Jednorogini żyła w lesie liliowym i pędziła żywot samotny. Pewnego dnia ruszyła w podróż w poszukiwaniu podobnych sobie. W towarzystwie nieudolnego magika Szmendryka i nieustraszonej Molly po raz pierwszy od urodzin poznaje uroki i trudy życia. Jej droga wiedzie do zamku podupadłego monarchy – i do konfrontacji z bestią, która wytrzebiła jej gatunek.
Nowe wydanie zawiera sequel do powieści, nowelę Dwa serca.
Peter Soyer Beagle (born April 20, 1939) is an American fantasist and author of novels, nonfiction, and screenplays. He is also a talented guitarist and folk singer. He wrote his first novel, A Fine and Private Place , when he was only 19 years old. Today he is best known as the author of The Last Unicorn, which routinely polls as one of the top ten fantasy novels of all time, and at least two of his other books (A Fine and Private Place and I See By My Outfit) are considered modern classics.
4,5 Baśniowa i wielowarstwowa historia, która z jednej strony przeniosła mnie w czas dzieciństwa , czułam się jakbym oglądała Willowa lub Niekończącą się opowieść a z drugiej napawała tym dorosłym smutkiem, kiedy człowiek oddala się od wiary w jednorożce , smoki i inne magiczne istoty, starając się chwycić ostatkiem woli ten strzępek wiary, żeby nie przepadła bezpowrotnie. Książka utkana pięknym słowem, choć czasem pewne porównania były dla mnie przesadzone i wybijały trochę z rytmu, może kwestia stylu autora albo przekładu. Wiele w tej powieści mnie urzekło, ale mam wrażenie, że to historia , która rośnie w człowieku z czasem i mam wrażenie, że będę ją lepiej wspominać niż teraz, kiedy mam uczucie, że nie była taka całkowicie moja, ale trudno mi to póki co uchwycić co było tego powodem. Natomiast nowelka całkowicie skradła moje serce, wspaniałość pod każdym względem i doskonale dopełnienie głównej historii.
"Wszystko, co śmiertelne, jest piękne. Piękniejsze od jednorożca, który żyje wiecznie i jest najpiękniejszą istotą na świecie. Rozumiesz?"
Z dzieciństwa doskonale pamiętam film, który prawdopodobnie miałam nagrany na jakiejś kasecie, bo mam wrażenie, że oglądałam go w kółko. I choć od wielu, wielu lat chciałam przeczytać książkę, jej czas przyszedł dopiero teraz. "Czemu przychodzisz dopiero teraz?" mogłabym zapytać słowami Molly Grue, ale nie chciałabym spłycać w ten sposób sceny, w której je wypowiada. Uznajmy więc, że książka przybyła do mnie akurat wtedy, gdy jej potrzebowałam i potrafiłam ją zrozumieć - podobnie jak do niej Jednorogini przybyła akurat wtedy, gdy był na to właściwy czas. Czas baśni nie przemija przecież wraz z dzieciństwem, a to absolutnie nie jest opowieść tylko dla dzieci. Można ją oczywiście odczytać na tym najbardziej podstawowym poziomie i na nim poprzestać, ale jest w tej historii dużo więcej niż przygoda Jednorogini, czarodzieja i wyszczekanej kobiety w kwiecie wieku, którzy ruszają w świat, by ocalić pozostałe jednorożce.
Niesamowicie podobało mi się zakończenie, słodko-gorzkie, przywodzące na myśl Tolkiena -
Nowelka, która dołączona jest do polskiego wydania doskonale dopełnia całość i cieszę się, że tam była. Teraz będę chciała ponownie obejrzeć film, a potem jeszcze raz przeczytać książkę, ale tym razem w oryginale. Mam wrażenie, że jest pięknie napisana, ale chyba nie do końca udało się to oddać w przekładzie.
Bardzo przyjemna, baśniowa historia. Pełna magii i przyjaźni, jak również wielu niebezpieczeństw. Z pozoru jest to prosta i klasyczna opowieść o walce dobra ze złem. Pod spodem jednak skrywa drugie dno. Ubrana w piękne słowa i oniryczny klimat.
Mein Fazit: Ich liebe ja den Film dazu wirklich sehr und ich schau ihn mir immer wieder gerne an - und ich hab lange Zeit nicht gewusst, dass er auf einem Buch basiert! Jetzt beim Lesen muss ich zugeben, weiß ich nicht so recht wie die Geschichte auf mich gewirkt hätte, würde ich den Film nicht kennen. Ich hatte ständig die Filmbilder vor Augen und die wunderschöne Filmmusik in den Ohren und hab jede Szene dadurch komplett anders erlebt, als sonst beim lesen.
Vor allem hat mich auch gefreut, dass wirklich viele Details mit in den Film gepackt wurden, aber es war eben auch schon, die "blinden Flecke" zu entdecken und dadurch auch noch mehr Hintergründe zu erfahren, vor allem auch vom Fluch um König Haggard und Prinz Lír.
Obwohl die Sprache manchmal etwas spröde gewirkt hat, war sie größtenteils wunderschön zu lesen. Der Autor versteht es auf äußerst anschauliche Weise, seine Geschichte zu erzählen und hat mich total verzaubert.
Wichtig war für mich auch die Botschaft, dass die Menschen den Glauben an die Magie verloren haben und dadurch auch das Einhorn nicht erkennen können. Wenn man an das Gute in allen Dingen, auch in den Menschen, nicht glauben kann, dann wird man sie auch nicht entdecken können.
Zwei Herzen: Dieses Sequel war in dieser Ausgabe mit dabei und wird von dem kleinen Mädchen Sooz erzählt, die auszieht, um sich Hilfe zu holen, um ihr Dorf zu schützen. Ein schöner Abschluss und Ausblick in die Zukunft der Gefährten von "Das letzte Einhorn", nur 50 Seiten lang, aber mit viel Gefühl erzählt - und das letzte Abenteuer der kleinen Gemeinschaft.
Definitiv nicht ohne Grund eins der besten Fantasy-Bücher überhaupt. Tolle Sprache, schöne düstere und mystische Atmosphäre, märchenhaft, magisch und dann noch genrereflektierend. Einige erzählerische Motive sind zwar doch etwas in die Jahre gekommen, insgesamt schmälert es die Geschichte meiner Meinung nach aber nicht.
Stones will probably be thrown at my head, but I only liked this. So many people seem to love this, that I feel a bit weird about that.
There's lovely writing in this, some genius touches of meta-fiction and genre savvyness, a truly non-human unicorn, and and abundance of lovely metaphors.
The writing was truly delicious, but I've always been more a a lover of a good and gripping story than of purely the magic of the written word.
And neither the characters nor the story ever completely grabbed me. Even if I look at it as a fairytale, which it is in a lot of ways, it never really immersed me in its magic.
There's a lot to love and a lot to like in The Last Unicorn, and I do recommend it, but I didn't feel the magic.
Questo romanzo inizia come una fiaba e si rimane piuttosto sorpresi quando ci si rende conto che ha un secondo livello di lettura di tutto rispetto.
Lo scopo dei personaggi è principalmente quello di trovare se stessi. L'ultimo unicorno parte alla ricerca dei suoi simili, ma, pur con tutta la sua conoscenza, non potrà riuscirci se non perdendo la sua innocenza.
Lo stesso si può dire del mago Schmendrick, incapace di invecchiare fino a quando non sarà in grado di controllare la magia. Il suo essere inetto gli procurerà diversi fastidi, momenti di scoramento e una grande saggezza, oltre a far divertire il lettore quando, da simpatica canaglia, cercherà di aiutare ingannando il prossimo con i giochi di prestigio.
Poi abbiamo Molly Grue, coriacea donna capace di vedere e riconoscere verità e bellezza. Infatti, non potrà fare a meno di seguire l'ultimo unicorno nella sua missione (con grande pena iniziale di Schmendrick).
E Lir... be', Lir vi spezzerà il cuore. Prima con il suo candore, poi con sua enorme dignità ci ricorderà che cos'è un vero eroe. Se amate il fantasy, non potete davvero rinunciare ad aggiungere questo romanzo alle vostre letture.
Infine, in questa edizione, è presente anche il racconto breve Due cuori che narra le vicende di ciò che accadde dopo la fine de L'ultimo unicorno. Confesso di essere stata scettica all'inizio della lettura, ma il racconto è ben all'altezza del romanzo e introduce un personaggio parecchio interessante.
Het is niet makkelijk een klassieker te bespreken, vooral niet als die al verfilmd is (de animatiefilm heb ik ook besteld) en door bekende schrijvers als Ursula LeGuin, Madeleine L'Engle en anderen wordt bejubeld. Maar ik wil er wel een paar opmerkingen over maken. Ten eerste over het proza, dat ook in de Nederlandse vertaling goed overkomt. Beagle heeft een sprankelende, poetische stijl, die heel toegankelijk is, maar door geweldig gebruik van beelden toch steeds verrassend blijft. Het komt niet heel vaak voor dat ik passages hardop aan mijn vrouw voorlees (vooral omdat zij meestal met een eigen boek bezig is, en gestoord worden tijdens het lezen is nooit leuk), maar in dit geval kon ik het niet laten. Maar beschrijvingen als 'het kale strand had de grijze, natte glans van een gepeld schaaldier' en 'de burcht stond op de rand van een klif die als het lemmet van een mes in een smal, geel strand priemde' zijn te mooi om niet te delen. Ten tweede over de humor. Het komt me voor dat Terry Pratchett dit boek ook gelezen heeft, of in elk geval had moeten waarderen, want de humor deed me soms aan die van Pratchett denken. Dat komt door het subtiele gebruik van anachronismen in het verhaal en de metatekstuele verwijzingen (de karakters zijn zich ervan bewust dat ze zich in een sprookje bevinden en dat het op een bepaalde manier moet verlopen). De humor komt ook vooral van karakters die zich groter voordoen dan ze zijn of anderen aanzien voor wie ze niet zijn. De passage in het bos met kapitein Cully, die zichzelf ziet als een soort Robin Hood en een van de hoofdpersonen verwart met een liedschrijver die zijn lofdichten komt optekenen is hilarisch, vooral door het contrast tussen beeld en werkelijkheid. Dergelijke humor komt vaker terug, onder andere met een schedel die een verborgen toegang bewaakt. Oh, en tovenaar Schmendrick kan eigenlijk niet toveren, maar doet alleen maar goocheltrucs - ik dacht in hem een voorloper van Rinzwind te herkennen. Natuurlijk is de humor hier niet het dominante aspect van het verhaal, dat bovendeel veel melancholischer is dan het werk van Pratchett. Het is, ondanks de vette knipoog, een sprookje - en het heeft ook iets te zeggen: over identiteit, verhalen, opoffering en zelfacceptatie. Dat is de derde opmerking die ik wilde maken. De boodschap komt echter niet in een op een allegorie of in een moraliserende conclusie tot ons maar is impliciet. Tegelijk bevat het boek karakters en concepten die duidelijk iets betekenen. De harpij bijvoorbeeld, of de rode stier. Maar ik denk dat Tolkien trots zou kunnen zijn op Beagle, want ik geloof dat de beelden net als die uit The Lord of the Rings niet slechts één betekenis kennen, maar op verschillende situaties en levensstadia toepasbaar zijn. Ik ben er zelf nog niet over uitgedacht. Op Tor.com las ik dat dit verhaal 'tells kids, in the gentlest and most reassuring possible way that one day they may have to relinquish their position at the center of their own small world and adapt to the chaos of a larger, louder, more random existence, in which the needs and expectations of others will become inextricably tangled up with your own. Things will be complicated and confusing and sometimes contradictory—and you will be okay, and you won’t be alone.' Maar ook volwassenen worden geraakt door het droeve gevoel dat je verandert door liefde, verlies en spijt. Hetzelfde gevoel overviel me als toen ik Tolkien als kind voor het eerst las, en las hoe de Elven uit Midden-Aarde verdwenen en nooit meer terug zouden keren. Ten vierde moet de lezer hier geen klassiek fantasyverhaal verwachten (al denk ik dat dit al wel duidelijk is uit wat ik hierboven schreef) - het is niet opgebouwd als epische fantasy. Vooral aan het begin in het verhaal episodisch - de eenhoorn komt in verschillende situaties terecht en vindt verschilende karakters op haar pad. Uiteindelijk komen de karakters op hun plek van bestemming, maar ook daar loopt het niet allemaal zoals je verwacht. Maar als je je laat meevoeren door deze sprookjesachtige vertelling, zo prachtig beschreven door Beagle, zul je aan het eind een zucht slaken en spijt voelen dat je het boek alweer moet dichtslaan. Ik kan dit boek aan iedere liefhebber van verbeelding en sprookjesverhalen aanraden.
Ostatni jednorożec to książka, która przypomni wam, czego poszukiwaliście w baśniach jako dzieci.
Kiedyś było ich wiele, a przynajmniej tak mówią legendy. Teraz został ostatni, a raczej ostatnia, bo to Jednorogini. I nadejdzie taki dzień, kiedy zacznie ona kwestionować, co stało się z pozostałymi oraz kto jest za to odpowiedzialny.
Opowieść Petera S. Beagle'a jawi mi się jako piękna, przejmująca i nieskończona historia, wypełniona po brzegi magią i wrażliwością każdego, kto w czary uwierzy. Nowelka sequelowa Dwa serca pogłębia to wrażenie oraz podaje odpowiedź, łamie serce, ale przynosząc ze sobą pokój. W historii o ostatnim jednorożcu autor w dojrzały i bystry sposób przedstawia kwestie takie jak poczucie tożsamości i znaczenie, pojmowanie własnej śmiertelności oraz spotkanie z ideą wiecznego życia, a ponad wszystko prowadzi dwie niezwykłe historie miłosne. Jedna to ta, na którą czeka się całe życie, a mimo wszystko przychodzi w zaskoczeniu i nieufności. Druga, choć nie powinna mieć miejsca i zawrze się w milczeniu, zmieni zakochanych na cały ich żywot. Wiążą się z nimi sceny, które zdają się zatrzymywać serce. Znajdziemy tu poruszające i odważne postacie z sercem na dłoni, które wydają się tak nam podobne. Powieść ta jest świetnym przykładem gatunku fantastyki. Każdy odłamek wytworzonego świata wydaje się starannie przemyślany przez autora, a nawet najmniejsze sceny niosą za sobą ogromne znaczenie. W przedstawionej rzeczywistości urzekło mnie to, jak zbiera i wykorzystuje elementy wielu historii i mitów, którymi przesiąkamy od najmłodszych lat. Scena wyczarowania Robin Hooda jest wyjątkowo znacząca, gdyż najbardziej opiera się na idei podążania za naszymi inspiracjami i wymarzonymi wzorcami, nieważne, do jakiego końca nas prowadzą. Jest tu piękny akcent, tego, jak zbójcy wiedzą, że to, co widzą, nie może być prawdą, a jednak tracą dla obrazu głowy. A Mateczka Fortuna przeraża nas również dlatego, że przetrzymuje te wszystkie istoty, które niegdyś jawiły się nam jako potężne, na pewno silniejszej od jakiejś starej jędzy. No i oczywiście mamy tutaj to najważniejsze stworzenie, naszą główną bohaterkę - Jednorogini. Jednorożce to ciekawe zjawisko w mentalności i świecie literackim Beagle'a. Mam wrażenie, że dotąd w kulturze postrzegaliśmy je trochę inaczej, jak piękno, którego ujrzenie to zaszczyt i wyróżnienie, ale jednak ma ono na celu budzić zachwyt. U tego autora są to istoty samotne, nietykalne, w oczywisty sposób obce i różne od ludzi każdą częścią swojego istnienia, a równocześnie tak bystre. Zaskakująco chłodne, są jak cud, który należy zostawić samemu sobie. Tym silniejsze jest wrażenie, kiedy na ich potędze pojawiają się skazy. Historia przemiany Jednorogini pod wpływem poznania człowieka jest ogromnie poruszająca.
Przeglądając recenzje innych użytkowników spotkałam się z twierdzeniem, że Ostatni jednorożec jest historią atrakcyjną raczej dla młodszej grupy wiekowej. Chociaż zgadzam się, że dzieci pewnie pozostają oczarowane słowami Beagle'a, to ta opinia wzbudziła we mnie zdziwienie. W końcu tak ogromna część uroku i znaczenia tej historii opiera się przecież na dwuznaczności i świadomości już dorosłego czytelnika. Dlatego ta opowieść wydaje mi się w dużej mierze baśnią dla dorosłych. Dziecko pewnie nie odczuje w pełni, dlaczego pieśń Mateczki Fortuny wzbudza tak przenikliwy lęk u Jednorogini, a Szmendryk i Molly Grue poświęcają taką uwagę kwestii własnej śmiertelności. Młodszych czytelników poruszy i zasmuci los jednorożca i księcia Lira, ale dojrzała publiczność zrozumie. Od czasu do czasu pojawia się w tej historii chwila żałoby i może być dla dziecka zbyt trudna do uniesienia; w tym momencie wydaje się niezbędne podzielenie perspektywy z osobą dorosłą, a za tym nadanie scenie sensu. Może jesteśmy tak potrzebni literaturze dziecięcej i jej czytelnikom, jak Szmendryk i Molly Grue dla małej Sooz w Dwóch sercach; zresztą te dwie dojrzałe postacie zdają się prawdziwym obliczem dorosłości, łagodnej, stanowczej i wytrzymującej ból (dzieci pewnie je kochają). Dopiera ta powieść wskazała mi ten trop, ale uważam dzielenie się opowieścią oraz wspólną obecność w jej obliczu za ciekawy wątek. Wracając do tematu atrakcyjności tej powieści dla dorosłych czytelników, sądzę też, że to oni docenią najbardziej ten zaskakujący i czarujący żart Beagle'a (scena, w której motyl mówi Jednorogini, że jest jego Mary Jane, pozostaje jedną z moich ulubionych). Dostrzegą w szczególe te wyraziste i dość brutalne sceny (nie pojawią się tak w wyobraźni mniejszego dziecka, ale tkwi w nich duży ból i ilość krwi) oraz wzajemne przenikanie się współczesności i średniowiecza, prawdy czystej i prawdy w fikcji. To znajdowanie się na granicy dwóch wymiarów jest wyjątkowo pociągającym aspektem opowieści. Kochałam odnajdywać się nich.
Czytałam Ostatniego jednorożca powoli i w ciszy, rozkoszując się każdym słowem i pochylając się nad małymi sensami. Tak jak król Lir czuję żal rozstając się z ukochanymi postaciami i tak jak mała Sooz chronię w sobie nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. To była piękna podróż.
Ada, dziękuję z całego serca, że nakierowałaś mnie na tę historię i pożyczyłaś mi egzemplarz! Mam nadzieję, że spodobała ci się recenzja.
Un fantasy classico con citazioni colte e dei bei protagonisti, il suo difetto? É malinconico come poche cose a questo mondo; persino per chi, come me, sia molto affezionato ad atmosfere similmente rarefatte.
Quando/dove leggerlo? In un luogo e in una stagione che prevedano una coperta leggera e uno sfondo genericamente tranquillo.
Consiglio questa edizione a chiunque voglia leggere questo libro; "due cuori" sará pure un racconto uscito tempo dopo, ma immagino possa dare sollievo a chi non ami i finali aperti.
„Das letzte Einhorn“: beginnt mit Kapitel 1 und 2 sehr vielversprechend, leider wurde das Momentum nicht mitgenommen. Die (größtenteils) konfusen und zusammenhanglosen Dialoge der unsympathischen Charaktere überzeugen auch nicht. Reicht nur als nette Vorlage für einen Zeichentrick-Kinderfilm, weil die seltsamen Formulierungen des Autors dort nicht zur Geltung kommen. 1/5 Sterne.
„Zwei Herzen“: ist aus einer anderen Perspektive geschrieben und auch sprachlich wesentlich ansprechender als das letzte Einhorn. Diese Kurzgeschichte gefällt mir tatsächlich gut genug, um 3/5 Sterne zu hinterlassen, obwohl das letzte Einhorn katastrophal ist.
Das Einhorn belauscht zwei Jäger in ihrem Fliederwald, die sich erzählen, dass in der Herrschaftszeit von drei Königen nicht auch nur der Schatten eines Einhorns gesehen wurde. Nirgendwo. War es also das letzte Einhorn? Oder waren die anderen irgendwo an einem weit entfernten Ort zusammen und warteten darauf, dass es sie endlich fand? So macht sich das Einhorn auf die Suche nach seinen Artgenossen und trifft dabei nicht nur auf Freunde, sondern auch auf gefährliche Wesen und dunkle Mächte.
Dieses Buch vereint “Das letzte Einhorn” und die 2005 entstandene Fortsetzung “Zwei Herzen”, in der es um die neunjährige Sooz geht, deren Dorf von einem gefährlichen Greif bedroht wird, der immer wieder kleine Kinder entführt. Als dieser ihre beste Freundin holt, beschließt sie, sich heimlich davonzumachen, um den alten König Lír um Hilfe zu bitten, da die von ihm entsandten Ritter den Greif nicht besiegen konnten.
Den Film “Das letzte Einhorn” mag ich sehr, aber der Roman hat mich noch um ein Vielfaches mehr verzaubert. Mit nur wenigen Worten wird eine sehr dichte und märchenhafte Atmosphäre erzeugt, die mich tief in die Geschichte entführt. Dieser magischen Poesie kann man sich einfach nicht entziehen, sie hat sehr direkt auf mich gewirkt und mir viele lebendige Bilder mit ganz unterschiedlichen Stimmungen geschenkt. Dazu kommen noch gelungene Charaktere, mit denen man einfach mitfiebern muss, und die für mich etwas besonderes haben. Jeder hat seinen ganz eigenen Reiz, seinen ganz eigenen Zauber.
Ich mag diese wundervolle Sprache – den Humor und die Wärme, die in den Worten mitklingen. Die Gefühlstiefe, diese schönen Beschreibungen und Ideen. Beispielsweise Schmetterlinge, die sich mit Liedern und Gedichten auskennen, aber alles, was sie hören, durcheinander bringen. Oder dass ein Held nur dann ein richtiger Held ist, wenn er vom Augenblick seiner Geburt an in Schwierigkeiten steckt. Oder dass noch keine Katze jemals irgendwo irgendjemandem eine klare Antwort gegeben hat. Hach!
Die “Zwei Herzen” begleitet eine ganz andere Atmosphäre, die für mich aber gut zu der Geschichte und der Erzählperspektive passt. Mir gefällt diese Fortsetzung, die von Mut und Freundschaft erzählt, ihre traurigen Momente hat und doch hoffnungsvoll endet. Sie ist nicht so poetisch, wirkte auf mich aber nicht weniger magisch und fesselnd.
Da mich diese Lektüre so sehr begeistert und berührt hat, muss ich natürlich ganz unbedingt mehr von Herrn Beagle lesen. Ich freue mich schon darauf!
Voglio iniziare questa recensione con una citazione di un noto film d'animazione: "Non è lupo, non è un cane, sa solo ciò che non è". L'ultimo unicorno, proprio come Balto, non ha un'identità, se si vuole porre come una fiaba per bambini allora il tono di scrittura è troppo pesante per il target, se, invece, vuole essere un romanzo fantasy per adulti allora la storia è troppo semplicistica. Il libro narra di un unicorno che un giorno apprende da due cacciatori di essere l'ultimo della sua specie rimasto sulla Terra e decide quindi di andare a cercare i suoi simili. L'incipit di questa storia è già di per se sbagliato: Nel libro l'unicorno è una creatura che non invecchia e che non è soggetta alla morte, la nostra protagonista non è esente da questa regola e, prima di andare alla ricerca dei suoi compagni, è rimasta da sola in una radura per secoli senza mai soffrire la solitudine, ma allora perché imbarcarsi in una spedizione per trovare qualcuno di cui non si era nemmeno accorta dell'assenza?! Gli unicorni, inoltre, secondo le regole di Beagle, sono esseri del tutto lontani dall'uomo, non provano amore, risentimento o emozioni di qualsivoglia genere, quindi nemmeno rispondersi con "L'unicorno è stato guidato dalla curiosità" salva la trama del libro. Il romanzo poi continua in una lista di disavventure assolutamente non collegate tra loro: Semplicemente l'unicorno e i compagni di viaggio (che incontrerà in due punti della suddetta lista) finiscono in un guaio, il guaio viene risolto e camminano fino al prossimo guaio, fino ad arrivare nella "zona finale" dove effettivamente la storia non sembra una puntata autoconclusiva di un cartone animato ma sembra avere un andamento lineare. Anche questa parte però non salva il libro perché le soluzioni adottate per concludere questo scempio sono terribili. Il principale problema dell'ultimo unicorno è la sua scrittura, sicuramente dovuta all'anno di pubblicazione (1968), ma è evidente che la sua controparte animata (che ho visto e che aggiunge una stella al mio voto che altrimenti sarebbe stato di 1 su 5) funziona decisamente meglio per il pubblico a cui questa storia è dedicata. In definitiva Se avete più di 13 anni e volete un buon fantasy buttatevi su altro. Se avete meno di 13 anni, guardate il cartone animato.
Das Einhorn lebt in seinem Wald, zurückgezogen und ohne sich Gedanken über das Leben zu machen. Bis es eines Tages durch Zufall hört, dass es das letzte sein soll. So macht es sich auf die Suche nach weiteren Einhörnern und kommt bald dem Roten Stier auf die Spur, der auf König Haggards Schloss lebt und die Einhörner gefangen halten soll. Auf seinem Weg zum Schloss trifft das Einhorn auf den Zauberer Schmendrick, der ihm helfen will. Nach kurzer Zeit schließt sich ihnen Molly Grue an. Als der Rote Stier jedoch das Einhorn angreift, verwandelt Schmendrick es in ein junges, hübsches Mädchen namens Lady Amalthea. Und während Amalthea zusammen mit dem Prinzen Lir eine junge Liebe genießt und mehr und mehr vergisst, dass sie ein Einhorn war, weiß König Haggard, dass das letzte Einhorn in der Nähe ist und der Rote Stier seine Pflicht erfüllen muss.
Der Film "Das letzte Einhorn" gehört für mich und meine Familie zu Weihnachten dazu. Jedes Jahr sehen wir ihn zusammen und genießen die Geschichte, die Musik und wunderschönen Bilder.
Nach Jahren dieser Tradition wurde es Zeit, einmal das Buch zu lesen, wobei ich jetzt auch erstaunt feststellen muss, dass es sogar einen zweiten Teil gibt (Zwei Herzen). Dieser ist natürlich schon auf meiner Wunschliste gelandet.
Wer den Film kennt, kennt aber auch das Buch. Teilweise wurden Dialoge aus dem Buch in dem Film Wort für Wort übernommen und auch die Szenen waren eins zu eins wie im Buch. Ich hatte die ganzen Figuren vor Augen, konnte z. B. den Schmetterling am Anfang sehen, wie er um das Einhorn flattert und es mit wirren Worten in die Irre führt. Ich konnte sehen, wie das Einhorn durch das Land streift, wie es auf Mummy Fortunas Mitternachtsmenagerie trifft, wie es die Harpyie befreit, wie die Bande um Captain Cully auf Robin Hood trifft usw.
Der Rote Stier, das Einhorn, Schmendrick sowie alle anderen Figuren sind genauso beschrieben, wie es letztendlich im Film auch umgesetzt wurde. Selten habe ich eine so buchnahe Verfilmung erlebt.
Der Schreibstil des Autors ist genau die Art, die einem im Film erwartet. Man wird mit einer Leichtigkeit durch die Geschichte geführt, die jedoch einen bitteren und traurigen Hintergrund hat.
Trotz allem ist es jedoch eine wunderschöne Geschichte mit viel Herz.
Meggies Fussnote: Das letzte Einhorn auf der Suche nach seinem Glück.
Ogromne brawa i wyrazy wdzięczności dla wydawnictwa "Nowa Baśń", które wznowiło "Ostatniego Jednorożca" i uzupełniło wydanie kontynuacją w postaci krótkiej nowelki zatytułowanej "Dwa serca".
"Ostatni Jednorożec", wbrew temu, co sugeruje to śliczne, wzbogacone cieszącymi oko ilustracjami, z pewnością jest baśnią "dla dorosłych", taką którą docenią przede wszystkim - choć oczywiście nie tylko - nieco starsi odbiorcy i "wprawieni" miłośnicy fantastyki.
Powody są dwa - narracja prowadzona jest w lekko surrealistycznym, poetyckim tonie - kojarzącym się z twórczością Raya Bradbury'ego - a ponadto książka przepełniona jest nawiązaniami do literatury fantastycznej i mitologii, grą słów oraz meta-żarcikami i mrugnięciami okiem. Jest to także dzieło pełne metafor, podtekstów i głębszych znaczeń, których źródła i waga będą zdecydowanie łatwiejsze do uchwycenia przez dojrzałego odbiorcę.
Oczywiście, gdzieś na poziomie samej opowieści, może ona się okazać również atrakcyjna dla młodszego czytelnika, ale wydaje mi się, że stanowić będzie dla nich lekturę wymagającą i w wielu fragmentach niejasną.
Jakkolwiek, wszyscy fani fantastyki, którzy jeszcze do tej pory nie sięgnęli po tę magiczną, szalenie zabawną i jednocześnie poruszającą na wielu poziomach powieść - wliczaną słusznie przecież do "żelaznego" kanonu literatury fantasy przez samego Andrzeja Sapkowskiego ("Rękopis znaleziony w smoczej jaskini") - powinni bezzwłocznie po "Ostatniego jednorożca" sięgnąć. Polecam!
Jednymi z moich ulubionych fantastycznych zwierząt są jednorożce wobec czego chyba nie zdziwi Was fakt, że musiałam przeczytać książkę, która opowiada o ostatnim z nich, a właściwie o ostatniej jednorogini. Oczekiwałam lekkiej i baśniowej historii i w gruncie rzeczy ją otrzymałam. To jednak książka, która rozwija się stopniowo i ciężko było mi się początkowo odnaleźć w akcji. Niektóre wątki i fragmenty czytało mi się lepiej i bardziej mnie intrygowały, przez inne przebrnęłam bez większego zainteresowania.
Jest to historia przeznaczona raczej dla młodszych czytelniczek. Pozytywna, miła i niezbyt skomplikowana. Ma kilka wzruszających scen, ale to co mi się osobiście najbardziej podobało to grafiki, które towarzyszą lekturze. Bardzo spodobała mi się kreska Katarzyny Olbromskiej i zawsze zatrzymywałam się na jej rysunkach. Samo wydanie ma też spory plus za opowiadanie "Dwa serca" które znajdziecie na końcu książki, a które sam autor napisał w 2005 roku czyli 37 lat po publikacji książki. Trochę też niesprawiedliwie patrzę na książkę pod kątem historii, które obecnie czytam. Aktualnie szukam powieści, które zawierają dużą ilość akcji, a tutaj jest ona raczej wyważona. Jeżeli jednak popatrzymy na książkę w kontekście klasyki to na pewno jest to historia, która się wyróżnia i jest warta poznania. Dla młodszego czytelnika może być to naprawdę fajna i poruszająca przygoda. Podejrzewam, że gdybym poznała ją w młodszym wieku, zrobiłaby na mnie zdecydowanie większe wrażenie.
This bestseller (5 mio copies sold), translated to 20 languages counts to my favorites - as a movie. The 1982 animated film accompanied me my whole life since a teenager - music from the 80s, Christopher Lee, Jeff Bridges and Mia Farrow as voices and the lyric comic style was a similar experience like Star Wars was for others. Since then, I watched it a couple of times with my children and it doesn't get out of my mind: Every time they play the title song from America in the radio or some 80s revival show I remember and have to smile.
How delighted I was when I read the book now for the first time and discovered that both resemble each other perfectly. It is not often the case that a movie gets content and atmosphere of a book so well.
There are some things that I dislike about both: That annoying butterfly at the beginning or lots of the songs which moves it more to a musical. The complete lack of worldbuilding or complexity in the plot. The irritating notions of contemporary hints ("Take a taco!").
For those, I subtract one star. It doesn't get six stars anymore, only five.
PS: As a side-note, my edition contains the award winning novelette Two Hearts which I'll review separately.
kocham the last unicorn bo mimo że ma budowę typowej baśni to porządnie chwyta mnie za serce. plus odzywa się sentyment bo wersję animowaną oglądam nałogowo od dzieciństwa i żałuję, że dopiero teraz sięgnęłam po książkę. jest napisana fantastycznym językiem i dała mi jeszcze lepszy obraz na całą historię. sequel był bardzo uroczy i cieszę się, że mogłam zobaczyć jak bohaterowie radzą sobie po tylu latach.
Posseggo la videocassetta fin da bambina e ammetto che il libro è incantevole e scorrevole, identico all'omonimo film d'animazione del 1982 prodotto da quello che diverrà in seguito il famoso studio ghibli. È un vero peccato che questo caposaldo del genere Fantasy sia conosciuto nel resto del mondo e invece sconosciuto in Italia. Merita di essere letto.
Wer den Film mochte wird das Buch lieben. Normalerweise "konsumiere" ich lieber in umgekehrter Reihenfolge allerdings lagen hier etwa 35 Jahre dazwischen - den Film habe ich damals im Kino gesehen.