Koniec z długimi listami trudno dostępnych składników.
Dość rezygnacji z ulubionych, tradycyjnych smaków.
"Jadłonomia po polsku" pokazuje, że kuchnia roślinna może być prosta jak barszcz i równie smaczna co ruskie pierogi.
W sześciu rozdziałach podzielonych zgodnie z porami roku znajdziecie mnóstwo roślinnych inspiracji. To nie pomyłka, pór roku mamy w Polsce sześć – jest przecież przedwiośnie oraz trochę zapomniane przedzimie. W końcu czekając na nowalijki trzeba coś jeść, na przykład barszcz z wędzonymi śliwkami, kanapki z pastą z ciecierzycy i kiszonych ogórków, a na deser gryczaną granolę.
Ta książka to nie tylko przepisy, ale też praktyczne porady, które sprawiają, że gotowanie jest zrozumiałe i pyszne. W końcu wiadomo, dlaczego latem do rosołu warto wrzucić bób, jak zrobić rewolucyjny pasztet bez pieczenia i czemu w bigosie tak dobrze smakuje kilka kawałków słodkiej dyni.
A przede wszystkim: jak gotować roślinnie po polsku, czyli po naszemu – w zgodzie z naszymi smakami, chęciami, możliwościami.
Długo się wahałam czy ocenić tę książkę, bo to książka kucharska, więc jak tu takie obiektywnie oceniać. Sam fakt napisania tej recenzji niech będzie rekomendacją i wyrazem wsparcia dla autorki.
Zacznę od tego, że zdobycie książek polskich w formie papierowej jest dla mnie dość znacznym wyzwaniem tak logistycznym jaki i finansowym. Książki Pani Marty Dymek w formie elektronicznej nie są dostępne. Jestem szczęśliwą posiadaczką wszystkich trzech "Jadłonomii" i tę ostatnią uważam za najlepszą. Autorka zawarła w niej przepisy kuchni polskiej w formie weganskiej. Wiele z nich już wypróbowalam i są doskonałe. Są to bardzo proste przepisy, z którymi osoby nie lubiące gotować też sobie świetnie poradzą. Jest kilka stron wstępu, który będzie przydatny dla osób niezbyt zorientowanych w weganskim gotowaniu. Osobiście uważam, że bardzo trudno jest jeść wegansko jeśli nie lubi się gotować.Tego typu książki bardzo pomagają poszerzyć kulinarne umiejętności.
Jeśli chodzi o drobne uwagi, to jest tu trochę mało deserów i wypieków. Szata graficzna jest kwestią gustu. Mnie bardziej podobała się ta z pierwszej części. Autorka jest niewątpliwie pionierką popularyzacji kuchni weganskiej w Polsce. Ta książka to świetny prezent dla osoby, która lubi gotować, niekoniecznie weganskie jedzenie.
Bardzo chciałabym zobaczyć jakąś książkę tej autorki z weganskimi wypiekami.
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to najbardziej wyczekiwana przeze mnie książka roku 2020 :) Do działalności pani Marty mam ogromny sentyment, towarzyszyła mi od samego początku podczas zmiany diety i każda jej książka stanowiła dla mnie inny etap. “Jadłonomia po polsku” to jak powrót do korzeni i odszukanie swojej tożsamości w prostej i kolorowej kuchni - jakkolwiek patetycznie to brzmi, w moim przypadku dokładnie tak było.
To co mnie od początku urzekło to podział książki na pory roku, szczególnie przydatny w przypadku czytelników kierujących się sezonowością jeśli chodzi o wybór żywienia. Jak zwykle jakość książki zniewala, zarówno papier, zdjęcia, druk, ład i porządek stanowią o jej przemiłym odbiorze. Dla sceptyków nieprzekonanych do poprzednich części, potwierdzam, że te przepisy są naprawde proste i zawierają składniki z pobliskiego warzywniaka czy każdego supermarketu (albo i nawet osiedlowego sklepiku). Myślę, że jeśli ktoś pierwszy raz spotkał się z Jadłonomią to powinien zacząć od właśnie tej części bo jest najbardziej praktyczna i przyjemnie wprowadza w tajniki roślinnego gotowania. A autorka ma to do siebie że nie tylko logicznie i praktycznie układa przepisy, ale dodaje nam również garść wskazówek pod każdym z nich, co tylko ułatwia sprawę - nawet najbardziej niechętnym do gotowania kucharzom (takim jak ja!).
Podsumowując, serdecznie polecam - niezależnie od prowadzonej diety. Jest to piękna książka kucharska, które poszerza horyzonty i pokazuje że z roślin można wyczarować same pyszności, wystarczy mieć konkretne, dobre podpowiedzi oraz chęci :)
Świetna książka kucharska! Nie tylko dla wegan! Jak wskazuje tytuł, autorka skupiła się na takich przepisach, w których główną rolę grają ogólnodostępne w naszym kraju produkty. Potrawy nawiązują do polskiej tradycji z lekkimi modyfikacjami tam, gdzie jest to potrzebne do dostosowania ich do wymagań wegańskich. Jadłonomia po polsku to zbiór tworów kulinarnych w większości prostych do wykonania, niewymagających specjalistycznego sprzętu (blender zaczął być chyba standardem w każdym polskim domu) i szukania wyspecjalizowanych składników dań. Osoby jedzące produkty pochodzenia zwierzęcego odnajdą tutaj wiele przepisów dla siebie - może tak dla odmiany zrobić kotlet z kalafiora zamiast schabowego i wypełnić kołduny soczewicą zamiast mięsa?
Kiedy nie mam pomysłu na obiad, po prostu otwieram tą książkę na rozdziale aktualnej pory roku (jest przedwiośnie, wiosna, lato, jesień, przedzimie i zima) i wybieram jeden z przepisów. Wszystkie są wegańskie, pyszne, łatwe i szybkie do przyrządzenia, z prostych składników, czego by chcieć więcej. Poza tym z pomocą naprawdę dokładnych instrukcji z tej książki po raz pierwszy udała mi się wegańska beza z aquafaby, która wcześniej nigdy mi nie wychodziła. Naprawdę gorąco polecam!
Naprawdę porządna książka kucharska z której dotuję z przyjemnością. Przepisy proste, składniki łatwo dostępne. Dopiero przerzucam się na weganizm i ta książka z pewnością w tym pomoże