Każda powieść ulubionego pisarza, to jedno z najważniejszych wydarzeń książkoholika. U mnie od lat jest tak m.in.w przypadku Stephena Kinga. Mistrz horroru przez którego niejedna osoba zasypiała przy zapalonym świetle, ostatnimi laty stracił na horrorze, na rzecz powieści obyczajowej, thrillera z wątkiem paranormalnym i niestety wciąż czekamy na powrót starego Kinga. Ten zaś szuka nowych inspiracji, jak w przypadku powieści detektywistycznej, do jakiej zalicza się trylogia Pana Mercedesa. W jej skład wchodzi: Pan Mercedes, Znalezione nie kradzione i Koniec warty.
W tytułowym Panu Mercedesie początek jest typowo kingowy. Otóż grupa bezrobotnych osób stoi na Targach Pracy w poszukiwaniu zatrudnienia, kiedy to w tłum wjeżdża rozpędzony Mercedes. Wśród poszkodowanych są zabici i ciężko ranni, a sprawca ucieka z miejsca zdarzenia. Odpowiedzialnym jest Brady Hartfield, geniusz komputerowy i modelowy psychopata w jednym. Jego tropem rusza emerytowany detektyw, Bill Hodges.
W drugiej części trylogii King wraca do tego w czym zawsze jest najlepszy, temat dorastania i psychopatycznego fana poczytnego autora. Należy do tego grona John Rothstein, najwybitniejszy amerykański pisarz, którego największym dziełem jest cykl o Jimmym Goldzie - młodym buntowniku będącym dla nastoletniego pokolenia symbolem wolności. Na życie literata czyha jego największy fan, Morris Bellamy, który to chce go ukarać za złe zakończenie historii Golda. Złe, bo nie takie, jakiego on by oczekiwał. Zabija Rothsteina, kradnie jego pieniądze i zeszyty z dalszym ciągiem losów Jimmy'ego. Zostaje ujęty za zupełnie inne przestępstwo i skazany na dożywocie. Pieniądze i notatniki czekać mają bezpiecznie ukryte w kufle. Trzydzieści lat później, natrafia na nie trzynastoletni Pete Sauber, syn jednej z ofiar Hartfielda. Rodzice chłopca przeżywają problemy finansowe i przez kilka lat wysyła im znalezione w kufrze pieniądze. Gdy się kończą postanawia sprzedać notatniki, w ten oto sposób życie Saubersów zamienia się w koszmar, bo na wolność wychodzi Morris, który zrobi wszystko by odzyskać zeszyty.
Wreszcie Koniec warty to godne domknięcie trylogii. Tutaj znów rozpoczyna się rozgrywka między Hodgesem a Hartfieldem.
Czy straszy? Jak wspominałem na początku Stephen King i tym razem nie straszy, nie niepokoi i nie intryguje. A mimo to cykl ten czyta się z rosnącą fascynacją. Ba, wiele wątków jak choćby problem bezrobocia czy rasizmu wybrzmiewa mocniej dziś, niż kilka lat temu, kiedy Pan Mercedes został napisany. Problemy poruszane przez Króla są jakieś bliższe, bardziej dotykalne. Nie przeszkadza to, że wykorzystano typowy schemat psychopata-detektyw. Sam Brady nie przeraża, mimo że nieco przypomina on Patricka Batemana z American Psycho Breta Eastona Ellisa. Zamiast straszyć jest wręcz nieco groteskowy, a jego trudne przeżycia, do mnie nie przemówiły. Podobnie w przypadku Morrisa Bellemy, któremu daleko jest do słynnej Annie Wilkes z Misery. King czerpie z tego, co już wielokrotnie było wykorzystane w literaturze gatunku i u niego samego, ale wszystko przerabia po swojemu dając historię, która rzeczywiście wciąga. Opowiada o tym, czego Stany Zjednoczone doświadczają tu i teraz, to dopiero przeraża, gdyż dotyka tematu nie tylko znanego mieszkańcom USA ale i nam samym. Zawsze to, czego gdzieś sam jestem w stanie dotknąć, oddziaływuje na moją wyobraźnię najmocniej. Kwestia inności i nietolerancji, najmocniej.
Potwór u Kinga to nie stwór czający się w tunelach, ale ktoś kto mieszka obok nas, niczym nie wyróżnia się i nie wiadomo, kiedy uderzy w tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy. To też strach przed tym, co nieznane, przed brakiem stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa.
Stephen King w trylogii Pana Mercedesa to już nie ten sam Król Horroru znany sprzed lat. Stał się bardziej współczesny, odwołuje się do leków nam współczesnych w dobie pandemii. Bezrobocie, śmierć i zagrożenie przychodzące nagle. Te trzy powieści docenić najłatwiej po lekturze ich wszystkich pokolei, dopiero wówczas w pełni odsłania się zamysł autora. Pan Mercedes znakomite wprowadzenie, Znalezione nie kradzione opowieść w której tle rozgrywa się dramat ludzi pierwszej części i Koniec warty znakomite domknięcie. Nie ma tu kinowego przeglądania, nie ma niczego, czego nie powinno być.