Jump to ratings and reviews

Apache: Inside the Cockpit of the World's Most Deadly Fighting Machine

Apache Macy, Ed

374 pages, Hardcover

Published September 1, 2008

Loading...
Loading...

About the author

Ed Macy

7 books21 followers

Ratings & Reviews

What do you think?

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
1,189 (51%)
4 stars
768 (33%)
3 stars
280 (12%)
2 stars
47 (2%)
1 star
11 (<1%)
Displaying 1 - 2 of 2 reviews
Profile Image for Joker.
51 reviews1 follower
October 18, 2020
Książka tak właściwie liczy ~ 260 stron i autor jest Brytyjczykiem. Zaskoczenie? Dla mnie tak, gdyż takowe wspomnienia z wojen to domena ludzi za wielkiej kałuży. Pilot, a właściwie były spadochroniarz służył już podczas wojny w Jugosławii i w Afganistanie nie był pierwszy raz. Pisze trochę o dzieciństwie, swojej żonie (tego jest trochę za dużo) i szkoleniu (to akurat jest ciekawe). Opisy z misji to nie taka zwykła rąbanka (np. Hellfire ma swoją wytrzymałość na drgania i po tym czasie musi iść na "przegląd"), chociaż ostania misja to a la Rambo, a później to życie w cywilu.
Profile Image for Czytalski.
25 reviews1 follower
October 23, 2019
Pancerna bestia
AH-64 Apache to najnowocześniejszy śmigłowiec bojowy. Aby nim latać trzeba być najlepszym i ten zaszczyt spotyka tylko nielicznych wybranych. "Pilot Apacza" to historia jednego z nich - żołnierza brytyjskiego lotnictwa wojsk lądowych.

"To wrednie wyglądająca bestia. Ujrzawszy go, wiesz od razu, że nikt nie zrobi z niego cywilnej wersji śmigłowca nadzorującego ruch drogowy w godzinach szczytu. Spacerujący dokoła Apache obserwator odnosi wrażenie, że przy jego konstrukcji zabrakło projektanta i że zgraja facetów z zawiązanymi oczami złożyła do kupy stos elementów posiłkując się klejem i taśmą klejącą. Łopaty śmigła zwisają, kadłub przysiadł, stercząc ku górze pod prawie absurdalnym kątem, a zewsząd wystają jakieś części. Ale wszystko to jest zwodnicze; Apache jest jednym z najlepiej zintegrowanych systemów broni na świecie." - Artur Goławski.

Powyższy cytat nie jest fragmentem książki, ale bardzo dobrze oddaje czym jest Apache - zaawansowaną technicznie bronią, w której nic nie jest przypadkowe. Autor wielokrotnie podkreśla, że w trakcie lotu trzeba się całkowicie poświęcić kierowaniu maszyną - ilość informacji jaka jest przekazywana na pięciu wyświetlaczach oraz wizjerze hełmu jest ogromna. W trakcie treningu piloci uczą się rozstrajać połączenie między oczyma, tak aby każde z nich ogarniało swoją część danych odrębnie.
Ed Macy opisuje swoją drogę od momentu wstąpienia do wojska do chwili kiedy zakończył swoją zmianę w Afganistanie - co jest ciekawe, gdyż kiedy on rozprawiał się z talibami w prowincji Helmand, mniej więcej w tym czasie porucznik Sean Parnell i jego "Pluton Wyrzutków" walczyli z nimi na wschodzie, a sierżant Paul Graham "zamawiał" bomby w tej samej prowincji. Mamy więc możliwość spojrzenia na ten sam konflikt z kilku perspektyw.
Oprócz opisywania cyklu szkoleniowego oraz typowych zadań w trakcie misji, autor poświęcił dużo miejsca relacji z dwóch szczególnych misji. Pierwsza z nich to rajd na jeden z punktów zbornych dla talibskich ochotników. Jednak to ta druga była znacznie ciekawsza. Podczas szturmu na bastion terrorystów piloci apaczów musieli wykonać bardzo ryzykowną misję ratunkową. Plan był naprawdę szalony, a jego niepowodzenie mogło skutkować poważnymi stratami.
To co jest rzadko spotykane w tego typu lekturach to informacje finansowe. Dowiadujemy się, że koszt jednego śmigłowca to około 80 milionów funtów (około 400 milionów złotych), a Ed jest pierwszym brytyjskim pilotem śmigłowca, który zużył amunicji za ponad milion funtów. Pokazuje to ogrom kosztów jakie poniosła koalicja w trakcie walki w Afganistanie.
Walka to jednak nie wszystko czym zajmują się żołnierze. Mają też dziwne pomysły. Kto czytał "Niełatwy dzień" powinien pamiętać "Berło władzy". Tutaj takim gadżetem jest "Rocco", - zdjęcie znanego aktora filmów dla dorosłych Rocco Siffrediego. Ponadto śmigłowce zostały nazwane imionami znanych pań z tej branży.
Uzupełnieniem historii są dosyć szczegółowe schematy budowy helikoptera, mapa z opisem działań w trakcie rajdu na punkt zborny oraz spora ilość kolorowych zdjęć, wśród których znajduje się również "Rocco".
Duży plus należy się dla tłumacza Bartosza Szołuchy, który, gdy to było możliwe, w przypisach podawał odniesienia do polskich odpowiedników np. informacja o SAS wskazywała dodatkowo na GROM. Jest to rzadkość i tym bardziej cieszą takie rzeczy.

Dla pasjonatów latających maszyn mocno polecana pozycja.
Displaying 1 - 2 of 2 reviews