"I więcej nic nie pamiętam" autorstwa Adiny Blady-Szwajger to zbiór wspomnień autorki z okresu drugiej wojny światowej. Pani Adina była lekarką w szpitalu w warszawskim getcie, następnie, po wydostaniu się na zewnątrz, łączniczką ŻOB. Pełniła też służbę w szpitalu polowym podczas powstania warszawskiego. Autorka zabiera nas we wstrząsająca podróż, podczas której czytelnik będzie miał okazję przekonać się, z czym wiązało się bycie Żydem w okupowanej Warszawie.
Naprawdę nie wiem, co mam napisać o tej książce. Nie dlatego, że nic po sobie nie pozostawiła w moim umyśle, wręcz przeciwnie. Po prostu boję się, że cokolwiek bym nie napisał, nie będę w stanie oddać w stu procentach emocji, jakie towarzyszyły mi w czasie lektury i natłoku myśli, jakie wciąż mam po skończeniu tej książki. Smutek, gniew, strach, wstyd, ale też wzruszenie, śmiech, a przede wszystkim ogromna ulga, że urodziłem się długo po wojnie.
Największym atutem tej książki jest jej szczerość. Autorka nie ukrywa, że nie jest literatką. Język nie jest wyszukany, a wspomnienia spisane są w sposób chaotyczny, nadaje im to jednak autentyczności. Podczas lektury miałem wrażenie, że autorka siedzi obok i snuje opowieść o swojej tragicznej młodości, co tylko potęgowało odczuwane emocje.
Na długo zostaną też ze mną wspomnienia pani Adiny o polskich warszawiakach. Autorka nie owija w bawełnę, nie boi się przywoływać wspomnień, gdzie Polacy wykazywali się postawą haniebną wobec Żydów. I nie mam tu na myśli ludzi, którzy zwyczajnie bali się o swoje życie, ale szmalcowników, donosicieli, antysemitów czy zwykłych cwaniaków widzących szansę na zarobek w czyjejś krzywdzie.
Szkoda, że książka nie jest czytana powszechnie. Wielu Polakom przydałby się reality check w postaci prawdziwego obrazu społeczeństwa podczas okupacji, w kontraście do romantyzowanej papki, gdzie każdy Polak należał do konspiracji, a wszystkim należy się order Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, papki, którą karmieni jesteśmy od najmłodszych lat. A jeśli ktoś podważałby prawdziwość relacji o "złych Polakach", bo przecież boladzy najlebrzi, Bóg, Honor, Ojczyzna, niech zastanowi się, czy aby przypadkiem nie słyszał od swoich rodaków, jak to z tymi Ukraińcami to przesada i kto za to wszystko zapłaci, wszędzie te flagi itd.
Polecam zmierzenie się z tą książką. Gdybym był ministrem edukacji, "I więcej nic nie pamiętam" trafiłaby na listę lektur obowiązkowych.