- L'Intégrale enfin disponible - + de 80 000 lecteurs déjà conquis - Des inédits ajoutés pour les fans - Une promotion massive sur Facebook
Guillaume Bailly a conquis plus de 80 000 lecteurs depuis la parution de son premier tome de ses souvenirs de croque-mort en 2014. Il livre une intégrale attendue comprenant quelques histoires inédites. Toutes les anecdotes sont 100% vraies ! L'auteur est aujourd'hui la référence.
Z początku miałam pewność, że spodoba mi się ta książka. Lubię czarny humor, a praca w domu pogrzebowym wydaje się w pewien specyficzny sposób interesująca. I faktycznie jest tu trochę zabawnych anegdotek, jest trochę ciekawych, jest trochę smutnych. Ale większość okazała się nijaka, natomiast autor nie mógł najwyraźniej powstrzymać się od seksistowskich wstawek ("umalowana jak ulicznica i ubrana jak prostytutka"? serio??), co skutecznie odebrało mi chęć czytania.
Ot, zbiór anegdot. Połowa wymuszona i nieśmieszna, połowa bez pointy. Doceniam dystans autora i jego wyjście poza schemat, ale książka naprawdę marna. Jeśli czytelnik nie wyrósł jeszcze z licealnej fascynacji śmiercią i rozkładem, odnajdzie tu trochę przyjemności. Kilka fragmentów celnie ukazuje okropne cechy ludzkiego charakteru, kilka innych celnie pokazuje jakieś różnice kulturowe. To jedyne plusy, jakie widzę.
Długo męczyła mnie ta książka. Okładka w lekko halloweenowym nastroju zachęciła mnie do przeczytania, niestety - albo coś poszło tu nie tak z tłumaczeniem, albo oryginał jest też takowy - ale niektóre historie zdają się nie mieć puenty, lub jest też ona lekko rozczarowująca. Ogólnie rzecz biorąc: plus za tematykę, formę, lecz czegoś tu mi zabrakło. Może taki urok francuskiej literatury humorystycznej.
Humor francuski i polski chyba są od siebie daleko. Sięgnęłam po tę książkę, bo uwielbiam groteskę, a ona ponoć bawi do łez. No nie, nie bawi zupełnie. Jest sztywna jak mieszkaniec trumny. Do tego fragmenty czytelne tylko dla francuskiego czytelnika, seksistowskie i obrażające innych wrzutki, obleśny turpizm, okraszone moralizatorskimi wstawkami w stylu wychowawczyni mojego syna. Mimo to przeczytałam ją całą, z jakąś sadomasochistyczną ciekawością.
Nothing special, really. Not even for the fans of the Six Feet Under TV series. Just some stories and anecdotes from the everyday work of an undertaker. Some are meant to be amusing, some were clearly written to move the reader (unfortunately, in my opinion, the author purposefully writes them in a manner meant to have the readers sigh and maybe even shed a tear).
niestety. nekrosytuacje to cos, co zapowiadalo sie ciekawie - moze satyra, moze ironia, moze jakies przeslania pod plaszczykiem czarnego humoru - tymczasem jest to zbior wielu czesto bezsensownych, czasem wrecz niezrozumialych, a w wiekszosci pozbawionych bez absolutnie zadnej puenty historyjek. momentami az dziw, ze ktos uznal za dobry pomysl publikacje niektorych z nich. znajac jezyk francuski i Francuzow moge powiedziec, ze te mankamenty nie wynikaja z polskiego tlumaczenia ani ich specyficznego humoru (choc ten musial miec swoj udzial w rzekomym sukcesie ksiazki we Francji). ogolne zawiedzonko.
This is a case of failed expectations. I expected dark humor but only got a few amusing anecdotes. Most was rather sad and prompted reflection. Some were missing a point. I think it would work better as a series of post on facebook/instagram/blog - as a book there's too much at once (unless you read it 1-3 stories at a time, but I don't read books like that) A few stories will stay with me (like "Murphy's law" - what an incredible story with almost(!) happy ending) For those interested in work of mortitian I'd rather recommend youtube channel Ask a Mortitian - author, Caitlin Doughty also wrote some books, but I haven't read them yet :)
Zbiór anegdotek związanych z pracą pracownika domu pogrzebowego - niektóre ciekawe, niektóre mniej. Czasami miałam wrażenie jakby historia kończyła się za wcześnie - brakowało mi jakiegoś zakończenia, puenty. Ale przy kilku historiach się uśmiechnęłam, przy kilka wzruszyłam. Jako, że książka nie jest długa i szybko się czyta to osoby lubiące taką tematykę mogą się z nią zapoznać.
Některé příhody jsou humorné a k pousmání se (nakolik to při morbidním tématu jde), některé jsou smutné a k zamyšlení. Jedná se o krátké převyprávění historek, pár zajímavostí ohledně používaných názvů, menší vpád do balzamovačského umění a často slýchané věty. Je vidět, že knihu nepsal spisovatel povoláním, ale ten trochu neohrabaný vypravěčský styl tomu sedne, dodává autenticitu. Rozhodně nečekejte, že se budete u knihy řechtat, nejedná se o soubor vtipných vyprávěnek. Některé texty možná postrádají hodnotu pro čtenáře, kdy konkrétní vzpomínku dokáže ocenit jen autor, ale potřeboval se z ní vypsat a tak je černá na bílém.
Cudna książka: zabawna, ironiczna, poruszająca, wzruszająca, delikatna wobec bólu, momentami poetycka a jednocześnie osadzona w trudach rzeczywistości. Nic dziwnego, że to bestseller. Gdyby wyszła kolejna część - biorę w ciemno!
Niektóre wpisy są niezwykle ciekawe, ale niestety niektórym brakuje jakiejś konkretnej myśli przewodniej. Kończą się nigdzie, przez co są żadne i pozostawiają uczucie niedosytu.
"W końcu jego serce się zatrzymało, czuł ból, ale raczej nie strach, ponieważ małe dzieci nie rozumieją, co to jest śmierć" ~~~ Lubię czasem sięgać po książki z zupełnie innego spektrum niż zwykle. Od fabularyzowanych powieści o miłości czasem trzeba odpocząć. Myślałam, że "Nekrosytuacje" Guillaume'a Bailly'ego mi w tym pomogą. Czy to się udało? W sumie sama nie wiem. Ale najpierw krótkie wprowadzenie do książki. Autor spisał w tych kilkuset stronach wspomnienia swoje, jak i swoich znajomych po fachu, z pracy jako grabarz. "Nekrosytuacje" to zbiór historii wzruszających, poruszających, niekiedy zabawnych, a innym razem skłaniających do małych refleksji nad swoją egzystencją. To prawdziwe historie z niemałą dozą dreszczyku. Tak wskazywał opis. Kierując się nim myślałam, ze faktycznie trafię na książkę, która wywoła we mnie masę skrajnych emocji. Miałam się śmiać i płakać podczas lektury. No niestety tak nie było. Gdybym miała opisać tę książkę jednym przymiotnikiem to byłoby to słowo "nudna". Tak, właśnie. Książka o grzebaniu zwłok była nudna. Kto by się spodziewał? Właśnie ja niekoniecznie. Opis był tak zachęcający. Wzbudził we mnie nadzieję na to, że faktycznie da się te żmudne procesy i niekoniecznie przyjemne doświadczenia pokazać w sposób ciekawy i wciągający. A jednak się zawiodłam. Na palcach jednej ręki mogę policzyć momenty, gdzie uśmiechnęłam się pod nosem z powodu absurdalnych sytuacji jakie przeżył Bailly i jego znajomi. Obrzydzenie czy smutek tak naprawdę nie towarzyszyło mi wcale. Nie wiem czego to kwestia. Historie same w sobie miały jakiś potencjał na to, żeby faktycznie wzbudzić ten emocjonalny rollercoaster u czytelnika. Może to styl autora? Sama nie jestem pewna. Niestety mam wrażenie, że wiele sytuacji zostało do książki wepchnięte na siłę, tak jakby ta część angażująca odbiorcę była zbyt krótka, aby opłacało się ją wydawać. No nie wiem. Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Wiem, że znajdą się osoby, dla których będzie to strzał w dziesiątkę, ale niestety ja do nich nie należę.
Wiele jest zawodów ciekawych i charakterystycznych, po których spodziewamy się historii niesamowitych czy mrożących krew w żyłach. Jednym z nich jest moim zdaniem zawód grabarza, bo w obliczu śmierci, ludzie naprawdę reagują w przeróżny sposób i może być to swoiste studium charakterów.
„Nekrosytuacje” to książka francuskiego pisarza, który wykonuje od lat zawód grabarza i własne doświadczenia oraz zasłyszane historie pozwoliły mu zebrać kilkanaście opowieści, które przystają do zawodu i dają mgliste pojęcie o tym, jak na co dzień obcuje się ze śmiercią i bliskimi osobami zmarłego. Opowieści były przeróżne, o krewnych ubolewających nad śmiercią bliskiej osoby, o ludziach pragnących jedynie majątku, o zwłokach rozkładających się w mieszkaniach miesiącami czy też zmumifikowanych. Czasem są to historie skłaniające do refleksji, czasem zabawne, a czasem wywołujące dreszcz. Nie jest to zawód prosty i z pewnością wymaga mocnych nerwów i zaprawionego w bojach żołądka.
„Był to pogrzeb świecki. Przysunąłem się do kolegi. - Wiesz może, na co umarł? - On? Rzucił się z okna. Tymczasem z głośników płynęły słowa piosenki wybranej przez rodzinę. I believe I can fly.”
W ogólnym rozrachunku nie jest to książka zła, chyba nawet mi się podobała, mimo że sądziłam, że forma opowiadań będzie nieco dłuższa, podczas gdy większość z nich zajmowała zaledwie dwie strony. Jeśli jesteście zainteresowani jak to wygląda, przygotowanie ciała, pogrzebu i spełniania oczekiwań rodziny zmarłego, to polecam.
Une surprise plus belle que glauque pour ce recueil de Guillaume Bailly, profession croque-mort.
Mes sincères condoléances compile des anecdotes tant sur des enterrements que sur des préparations d'obsèques et même de "réquisitions". Je m'attendais à du comique cliché mais pas du tout. Bien-sûr, beaucoup des récits portent à sourire mais certains émeuvent aussi pas mal. Y en a même certains qui indignent.
On apprend pas mal de choses sur ce métier, à la fois pénible et humain. Les croque-morts sont rarement appréciés, souvent détestés (j'ignorais que certains endeuillés pouvaient aller jusqu'à les juger coupables de la mort de leurs proches) mais admettons-le, ce doit un des pires si ce n'est le pire métier du monde alors c'est plus rassurant qu'enrageant, de savoir qu'ils arrivent à garder le sourire et l'humour.
Le plus de ce bouquin, c'est que c'est raconté façon fiction et bien raconté qui plus est (bon par contre mon édition est truffée de coquilles et de fautes)
Nie kupujcie, nie czytajcie. Książka jest nudna, puenty anegdot są słabe - ani zabawne, ani pouczająca, ani szokujące. Przez te małe skrawki średnio interesujących opowieści przesącza się bardzo wyraźnie buractwo autora - pogarda wobec "zwykłych ludzi" (nie-grabarzy, którzy przecież o niczym nie mają pojęcia, nic w życiu nie widzieli i na niczym się nie znają, a co gorsza czasem mają czelność o coś zapytać), nabijanie się z kobiet, brak empatii wobec różnych form żałoby, nieustanne wręcz wspominanie WOLNEGO RYNKU!!! TAKĄ MAMY POLITYKĘ WOLNY RYNEK!!! Nie wspomnę nawet o tym, że niektóre z opisanych anegdot to zwykłe miejskie legendy, a najwyższą formą komedii według autora są żarty z nekrofilii. No faktycznie, boki zrywać. Oczywiście żarty o zombie też są, o wykpiewaniu spirytualizmu nie wspomnę. Ogólnie sterta cuchnącego łajna to, a nie książka. Nie polecam, a zainteresowanych tematem odsyłam do "Dym wciska się do oczu".
Lubię książki "zapiski" z różnych profesji więc z chęcią kupiłam ten tytuł. Są historie różne - od zabawnych, absurdalnych aż po smutne. Bardzo podobały mi się wstawki z reakcjami najbliższych na pracę autora czy "głupie" pytania jakie zadają osoby korzystające z usług. Momentami czułam, że historie są "płaskie" - brakowało mi trochę odczuć autora, jego podejścia do pracy i jego punktu widzenia na wszystko, co się dzieje w książce
Idealne określenie dla tej książki to z braku laku można czytać. Historyjki zamieszczone w środku są bardzo nie równe, jedne świetne, zabawne, lub budzące grozę inne nijakie i zastanawia się człowiek dlaczego w ogóle się tu znalazły. Liczyłam chyba też na większą "brutalność" w końcu książka kręci się koło śmierci ale grabarze jednak to nie anatomopatolodzy czy tanatopraktor który to faktycznie "robi" przy zwłokach.
Ocena: Dwója - minus za seksistowske wstawki Wrażenia: Takie tam opowiastki przy piwku o różnych mniej lub bardziej zabawnych czy nietypowych sytuacji z pracy grabarza. Dłuuugo czytałam, bo miałam najczęściej ciekawsze lektury w kolejce. Dla kogo: Dla ciekawskich, ale nie nastawiajcie się na wielki szał.
Kniha je souborem krátkých vyprávění zaměstnance pohřebního ústavu Guillauma Baillyho. Pracuje v pohřebním ústavu v Landerneau ve francouzské Bretani už přes 20 let. Připravoval a řídil více jak 2 000 smutečních obřadů. Příběhy, které vypráví, vycházejí z osobních zážitků anebo z vyprávění jeho kolegů. Bylo zajímavé podívat se pod pokličku tohoto zaměstnání. Autor vložil do knihy také krátké články, které pojmenoval: Věděli jste, že…? Myšlenka dne, K zamyšlení, (Až příliš) často vyslechnuto…
Osobně bych nedokázal pracovat v pohřebním ústavu jako funebrák, každodenně se setkávat s nebožtíky a pracovat s nimi, vyřizovat záležitosti ohledně pohřbu, komunikovat s hrobníkem nebo kameníkem, být přítomen u kremace apod. Mít neustále připravený služební telefon a v případě nutnosti vyrazit na místo činu. Myslím si, že by mne to odrovnalo. Není to asi práce, kterou by mohl vykonávat každý. Člověk vykonávající tuto práci musí mít silný žaludek, aby všechno ustál.
Dočteme se různé příběhy, například kdy pozůstalí se nechovají důstojně při samotném pohřbu, dočteme se třeba o záměně nebožtíků při kremaci, přečteme si telefonickou komunikaci mezi zaměstnancem a pozůstalým. Autor také zveřejnil dopisy stížností pozůstalých, na které odpověděl ředitel pohřebního ústavu. V knize se nachází hodně příběhů, nad některými jsem se pozastavoval a kroutil jsem hlavou. U jednoho příběhu se mi líbila šlechetnost funebráků při pohřbu bezdomovce. Autor také nabádá, abychom byli všímaví vůči starým lidem ze svého okolí, a pokládá čtenáři následující otázky: „Máte ve svém okolí člověka v pokročilém věku? Znáte jeho zvyky? Víte, komu zavolat, kdyby se mu něco stalo?“ Nejsmutnější je, když člověk zemře úplně sám v bytě a jeho tělo se postupně rozkládá a až zápach rozkládajícího těla upozorní ostatní nájemníky, že je něco v nepořádku. Autor vnáší do knihy humor.
Citáty z knihy, které mne oslovily:
Rodina vám s radostí v srdci oznamuje, že si Bůh k sobě zavolal…
Život po smrti neexistuje. Chcete důkaz? Na žádném hřbitově nemají reklamační oddělení.
Tak aspoň, že tvoji klienti nejsou nepříjemní…
Smrt blízké osoby musíte zaplatit ze své kapsy, zatímco narození platí zdravotní pojišťovna. Neexistuje moc možností, jak rodit, ale existuje neskutečné množství variant pohřbů. Civilní nebo náboženský, obřad v kostele, v chrámu, v mešitě. Můžete být uloženi do hrobu, můžete být zpopelněni, váš popel se může také uložit do hrobu nebo do urnového háje či může být rozprášen… Máte na výběr, můžete se svobodně rozhodnout. Kdo si nemůže pohřeb dovolit, může požádat o pohřeb na náklady státu. Stát pohřeb zaplatí z daní a záloh na sociální pojištění. Riskujete tím, že vám stát uspořádá obřad za minimální náklady a nebude brát ohledy na vaše přání, vaše vyznání a vaše principy. Cena pohřbu je tedy jednoduše rovna ceně svobodné volby.