Internet daje dzisiaj natychmiastowy dostęp do ogromnej ilości informacji, a ponieważ wiadomości rozchodzą się z prędkością światła, odróżnienie prawdy od fikcji jeszcze nigdy nie było tak trudne. Skutek? Nastała era postprawdy, w której odwoływanie się do emocji i osobistych przekonań wywiera na ludzi większy wpływ niż obiektywne fakty.
Inteligencja emocjonalna to zdolność do rozpoznawania uczuć i emocji własnych oraz innych ludzi, rozróżniania ich oraz wykorzystywania uzyskanej w ten sposób wiedzy do kierowania swoim myśleniem i działaniem
Cztery wymienione zdolności są z sobą powiązane i wzajemnie się dopełniają, nie zawsze jednak zależą od siebie. Dlatego z niektórymi aspektami tych zdolności radzimy sobie doskonale, z innymi natomiast znacznie gorzej. Możesz na przykład doskonale rozpoznawać swoje emocje, a równocześnie trudno ci nad nimi zapanować. Jeśli chcesz wzmocnić swoją inteligencję emocjonalną, musisz najpierw dobrze rozpoznać własne cechy i skłonności, a następnie opracować strategie maksymalizujące twoje atuty i minimalizujące słabości.
Nie znaczy to, że jesteś w stanie postawić tamę pojawiającym się w głowie myślom; wszyscy mamy myśli, które nie są powodem do dumy. Ponadto oddziałują na nas bardzo mocno różne czynniki pozostające poza naszą kontrolą, w tym geny i środowisko, w którym się wychowywaliśmy. Ale jak to się mówi: chociaż nie możesz powstrzymać ptaka, który chce przysiąść ci na głowie, możesz zapobiec temu, by nie uwił sobie na niej gniazda. Samoświadomość i panowanie nad sobą idą w parze. Osiągnąwszy pewien poziom samoświadomości, będziesz zauważać, kiedy emocje zaczynają wymykać ci się spod kontroli.
Pauza Pauza to najważniejszy przycisk na twoim „pilocie emocji”. Wcisnąć pauzę oznacza znaleźć chwilę na to, by pomyśleć, nim coś powiesz lub zrobisz. W ten sposób możesz powstrzymać słowa lub działania, których potem byś żałował.
Korzystanie z pauzy jest łatwe w teorii, ale w praktyce bywa trudne. Nawet gdy cechuje cię dobrze rozwinięta umiejętność panowania nad sobą, czynniki takie jak dodatkowy stres lub zły dzień mogą ograniczyć zdolność do skorzystania w danej chwili z pauzy. Dlatego trzeba ją regularnie ćwiczyć, aż wyrobisz w sobie nawyk refleksji przed reakcją.
Rzecz jasna wcale nie jest tak łatwo siedzieć i słuchać, jak ktoś nam wymyśla lub wygłasza tyradę. Jak w takich chwilach panujesz nad własnymi emocjami? Wypróbuj następującą metodę: Weź głęboki wdech i pomyśl sobie, że zarówno twój stan emocjonalny, jak i stan emocjonalny rozmówcy są chwilowe. Pomyśl, że większość z tego, co mówi, to być może skrajność lub przesada; powstrzymaj chęć, by odpłacić mu tym samym. Bardzo często, gdy ktoś już wszystko z siebie wyrzuci, uspokaja się. Ty natomiast, pozostając w trybie „wyłącz głos”, nie zapominaj o przycisku… 4. Nagrywanie Nagrywanie to słuchanie w skupieniu i koncentracji, by poznać lepiej punkt widzenia drugiej strony. Innymi słowy, nie słuchaj po to, by móc dosadniej odpowiedzieć rozmówcy, ale po to, by go lepiej zrozumieć.
Jeśli emocje zaciemniają twój osąd, spróbuj przeskoczyć do przodu. Dzięki temu możesz odzyskać klarowność umysłu i podjąć mądre decyzje, których nie będziesz się wstydzić.
„Zwiastun” to w tym wypadku inna nazwa starej sztuczki z terapii poznawczo-behawioralnej o nazwie „zasada pięciu minut”. Oto ona: zmuś się do pracy nad jakimś zadaniem przez pięć minut, ze świadomością, że po pięciu minutach, jeśli zechcesz, możesz je sobie odpuścić. Zazwyczaj w takich sytuacjach pojawia się jednak motywacja, by doprowadzić zadanie do końca. „Zwiastun” działa, ponieważ przy poważniejszych zadaniach najtrudniejsza rzecz to często zabrać się po prostu do pracy.
Wiele lat temu komik Craig Ferguson w jednym z wywiadów podzielił się następującą radą: Zanim cokolwiek powiesz, zawsze zadaj sobie trzy pytania: Czy trzeba to powiedzieć? Czy akurat ja muszę to powiedzieć? Czy muszę to powiedzieć w tej chwili?
Czasami tego rodzaju uczucia mają podłoże somatyczne. Jesteś głodny? Niski poziom glukozy we krwi może bardzo szybko wpędzić cię w kiepski nastrój, ale wystarczy coś przekąsić i wszystko wraca do normy. Czy wysypiasz się jak należy? Badania pokazują, że brak snu może bardzo poważnie osłabić naszą zdolność do panowania nad reakcjami emocjonalnymi
Lisa Feldman Barrett, neuronaukowiec i profesor psychologii w Northeastern University, wyjaśnia, jak to zrobić, w książce Jak powstają emocje18. Jeśli jesteś zdenerwowany na myśl o podjęciu się jakiegoś zadania, Barrett zaleca, by potraktować to uczucie nie jako szkodliwy lęk („To koniec, na pewno wszystko sknocę!”), lecz jako pomocną antycypację („Czuję energię i mogę działać!”). Badania potwierdzają, że ta technika działa. Na przykład uczniowie, którzy pisali test z matematyki, osiągali lepsze wyniki, jeśli potraktowali lęk odczuwany przed sprawdzianem jako oznakę, że ich organizm przygotowuje się do tego zadania
„Niektóre dni bywają trudniejsze niż inne. Ale dotyczy to każdego z nas. Dlatego zamiast z tym walczyć lub walczyć z sobą, musimy się pogodzić, że jako ludzie doświadczamy tego rodzaju uczuć. Żadne z nich nie trwa wiecznie, a my, chociaż je odczuwamy, nie jesteśmy ani dziwni, ani wewnętrznie ułomni, ani czemuś winni. Jesteśmy ludźmi i tyle”.
Gdy zmagasz się z negatywnymi emocjami, zadaj sobie pytania: Co mówi mi moje uczucie? Czy mogę je wykorzystać jako motywację do zmiany? Czy umiem znaleźć sposób, by przetrwać ten dzień i mieć pewność, że jutro będzie lepiej?
„Przez długi okres neuronaukowcy uważali, że mózg osoby dojrzałej ma w zasadzie niezmienną formę i sposób funkcjonowania – pisze wybitny przedstawiciel neuronauki Richard Davidson w książce Życie emocjonalne mózgu. – Dzisiaj wiemy, że wyobrażenie stałego i niezmiennego mózgu nie jest prawdą. W rzeczywistości bowiem mózg charakteryzuje się tak zwaną neuroplastycznością umożliwiającą znaczną zmianę jego struktury i funkcji. Zmiana ta może stanowić rezultat zarówno doświadczeń, jak i myśli”
Dweck przez wiele lat badała, jakimi wyobrażeniami o sobie posługują się ludzie, by kierować własnym zachowaniem, motywować się do działania i wzmacniać samokontrolę. Na podstawie długoletnich eksperymentów dowiodła, że nawet jeśli ktoś przychodzi na świat z wrodzonymi talentami lub skłonnościami, to w ostateczności o tym, czy stanie się tym, kim chce być, decydują doświadczenie, ćwiczenie i wysiłek osobisty.
Pomyśl jednak: każdy popełnia błędy. Potrzebujesz innych, żeby ci pokazali to, czego nie widzisz, i wskazali na wszystko, co umyka twojej uwadze, ponieważ tylko w ten sposób możesz się doskonalić.
Traktując negatywną informację zwrotną jako okazję do nauczenia się czegoś nowego, możesz dzięki temu: Potwierdzić zasadność własnych poglądów i przygotować się na podobną krytykę w przyszłości. Lepiej sformułować to, co masz do przekazania, by móc dotrzeć do tych, którzy inaczej niż ty patrzą na świat. Lepiej określić, do kogo kierujesz swój przekaz. Zmieniać się i dopasowywać do okoliczności. Nie usprawiedliwiam tu oczywiście krytyki bezmyślnej lub raniącej drugą osobę. Jeśli musisz przedstawić negatywną informację zwrotną, rób to zawsze taktownie i z szacunkiem; takie postępowanie przyniesie lepszy skutek, o czym będzie mowa w dalszej części książki.
Gdy otrzymasz negatywną informację zwrotną, spróbuj odpowiedzieć sobie na dwa pytania: Pomijając moje osobiste emocje w tej chwili, czego się mogę nauczyć dzięki temu odmiennemu punktowi widzenia? Jak mogę wykorzystać tę informację zwrotną, by pomogła mi się rozwinąć?
Słowo przestrogi: nawet jeśli otrzymasz negatywną informację zwrotną, nie rozpamiętuj jej przesadnie. Takie postępowanie mogłoby cię sparaliżować lub byłoby oddaniem pola krytykantom – do tego stopnia, że straciłbyś chęć do działania. Mogłoby to odwrócić twoją uwagę od własnych priorytetów i wartości. Mógłbyś też tak bardzo chcieć udowodnić innym, że się mylą, że zapomniałbyś o swoich mocnych stronach i marnował czas i siły, próbując stać się tym, kim nie jesteś.
Zdarzają się też sytuacje, gdy nie należy dopuszczać do siebie krytyki otoczenia. Jeśli dojdziesz do wniosku, że ktoś próbuje cię zranić lub zniszczyć twoje poczucie własnej wartości, puść taką krytykę mimo uszu. Zamiast tego poszukaj informacji zwrotnych od osób, którym ufasz i którym naprawdę zależy na twoim dobru.
Prosząc o informację zwrotną, nie tylko dowiadujesz się, jak widzą cię inni, lecz także wpływasz na to, jak cię postrzegają. Zwracanie się z prośbą o konstruktywną krytykę znamionuje pokorę, szacunek dla innych, chęć dążenia do doskonałości i ufność we własne siły – wszystko za jednym zamachem
Jak wielkie organizacje mogą czerpać korzyści z informacji zwrotnej Wszystkie firmy twierdzą, że cenią przejrzystość i uczciwość. Większość kłamie. Trudno znaleźć prawdziwie transparentną firmę, która wspierałaby otwartą i szczerą komunikację ze strony wszystkich pracowników. W większości firm istnieje złożona sieć walki o pozycję. Szeregowi pracownicy mają ograniczony dostęp do menedżerów i szefów zespołów; ci, którzy mają do nich dostęp, często wahają się, czy podzielić się jakąś krytyczną opinią, ponieważ boją się, że zostaną zbojkotowani, zdegradowani, a nawet wylani z pracy.
Empatia poznawcza (kognitywna), czyli zdolność zrozumienia tego, co czuje i co może myśleć inna osoba. Empatia poznawcza sprawia, że lepiej komunikujemy się z innymi, ponieważ pozwala przekazywać informację w taki sposób, który najlepiej dociera do drugiej osoby. Empatia emocjonalna (nazywana też afektywną) to zdolność podzielania uczuć innej osoby. Niektórzy opisują ją jako zdolność do odczuwania „twojego bólu w moim sercu”. Ten rodzaj empatii pozwala budować więzi emocjonalne z innymi ludźmi. Empatia współczująca (nazywana też zatroskaniem empatycznym) wychodzi poza proste rozumienie i podzielanie uczuć innych ludzi i skłania nas do działania, do tego, byśmy mogli pomóc komuś tak, jak tylko możemy
Psycholodzy nazywają to luką empatyczną. „Kiedy nie doświadczamy już stanu, który jest dla nas dokuczliwy pod względem fizycznym lub psychologicznym – wyjaśnia Grant – oceniamy jego potencjalny wpływ zbyt nisko”
Luka empatyczna wyjaśnia, dlaczego lekarze, oceniając poziom bólu odczuwanego przez pacjenta, tak często się mylą albo dlaczego tak trudno jest nam wczuć się w sytuację żony, męża lub innego członka rodziny. Mamy skłonność do błędnego oceniania własnych zachowań i preferencji, zależnie od tego, w jakim aktualnie znajdujemy się stanie. I nawet jeśli doświadczyliśmy sytuacji podobnej do takiej, w jakiej w danej chwili znajduje się ktoś, komu chcemy okazać empatię, pamiętamy, że poradziliśmy sobie z nią znacznie lepiej, niż to było w rzeczywistości.
Umiejętność rozpoznawania luk empatycznych u siebie i innych jest bardzo ważna, ponieważ kiedy w domu lub w miejscu pracy brak empatii, psują się relacje między ludźmi.
Gdy ktoś czuje się zrozumiany, jest bardziej prawdopodobne, że odwzajemni podjęty przez nas wysiłek i postara się nas zrozumieć. Z czasem tego rodzaju wymiana tworzy relację opartą na zaufaniu, gdzie obie strony gotowe są obdarzyć się kredytem zaufania i wybaczyć sobie drobne potknięcia.
Gdy będziesz chciał spojrzeć na coś z perspektywy innej osoby, pamiętaj, że: Nigdy nie masz dostępu do całości obrazu. W każdej sytuacji w działaniu i zachowaniu drugiej osoby dochodzą do głosu czynniki, o których nie masz pojęcia. Twój sposób myślenia o danej sytuacji i odczuwania jej może się zmieniać; wpływa na to wiele różnych czynników, m.in. twój nastrój w danej chwili. Gdy działasz pod wpływem stresu emocjonalnego, twoje zachowanie może być bardzo różne od tego, jak chciałbyś się zachować.
Kiedy kształciłem się na terapeutę rodzinnego, po raz pierwszy usłyszałem zdanie, że „NIE to odpowiedź, w której jest najwięcej miłości”. Wtedy tego nie rozumiałem i dopiero po wielu rozmowach z członkami różnych rodzin pojąłem głębszy sens tego zdania. Gdy dzisiaj patrzę wstecz na moją praktykę terapeuty, uświadamiam sobie, jak wiele trudności i konfliktów powstaje dlatego, że ludzie nie są w stanie powiedzieć NIE wtedy, kiedy chcieliby to zrobić. Nie potrafią wytyczyć własnych granic albo nie umieją wyrażać się dość jasno, bo kultura danej rodziny na to nie pozwala.
Nie twierdzę, że powinniśmy częściej sobie odmawiać, ale że za mało troszczymy się o nasze indywidualne granice i potrzeby, a potem zrzucamy za to winę na innych. Sztuka mówienia NIE oznacza również umiejętność wzięcia odpowiedzialności za swoje życie − w interesie wszystkich.
Oczywiście, nasze zachowanie zawsze jest jakoś uzasadnione. Na przykład, nie chcemy innych ranić albo unikamy konfrontacji (choć to pociąga za sobą większe konflikty w przyszłości). Chcemy, aby inni nas lubili (choć skutek jest taki, że ani inni, ani my sami siebie nie lubimy). Im bardziej pragniemy być lubiani, tym bardziej ryzykujemy, że zostaniemy wykorzystani albo stracimy szacunek w oczach innych. Im bardziej staramy się wszystkim nadskakiwać, tym więcej niechęci do ludzi odczujemy potem. A im więcej wspaniałomyślności chcemy zademonstrować, tym więcej małostkowości znajdziemy w sobie na końcu.
Wszystkie te nasze zachowania płyną z jednej zasadniczej potrzeby, by być kimś wartościowym dla osób, na których nam zależy. A nigdzie nie jest ona silniejsza niż wobec naszych dzieci, którym nie tylko chcemy dać wszystko, ale którym życzymy lepszego życia niż nasze własne. Połączenie tej silnej potrzeby i ambicji, jakie pokładamy w dzieciach, jest bez wątpienia źródłem problemów ze znalezieniem zdrowej równowagi między TAK i NIE. Dużo trudniej mówić NIE i dlatego jest w nim więcej miłości, bo wymaga więcej roztropności, zaangażowania, szczerości i odwagi.
Kiedy budzi nas w nocy trzymiesięczny synek, nie marzymy o niczym innym, jak tylko żeby znowu zasnął. Fakt, że sobie tego życzymy, nie powinien wywoływać wyrzutów sumienia. Należy zaspokajać potrzeby dziecka, ale nie wolno wyrzekać się własnych. Kto bowiem neguje własne potrzeby, wkrótce poczuje, że życie go przerasta − a winę za to zrzuci na dziecko.
Umiejętność troszczenia się o własne potrzeby − bez lekceważenia potrzeb dziecka − charakteryzuje dobre przywództwo w rodzinie. Daje ono dzieciom poczucie bezpieczeństwa i gwarantuje związek oparty na jednakowym szacunku dla obu stron. Związek taki wyróżnia się tym, że obie strony mają jednakową godność − a nie tym, że mają jednakowe prawa i obowiązki, czyli że mogą tyle samo.
Dzieci przypominają bardziej badaczy niż uczniów: żeby zdobyć wiedzę, muszą eksperymentować i samodzielnie wyciągać wnioski. Do tego potrzebują zaufania osób, które towarzyszą im w tym procesie. Inną metodą jest wymuszanie na dziecku określonych zachowań za pomocą psychicznej i fizycznej przemocy − ale to uniemożliwi mu nabycie szacunku dla potrzeb i granic innych. W ten sposób nauczy się tylko wątpić w swoją wartość i bać się rodziców oraz sankcji, jakie nakładają.