W "Ciemnych tunelach" Siergieja Antonowa wracamy do moskiewskiego metra, do jego tajemniczej i złowieszczej atmosfery. Bohaterem jest młody anarchistyczny bojownik ze stacji Hulaj Pole, który wszczyna walkę z systemem, odbywając jednocześnie niewiarygodną odyseję przez metro.
Szereg zagadek i niedokończonych wątków z "Metra 2033" Glukhovsky'ego znalazł niespodziewane rozwiązanie i kontynuację w "Ciemnych tunelach".
Es ist einfach toll, die Metro durch unterschiedliche Blinkwinkel zu erfahren. Dieser Teil hier sticht besonders heraus, da Tolik den Anarchisten angehört und auch dementsprechende Ansichten hegt. So ist die normalerweise glorreiche Hanse für ihn nicht die Hoffnung der Metro, sondern ein Ort voller aufgeblasener Kapitalisten, die für Geld ihre Seele verkauft haben.
Tolik selbst lebt vor allem durch seine Gedanken, seine Ansichten; die er auf seiner Reise durch die Tunnels der Metro immer wieder überdenken, verwerfen, anpassen muss. Man trifft auf allerhand unterschiedliche Systeme und Anschauungen - eine Stärke dieser Reihe, die Antonov hervorragend herausarbeitet.
Etwas schade war, dass manche Szenen ohne weitere Erklärungen keinen Sinn zu ergeben scheinen oder für mich persönlich irgendwie nicht gestimmt haben. Deshalb einen Stern weniger, aber nichtsdestotrotz habe ich dieses Buch richtiggehend genossen und abends auf dem Heimweg manchmal gedacht "Ich freue mich darauf, wieder Im Tunnel zu sein."
Kolejna książka z uniwersum Metro, która warto przeczytać. Miło jest wrócić do moskiewskiego metra, chociaż fabuła tym razem wydaje się trochę naiwna, podobnie jak większość postaci. Gdyby autor bardziej się skupił nad ich rozwojem niż snach głównego bohatera wyszła by bardziej interesująca powieść. Całość sprawia wrażenie trochę bardziej rozbudowanego fanfika niż powieści, ale mimo wszystko czyta się łatwo i przyjemnie.
„Spróbuj tylko ich wzruszyć bajeczkami o sprawiedliwości… Garbatego dopiero grób wyprostuje” [1]
Powyższy cytat doskonale opisuje mieszkańców moskiewskiego metra opisanych w książce pana Antonowa. I tacy właśnie ludzie pasują do wizji Uniwersum stworzonego przez Glukhovskiego. O takich chce się czytać w książkach z serii Metro2033. W ogóle całe „Ciemne Tunele” przypominają nieco oryginalne Metro. Wędrówka, wielka misja, lekko naiwny główny bohater (zwłaszcza na początku książki). Plus kilka rodzajów niespotykanych dotąd mutantów i „klimat” tuneli.
Fabuła nie powala: oto ze stacji anarchistów wyrusza misja, od której powodzenia zależy przyszłość metra. Dowódcą zostaje młody Anatolij, a za przewodnika ma byłego komunistę Nikitę. Celem jest zniszczenie tajnego laboratorium, w którym szalony naukowiec Korbut próbuje stworzyć żołnierzy idealnych – niewrażliwych na ból, odpornych na promieniowanie, całkowicie posłusznych rozkazom. Oczywiście po drodze wszystko się komplikuje, a główny bohater zostaje rzucony na pastwę tuneli. Proste jak konstrukcja cepa. Ale ta prostota daje czytelnikowi sporo frajdy. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Nie ma potrzeby głębszego zastanawiania się, rozmyślania. Dla jednych to dobre rozwiązanie, dla innych niekoniecznie. Dla mnie – pół na pół. Pan Antonow pisze dobrze, a samo metro ma odpowiedni klimat. Ale czy to wystarcza?
Największym atutem są płynne przejścia z jawy w majaki senne - wychodzi to bardzo dobrze i na plus przemawia fakt, że dopiero po kilku, kilkunastu linijkach czytelnik orientuje się czy czyta o tym, co dzieje się w rzeczywistości, czy o wizjach głównego bohatera. Po za tym wspomniany już „klimat tuneli” i opisy walki na powierzchni. Cała wędrówka także wciąga – stacje faszystów, satanistów, anarchistów, czy te zamieszkałe przez mutanty. Wszystko zgrabnie, interesująco opisane. Jeszcze jeden duży plus – legendy i opowieści metra. Dobre. Po prostu dobre. Ale jednak… za mało. Za mało emocji. Za mało zaskoczeń (te którymi autor uraczył nas w powieści są dość przewidywalne). Za mało wyrazistych bohaterów, których można by pokochać lub znienawidzić – jest Anatolij i Arszynow, do których nie mam zastrzeżeń, a po drugiej stronie (ci źli) postaci wypadają nieco blado jako czarne charaktery. Reszta bohaterów jest nieistotna, szybko zapadająca w niepamięć, można rzec: nijaka. I jest jeszcze nieodzowny wątek miłosny… nie bardzo, po prostu nie bardzo. A zakończenie przesadzone.
Podsumowując: lektura, na którą nie szkoda czasu, ale jednak nie zaliczająca się najlepszych pozycji w Uniwersum Metro2033. Lepsza od „Dzielnicy Obiecanej” czy „Za horyzont”, ustępująca „Piterowi” i dwóm pierwszym częścią trylogii Diakova („Do światła” i „W mrok”). I oczywiście wypadałoby znać Metro2033 przed przystąpieniem do lektury „Ciemnych Tuneli”. Wypadałoby, ale nie jest to konieczne. Lektura Antonowa jest lżejsza i mniej zagmatwana niż oryginał, także dla mniej wymagających czytelników może iść na pierwszy ogień w Uniwersum. Ale, tak jak wspomniałem: szału nie ma.
Aha… Jeszcze takie coś: „A co z jego chłopcami?” [2] Nie wiem czy to wina tłumaczenia (bardzo dobrego, jak zwykle), czy też autor rzeczywiście ustami bohatera nazywa „chłopcami” drużynę gotowych na wszystko zabijaków. Przewinęło się to kilkukrotnie. Trochę razi.
7/10
malynosorozec.blogspot.com
[1] Siergiej Antonow, „Ciemne Tunele”, przeł. Paweł Podmiotko, wyd. Insignis, 2015, s. 61 [2] tamże, s. 145
Kolejna odsłona postapokaliptycznego cyklu Uniwersum Metro 2033 wraz z Siergiejem Antonowem zabierze nas w Ciemne tunele moskiewskiego metra. Muszę przyznać, że na wieść o tym, że wracam do Moskwy i tuneli jej metra, wręcz podskoczyłam z radości – w końcu to takie miejsce kultu, od którego wszystko się zaczęło. Niestety urok chwili prysł jak kamfora już po pierwszych stronach powieści. Ostatnio taką niechęć do książki po przewertowaniu pierwszych rozdziałów czułam podczas czytania telenoweli o rodzinie Dollangangerów. W sumie to nie ma co się za bardzo o książce rozpisywać. Wszystko co mamy okazję w niej przeczytać jest przewidywalne aż do bólu, a fabuła jest naiwna. Nawet bohaterowie i jakaś tam akcja nie są w stanie w żaden sposób podnieść jej walorów. Wszystko w niej jest po prostu sztuczne jak cycki Pameli Anderson. Ciemne tunele Siergieja Antonowa są na pewno jedną z gorszych pozycji z Uniwersum Metro 2033. W mojej opinii książka ta toczy wyrównany bój o palę pierwszeństwa w tej materii z Korzeniami Niebios Avoledo Tullio.
Porywający fanfik w którym bije silne serce oryginału.
W przeciwieństwie do Artema, Anatolij to człowiek o wyraźnie określonych poglądach i ideałach. Młody anarchista wierzący w myśl Kropotkina wyrusza na misję by powstrzymać eksperymenty genetyczne prowadzone na ludziach w celu stworzenia nowej rasy mutantów odpornych na promieniowanie. Podczas swojej podróży po tunelach Tola poznaje wiele różnych odpowiedzi na pytania takie jak gdzie kończy się człowiek a zaczyna mutant oraz czym tak naprawdę jest człowieczeństwo. Książka jest zrównoważoną mieszanką akcji, humoru i fragmentów skłaniających do refleksji, idealnie naśladując atmosferę głównej serii.
W "Ciemnych tunelach" Siergieja Antonowa wracamy do moskiewskiego metra, do jego tajemniczej i złowieszczej atmosfery. Bohaterem jest młody anarchistyczny bojownik ze stacji Hulaj Pole, który wszczyna walkę z systemem, odbywając jednocześnie niewiarygodną odyseję przez metro.
Szereg zagadek i niedokończonych wątków z "Metra 2033" Glukhovsky'ego znalazł niespodziewane rozwiązanie i kontynuację w "Ciemnych tunelach".
Fängt etwas schleppend an, nimmt dann aber gut an Fahrt auf. Eine schöne Spin Off Geschichte, die leider nicht die gesamte Zeit über gleich gut und spannend bleibt. Trotzdem eine Empfehlung für Fans.