Z uwagi na fakt, że książka „Kobiety Wojny Dwóch Róż” Sary Gristwood naprawdę mocno przypadła mi do gustu i bardzo zaciekawiła, postanowiłam pójść za ciosem i zabrać się od razu za kolejną jej książkę. Pobrałam na Legimi „Elżbieta I i Robert Dudley. Prawdziwa historia Królowej Dziewicy i mężczyzny, którego kochała” licząc na przynajmniej takie same doznania jak w przypadku poprzedniej pozycji. I niestety trochę się zawiodłam.
Od wieków trwa dyskusja, jak bardzo Elżbieta Tudor i Robert Dudely byli sobie bliscy. Historycy poświęcają dziewictwu królowej niemal tyle samo uwagi, co sytuacji politycznej kraju, którym przyszło jej rządzić. Ba! Być może momentami dyskusje o jej życiu prywatnym wychodzą wręcz na pierwszy plan.
Sarah Gristwood nie odpowiada na pytanie, „czy Robert i Elżbieta TO zrobili”, skoncentrowana jest natomiast na tym, jak relacja z Robertem wpłynęły na politykę władczyni, podejmowane przez nią decyzje, ale również na jej pozycję na rynku matrymonialnym. Wyraźnie niechętna małżeństwu Elżbieta była odrzucana przez zagranicznych polityków jako ewentualna żona ich króla z uwagi na fakt, że podejrzewano, że może cudzołożyć z żonatym mężczyzną. Emocje były tak gorące, że kiedy małżonka Dudleya, Amy, zginęła w podejrzanych okolicznościach podejrzewano, że za zleceniem zabójstwa mogła stać sama Elżbieta.
Ukazanie relacji jednej z najpotężniejszych kobiet w historii z jej faworytem jest naprawdę fascynujące, choć nie daje raczej jasnych odpowiedzi i w książce sporo jest domysłów autorki oraz innych historyków i publicystów z różnych epok. Elżbieta i Robert to fascynujący przykład ze światowej historii, bo jeden z nielicznych, kiedy to kobieta stoi u steru, a mężczyzna stara się przypodobać i utrzymać w jej łaskach. Dodatkowego ”smaczku” tej historii dodaje też oczywiście fakt, że królowa zbudowała swoją pozycję i kult na propagowaniu swojej czystości i dziewictwa.
Książka napisana jest poprawnie, ale nie zaangażowała mnie tak, jak poprzednia tej autorki, którą czytałam. Choć ustawiona rozdziałami, które chronologicznie prowadziły nas przez lata panowania Elżbiety z Robertem u boku, to jednak była to historia dość chaotyczna, mocno bazująca na plotkach i domysłach. Tak królowa, jak i jej faworyt wydawali mi się mocno groteskowymi postaciami, w które ciężko było uwierzyć – a mówimy przecież o ludziach, którzy naprawdę żyli! Może fajnym uzupełnieniem tej historii byłby współautor w postaci psychologa zajmującego się badaniem osobowości osób znanych z historii, który trochę objaśniłby nam to, co mogło się dziać z Elżbietą i Robertem oraz w relacji pomiędzy nimi. Autorka podejmuje takie próby, ale wyraźnie nie ma do tego umiejętności.
Ogólnie okej, ale nie było to nic wyjątkowego i obstawiam, że książka ta nie pozostanie zbyt długo w moich myślach. Cóż, musimy chyba pogodzić się z tym, że natura związku Elżbiety i Roberta na zawsze pozostanie dla nas tajemnicą.