4.5/5
Finałowy tom serii o Wilczej Dolinie dał mi wszystko to, czego od niego oczekiwałam. A może nawet jeszcze więcej. Książki czytałam właściwie bez żadnej większej przerwy między poszczególnymi częściami, dzięki czemu czułam się tak, jakbym na tych kilka tygodni faktycznie przeniosła się do wioski oddzielonej od lasu palisadą, której mieszkańcy stali się moimi najbliższymi przyjaciółmi. Uwielbiam powieści, które potrafią wywołać ten efekt!
Od wydarzeń opisanych w poprzednim tomie minęły całe lata. Zapowiadane zamarznięcie Sinych Wód i powrót wilkarów zbliżają się wielkimi krokami, a najmłodsze pokolenie mieszkańców wioski, pod czujnym okiem opiekunki, próbuje się na to przygotować. Z zafascynowaniem śledziłam losy nowych postaci, które pojawiły się na planszy. Tę część czytało mi się chyba najlepiej. Może ze względu na to, że Venda została odstawiona nieco na bok, a z zadziornej i momentami irytującej młodej kobiety, stała się stateczną, zrzędzącą panią w średnim wieku, a do takich zawsze będzie mi chyba bliżej. Może przyjemność z czytania, jaką zafundowała mi ta część, wynikała jednak z faktu, że od pierwszych stron czuć, że historia zmierza do nieubłaganego końca, a finał, który przygotowała Krajewska zachwyca. Nie jestem typem czytelnika, który doszukiwałby się dziur fabularnych - być może takowe tutaj były, ale byłam autentycznie zaszokowana większością bomb fabularnych serwowanych w końcówce przez autorkę, a coś takiego nie zdarzyło mi się dawno. Poznawanie tajemnic planu, który Venda tworzyła przez lata, dało mi naprawdę dużo radochy, a zakończenie przyniosło poczucie satysfakcji. Czego więcej można wymagać? Podobało mi się to, jak splotły się wszystkie wątki, a nowe pokolenie bohaterów świetnie spisało się w rolach, które dla nich zaplanowano. Jeśli miałabym się czegoś czepiać, to może jedynie tego, że Królowa pojawia się niczym deus ex machina w najbardziej dogodnym momencie, ale jestem w stanie przymknąć na to oko.
Ocena może trochę na wyrost, bo obiektywnie patrząc na ten ostatni tom, to nie jest to pewnie żaden literacki majstersztyk, ale za serię jako całość i uczucia, które we mnie wzbudziła podbijam o jedną gwiazdkę. Słowiański klimat wylewa się z każdej strony, a zatem to pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników strzyg, wił i innych utopców.