Jump to ratings and reviews

Балада за Георг Хених

Новелата разказва за последните години от живота на Георг Хених, реална историческа личност (майстор на цигулки от Чехия, преселил се в България в началото на миналия век за да положи основите на този занаят тук), през погледа на дете, върху чийто живот по стечение на обстоятелствата има решаващо влияние.

176 pages, Paperback

First published September 15, 1987

Loading...
Loading...

About the author

Viktor Paskov

15 books129 followers
Viktor Marinov Paskov (Bulgarian: Виктор Маринов Пасков; 10 September 1949 – 16 April 2009) was a Bulgarian writer, musician, musicologist and screenwriter.
Paskov was born in the capital Sofia and finished high school in the city. He graduated from what is today the Felix Mendelssohn College of Music and Theatre in Leipzig, East Germany in 1976 and was part of several jazz bands. Viktor Paskov was in Germany as a composer, opera singer and critician until 1980, when he became literature and music editor with the Sofia Press publishing house, a position he held until 1987. In 1987, Paskov joined the Boyana Film Studio as an editor and screenwriter.
The years from 1990 to 1992 Paskov spent in Paris, France. He also worked as director of the Bulgarian Cultural Centre in Berlin from 2002 to 2004. Paskov died from lung cancer in Berne, Switzerland, aged 59. He was buried in the Central Sofia Cemetery.
Paskov's early poems were published in the Rodna rech magazine in 1964. His first book Nevrastni ubiystva (Juvenile Murders) was released in 1986. Viktor Paskov has also written five other books and four screenplays.
His second and probably best known book, Balada za Georg Henih (A Ballad for Georg Henych), published in 1987, won the foreign literature award at the Bordeaux book exhibition. In the novella set in 1950s Sofia, the quasi-autobiographical character Viktor tells the story of an elderly Czech emigre, master luthier Georg Henych. Destitute and lonely, rejected by his Bulgarian former apprentices but embraced by Viktor's family, the skilled violin maker passes on to young Viktor the values of art, faith and love, virtues severely lacking in the financially and culturally impoverished Sofia neighbourhood in the early years of communism.

Ratings & Reviews

What do you think?

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
3,884 (68%)
4 stars
1,278 (22%)
3 stars
414 (7%)
2 stars
76 (1%)
1 star
18 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 49 reviews
Profile Image for Marta Demianiuk.
996 reviews659 followers
November 16, 2023
Przeczytałam tę książkę w ramach eksperymentu/zabawy „tajemnicza książka”. Dostałam ją z obłożoną okładką tak, żebym nie znała tytułu i osoby autorskiej i nie wiedziala, co w ogóle czytam. I było to wspaniałe doświadczenie samo w sobie, ale ta powieść… CUDOWNA! Przepiękna literacko i fabularnie, kompletnie skradła moje serce każdym najdrobniejszym zdaniem.

I pomyśleć, że sama z siebie nigdy bym po nią nie sięgnęła. Nie róbcie tego błędu i czytajcie!
Profile Image for Szaman.
208 reviews18 followers
November 27, 2024
Bardzo piękna, bardzo smutna i wzruszająca historia, trochę muszę wrócić do bułgarskiej literatury, bo podobnie się czułam czytając Teodorę Dimovą (chociaż trochę się boję sprawdzać, czy wciąż tak jest). Muszę też powiedzieć, że to co Stojan Aleksiev zrobił z tą pozycją jako lektor audiobooka zasługuje za złoty medal, serio, wspaniale przeczytane.
Profile Image for spillingthematcha.
748 reviews1,128 followers
September 11, 2020
„Ballada o lutniku” to historia na swój sposób urzekająca i intrygująca. Napisana błyskotliwym i pięknym językiem, świetnie przetłumaczona krótka, ale ważna powieść. Nie jest to na pewno książka, która spodoba się wszystkim, jednak osobiście bardzo cieszę się, że miałam okazję się z nią zapoznać. Niestety nie trafiła ona w 100% w mój gust czytelniczy, ale niesamowicie ją doceniam. Ta książka niesie ze sobą wiele prawdy, wiele wartości, które dają do myślenia. Jest to książka o pamięci, dorastaniu, współczuciu i pożegnaniach. Jeśli szukacie czegoś jedynego w swoim rodzaju, czegoś, co zostawi po sobie ślad, to ta książka będzie idealnym wyborem. „Ballada o lutniku” to historia, o której trudno mi pisać. Przeczytajcie i sami oceńcie.
3,5/5✨
Profile Image for Anna.
43 reviews27 followers
November 5, 2020
Liczyłam na to, że to będzie taka prawdziwie „moja” książka, niestety tak się nie stało.
Profile Image for Oliwia (flea_book).
231 reviews10 followers
July 6, 2022
To moje drugie spotkanie z bułgarską literaturą, które uważam za udane.
Brawa dla Tłumaczki za wykreowanie stylu wypowiedzi Dziadka Georga 🤎
2,75⭐️
Profile Image for Anka (sQra) .
38 reviews11 followers
September 23, 2020
"Ballada o lutniku" to opowieść o niecodziennej przyjaźni młodego chłopca i starego, osamotnionego wybitnego lutnika w czasach ponurego, brudnego bułgarskiego stalinizmu. Jest to książka dobra i jest to książka skromna. Skromna w warsztacie, co nie jest wcale przyganą - proste zdania, surowy, a jednak niepozbawiony warstwy emocjonalnej język. Skromna w opisie przedstawionego świata - mamy tu bowiem jedynie wyimek bułgarskiej rzeczywistości tamtych lat, straszna piwnica, w której Georg Henih czeka na śmierć, robotnicza kamienica, w której mieszka Wiktor. Wreszcie skromna, bo nie gra na emocjach czytelnika, choć przedstawiona w niej historia jest łatwą do tego pokusą. Autor jej nie uległ i napisał książkę, która rodzi emocje prawdziwe. Do tego stopnia, że nawet się wzruszyłam dość mocno i oczy się zaszkliły. Brakło mi w niej jednak czegoś, co by pozwoliło, żeby została ze mną na dłużej, a raczej, żeby zostały te emocje, których, po niecałych dwóch tygodniach od jej przeczytania w zasadzie już nie czuję. Wzruszenie minęło, pozostała historia i to, o czym ta opowieść jest. Bo choć na samym początku napisałam, że to historia przyjaźni (bo to taka oczywistość, że nie można nie wspomnieć), to dla mnie jest to przede wszystkim opowieść o pasji tworzenia, a wręcz o obsesji tworzenia. Efekt, owszem ważny, ale to sam fakt obsesyjnej pracy nadaje rytm i sens szarym dniom. Czy to praca nad kredensem dla żony (symbolem utraconej pozycji społecznej), czy to nad skrzypcami przeznaczonymi dla samego Boga. To też oczywiście powieść o dorastaniu, mierzeniu się z samotnością, niezrozumieniem, śmiercią.
Nie jest to książka wybitna i mam nadzieję, że myli się Karabaszliew, twierdzący, że to "prawdopodobnie największa powieść bułgarska". Oby nie, bo nie byłby to wielki komplement dla bułgarskiej literatury. To książka dobra, która poruszy, da przyjemność czytania i chwilę przemyśleń, ale wkrótce odejdzie. A przynajmniej odeszła ode mnie. Nie mogę jednak powiedzieć, żeby czas na tę lekturę był czasem straconym.
Profile Image for Marta.
118 reviews7 followers
May 11, 2022
Książka o dorastaniu w najmroczniejszych czasach komunistycznych w Bułgarii lat 50. Autor opisuje w niej zachowania społeczne tamtych lat: zderzenie chęci rozwoju osobistego, kształcenia się, rozwoju artystycznego z ogromną biedą, beznadzieją i podziałami społecznymi jeszcze sprzed wojny. Jednocześnie pokazuje nam, że nawet w tej sytuacji możliwa jest przyjaźń i pomoc między z pozoru obcymi sobie ludźmi.
Profile Image for LauraTheReader.
137 reviews5 followers
December 26, 2023
Książka ukazująca prostotę, życiową biedę, trudne czasy, ale też człowieczeństwo i ogromną przyjaźń między dwojgiem obcych sobie ludzi, którzy stają się sobie bliscy jak rodzina.

Książka przedstawia bohaterów z wielkimi małymi marzeniami, pasją, ukazuje relacje mistrz- uczeń, która jest przepełniona wielką miłością, ale też pokorą i szacunkiem.

Ogólnie doceniam ją i rozumiem co inni mogą w niej dostrzec, ale to nie była moja książka. Nie mówię, że jest zła, ale chyba to przez ten styl pisania. Poza tym było w niej za wiele odniesień religijnych. Niemniej nie odradzam.

Takie 3,5 ⭐️
Profile Image for Patrycja Krotowska.
756 reviews262 followers
September 19, 2020
Czytając "Balladę o lutniku" miałam ciągle nieodparte wrażenie, że czytam Zafona. Albo inaczej - klimat "Ballady o lutniku" przypominał mi cykl o Cmentarzu Zapomnianych Książek. Nie wiem dlaczego, bo przecież obie powieści osadzone są w zupełnie innych realiach i dotyczą zupełnie innych wydarzeń. Może to szacunek do bohaterów, sposób kreowania świata i pewna wyczuwalna magia atmosfery?

"Ballada o lutniku" to ciepła, sentymentalna, kameralna opowieść o przyjaźni między chłopcem a starszym mężczyzną, byłym lutnikiem, o którym zapomniał świat. Osadzona w latach 50. w Bułgarii, w czasach stalinizmu, 'Ballada...' to opowieść o człowieczeństwie, nadziei, godności, zrozumieniu, pasji tworzenia. Snuta przez chłopca wiele lat później, z pewną nostalgią, z potrzeby powrotu do wspomnień.

To książka, którą można czytać ku pokrzepieniu serc. Tyle w niej mądrości, dobra (w opozycji do zła), refleksji. Tak jak pisze tłumaczka w posłowiu z pewnością można tę balladę odczytywać na wielu płaszczyznach - zwyczajnie fabularnie, jako obraz epoki albo jako jedną wielką metaforę. Dlatego może spodobać się zarówno szerszemu gronu czytelników/czytelniczek, jak i tym bardziej wymagającym.

To nie jest moja książka. To nie jest typ literatury, w której się lubuję, ale też nie mogę tej powieści obiektywnie wiele zarzucić. Mnie to nie czaruje, mnie to nie zachwyca, we mnie nie wywołuje to emocji. Nie będę do tej książki wracać, ale będę wiedzieć, kiedy i komu ją polecać.
Profile Image for Malena.
81 reviews11 followers
April 13, 2021
"Królewski instrument"

To jedna z tych książek, o których boję się pisać. To jedna z tych książek, o których wiem, że jeśli coś napiszę, to nawet w części tą pisaniną nie oddam jej piękna, a zakłócę swą opinią czystość odbioru czytelniczego. Zatem lojalnie na wstępie przestrzegam: jeśli nie czytałeś/aś tej książki, to nie czytaj mojej opinii. Nie jest ona Ci do niczego potrzebna, jest potrzebna jedynie mnie do uporządkowania własnych myśli. Sięgnij po książkę. Nie wiem, czy nie powinnam zaznaczyć, że to spojler jest, choć spojlerować nie zamierzam, żeby nikogo niepotrzebnie nie kusiło. A może jakiś zawodowy spojlerowiec portalowy chce mieć tę przyjemność? W takim razie śmiało, nie krępować się.

Przyznam, że dawno już nie czytałam książki ze ściśniętym ze wzruszenia gardłem, a te ściśnięte gardło pojawia się zwykle, gdy mam do czynienia z literaturą, nie z produktem literaturopodobnym, czy też do literatury niepodobnym wcale. Niektórym czytelnikom podpowiada to nos, mnie gardło, ściśnięte ze wzruszenia, taka tama, budowana latami, żeby łzy nie popłynęły, rzadko okazuje się nieszczelna, choć zdarzyło się, oj, zdarzyło, że puściła, a gdy tak się dzieje, to mogę mówić o zetknięciu z arcydziełem. Jak widać, jakiś absolut, opiekujący się czytelnikami, ulitował się nade mną i z dolin wzniósł mnie na wyżyny. Chwała mu za to!

A książka niepozorna objętościowo, prościutkie zdania, pozornie niewymagająca zbytniego zaangażowania intelektualnego. Za to wymagająca bardzo dużego zaangażowania emocjonalnego, odwołania się do istoty swojego człowieczeństwa (u jednych bardziej, u innych mniej ukrytego). I nie jest to odwołanie skomlące, a w swym skomleniu nieszczere, przeciwnie, Wiktor Paskow w "Balladzie o lutniku" jest autentyczny, te proste zdania trafiają do odbiorcy tam, gdzie mają trafić, nie musi żebrać ani o uwagę, ani o empatię. Od pierwszych zdań, aż po ostatnią stronę. To oczywiście zasługa jego, jak i profesor Marioli Mikołajczak, tłumaczki, jak widać wspaniałej tłumaczki, autorki intersującego posłowia do tej książki. Przeczytałabym to szybko, ale robiłam przerwy, żeby to czytanie wydłużyć w czasie, aż więcej wydłużyć się nie dało. I teraz, jak we "Wdowcu" Stanisława Grochowiaka: "Na jutro mi już nie starczy/Mój Boże, i zacznie się głód". Taaak. Ale jeszcze się nie zaczął. Jeszcze czuję smak tej prozy, rozsmakowuję się w niej, jeszcze ściśnięcie gardła nie ustąpiło całkowicie.

E-palę i myślę, e-palę i myślę, co jest w tej książce takiego, że tak we mnie rozbrzmiała, tak do mnie przemówiła. Przecież to prosta historia, historia przyjaźni małego chłopca Wiktora ze staruszkiem, czeskim mistrzem lutnictwa Georgiem Heningiem, a więc relacja: mistrz - uczeń. To warstwa pierwsza, ale tych warstw semantycznych jest w tej prostej historii więcej. Zanim do nich przejdę, chciałabym się tutaj zatrzymać i dokonać małego porównania. Niedawno czytałam "Ukochane równanie profesora" Yoko Ogawy. Nawet motyw podobny, tam matka i chłopiec wkraczają w życie pewnego profesora, geniusza matematyki. Uszkodzona w wypadku pamięć profesora wymusza na nich nawiązywanie i budowanie więzi od nowa, i od nowa. To niezła powieść, ale wydała mi się wymuszona, żeby nie rzec trochę zbyt cukierkowa. W "Balladzie o lutniku" cukierkowatości nie ma za grosz, przeciwnie, jest pokazana cała nędza, ale i bogactwo egzystencji ludzkiej, w rozumieniu dosłownym i przenośnym. Tam - geniusz matematyczny, tutaj - geniusz lutnictwa, obaj walczą o pamięć, każdy w inny sposób. Tam - na pierwszy plan wysuwa się matka chłopca, zwanego przez profesora pieszczotliwie Pierwiastkiem, tutaj - mały chłopiec, którego mistrz Georg nazywa "królem Wiktorem", ale też są i jego rodzice: ojciec - muzyk, próbujący udowodnić swoją wartość jako mężczyzna, głowa rodziny, i matka - gospodyni domowa, krawcowa z przypadku, marząca o utraconym lepszym życiu, z dala od biedy, w jaką wpędziło ją małżeństwo. Komunikacja między bohaterami w obu przypadkach jest zaburzona, ale znajdują oni drogę, a raczej próbują znaleźć drogę, do pokonania barier, do porozumienia, kompletnego porozumienia, wzajemnego zrozumienia. W obu powieściach mamy starców i chłopców, starców, których nie łączy z chłopcami więź rodzinna, to zatem więź z wyboru, a nie z przymusu. W "Ukochanym równaniu profesora" autorka oddaje hołd królowej nauk, matematyce, którą można tłumaczyć życie, istnienie pierwiastka boskiego w życiu; w "Balladzie o lutniku" autor oddaje hołd sztuce, ale nie byle jakiej sztuce, ale sztuce na możliwie najwyższym poziomie, żeby nie rzec: boskim poziomie, na który tylko nielicznym uda się wspiąć, to też hołd oddany człowieczeństwu. Jak widać, sporo podobieństw, ale też i różnic.

Powieść Paskowa to powieść inicjacyjna, narratorem jest Wiktor-chłopiec (infant), Wiktor-dorosły mężczyzna (król), te stylizacje narratorskie ładnie wplatają się w kompozycję, częściej słyszymy Wiktora-chłopca, rzadziej Wiktora-mężczyznę. Za to największy problem co niektórym, mogą sprawić kwestie wypowiadane przez Heninga (tym sposobem autor podkreśla językowe wyobcowanie bohatera).

Drogą przez sztukę, choć nie bezpośrednio, do dorosłości, a może i do życia w ogóle, próbuje podążać Wiktor, drogą przez sztukę, drogą przez własną wrażliwość Wiktor próbuje to życie zrozumieć, w drodze tej przewodnikiem jest mu nie kto inny, jak czeski, schorowany, prawie dziewięćdziesięcioletni lutnik; drogą przez sztukę do nieśmiertelności podąża Georg, drogą przez sztukę do nieśmiertelności Georg próbuje zgłębić to, co po śmierci, a pomagają mu w tym Cienie, Cienie mu bliskie, swojskie. A skoro tak, to musi koniec końców pojawić się pytanie takie, jakie stawia Konrad w "Wielkiej Improwizacji" Mickiewicza: „Ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę/Cóż Ty większego mogłeś zrobić - Boże?”. Ale to nie jest pytanie najistotniejsze, bo i cóż to za nieśmiertelność? Co pozostaje po człowieku? Po jego darze tworzenia? Kredens? Skrzypce? Uczniowie? Pamięć o zmarłym? Wdzięczność? Najistotniejszym jest pytanie, czy warto? Czy warto, zwłaszcza w czasach nędzy bytowej, nędzy duchowej? I która z tych nędz jest gorsza? A może tacy ludzie, jak Georg nie zastanawiają się nad tym, czy warto, robią tak, bo tak trzeba, bo nie można inaczej, bo trzeba pozostać wiernym temu, co się ukochało, pozostać wiernym samemu sobie. Czasy nędzy bytowej, nędzy duchowej to nie tylko Bułgaria powojenna, takie czasy zdarzają się zawsze i wszędzie, nawet ludzie - nie-ludzie tacy sami. Paskow prowadzi nas do niej poprzez losy ostatniego z ostatnich mistrzów lutnictwa, swoją drogą, postaci rzeczywistej (na ile rzeczywistej, zdaniem tłumaczki nie sposób ustalić). Ale nie dajmy się nabrać, bo to przewrotna odpowiedź, przewrotnie smutna odpowiedź, ukazująca brzydotę przeciętnego człowieka, brzydotę wewnętrzną i to brzydota zdaje się z tych zmagań wychodzić zwycięska. Ale wśród tej brzydoty jest i piękno, piękno tworzenia, tworzenia dla samego tworzenia, piękno człowieczeństwa, piękno skazane na zagładę, na klęskę, ale czy jest to ostateczna zagłada, często też i samozagłada, nieuniknoniona klęska? I na to znajdujemy odpowiedź. I to jest ta semantyczna wielowarstwość, o której wspominałam.

Wracając jednak do początku: co jest w tej książce takiego, że tak we mnie rozbrzmiała, tak do mnie przemówiła? Napisałam, że to prosta historia, ale nie dodałam, że w tej prostej historii kryje się głębia (głębia autentyzmu, głębia uniwersalności, głębia istoty człowieczeństwa, głębia emocji), zagłębić się w tę głębię to czysta przyjemność. Takich książek szukam. W takich książkach widzę sens czytania.
Profile Image for niepoczytalna .pl.
429 reviews28 followers
November 4, 2020
O godności i prawdziwej biedzie

Wspomnienia z dzieciństwa zawsze wydawały mi się bardzo wdzięcznym tematem literackim, zwłaszcza gdy nietypowe umiejscowienie nadaje im powiewu egzotyki, a nie da się ukryć, że dzielnica nędzy w powojennej Sofii stanowi niespotykane tło powieści. Powieści o dorastaniu, definiowaniu otaczającego świata i budowaniu hierarchii wartości w świecie pozbawionym ideałów, która klimatem nie ustępuje Zafonowi, czy Ferrante.

Historia dorastania małego Wiktora opowiedziana jest przez pryzmat losów mistrza lutnictwa – Georgia Heniga, który nieoczekiwanie staje się jego przyjacielem. W całym tym sofijskim brudzie, biedzie, agresji relacja chłopca i lutnika jest jasnym promykiem, który nieustannie pokazuje, że rzeczywistość nie jest tak zła, jak mogłoby się wydawać. Wszystkie trudności, na które natrafiamy to tylko małe przeciwności losu, które wcale nie powinny wpływać na nasz potencjał.

Wiktor Paskow napisał powieść, która wydaje się bajkowa, z drugiej jednak strony zachwyca autentycznością. To opowieść o dorastaniu (a właściwie bolesnym zderzeniu się z dorosłym życiem), przyjaźni i prawdziwym bogactwie. Życiowa mądrość tytułowego lutnika, jego relacja z małym Wiktorem, splatają się z opisami burd, melin i szarej codzienności, która najczęściej była jednoznaczna z walką o przetrwanie (historię kredensu mogło napisać tylko życie).

"Ballada o lutniku" zachwyca językiem (wspaniałym przekładem Marioli Mikołajczak) i nostalgią. To jedna z tych opowieści, o które niemalże można się ogrzać, a po skończonej lekturze na długo zostaje z czytelnikiem. Choć jest to historia z morałem i bardzo prostym (żeby nie powiedzieć, że banalnym) przesłaniem, to mimo wszystko naprawdę wzrusza i daleka jest od taniości – trzeba mieć swoją godność, warto żyć według własnych ideałów, a bieda wcale nie musi mieć związku z zasobnością portfela. Dajcie się porwać tej opowieści, a jestem pewna, że nie będziecie żałować. Sama zostaję ze skromną nadzieją, że nie jest to ostatnia powieść Wiktora Paskowa, jaką dane mi było przeczyć.
Profile Image for Agnieszka Herda.
44 reviews1 follower
February 11, 2025
Bułgarska Elegia dla bidoków.

Pytam więc: jeśli bieda nie jest zbrodnią - to co nią jest?
Profile Image for Ada.
119 reviews1 follower
October 9, 2024
Dawno się tak nie rozczarowałam.To nie jest zła książka, ale myślałam, że ją pokocham 😭😭😭
Profile Image for Aleksandra.
130 reviews16 followers
September 15, 2020
Bardzo oszczędny język i równie niewyróżniająca się fabuła, mimo to wciąga od pierwszych stron i pozostawia dziwne uczucie melancholii.
Profile Image for emilena04.
13 reviews21 followers
September 20, 2021
"Narzędzia do dziś leżą w naszej piwnicy, w starej drewnianej skrzyni. Niekiedy schodzę tam, otwieram drzwi i podnoszę wieko skrzyni. Wionie na mnie zapach dzieciństwa - czasu, kiedy chciałem być najbiedniejszym chłopcem na świecie, bo nie wiedziałem, co to znaczy być biednym."
Profile Image for kam.
1,324 reviews251 followers
October 14, 2020
Jeszcze nigdy nie spotkałam książki, która wprowadziła mnie w tak przyjemne otępienie. Po kilku krótkich rozdziałach nagle przestawałam czytać, a zaczynałam... słuchać świata. Nasłuchiwałam każdego szumu i każdego szmeru, a moja głowa zdawała się być wolna od ciężkich myśli, które normalnie biegają w każdą stronę. Czułam się rozleniwiona jak po gorącej kąpieli! Zupełnie nie spodziewałam się czegoś takiego, jako że „Ballada o lutniku” nie jest lekką lekturą. Wiktor jest dzieckiem, które dorasta wśród brudów świata, ale wciąż zachowuje czystą i piękną duszę. Zawdzięcza to rodzicom, między którymi jest sporo napięcia, ale nie wyżywają się na synu. Otaczają go opieką i pilnują, by niczego mu nie brakowało, choć nie przyszło im żyć w łatwych czasach. Bułgaria jest młodym państwem, które niestety szybko znalazło się pod wpływami komunistycznego reżimu sowietów. Świetnym świadectwem sytuacji w państwie jest budynek, w którym rodzina mieszka – początkowo dzielnica musiała uchodzić za ładną, ale z czasem zaczęła niszczeć, a kamienice podzielono na małe klitki, które miały pomieścić jak najwięcej osób. Wiktor dorasta w sąsiedztwie kłótni, pijaństwa i biedy. Biedy całe szczęście jedynie materialnej, bo jego wyobraźnia oraz serce zdecydowanie nadrabiają. Nic dziwnego, że od razu złapał wspólny język z Georgiem Heningiem – dawniej szanowanym lutnikiem z Czech, a obecnie głodującym staruszkiem, który został absolutnie sam. Rodzina, która nie cierpiała na nadmiar pieniędzy, zaczyna opiekować się człowiekiem w potrzebie. Nikt z nich nawet się nie zastanawia. Po prostu ruszają mu na pomoc oferując towarzystwo, codzienne posiłki czy pomoc w załatwianiu spraw. Jestem oczarowana ich postawą! Jak kogoś takiego mogłabym nie polubić? To jednak nie tak, że nic nie otrzymują w zamian. Zyskują bowiem wspaniałego przyjaciela o pięknej duszy. W ich życie wchodzi człowiek, który rozmawia z drewnem, który za biedę uważa jedynie zapatrzenie w siebie i w pieniądze, który czeka aż cienie wezmą go ze sobą do boga. Wiktor spędza z nim każdy dzień, co stanowi dla niego ucieczkę od szarej rzeczywistości. Uczy się pokory oraz miłości dla sztuki.

Wiktor Paskow stworzył historię absolutnie przepiękną. Udekorował ją swoim zgrabnym stylem pisania i wlał w nią serce, które zdaje się przytulać do czytelnika. Sprawił, że pędzące życie nagle zwolniło, a oddychanie stało się łatwiejsze. W książce tej nie brakuje chwil wzruszeń i brutalnej rzeczywistości, ale jako całość pozostawia jedynie pozytywne uczucia. Zostałam bardzo mile zaskoczona i jestem ogromnie ciekawa reszty twórczości autora! Jeśli tylko ktoś podejmie się tłumaczenia kolejnych tytułów, to na pewno po nie sięgnę, by poznać kolejne światy Paskowa. Co ciekawe – bardzo możliwe, że właśnie ta powieść ma wiele wspólnego z doświadczeniami autora, ale nie wiemy ile w niej jest prawdy.

Kredens jako ucieleśnienie marzeń o utarciu nosa ludziom, którzy nas porzucili. Wpajanie młodemu człowiekowi, że może zostać królem. Samotność starszego człowieka, który na koniec zostaje sam. Nadchodząca śmierć. Tęsknota. Strach przed rzeczywistością. Duma. Dwa zupełnie inne podejścia do sztuki. Komunistyczny reżim. Dorastanie w czasach, które nie są łatwe.

To wszystko i znacznie więcej znajdziecie w tym tytule.


Dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu za możliwość poznania tak pięknej historii.
34 reviews
April 2, 2024
Jak ja się tą książką poruszyłam...ale zacznijmy od początku. Głównym bohaterem jest dorastający Wiktor, z biednej bułgarskiej ulicy, gdzie nie ma lekko. Wszechobecna bieda, kłótnie rodziców, przemoc i agresja wśród sąsiadów. Pewnego dnia znalazł listy i wspomina "dziadka" Georga Heniga i tak zaczyna się książka-opowieść wspomnień z momentów kiedy jeszcze żył i jak wyglądało wtedy życie jego i jego rodziców oraz otaczających go ludzi. Jakbym miała opisać tę książkę w kilku słowach to bieda, samotność i bezradność. Bo o tym jest. Bardzo poruszył mnie wątek ojca głównego bohatera. Mężczyzna pochodzący z biednej rodziny, który poślubił kobietę z rodziny zamożnej, która w obecnej sytuacji marzy o kredensie. Z pozoru rzeczy dla nas małej, a dla tamtych osób rzeczy wielkiej, opisywanej nawet jako obecnie trzypiętrowa willa z basenem i fontanną, która wzbudza zawiść i podłość sąsiadów, nawet posiadaczy owego kredensu. Nie mogąc znieść wielu próśb i narzekań żony, postanowił zrobić go sam. Pomimo biedy, nie mając miejsca w domu, zrobił to. Udowodnił to nie tylko innym, własnej żonie i jej rodzicom, że jest człowiekiem dumnym i godnym, ale i sobie. Książka ta, ukazuje biedę z różnych perspektyw, oczami dziadka, który do końca powtarza, że ich rodzina biedna nie jest i perspektywa chłopca, ich rodziców. Głównym wątkiem są tutaj okładkowe skrzypce. George Hunig był majstrem, z wielopokoleniowym doświadczeniem w rodzinie. Człowiek, który uczył iluś młodych chłopaków, kochał swoją żonę, brata i ojca oraz Boga do końca swoich dni na koniec został ze swoją smutną, dobijającą starością. Słowa, którymi bym tę starość tutaj opisała i, które też padają w tej książce to samotność i bezradność. Staruszek, który oddał swoje życie pasji, wkładał w swoje dzieła i naukę innych całe swoje serce, został zamknięty w piwnicy, gdzie światło nie docierało, brud i smród był niemiłosierny, a choroba Parkinsona, głód i przemijanie, które sprawiało, że wił się na kanapie było na prawdę przykre. Na szczęście został znaleziony w porę przez ojca i młodego Wiktora, którzy chcieli go odnaleźć w celu miejsca na kredens, a nie dostali tylko tego a o wiele więcej. Podobał mi się tutaj wątek wiary. Rodzice ateiści, dziadek chrześcijanin i chłopiec, który dopiero kształtował swoje postrzeganie świata. Skrzypce robione dla Boga, które wziął ze sobą do grobu, sama postać dziadka, jego dotkliwy atak od psa, pobicie jego oprawców, robienie tego kredensu, wzajemna czułość dziadka i chłopca, słowa dziadka skierowane do chłopca, że zostanie królem i, że ma potencjał-to wszystko i inne rozczuliło moje serce. Przysłowie, które moim zdaniem idealnie wpasowuje się w tę powieść, to to, że starych drzew się nie przesadza. Ale tutaj inaczej zrobić się raczej, niestety nie dało. Dające do myślenia pytania, które pojawiają się w tej książce też są bardzo przygnębiające i oddają esencję tej książki " Czy praca jest większa od życia, czy życie od pracy?(...)Dlaczego są na świecie ludzie, którzy krzywdzą i poniżają mistrzów?(...)Bieda i przemoc, mrok, podłość, nikczemność i śmierć. Co robi z nas ludzi chciwych, złych, nieczułych?Co nas zniża i poniża?" Smutne spojrzenie na życie, przemijanie i biedę wyłaniające się z tej książki. Na pewno do niej jeszcze wrócę, bo pewnie dostrzegnę za ileś lat nowe wątki, które przykują moją uwagę.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for minyard.
532 reviews20 followers
January 2, 2023
Przepiękna, kameralna opowieść o dorastaniu, przyjaźni, przemijaniu i biedzie. Uwielbiam książki, które mimo swoich niewielkich rozmiarów, niosą w sobie ogrom treści.

Choć nigdy nie grałam na żadnym instrumencie, zawsze mnie one fascynowały, podobnie jak opowieści, w których muzyka odgrywa ważną rolę. Kocham dźwięk skrzypiec, więc wystarczył mi tytuł i jedno spojrzenie na okładkę, by wiedzieć, że chcę przeczytać tę książkę, ale nie miałam pojęcia, co znajdę w środku.

Pozornie to bardzo prosta historia. Bułgaria, lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku, dzielnica biedoty, trzyosobowa rodzina i należący do niej chłopiec, który ma zostać wirtuozem skrzypiec. Stary lutnik, mistrz, który ma przygotować dla niego instrument. Niezwykła przyjaźń, która ich połączy. Banalne elementy, ale jakże piękną utworzyły opowieść. O ludziach i relacjach między nimi. O zawiści, chciwości, ale i bezinteresownej pomocy oraz współczuciu. O chałturnictwie i wirtuozerii. O przemijaniu. O tym, co znaczy naprawdę być biednym. O obcości w kraju, w którym mieszka się od dziesięcioleci. O tęsknocie za rodziną. O kredensie! Który staje się pretekstem do tak wielu głębszych przemyśleń, bo przecież to nie tylko mebel, to symbol, to powód do zazdrości i dumy, to pretekst, by rozwijała się ta niepozorna fabuła.

W posłowiu tłumaczka pisze o tym, że choć nie jest to książka historyczna, pokazuje ważną część bułgarskiej historii, choć nie jest romansem wzrusza, choć daleko jej do sensacji, to trzyma w napięciu. Trudno się z jej słowami nie zgodzić. Ta niewielkich rozmiarów powieść pokazuje siłę przyjaźni, wartość sztuki, bezsens okrucieństwa. Napisana prostym językiem, ze swymi zwyczajnymi bohaterami i nieskomplikowaną fabuła niezwykle zapada w serce. Czasem mniej znaczy więcej.
384 reviews1 follower
October 19, 2020
Dziś zabiorę Was do Bułgarii, do czasów stalinizmu, kiedy to życie było niełatwe, a tamtejsi ludzie musieli jakoś radzić sobie z trudami dnia codziennego i z panującą biedą. Autor "Ballady o lutniku", Wiktor Paskow, opowiada nam historię małego chłopca o imieniu Wiktor. Chłopiec ma kochających rodziców, którzy wpoili mu szacunek do innych i wrażliwość na ludzką krzywdę. Myślę, że właśnie dzięki takiemu wychowaniu, Wiktor potrafił zaprzyjaźnić się z pozostawionym w ubóstwie starym lutnikiem Georgiem Henigiem. Mężczyzna miał kiedyś pasję, był mistrzem w swoim fachu i produkował najlepsze skrzypce, ale chęć do życia i robienia tego, co kiedyś kochał, zniknęła już dawno. Jednak dzięki mocnej więzi, którą nawiązuje z chłopcem, Georg odzyskuje swoją pasję i chęci do działania. Stary mistrz stawia sobie jeden, ostatni w życiu cel - przed śmiercią chce stworzyć skrzypce dla Boga, czyli najcudowniejsze skrzypce, jakie kiedykolwiek udało mu się wykonać. Ballada Paskowa jest piękną, niezwykle melancholijną i skłaniającą do przemyśleń opowieścią o wielkiej pasji, szacunku, przyjaźni, miłości, dorastaniu i nauce życia. Autor w swojej książce pokazuje, co tak naprawdę się liczy i na co przede wszystkim powinniśmy zwracać uwagę. Jest to lektura prosta, bardzo spokojna i wyjątkowa. Mi przypadła do gustu, pozwoliła nieco się wyciszyć i przemyśleć parę spraw. Polecam!
Profile Image for Ania Chojowska-Szymańska.
7 reviews1 follower
April 2, 2021
Ballada - powieść jak pieśń, śpiewnie snująca przepiękną, czarodziejską, jasno opowiedzianą historię, z refrenami i zwrotkami, z który każda kolejna przynosi delikatny, niespektakularny zwrot akcji.
O lutniku - czyli o pasji życia, o sztuce cenniejszej niż złoto, o miłości silniejszej niż śmierć. O tułaczce i ubóstwie. O życiu na granicy światów. I tym, że Boga trzeba wreszcie nauczyć prawdziwej miłości, żeby na tym świecie stworzonym byle jak, naprędce, w zaledwie sześć dni nie było wreszcie nędzy, cierpienia, ludzkiej małości i zła.
A nauczyć tego może tylko ten cierpliwy, pokorny, oddany bez reszty swojej (nomen omen) pasji mistrz - wsłuchany w trzystuletnie drewno, z którego tworzy instrument do grania miłości. Wypowiedzenie nazwy tego instrumentu to dla mnie punkt kulminacyjny powieści. Dlatego jej tutaj nie zdradzę.

„Ballada o lutniku” to książka niezwykła, wymykająca się nawet klasyfikacji gatunkowej, choć włożona w konwencję powieści obyczajowej. Doskonała w swej szlachetnie nieskomplikowanej strukturze, w prostolinijnej narracji rozwijanej z punktu widzenia dziecka. A jednocześnie pod warstwą fabularną kryjąca przebogatą wielość symboli i płaszczyzn znaczenia, układających się w kręgi, poprzez które czytelnik dochodzi w końcu do metafizycznej perspektywy, skąd dopiero widać cały (chyba niezgłębiony) sens powieści.
234 reviews
February 12, 2026
3.5 ⭐️
Mam bardzo mieszane uczucia co do tej pozycji. Początek zupełnie mi nie podszedł – wręcz towarzyszyła mi irytacja postawą ludzi. Ich zachowanie, ta żądza posiadania i brak empatii momentami były dla mnie trudne do zniesienia. Do połowy książki trochę się męczyłam. Druga część historii wciągnęła mnie zdecydowanie bardziej, a końcówka całkowicie mnie rozbroiła. Dopadły mnie łzy wzruszenia. Bardzo podobało mi się zakończenie – było w nim coś poruszającego i prawdziwego. 🥹🥹Ogromnie ujęła mnie relacja i przyjaźń pomiędzy Wiktorem, jego tatą i Georgiem. To właśnie te więzi były dla mnie najjaśniejszym punktem tej historii. Ta książka wywołała we mnie wiele skrajnych emocji – od irytacji i smutku po wzruszenie. I choć początek nie zrobił na mnie większego wrażenia, to końcówka zdecydowanie wynagrodziła wszystko.
Profile Image for faustyna。 (lekkidramat).
524 reviews22 followers
December 5, 2021
uwielbiam motyw sztuki w literaturze, dlatego czekałam zniecierpliwiona na moment, w którym sięgnę po właśnie tę książkę. nie jest długa, nie jest przetłumaczona wymagającym językiem, dlatego czytanie jej to sama przyjemność. a przynajmniej w tym stopniu, w jakim książka opowiadająca na takie tematy może być przyjemna. dużo tu o fachu, to prawda, ale równie często poruszany jest też motyw przemijania. wymusiło to na mnie pewne odczucie melancholii.
od razu po przeczytaniu "ballady...", sięgnęłam po inną książkę dla rozluźnienia. parafrazując: tamta historia wydała mi się głupia, a literki tańczyły przed oczami.
polecam utrzymać się w podobnym nastroju po przeczytaniu właśnie tej historii.
Profile Image for Hunka.
60 reviews
March 15, 2022
Bieda.
Słowo które pojawia się w tej książce na każdym kroku, lecz przez każdego bohatera jest rozumiane inaczej. Historia o przyjaźni, która może dać tyle uciechy ale i cierpienia.
Młody Wiktor próbuje znaleźć miejsce dla siebie, ma okazję stać się wirtuozem grając na początku na swoich wyjątkowych ósemkach. Na początku jest to jego wielkie marzenie, lecz może się okazać że odstawi rozmyślania o swojej karierze na dalszy plan z powodu kredensu, przez który (w pewnym sensie) miał wiele okazji do łez i uśmiechu.
Książka niezwykle mądra i poruszająca a do tego prosto i melodyjnie napisana. Historia bardzo mnie wciągnęła i zapewniła dużo emocji. Ojciec Wiktora to człowiek, którego bardzo podziwiam i mam ochotę przytulić.
Profile Image for mir3lcia.
204 reviews10 followers
May 17, 2022
4.75⭐️
„Brałem trzy garnczki z jedzeniem i kiedy pytano mnie na ulicy, dokąd idę, mówiłem, skromnie spuszczając wzrok: .
Na swój sposób znalazłem w końcu dziadka - był wyjątkowo biedny, bezgranicznie dobry, wyglądał jak postać z bajki, miał tajemnice, przyjechał z nieznanego dalekiego kraju i mówił magicznym językiem, znał dziwne rzemiosło i żył w biedzie jak święty”
Profile Image for Hania.
372 reviews1 follower
Read
April 8, 2025
actual rating: 4.25/5
Nie wiem jak mam opisać to uczucie, które wywołała ta książka.
Po prostu coś w niej takiego było, bardzo przejmującego, bardzo melancholijnego, ale jakże ciepłego i dobrego, przede wszystkim, dzięki ludziom.
Profile Image for Terkaliterka.
151 reviews16 followers
November 15, 2020
Piękna i melancholijna baśń o chłopcu i mistrzu. Warto wejść całym sobą w ten świat. Nie ma co spodziewać się wielkiej akcji i jej zwrotow, to zwykła, prosta opowieść. Ale jaka urzekająca.
Displaying 1 - 30 of 49 reviews