Akcja książki rozpoczyna się 14 lutego, gdy w domu Borejków świętuje się imieniny Grzegorza, a kończy na imieninach Róży, na których solenizantka się nie pojawia. Pomiędzy tymi dwiema datami Borejkowie obchodzą jeszcze inne uroczystości, m.in. imieniny Gabrieli, które z romantycznej wycieczki we dwoje przeradzają się w nieco mniej romantyczną podróż w towarzystwie Bernarda Żeromskiego. Pojawiają się pierwsi adoratorzy Pyzy, o których bardzo zazdrosna jest Laura. Jednak serce Róży wkrótce zaczyna bić do kogoś nieoczekiwanego. Wiktor, Adrian i najmłodszy Lucjan Lelujka, młodsi bracia Jacka Lelujki (którego spotykamy w części Opium w rosole) rywalizują o względy Pyzy (przezwisko Róży w dzieciństwie wymyślone przez rodzinę), ale jest jeszcze jeden tajemniczy wielbiciel Róży - Fryderyk Schoppe - prymus, który zdobywa w końcu serce dziewczyny.
Małgorzata Musierowicz (b. January 9, 1945 in Poznań, Poland) is a popular Polish writer, author of many stories and novels for children and teenagers, but read with pleasure by adults too.
3,5 dlaczego Róża zaręcza się w wieku 16 lat z typem z którym umawia się od 2 dni 😭 also Hajduk, który jest sierotą nagle jedzie do matki? ale skoro dziadkowie borejkowie są nieśmiertelni to może matka zmartwychwstała
This entire review has been hidden because of spoilers.
,, - Przepadam za rozmową z tobą - zachęcił Grzegorza Bernard, uśmiechając się z całą życzliwością. - Przypominasz mi zawsze moją ciotkę, chłopkę z zapadłej wsi na Polesiu, która skończyła tylko pięć klas szkoły podstawowej. "
,, - Józinku, jest prawdą niezbitą, że Ignaś kocha spokój i ciszę. Nigdy jeszcze nie zaczepił nikogo pierwszy. To ty zaczepiasz. I to głównie jego. Czy jest coś, co specjalnie denerwuje cię w twoim kuzynie, Ignacym Grzegorzu? - Jest - Józinek zawsze udzielał odpowiedź lakonicznych. - A! Więc jednak. A co cię tak w nim denerwuje? - On - odparł Józinek - Dobrze powiedziane - zauważył dziadek - Spiżowa zwięzłość. "
LOVE
This entire review has been hidden because of spoilers.
Akcja Imienin skupia się wokół Róży... i Tygrysa. Bo nie ma jednej siostry bez drugiej. Róża jest jednak ważniejsza, to już nastolatka pełną gębą, którą zaczynają się interesować chłopcy. I to jest bardzo nie w graj Laurze. Pięknej, uwodzicielskiej, dominującej. To ona nadaje ton w działaniach dziewczyn, to ona rządzi i to ona ma najlepsze pomysły. A tu nagle Róża zaczyna być samodzielna, zaczyna mieć swoje sprawy i do niczego już nie potrzebuje Laury. Nawet jej dobroduszna natura nie pozwala jej traktować siostry po staremu. Zamiłowania miłosne stają się bowiem ważniejsze.
A wszystko zaczyna się od przypadku. Podczas spaceru z młodszym bratem Róża trafia na happening teatralny, podczas którego ginie chłopczyk. Zrozpaczona Róża panicznie szuka dziecka, a pomagają jej w tym Adrian i Lucek Lelujkowie. Rodzina znana już z poprzednich tomów Jeżycjady. Chłopcy mają jeszcze jednego, starszego brata, który także zapatrzy się w Różę. Dziwnym zbiegiem okoliczności wszyscy oni oraz Róża i jej mama obchodzą imieniny w marcu, akcja książki skupi się więc w tych dniach. Róża spędza bowiem każdy z tych dni z kolejnym Lelujką, do momentu, aż okaże się, że znienawidzony klasowy kujon Fryderyk Schoppe jednak nie jest taki zły.
Młodsze pokolenie w rodzinie Borejko dorasta. Siostry Borejkówny schodzą na plan dalszy, a swoje przygody szkolno-miłosne przeżywa Róża - starsza córka Gabrysi Borejko. Nie bez trudu Róża, zwana w rodzinie Pyzą, wchodzi w wiek dojrzewania, zwłaszcza, że budzi to protesty młodszej Laury, która Pyzie nieco zazdrości.
Wraz z nowym pokoleniem wchodzi do Jeżycjady także nutka absurdu, którego wcześniej jednak nie było u Musierowicz. I tak zarówno Laura, jak i Róża oraz jej absztyfikanci zachowują się czasami nieracjonalnie, Gabrysia Borejko nieco zdziadziała, a niezmienionym i wciąż wspaniałym pozostaje tylko Bernard Żeromski.
Tytułowe imieniny kończą się natomiast niestety wielkim nonsensem.
Zmęczenie sesją i potrzeba lekkiej lektury skłoniły mnie do powrotu do Musierowicz. Nie spodziewałam się niczego, poza miło spędzonym czasem i to rzeczywiście się udało. Natomiast pojawił się we mnie pewien głos krytyki. Musierowicz - co wiedziałam, ale chyba nie zdawałam sobie sprawy - ma bardzo dziwne podejście do klasowości, w takim stopniu, że odebrałam wrażenie fetyszyzacji. Przynależność rodziny Borejków do inteligencji jest podkreślana na każdym kroku - podobnie jak w poprzednich książkach, ale albo mi to wtedy nie przeszkadzało albo miało miejsce na mniejszą skalę - od łacińskich paremii wygłaszanych przez patriarchę rodu, do niewiarygodnej liczby książek porozrzucanych po wszystkich kątach mieszkania przy Roosevelta. Zewnętrzny świat po nowoczesnych przemianach jest przeciwstawiany klanowi Borejków, wszystko poza nim wydaje się złe i płytkie. Rodzina Borejków to ostatni bastion, enklawa jakiejś archaicznej wizji inteligencji, której członkowie biegle posługują się łaciną, a kobiety, na których leżą wszystkie obowiązki domowe - żaden sprawiedliwy ich podział pomiędzy męskich członków rodziny nie istnieje - „przy okazji” się habilitują (serio zastanawiam się, jak Gabriela znalazła na to czas). Mężczyźni nie uczestniczą w dbaniu o dom, ale za to sprzeciwiają się konsumpcjonizmowi, w tym przypadku zmywarce. Moje myśli są urwane, ale myślę, że jak jeszcze trochę postudiuję socjologię, to będę mogła powiedzieć coś więcej.
to jaki rage na Laurę miałam w tym tomie - przerósł on nawet poziom irytacji z tomu 10, a tam już była masakra. Róża moja słodka, ale też mnie momentami irytowała swoim zachowaniem wobec swoich absztyfikantów, którzy swoją drogą byli jej bardzo zasłużeni i lubię, że ta historia skupiła się na tym jak Róża odkrywała swój wewnętrzny urok! chociaż zakończenie było trochę nieoczywiste, w negatywny sposób, to jestem ciekawa jak dalej potoczy się jej relacja miłosna; Ignacy Borejko trzymał cały tom na plecach, był dramatyczny i chciał spełnić się w roli seniora aż za bardzo - co tylko podbiło moją sympatię do jego osoby! + na Ignacego Grzegorza i Józefa zawsze można liczyć; no i powrót do nieszczęsnej Laury, którą staram się zrozumieć, ale niestety jest dzieckiem w tym irytującym wieku wchodzącym w nastoletni, więc to nie jest nic personalnego, to jest ogólne moje odczucie do takiego typu zachowań w okresie dojrzewania (też w nim byłam, też taka byłam.) podobał mi się ogólny koncept tego tomu i prowadzenie akcji wokół imienin, dobrze mi się dzięki temu czytało i miałam dobry pogląd na oś czasu!
dramatyczny cytat seniora rodu: „Żyj tak, żebyś w żadnej minucie nie musiała się wstydzić tego, co czynisz. Postępuj tak, jakby przez cały czas patrzał na ciebie ktoś, kto cię kocha, szanuję i jest z ciebie dumny.”
Wszystko super, a nawet bardziej niż super, ale to zakończenie?!? Nie żebym nie lubiła Fryderyka Schoppe, wręcz przeciwnie, ale szkoda mi Lelujków no i zaręczyny w wieku 16 lat? To zakończenie zdecydowanie nie należy do moich ulubionych, gdyby nie ono to byłoby pięć gwiazdek.
This entire review has been hidden because of spoilers.
W dzieciństwie lubiłam tę i kolejną ("Tygrys i Róża") część Jeżycjady, głównie z uwagi na postać zbuntowanej Laury, z którą się zresztą trochę utożsamiałam, jako że sama też nie znałam swojego ojca i liczyłam, że jest z tym związana jakaś ekscytująca tajemnica. W sumie nadal uważam, że Laura zwana Tygryskiem to jedna z ciekawszych postaci sagi, mimo że w "Imieninach" jest dość nieznośna. No ale przynajmniej ma osobowość w przeciwieństwie do swojej siostry Pyzy/Róży, która niby jest główną bohaterką tej książki, a w rzeczywistości przewija się jakoś w cieniu, bezwolna i nijaka.
Generalnie na tym etapie Musierowicz odpala się już równo i w "Imieninach" pojawia się masa dziwnych i absurdalnych wątków, jak np słynny rant Ignacego Borejki przeciw zmywarce. Albo (SPOILER) zaręczyny Róży z Fryderykiem, trzy dni po tym, jak chłopak w ogóle zaczął zwracać na nią uwagę i zaczęli ze sobą mieć jakąkolwiek relację. Robi się trochę dziwnie, trochę śmiesznie, trochę straszno.
Czytana przeze mnie wielokrotnie przezabawna historia miłosnych podchodów Róży Pyziak z braćmi Lelujkami i prymusem Shoppe oraz (niestety!) Laurą Pyziak w tle. Którego z chłopców wybierze Róża? Przekonajcie się sami!
Co to było?! Bo normalnym bym tego nie nazwała. Dziewczyna ma kompleksy związane ze swoją wagą i wyglądem, nie wierzy w siebie i nagle jednocześnie zarywa do niej trzech chłopców, z których jeden jest niezwykle przystojny, a wszyscy są mili i całkiem interesujący. Nawiasem mówiąc, te problemy z brakiem pewności siebie, nadmierną uległością i tak dalej nie są w żaden sposób rozwiązane, po prostu trzech chłopów zaczyna się nią interesować, to wszystko jest git. Po czym nagle pojawia się czwarty gostek, niejaki prymus Shoppe, irytujący tym, jak wszystko mainsplainuje Róży, który przez całą pierwszą klasę był dla niej niemiły, pogardzał nią, ale teraz powiedział jej, że wygląda uroczo. I ona olewa dla niego tych trzech nie najgorszych typów(niby autorka coś tam mówi, że oni nie do końca liczą się z jej zdaniem, ale co robi stale manipulujący nią Shoppe?) dla prymusa, bo jest krótkowidzem i uroczo opadają mu okularki, a ona ma odruch opiekuńczy. I dobra, things happen. Ale oni po dwóch dniach w miarę porządnej zanjomości(bo wcześniej znali się tylko z widzenia) ZARĘCZAJĄ się ze sobą. Żeby Shoppe miał pewność, że żaden z braci Lelujków mu Róży "nie ukradnie". To nie jest normalne. Nie w tym wieku, nie tak szybko, to nie jest zdrowe zachowanie. Nawet księżniczki Disneya znają swoich wybranków dłużej i lepiej. A ponieważ historia "miłosna" jest osią fabularną powieści, no to tak średnio bym powiedziała. Co działa dobrze? Przede wszystkim Bernard Żeromski, a to jak wbija Gabrysi i Grzesiowi na romantyczny wieczór we dwoje, to złoto. No i jeszcze konflikt Laury z rodziną . I tutaj powiedzmy sobie szczerze, Laura w wielu rzeczach jest wkurzająca, ale w pewnych sprawach ma rację. Dlaczego nikt słówkiem nie wspomina o jej ojcu? Ja rozumiem, że to nie jest przyjemna sytuacja, że on uciekł od Gabrysi, ale jeśli robi się z tego temat tabu, nie mówi się dziecku nic o ojcu, ba dziecko nawet myśli, że ten ojciec nie żyje, to jak się spodziewać, że dziecko wszystko będzie miało poukładane w głowie. A tutaj dochodzimy do tego,że jak ktoś choćby wspomni o Pyziaku, to cała rodzina sztywnieje. Udawanie, że jakieś problemy nie istnieją, to nie jest zdrowa sytuacja. Także, no cóż, książka nie jest nieprzyjemna do czytania, ale wnioski można z niej wyciągnąć niezbyt sympatyczne
This entire review has been hidden because of spoilers.
Wiele rzeczy w tej książce absolutnie źle się zestarzało - wszechobecny fat shaming, który był już problemem w poprzednich tomach oraz wyzierający z każdego kąta mansplaining. Wiadomo, że książka została napisana ćwierć wieku temu, więc nie poddaję tego ocenie, choć wiele zachowań niezwykle mnie irytowało. Tym, co oceniam w tej książce jest poziom prezentowanego przez nią absurdu, który w tym tomie jest niedorzeczny. Po 12 tomach momentami trudno jest przejść obojętnie obok kolejnego spodziewanego niespodziewanego zwrotu akcji i kolejnej pary bohaterów i/lub ich potomstwa, które łączą się ze sobą w pary. Postacie kreowane przez Musierowicz są dla mnie zbyt schematyczne bym mogła nie uważać tego za naiwne.
Książka w zasadzie o niczym, lekko przybliżyła postać Róży, zepchnęła na bok Natalię i zaczęła wątek buntu Laury (która jest nieznośna). No i oczywiście zapowiedziała kolejną dwójkę dzieciaków. Patrycji jedną cechą jest bycie żoną Florka.
Musierowicz oszalała, żeby zaręczać 16-letnią Różę?? Z chłopakiem którego lubi z tydzień?? I do tego takim mądralińskim?? Pulpecja w młodszej wersji. 🫠
🍒Wisienką 🍒na torcie jest stary Borejko. Człowiek który nie umył w swoim życiu talerza, robi awanturę z powodu kupna zmywarki przez zięcia (swoją drogą zmywarka na prezent, serio?). Wyskok z udawaniem zawału żeby utrzeć Laurze nosa - bez komentarza.
Ogólnie ciężko, nawet ulubiona Natalia nie pomoga, Grzegorz też wyjątkowo ciamajdowaty.
4/10
This entire review has been hidden because of spoilers.
Główna bohaterka bez wyrazu, słabo uzasadniona, bezbronna wobec wydarzeń fabuły. Brakowało mi większego wglądu do jej głowy, a przeszkadzało, że to co nam zaserwowano dotyczyło w głównej mierze płci przeciwnej. Główny wątek miłosny wydawał się wymuszony. Ogólnie mało mi się podobało sposób przedstawienia bohaterek kobiecych. Mimo to nie żałuję lektury, znowu mogłam poczuć się jak nastolatka i zatopić się na chwilę w świecie Borejków.
Czytajcie, bo fantastyczne ❤❤. Bardzo rozkoszny, zabawny tom, a dziadek to ikona ikonów. Ba, uśmiałam się na mowie pożegnalnej jak nie wiem, a już o testowaniu absztyfikantów to nie wspomnę. Cudowni bohaterowi w cudownej scenerii. Serio będę to mówić 23 razy (wing wing), ale to jedna z najlepszych serii młodzieżowych - lekcje życia, chciałabym sie wychowywać z rodziną Borejków bo oni to są tacy, że hej 💞💞
(4.5) Niezwykle satysfakcjonująca pozycja. Od momentu, w którym pojawiły się siostry Pyziakówny, byłam ciekawa czy nadejdzie chwila faworyzacji jednej z nich, a jeśli tak, to w jakich barwach zostanie to ukazane. Miło było obserwować skromną przemianę Róży, która mogła się wyrwać z sideł młodszej siostry i wyjść nieco na pierwszy plan. Podejrzewam jednak, że nie na długo, bo młody Tygrys nie przetrwa bez odpowiedniej dawki uwagi.
nie pamiętałem z tej fabuły dosłownie nic oprócz Róży i Fryderyka lmao, jakimś cudem wylecieli mi z głowy wszyscy bracia Lelujka??? nie wiem jak ale okej. czytało się fajnie, nadal wolę slowburn though. śmieszy mnie też to jak dosłownie ŻADNA randka w tym tomie nie poszła według planu XD. a Tygrys tak bardzo mi się kojarzy z moim bratem że to aż niesamowite, dlaczego oni się zachowują tak samo
Ponownie jesteśmy u Borejków, tym razem towarzyszymy Róży - i o matko, jak urocze to było. Co prawda Laura dalej doprowadza mnie do furii, czekam na wyjaśnienie tej postaci (trochę już nas tutaj wprowadzono).
Koncept sprowadza się do ciągu imienin w dwóch rodzinach i do związanych z tym miłosnych relacji Pyzy. Bardzo podobał mi się pomysł i jak zwykle ciepło się wraca na Roosevelta.
Tygrysek to najciekawszy element tej serii and I’m here for her. Nie umiem za to określić, czy lubię Fryderyka, czy po prostu nie lubię Lelujków (za każdym razem, gdy widzę o nim wzmiankę, słyszę reklamę Shoppe)
Dalsze przygody rodziny Borejków. Tym razem w rolach głównych są przede wszystkim córki Gabrysi, czyli Róża i Laura. Książka trochę niedzisiejsza, przynajmniej jeśli chodzi o relacje rówieśnicze, rodzinne może trochę też. Ale w sumie, wcale nie jest to minusem książki.
02.2020: ✨3,5✨ 26.04.2023: ✨4✨ Fryderyk mnie zawsze bardzo irytował i tym razem też mnie trochę zirytował, ale przez późniejsze jego zachowanie wybaczam mu 💖 Ogólnie książka pełna ciepła jak każda w Jeżycjadzie, znajduję wielką przyjemność w czytaniu ponownie tych książek. Jednym słowem: KOCHAM ❤️