Co tu się ponawyprawiało... Liga upadła. Nie wytrzymała ataku Syndykatu Zbrodni, czyli ich złych odpowiedników i jednocześnie "uchodźców" z Earth 3. Album odpowiada na pytanie: co się do licha stało z Ligą Sprawiedliwości i ich amerykańskim odpowiednikiem...
Miejsca nie zdradzę, bo herosi dochodzą do tego w trakcie poszukiwać, ale już zamysł samego więzienia, który polega na wykorzystywaniu lęków poszczególnych herosów lub urządzaniu im swoistego rodzaju dnia świstaka, gdzie robią rzeczy bardzo odpowiednie do ich charakteru lub też zmagają się z jakimiś traumami. Aquaman znajduje się w miejscu, gdzie wyschła woda i umarły morskie zwierzęta. Wonder Woman bierze udział w ciągłej bitwie. Superman szuka sposobu jak cofnąć czas i nie doprowadzić do śmierci Doktora Lighta. Reszta nie ma wcale lepiej.
Jakimś cudem dwójka bohaterów z JLA nie pasuje do tego schematu i zdaję sobie sprawę z tego co tutaj się odwala. To Stargirl i J’onn J’onzz, Marsjański Łowca. O ile tego drugiego jestem w stanie zrozumieć, to ta pierwsza... Oczywiście nie ma lekko, bo część z tego co widzą to też projekcja ich umysłów, ale sam fakt, że zdają sobie jako jedyni sprawę, że coś nie gra. Mamy tutaj członków Tajemnego Stowarzyszenia, mamy Despero. Mamy walkę z własnymi lękami. I jestem w stanie zrozumieć, że Stargirl miała być tutaj rozwinięta jako heroska, na potrzeby następnej serii, ale... Nie pykło? No nie.
Historia w wielu momentach jest tak przegada. Cały ten background bohaterki w powiązaniu z jej rodziną też był przeraźliwie nudny, a rola J'onna została zmarginalizowana do głosu zza głowy i biernego obserwatora. Nie jest to też pozycja za mocno powiązana z Forever Evil, mimo że dzieje się praktycznie obok tych wydarzeń, bowiem tam za uwolnienie Ligi z "więzienia" odpowiadał Batman, używając do tego lassa prawdy Diany, tutaj... Wszystko to zasługa tylko i wyłącznie... Stargirl. Wyrwała się ona w pełni z okowów mentalnych i zmotywowała resztę do działania (tyle, że ni jak się to ma do Forever Evil).
Ostatni zeszyt to "wywiad" Stargirl z Trevorem po zajściach z wspomnianego eventu, gdzie następuje podsumowanie. Kto zaginął, kto zginął, jak się potoczyły dalej los JLA, gdzie pokazali Green Arrowa z narracji sprzed Lemire'a i zrobili z niego totalnego głupka, który pyta dawnych członków: "No weź, wróć do ekipy, będzie fajnie. Darmowa kawa i miejsce parkingowe?" Szkoda. Bo rozmemłanej fabule towarzyszy taka sobie kreska. Spełnia swoje zadanie, ale skrzywdzono tu Stargirl, ukazując ją w dość nieatrakcyjny sposób. Mogę policzyć poszczególne kadry, gdzie mi się podobała. Miałem wrażenie, że artyści mają problem z narysowaniem normalnych grymasów twarzy i te czasami wychodzą bardzo dziwnie...
Na pewno plus za to, że drugi tom JLA w New 52 można czytać oddzielnie, tyle że czy to ma dobrą fabułę. To też ostatni tom tej dobrze zapowiadającej się serii, która przebranżowi się w inny tytuł. Może tam część postaci będzie miała większe szczęście. 2/5