4,5/5⭐️
ogólnie w kartkach tej książki są jakieś narkotyki - tak, to ten typ książki (słaby writing, powalona i triggerująca do granic możliwości, ale postacie dojebane and you’d die for them) jeśli je wciągniesz to z jakiegoś powodu ci się spodoba, a jeśli unikniesz ich szerokim łukiem, to będzie to najgorsza rzecz, jaką przeczytalxś
dawno nie czytałam czegoś napisanego tak biednie, ekspozycja who, całość to głównie dialogi and i hated it, bo lubię opisy. ale z drugiej strony mam wrażenie że to celowy zabieg, bo zwiększa poczucie niepokoju - gdy nie do końca wiesz co tak naprawdę cię otacza, jesteś zagubionx tak jak chłopcy znajdujący się w sierocińcu na skraju lasu. może taki biedny styl wynika z tego że postacie są młode. jeśli to było celowe, to jestem w stanie to zaakceptować, jeśli nie, to wielki minus, bo ten styl naprawdę strasznie mnie drażnił i przez to odrobine się męczyłam.
niepokojący klimat bardzo się udał, bo gdy czytałam to w nocy, autentycznie czułam dyskomfort i zerkałam w okno, czy nie stoi tam potwór, a brzuch mi się ściskał. nie tylko przez horrorowy nastrój ale tez przez triggerujace treści (przemoc, gwałt, pedofilia, homofobia i transfobia, okrucieństwo wobec zwierząt) ja jestem uodporniona na takie rzeczy, ale ofc nie jest to dla wszystkich, 18+ ZDECYDOWANIE!! i niewiele się tutaj dzieje, fabuła jest osadzona w jednym miejscu, wiec osobom ceniącym akcje raczej nie przypadnie do gustu.
ale postacie. jeśli mnie znacie, wiecie że cenię dobrze wykreowanych bohaterów nad fabułę, a tutaj dostajemy dosyć sporo chłopaków, ale każdy z nich miał swój własny charakter, i to nie na prostej zasadzie typu postać grumpy i postać sunshine, ale faktycznie byli ludzcy, z własnymi wadami i zaletami, a co najważniejsze 14-15 latkowie zachowywali się jak dzieci, próbujące nowych rzeczy, próbujące być odważne, ale gdzieś w środku odczuwające strach. dialogi między nimi są tak naturalne i dobrze je się czytało. relacje między nimi są dynamiczne, zmieniają sie, kłócą, ale trzymają sie razem. kocham te bachory przysięgam.
najbardziej polubiłam tristana, cassa i felipe. przyznam ze miałam niejednokrotnie przez nich łzy w oczach - szczególnie przez drogę trans cassa który walczył o swoją tożsamość w środowisku, które mu na to nie zezwalało. jednak moim number 1 jest felipe — wyżywa się na wszystkich, jego teksty są ikoniczne, ale pod tą tego sarkastyczną i wredną maską kryje się pewna wrażliwość i stosowanie się do coping mechanism by nie uchodzić za słabego. i koniec konców jest gotowy kosztem siebie chronić innych. kiedy widzę jakąs andrew minyard coded postać to, you know. i love them.
to zakończenie?!?!!!? tyle pytań zero odpowiedzi