Pierwszy tom "dzikiego" Wolverine'a nie był wcale taki dziki jak oczekiwałem, no może za wyjątkiem tego gdzie cała historia miała miejsce. Nie dokończono nam jej jednak do końca, przez co chciałem spisać omawiany tytuł na straty. I zrobił bym duży błąd, choć początek jest przeciętny.
Kingpin ma być "poddany" próbie, po to aby udowodnić, że nadal jest godny przywództwa w organizacji Hand. Aby sobie nieco ułatwić zadanie, wynajmuje Elektrę, aby nie dopuściła ona zmartwychwstania Bullseye'a. Jednak z uwagi na miejsce złożenie ciała, istnieje ryzyko, że kobieta nie da sobie rady w pojedynkę, dlatego zwraca się do Logana, który spędza wolne chwile w kwaterze Avengers.
Pierwszy plus. Relacje Spider-mana i Wolverine. Miodzio. Pająk bardzo irytuje Logana i każda scena wymiany "uprzejmości" między nimi to uśmiech na twarzy. Szkoda tylko, że jest tu tego tak mało, bo akcja szybko przenosi się do miejscówki Hand i do spotkania z tzw. Arbitrami(no i całą masą ninja). To kolejny plus. Ich wygląd. Naprawdę budzi niepokój. A starcie z nimi dla Logana będzie bolesne...
Wreszcie Rosomak jest też na tyle rozszalały i dziki, na ile go stać. Idą w ruch szpony, ślina cieknie z gęby i przestaje się robić przyjemnie. W między czasie Fiska czeka niemała niespodzianka, bowiem zadanie tak jak życie, wyewoluowało w inną stronę niż się spodziewał. Pierwsza część tomu jest naprawdę dobra i gdybym miał oceniać tylko na jej podstawie, to dałbym maksymalną notę. Ale mamy tutaj też drugą opowieść, która może nie jest tragiczna, ale nie umywa się do historii z Elektrą.
Ot, Logan ląduje nie wiadomo gdzie, kiedy i jak, na obcej planecie, mając za towarzystwo młodego chłopaka, który też ma takie same szpony jak on. Klon? Syn? Wyobraźnia? Nie ma tu za wiele tekstu, są za to pustynne, niegościnne lokacje i sugestywna atmosfera wyalienowania. I zapadająca w pamięć końcówka, choć może nieco zbyt otwarta...
Drugi tom wygląda bajecznie, o niebo lepiej niż poprzednik. Dla fanów Rosomaka, pozycja niemalże obowiązkowa. Czyta się to szybko i przyjemnie. Wściekle polecam.