Ciekawa książka chociaż mam troszeczkę niedosyt, jakby za mało czegoś w niej... może końcówka trochę za szybko się toczy, bo w sumie opis tego w jaki sposób Nora dochodziła do swojego "szaleństwa" jest dość dokładny. No i jak tak ją przeczytałem to w sumie stwierdzam, że może jednak nie mam zaburzeń lękowych ;) bo w porównaniu z bohaterką to uu... jestem zupełnie zdrowy ;) Ale to jest po prostu takie niesamowite jak ona wpadała w ten swój lęk, bo wydawać by się mogło, że nie było ku temu żadnej przyczyny... (nie jak w przypadku jej późniejszej koleżanki, która została w dzieciństwie dość brutalnie zgwałcona i bała się że to się może powtórzyć). Ok, jej wujek dość młodo zmarł, jej roczna siostra też aczkolwiek jeszcze przed jej urodzeniem, potem jakaś ciotka ale przecież tak bywa - ludzie umierają. A ona z jakiegoś powodu zaczęła się bać, że sama jest chora i na pewno umrze. I to bała się tego panicznie, aż do próby samobójczej - "martwi nie mogą umrzeć". Momentami ten jej strach nawet mnie irytował - wydawał się taki irracjonalny... no ale dla niej to wyglądało inaczej.
Warto było przeczytać tą książkę tak po prostu. Oraz po to by uświadomić sobie swoje jednak zdrowie ;)