Kopalnia wiedzy, niemniej nie zadowala do końca podział osiągnięć starożytnej astronomii między Eudoksosa z Knidos, Apoloniusza z Pergi i Klaudiusza Ptolemeusza.
### CYTATY ###
Grecja / początek.
Bardzo elegancja koncepcja dwusferycznego wszechświata. "Począwszy od IV stulecia [p.n.e.] większość greckich astronomów i filozofów była zdania, że Ziemia jest niewielką kulą, nieruchomo zawieszoną w geometrycznym centrum o wiele większej obracającej się sfery, unoszącej gwiazdy. Słońce porusza się w pustej przestrzeni między Ziemią a sferą gwiazd. Poza obszarem tej zewnętrznej sfery nie istnieje nic - ani przestrzeń, ani materia" (47-48).
Argument oparty na symetrii. "Tak np. centralne położenie Ziemi utrzymywać ją miało nieruchomo w środku kulistego wszechświata. W jakim bowiem kierunku spadać może ciało znajdujące się w centrum kuli? Względem tego punktu nie istnieje kierunek 'w dół'; każdy kierunek prowadzi w takim samym stopniu 'do góry'. Toteż wiecznie nieruchoma Ziemia musi znajdować się w centrum obracającego się wokół niej wszechświata" (50).
"Już w V stuleciu p.n.e. greccy atomiści Leukipp[os] i Demokryt przedstawiali wszechświat jako nieskończoną pustą przestrzeń, w której we wszystkich kierunkach porusza się nieskończona ilość maleńskich i niepodzielnych cząstek - atomów. W tym wszechświecie Ziemia miała być tylko jedną z wielu zasadniczo do siebie podobnych ciał niebieskich, powstałych wskutek przypadkowego połączenia się atomów. Nie była szczególnie wyróżnionym ciałem niebieskim, ani nie znajdowała się w centrum wszechświata, ani też nie była nieruchoma" (64).
"Pod koniec IV w. p.n.e pusty świat dwusferyczny został wypełniony. Później ulec miał przepełnieniu" (74). Na podstawie rozwiniętego dwusferycznego modelu można było wytłumaczyć, a niekiedy nawet przewidzieć niektóre zjawiska, np. zaćmienia, a nawet określić niektóre wymiary astronomiczne (77).
Pitagorejski Ołtarz Zeusa.
"Sto lat później Heraklejdes z Pontu (IV w. p.n.e.) [Kopernik twierdził, że również Filolaos] sugerował, że dziennego obrotu dokonuje Ziemia, nie zaś ogromna sfera gwiezdna, i że skutkiem jej obrotu jest pozorny ruch niebios. Zburzył on również symetrię dwusferycznego modelu wszechświata, twierdząc, że planety Merkury i Wenus obracają się po okręgach wokół ruchomego Słońca, a nie po orbitach kołowych wokół centralnie położonej Ziemi" (64).
Eudoksos
"[...] wadę, która spowodowała, że już w starożytności szybko z niej zrezygnowano. Wobec tego, że teoria Eudoksosa umieszcza planety na sferze współśrodkowej z Ziemią, odległość między Ziemią a planetą powinna pozostawać stała. W istocie zaś planety w okresie sfego ruchu wstecznego świecą jaśniej, a więc wydaje się, że powinny wówczas znajdować się bliżej Ziemi. System sfer współśrodkowych krytykowano w starożytności właśnie za to, że nie potrafił on wyjaśnić zmiennej jasności planet, i większość astronomów porzuciła go, skoro tylko podano bardziej dokładne wyjaśnienie obserwowanych zjawisk" (81-82).
"Nawet dzieła Kopernika obarczone są w poważnym stopniu reliktami tej koncepcji. W tytule więlkiego dzieła Kopernika [...] słowo 'orbes' nie oznacza samych planet , lecz raczej współśrodkowe kuliste powłoki, w któych miały być osadzone planety i gwiazdy" (82).
"Planety i sfery, w których miały być one osadzone, zbudowane być miały z doskonałej substancji niebieskiej, do natury której należał wieczny ruch obrotowy wokół centrum wszechświata" (277).
Arystoteles.
"Zdaniem Arystotelesa cały wszechświat zawarty jest wewnątrz sfery gwiezdnej albo ściślej: ograniczony jest zewnętrzną warstwą tej sfery. W każdym punkcie wewnątrz niej istnieje jakiś rodzaj materii - wszechświat Arystotelesowy nie zna próżni. Na zewnątrz sfery gwiezdnej nie istnieje w ogóle nic - ani materia, ani przestrzeń. Wedle teorii Arystotelesa materia i przestrzeń są nierozłączne, są dwoma aspektami tego samego zjawiska. Pojęcie próżni jest już samo przez się absurdalne. W ten właśnie sposób Arystoteles dowodził skończoności i jedyności wszechświata" Dalej cytaty z Arystotelesa (103).
"Arystoteles nie tylko twierdził, że w świecie ziemskim rzeczywiście istnieje próżnia, lecz że próżnia w ogóle nie może istnieć nigdzie we wszechświecie. Samo istnienie próżni było dla niego czymś logicznie sprzecznym. [...] Przestrzeń nie może istnieć bez materii" (113).
"Niemożliwość istnienia próżni stanowi uzasadnienie skończoności wszechświata. Poza sferą gwiezdną nie istnieje ani materia, ani przestrzeń - nic w ogóle. Bez koncepcji nierozerwalnego związku materii i przestrzeni zwolennicy arystotelizmu uznać by musieli nieskończoność świta. [...] Świat nieskończony nie mógłby być światem Arystotelesowym z dówch chociażby względów. Nieskończona przestrzeń nie ma środka: każdy punkt jest równie odległy od punktów peryferyjnych. Jeśli zaś nie ma środka, to nie istnieje wyróżniony punkt, w którym skupiałby się ważki pierwiastek Ziemi, nie istnieje też kierunek 'ku górze' i 'w dół', który określałby naturalny tuch pierwiastka powracającego do swego miejsca naturalnego. [...] Jeśli przestrzeń jest nieskończona i nie istnieje punkt centralny , to nie widać uzasadnienia, dlaczego cała Ziemia, woda, ogień i powietrze we wszechświecie miałyby skupiać się w jednym i tylko jednym punkcie. [...] Zarówno w starożytności, jak i w średniowieczu większość filozofów uznających - jak atomiści - nieskończoność wszechświata czuła się zmuszona uznać istnienie próżni, a także istnienie wielu światów. Jednakże aż do XVI stulecia nikomu, kto uznawał takie koncepcje, nie udało się stworzyć teorii kosmologicznej, która mogłaby w wyjaśnianiu codziennych zjawisk ziemskich i niebieskich konkurować z konmologią Arystotelesową. Nieskończoność wszechświata może być dzisiaj koncepcją potocznego rozsądku, po to jednak, by tak się stało, zdrowy rozsądek musiał ulec reedukacji. [...] Ruch Zemi [...] nie wymaga ani istnienia próżni, ani nieskończonego wszechświata. Nie jest jednak przypadkiem, że obydwa te poglądy zdobyły uznanie wkrótce po zwycięstwie teorii kopernikańskiej" (114-115).
"Wznajemne oddziaływanie między materią a przestrzenią wyznacza ruch i spoczynek ciał. [...] Zapewne tylko w drodze koincydencji pojęcie przestrzeni występujące w ogólnej teorii względności Einsteina jest, pod wieloma względami, bliższe Arystotelesowemu niż Newtonowskiemu. Wszechświat Einsteina zaś, podobnie zaś do Arystotelesowego, a w odróżnieniu od wszechświata Newtona, może być skończony" (124).
"WIerzył on, że istnieje dokładnie pięćdziesiąt pięć rzeczywistych powłok krystalicznych i że te eteryczne powłoki tworzą mechanizm fizyczny zgodny z matematyczym systemem sfer współśrodkowych, stworzonych przez Eudoksowa i jego następcę Kallipposa. [...] w czasach od Ptolemeusza do Kopernika większość ludzi wykształconych, nie wyłączając astronomów, uznawała, jak sie wydaje, przynajmniej jakąś zwulgaryzowaną wersję sfer Arystotelesowych" (104).
"Arystotelesowy wszechświat zbudowany być może z trzech czy pięciu pierwiastków ziemskich równie dobrze, jak z czterech; może opierać się na koncepcji epicykli lub koncepcji sfer współśrodkowych; nie da się jednak włączyć do niego poglądu, że Ziemia jest planetą. [...] Koncepcja nieruchomej i centralnie położonej Ziemi była jednym z tych niewielu pojęć, które składają się na zwarty i spójny obraz świata" (108).
"Autorytet pism Stagiryty wyrasta częściowo z genialności jego własnych oryginalnych pomysłów, częściowo zaś z ich wielkiego porządku i logicznej koherencji, które dziś wywołują nie mniejsze wrażenie niż ongiś" (121).
Apolloniusz i Hipparch.
"W ciągu siedemnastu stuleci dzielących Hipparcha od Kopernika najbardziej twórczy astronomowie zajmujący się problemami technicznymi usiłowali wymyślać kolejne drone modyfikacje geometryczne, które sprawiłyby, że metoda jednego epicyklu i jednego deferentu zdawać będzie dokładnie sprawę z obserwowanego ruchu planet" (89).
"[...] pozorny konflikt między sferami kosmologii Arystotelesowej a epicyklami i deferentami astronomi Ptolemeusza. Chociaż poprzednio nie zwróciliśmy na to uwagi, teorie te były charakterystycznym wytworem różnych starożytnych cywilizacji, helleńskiej i hellenistycznej. [...] Kosmologiczne ramy starożytnej astronomii są przede wszystkim wytworem tradycji helleńskiej, która znalazła ukoronowanie w twórczości Arystotelesa. Astronomia matematycza Hipparcha i Ptolemeusza należy do tradycji hellenistycznej, która rozkwitła dopiero w dwa wieku po śmierci Stagiryty, lub nawet jeszcze później. [...] Zajmując się [...] matematycznym przewidywanie ruchu planet astronomowie hellenistyczni nie troszczyli się zbytnio o możliwość zbudowania mechanistycznego odpowiednika ich geometrycznych konstrukcji. Fizyczna realność sfer niebieskich i mechanizm wprawiający w ruch utrzymujące się na niebie planety były dla nich zagadnieniami raczej drugorzędnymi. Krótko mówiąc, hellenistyczni uczeni milcząco godzili się na częściowe oddzielenie astronomi od kosmologi; zadowalającą metodę przewidywania ruchu planet stawiali zazwyczaj wyżej niż wymóg kosmologicznej spójności. [...] dotychczasowa niespójność teorii astronomicznej z fizyczną koncepcją poruszających się epicykli i sfer niebieskich [...] traktowali Arystotelesa i Ptolemeusza tak, jakby obaj Ci ludzie żyli w różnej epoce [...] a różnice między ich systemami traktowali niemal jako niespójności tej samej doktryny" (129-130).
Ptolemeusz.
"Sam Ptolemeusz nigdy nie twierdził, że wszystkie okręgi, z których koszysta w Almageście do obliczania położeń planet, są realne fizycznie; były to dogodne narzędzia matematyczne i nie miały być niczym więcej" (218).
Brak teorii impetusu.
"Do czasu reedukacji zdrowy rozsądek mówi nam, że gdyby Ziemia była w ruchu, to powietrze, chmury, ptaki oraz inne obiekty niezwiązane sztywno z Ziemią musiałyby przesuwać się do tyłu" (66).
"Jeśli Ziemia porusza się w trakcie ruchu kamienia lub strzały, to ten czy ta nie mogą dokonyuwać tego ruchu wraz z nią i wobec tego nie mogą spaść w tym punkcie, z którego zostały wyrzucone. [...] impetus [...] kamień będzie podążał za ruchem Ziemi nawet po utracie kontakcu z wyrzutnią. Teoria impetusu pozwala na to, by ruchoma Ziemia nadawała ciałom ziemskim pewną wewnętrzną siłę napędową, która umożliwia im podążanie w ślad za ruchem Ziemi. [...] Teoria impetusu leży u podstaw większości argumentów [...] na rzecz pododzenia ruchu Ziemi z faktem, że rzucony kamień spada w to samo miejsce, z którego został wyrzucony" (147).
Paralaksa.
"Wobec tego, że linie łączące gwiazdę z dwoma przeciwstawnymi punktami orbity ziemskiej nie są do siebie zupełnie równoległe, pozorne położenie kątowe gwiazdy obserwowanej z Ziemi w dwóch różnych porach roku nie jest takie samo" (193).
Planety.
Pierwszy, który wysunął problem planet był Platon (78).
"Planety przesuwają się zazwyczaj poprzez konstelacje w kierunku wschodnim; jest to tak zwany 'ruch normalny'. Średnio czas obiegu zodiaku przez Merkurego i Wenus wynosi rok; cykl Marsa trwa przeciętnie 687 dni, Jowisza - 12 lat, a Saturna - 29 lat. Jednak we wszystkich tych przypadkach czas poszczególnego obiegu różnić się może znacznie od wartości średniej. Nawet wówczas, gdy planety przesuwają się względem gwiazd w kierunku wschodnim, prędność ich ruchu nie jest jednostajna. [...] Normalny ruch [...] w kierunku wschodnim, z wyjątkiem księżyca i Słońca, bywa od czasu do czasu przerywany przez krótkie okresy ruchu w kierunku zachodnim, czyli 'ruchu wstecznego'. [...] Merkury zwraca swój bieg względem gwiazd w kierunku zachodnim raz na 116 dni, a wenus raz na 584 dni. Dla Marsa, Jowisza i Saturna okresy te wynoszą odpowiednio 780, 399, 378 dni" (69-70).
Kepler.
"Kierując się stale swą neoplatońską postawą wobec Słońca, Kepler wprowadził siły emanujące ze Słońca i planet. W ten sposób chciał on uzyskać przyczynowe wyjaśnienie ruchu planet. W jego pracach wszechświat po raz pierwszy przedstawiony został jako ziemski układ mechaniczny" (279).
Faktyczna nicość rewolucji jako takiej.
"Wszechświat kopernikański sam jest produktem szeregu badań, które umożliwiły powstanie koncepcji świata dwusferycznego; koncepcja Ziemi jako ruchomej planety jest najbardziej skrajnym przykładem skuteczności wskazuwek, jakch dostarczała nauce - nie dająca się z tamtą pogodzić - teoria przedstawiająca Ziemię jako nieruchomą i centralnie położoną. [...] Wszechświat dwusferyczny jest ojcem wszechświata kopernikańskiego, żaden bowiem schemat teoretyczny nie rodzi się bowiem z niczego" (63).
"[...] astronom, uznający [...] dwusferyczny model wszechświata, będzie starał się wykryć w przyrodzie zjawiska czy własności dotąd jeszcze niezaobserwowane, lecz przewidziane na podstawie schematu pojęciowego. Dla niego teoria wykraczać będzie poza granice tego, co znane, stając się przede wszystkim potężnym środkiem przewidywania i badania tego, co jeszcze nieznane. Wpłynie ona zarówno na przyszłość nauki, jak i na jej przeszłość" (62).
"Astronomowie europejscy, jak Brahe, czy Kepler, którzy w okresie późnego Odrodzenia nadali systemowi kopernikańskiemu kształt niewiele już różniący się od współczesnego, korzystali z finansowania i intelektualnego poparcia dlatego, że sądzono, iż potrafią stawiać najlepsze horoskopy. [...] Znamienne jest także, iż Kopernik, twórca teorii pozbawiającej ostatecznie niebiosa ich szczególnej mocy, należał do tych nielicznych astronomów Odrodzenia, którzy nie stawiali horoskopów" (118-119).
"Znaczenie De Revolutionibus polega zatem w mniejszym stopniu na tym, co dzieło samo mówi, niż na tym, co dzięki niemu powiedzieli inni. Jest to tekst raczej rowoluzjonizujący niż rewolucyjny. [...] Tekst rewolucjonizujący stanowi zarówno kulminacyjny punkt rozwoju starej tradycji, jak i źródło przyszłej nowej. [...] Jest to dzieło zarazem starożytne i nowożytne, zarazem konserwatywne i radykalne" (162-163).
"[...] ciągła zależność od Arystotelesowych i scholastycznych koncepcji i praw wskazuje, w jak niewielkim stopniu we wszystkich innych dziedzinach poza swą specjalnością zdolny był Kopernik - nawet on - wyjść poza ramy swego wykształcenia i swoich czasów" (172).
"Pod pewnymi względami jest on nawet bardziej arystotelesowski niż wszechświat przedstawiany przez wielu jego poprzedników i współczesnych. Kopernik nie chciał np. zgodzić się na odstąpienie od koncepcji jednostajnego i symetrycznego ruchu sfer, związanej implicite z pojęciem ekwantów" (176).
"Wobec tego, że Kopernik zbudował pierwszy kompletny system astronomiczny oparty na koncepcji ruchomej Ziemi, nazywa się go często pierwszym nowożytnym astronomem. Jak wskazuje jednak tekst ' De Revolutionibus', z równym powodzeniem nazywać go jednak można ostatnim wielkim astronomem ptolemeuszowym. Astronomi Ptolemeusza to coś o wiele więcej niż system oparty na założeniu nieruchomości Ziemi, a Kopernik zerwał z tradycją ptolemeuszową tylko pod tym jednym względem" (212-213).
"Należał on do odrodzonej tradycji hellenistycznej astronomii matematycznej, która kosztem problemów kosmologicznych kładła nacisk na matematyczne zagadnienie ruchu planet. Dla jego hellenistycznych poprzedników fizyczna paradoksalność epicykli nie stanowiła zasadniczego mankamentu systemu Ptolemeusza i Kopernik okazywał podobną obojętność wobec szczegółów kosmologicznych, kiedy nie udawało mu się wspólnie powiązać koncepcji ruchomej Ziemi z tradycyjnym schematem wszechświata" (214-215).
"W systemie Kopernika główne nieregularności ruchu planet mają charakter tylko pozorny. Regularny ruch planet obserwowany z ruchomej Ziemi [tylko] wydaje się nieregularny. Z tego względu, sądził Kopernik, powinniśmy uznać orbitalny ruch Ziemi" (178).
"Jest to schemat pojęciowy, który pozwalał na przejście od geocentryzmu do heliocentryzmu, nie zrywając przy tym z Arystotelesowską koncepcją wszechświata. [...] Kopernikowi nie udało się przedstawić odpowiedniej fizycznej teorii ruchu. [...] konsekwencje jego reformy astronomicznej wykraczają poza problematykę z której się ona zrodziła [...] autor reformy [w niewielkim stopniu] zdolny był pojąć przewrót, któremu dało początek jego własne dzieło. Wszechświat Kopernikański jest jeszcze skończony, a koncentryczne sfery nadal porusząją planety, choć samym tym sferom nie nadaje ruchu sfera zewnętrzna, która znajduje się w spoczynku" (184).
"Kopernik przypisał Ziemi trzy jednoczesne ruchy kołowe: dzienny obrót wokół własnej osi, roczny obrót po orbicie okołosłonecznej i roczny ruch precesyjny osi ziemskiej" (185).
"W istocie jego zdaniem znajdować się ona [Ziemia] musi względnie blisko środka, i tak długo, jak znajduje się blisko niego, może się wokół niego poruszać, nie naruszając zarazem pozornego ruchu gwiazd. [...] Kopernik był zmuszony znacznie powiększyć wymiary sfery gwiezdnej i tym samym uczynić pierwszy krok ku koncepcji wszechświata nieskończonego opracowanej później przez jego następców" (187).
"Jego zdaniem Ziemia jest planetą, którą wokół Słońca unosi taka sama sfera, jaka poprzednio unosić miała Słońce wokół centralnie położonej Ziemi" (195).
"Tak np. system Kopernika nie był w gruncie rzeczy systemem ściśle heliocentrycznym" (200).
"Przedmowa do 'De revolutionibus' zaczyna się od oskarżenia atronomii Prolemeusza o brak precyzji, skomplikowany charakter i niespójność; nim jednak Kopernik zdołał dokończyć swoje dzieło, obarczył je tymi samymi wadami. System kopernika nie jest ani prostszy, ani bardziej dokładny od Prolemeuszowego. [...] Te cechy starożytnej tradycj, które doprowadziły Kopernika do próby radykalnej reformy, nie zostały przez tę reformę wyeliminowane. [...] Jakiś nowy Kopernik mógłby skierować te same argumenty przeciwko niemu" (202).
"System ten tłumaczy zasadnicze jakościowe cechy ruchu olanet nie odwołując się do epicykli. [...] Jednakże tylko atronom, który ceni wyżej jakościowy ład od ilościowej dokładności [...] uznać to może za przekonywający argument w zestawieniu ze skomplikowanym systemem epicykli i ekscentryków przedstawionym w 'De revolutionibus'" (203).
"Sam Kopernik korzystał przecież ze sfer dla wytłumaczenia ruchu planet" (239).
Filozoficzne skutki rewolucji.
"Ludzie przekonani, że Ziemia, na kórej żyją, jest tylko jedną z planet ślepo obracających sie wokół jednej z nieskończonej ilości gwiazd, oceniać będą swe miejsce we wszechświecie zgoła odmiennie niż ich przodkowie, którzy mniemli, że Ziemia jest wyróżnionym i centralnym obiektem boskiego stworzenia. Dlatego też przewrót kopernikański oznaczał zarazem zmianę systemu wartości uznawanych przez człowieka" (20).
"Jeśli pominąć ewentualnie Arystarcha, Kopernik był pierwszym, który zdał sobie sprawę, że ruch Ziemi rozwiązać może istniejący problem astronomiczny, a w gruncie rzeczy wszelki problem naukowy. Nawet jeśli uwzględnimy Arystarcha, to Kopernik był pierwszym, który przedstawił szczegółowy opis konsekwencji ruchu Ziemi" (171-172).
Koniec miejsca.