, że na pewno nie jest mary sue.
Co na minus? Przede wszystkim brak polityki :( No ale cóż – to inny gatunek powieści niż to czego oczekiwałam. Polityka jest obecna i wpływa na losy Hornblowera, jednak on sam jest zupełnie bierny. Druga rzecz, „Szczęśliwy powrót” zaczynał jako scenariusz i czuje się to w braku pogłębiania poszczególnych wątków i w pewnej skrótowości. To co nie raziłoby w filmie, tutaj sprawia wrażenie nieco… niedokończonego.
Co na plus? To powieści przygodowa do diabła! Jest cudownie! Do tego naprawdę dobrze opisane bitwy morskie, dobrze zarysowane postacie. Generalnie dobrze się to czytało i bardzo polecam właściwie każdemu kto lubi literaturę rozrywkową. Można polecić młodszemu bratu, mamie albo dziadkowi.

Druga powieść, Ship of the Line, przenosi akcję na morze śródziemne. Mamy bitwy, bitwy, więcej bitew, akcję na morzu i na lądzie – powieść nie zwalnia ani na chwilę. Finałowa bitwa to naprawdę majstersztyk – mamy zapierającą dech w piersi akcję, mamy chaos – i mamy nagłe uspokojenie, taki moment zawieszenia, kiedy wszyscy są wyczerpani – to jest naprawdę piękne. Podobało mi się też jak autor rozłożył w tekście sukcesy i porażki bohatera, jak jego działania przyniosły konsekwencje. Jest to powieść zdecydowanie bardziej napakowana akcją od poprzedniej, skupiająca się na mniejszym wycinku czasu (dosłownie chyba tydzień) i mniej skrótowa.
Na minus: to jak Hornblower myśli o żonie doprowadzało mnie do szału. Ale z drugiej strony podoba mi się to, że nie jest na wskroś szlachetny.

Numer trzy, Flying Colours, to zupełnie inna bajka. Otóż, przede wszystkim dzieje się niemal w całości na lądzie. W porównaniu z poprzednim tomem mamy znaczne zwolnienie tempa. Fabuła rozpoczyna się niemal dokładnie tam, gdzie skończył się „Ship of line”, więc może nie będę pisała zbyt wiele, żeby nie zdradzić szczegółów. Niech wystarczy, że jest zupełnie inaczej ale też dobrze. Mamy okazję poznać bliżej inne postacie i zobaczyć więcej Hornblowera w niecodziennych dla niego okolicznościach. Też na plus.

Podsumowowowywowywując: podobało mi się, nie zawiodłam się, chociaż dostałam coś innego niż się spodziewałam. Polecam, szczególnie fanom morza i okrętów oraz powieści przygodowych w starym stylu (Conan, Książniczka Marsa). Cała seria jest dostępna po polsku, chociaż nowe wydania chyba nie bardzo – za to stare wydane Wydawnictwa Morskiego powinno być dostępne w bibliotekach i na pewno można je dostać na allegro.


back to top