Wrocław, wiosna 1945 roku. Sześćdziesięciodwuletni, zawieszony w obowiązkach oficer Eberhard Mock prowadzi prywatne śledztwo w sprawie zabójstwa pasierbicy znanej antyfaszystki. Doświadczony przez życie bohater przemierza bombardowane miasto, nieustannie narażając się na śmierć. Musi wybierać pomiędzy potrzebą wyjaśnienia sprawy a chęcią zapewnienia bezpieczeństwa żonie, pomiędzy ucieczką z Breslau a pozostaniem w mieście. „Festung Breslau” to mistrzowsko skonstruowany kryminał, czerpiący z najlepszych tradycji gatunku, niebanalny i zaskakujący. Znakomity język współtworzy zagadkowy nastrój, trzymająca w napięciu intryga powoli odsłania przed czytelnikami swoje tajemnice, postacie są interesujące i niejednoznaczne. Krajewski z niezwykłą dokładnością kreśli obraz dawnego Wrocławia. Tym razem czytelnik prowadzony jest także przez podziemną część miasta, zamienionego przez Niemców w twierdzę. Stali czytelnicy odnajdą w czwartej części cyklu to, co w nim najlepsze, dla nowych stanie się ona z pewnością początkiem lekturowej przygody.
Wrocławianin. Wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego.
Autor osiemnastu bestsellerowych powieści kryminalnych, filolog klasyczny. Laureat prestiżowych nagród literackich i kulturalnych (m.in. Paszportu „Polityki", Nagrody Wielkiego Kalibru, Nagrody Prezydenta Wrocławia, Śląskiego Wawrzynu Literackiego), odznaczony Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Jego książki przetłumaczono jak dotąd na osiemnaście języków. Zadebiutował w 1999 roku „Śmiercią w Breslau” - w 2019 roku obchodzimy 20-lecie jego twórczości. Miłośnik filozofii i logiki.
---
Marek Krajewski – socjolog, profesor zwyczajny, zatrudniony na Wydziale Socjologii UAM w Poznaniu. Autor licznych artykułów dotyczących materialności i wizualności, współczesnej kultury i sztuki oraz edukacji kulturowej. Opublikował też wiele książek poświęconych tej problematyce: Kultury kultury popularnej (2003), POPamiętane (2006), Za fotografię! (2010, wspólnie z R. Drozdowskim), Narzędziownia. Jak badaliśmy (niewidzialne) miasto (2012, wspólnie z R. Drozdowskim, M. Frąckowiakiem i Ł. Rogowskim), Są w życiu rzeczy… (2013), Incydentologia (2017). Współtwórca projektów badawczych, artystycznych i edukacyjnych: Niewidzialne miasto, Archiwum Badań nad Życiem Codziennym, Bardzo Młoda Kultura.
Jedna z najgorszych książek jakie ostatnio czytałam. Religijne odniesienia i filolozoficzne dyspouty o błogosławieństwach męczyły przez całą książkę, bohaterowie irytowali całokształtem, a jakakolwiek ciekawsza akcja poprzetykana była wyjątkowo nachalnym naturalizmem - żeby nie powiedzieć turpizmem. Czasem było to zabawne i to jedna z niewielu zalet książki, w której końca nie wyczekiwałam chcąc poznać rozwiązanie zagadki, lecz pragnąc, by udręka przyswajania tej historii się skończyła. Zdecydowanie nie polecam.
Zwar liegt mir der etwas blutrünstige und exzessive Stil Krajewskis nicht wirklich, doch passt er zu der Atmosphäre des Endkampfes und Tanzes auf dem Vulkan in der "Festung Breslau". Die Hauptfigur des Kommissar Mock empfinde ich sogar als abstoßend, aber der Lokalkolorit machen diese Buch und die Serie doch lesenswert.
naciągana historyjka, bardzo słaby motyw. czytam (a raczej męczę się) z wewnętrznej potrzeby dokończenia cyklu o Mocku. powinna być 1 gwiazdka, ale dorzuciłam drugą za opisy bunkrów i podziemi.
Jakiś czas temu skończyłem czytać Festung Breslau Marka Krajewskiego i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Akcja Twierdzy Wrocław rozgrywa się podczas ostatniej fazy II Wojny Światowej, a konkretnie podczas oblężenia tytułowego miasta zamienionego przez niemieckich obrońców w kolejny niezdobyty bastion mający powstrzymać bolszewicką zarazę. Nie jest to jednak książka wojenna, a plasuję ją zdecydowanie w kanonie kryminału. Głównym bohaterem powieści jest bowiem mocno już podstarzały, w dodatku zawieszony w obowiązkach, ale jednak, kapitan policji czyli Kriminaldirektor Eberhard Mock, który prowadzi prywatne śledztwo w sprawie szczególnie okrutnego zabójstwa pewnej dziewczyny.
Akcja jest szybka, pełna zwrotów, a śledztwo ciekawe, pełne ślepych zaułków. Nie od razu wiadomo, kto jest kim i tak prawie do samego końca. Rzecz cała napisana pięknym, bogatym językiem okraszonym wieloma trudnymi słowami, że o lekkim nadużywaniu martwego języka nie wspomnę. Widać od razu, że autor pisząc kryminały nadal pozostał wierny swej pierwszej zawodowej sympatii, czyli filologii klasycznej.
Festung Breslau to nie kolejny amerykański kryminał podobny do tysiąca innych, lecz powieść o tym, czym jest wojna. Drastycznością opisów przypomina mi, z powszechniej znanych rzeczy, Malowanego ptaka Jerzego Kosińskiego (właściwie Nikodema Jerzego Lewintopfa) czy Opowiadania Tadeusza Borowskiego. Nie tylko makabrycznością, ale śmiałym i celnym odmalowaniem powszechnego upadku moralności, obyczajów, godności i w ogóle człowieczeństwa, co nieodłącznie każdej wojnie towarzyszy. Wojna nie jest taka jak w Czterech Pancernych czy Rambo. Jest właśnie taka, jak w powieści Krajewskiego. Beznadziejna, niszcząca wszystko i wszystkich. Prawość, rycerskość i uczciwość są wyjątkiem. Wyjątkiem zauważanym i nagradzanym zwykle pośmiertnie, o ile w ogóle kiedykolwiek. Nie ma miejsca na miłość, przyjaźń i szczęście. Mam wrażenie, że gdyby ludzie więcej czytali dobrych książek, a mniej oglądali durnych seriali, to mniej byłoby wojen i okrucieństwa. To chyba jednak nie jest możliwe, podobnie jak to, by więcej myśleli. Zawsze znajdą się tacy, którzy uwierzą że Bóg jest z nami (Got mit uns).
Wracając do kryminalnego aspektu Festung Breslau, to w tej powieści możemy pięknie zobaczyć, do jakiego zła może prowadzić zasada, której hołduje w swej twórczości Marek Krajewski, a mianowicie iż zbrodnia musi być ukarana. Policjanci, którzy nie potrafią podejść z pewną dozą krytycyzmu do swego powołania, za wszelką cenę chcąc ukarać zbrodniarza, mogą sami stać się zbrodniarzami. Nikt nie jest nieomylny i detektywi, nawet najgenialniejsi, też nie. Dlatego dokonywanie samosądów, inaczej niż autor Twierdzy, uważam za bardzo kontrowersyjne, a na pewno nie za godne lansowania. Uspokajanie się tym, że ktoś „i tak na to zasłużył”, podobnie jak to ma w zwyczaju Hauptmann und Hauptsturmführer Mock, nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Po pierwsze nie zawsze może być prawdziwe, bo nie każdy nawiedzony mściciel ma tyle szczęście, by zawsze podejrzewać recydywistów, a pomyłkowa zemsta na niewinnym i w dodatku porządnym człowieku, to chyba taka sama zbrodnia jak ta, która miała być pomszczona. Po drugie, i chyba równie ważne, gdy raz znajdzie się winnego, przestaje się szukać. Wywarcie zemsty na niewinnym danego przestępstwa, choćby nawet zasługiwał na karę za inne swe występki, powoduje zaprzestanie poszukiwań prawdziwego sprawcy, bo przecież sprawiedliwości stało się zadość. To niebezpieczeństwo istnieje niestety nie tylko w przypadku samotnych mścicieli, ale i wymiaru sprawiedliwości również. To jednak tylko dygresja. Książka jest naprawdę świetna, zdecydowanie polecam ją zarówno miłośnikom kryminałów jak i klimatów wojennych. Warto by przeczytał ją też każdy, kto choć przez chwilę miewa myśli o tym, że są wojny sprawiedliwe, że mogą cokolwiek zmienić na lepsze, że nie jest to najgorsza rzecz, jaka w historii narodu może się zdarzyć.
Pacyfistów i ludzi przesadnie wrażliwych, o plastycznej wyobraźni, do lektury nie zachęcam, bo na pewno obrazy z upadającego Wrocławia przez pewien czas będą się wyświetlać w ich umyśle, a pozostałych namawiam gorąco
Po dłuższej przerwie postanowiłem znowu sięgnąć po książkę, a raczej audiobooka z serii o Eberhardzie Mocku. Trzy części już przesłuchałem, także postanowiłem zapoznać się z kolejną. Nie było to dla mnie takie oczywiste żeby sięgnąć po „Festung Breslau”. Biłem się długo z myślami, czy czytać według kolejności, według której autor pisał i publikował tomy o Mocku, czy może jednak trzymać się chronologii, według której toczy się akcja w książkach. Padło w końcu na to, aby trzymać się kolejności publikacji. Akcja „Festung Breslau” toczy się w marcu 1945 roku. Rosjanie otoczyli Wrocław, rozstawili Katjusze wokół miasta, bombardowali, krok po kroku zdobywali miasto. Ludność oraz oddziały Wehrmachtu i SS pozostały w mieście bez możliwości ucieczki, broniły się w takt muzyki granej przez tak zwane „organy Stalina”. W takich właśnie warunkach nasz bohater Mock przeprowadza swoje nietypowe śledztwo. Dostaje on wiadomość, że w części miasta zdobytej już przed Rosjan znajdzie wskazówkę odnośnie morderstwa swojego bratanka. Przedostaje się tam, odkrywa kolejną zagadkę zamiast odpowiedzi, sprawa jeszcze bardziej się komplikuje, ale nasz bohater jest nieugięty i tropi mordercę. Sprawa jest trochę zawiła. Jakoś osobiście miałem lekko problem z połączeniem wszystkich faktów na koniec książki. Był też odnośnik właśnie do morderstwa bratanka Mocka, które miało miejsce we wcześniejszym tomie. Cześć szczegółów ze wcześniejszych tomów do których są odniesienia w „Festung Breslau”niestety już zapomniałem, z tego powodu trudniej łączyłem fakty zagadki kryminalnej. Oprócz wątku kryminalnego pojawia się też wątek osobisty Mocka. Poznajemy jego drugą żonę. Mock ma też kochankę. Charakter jaki miał we wcześniejszych tomach taki ma i w tym tomie. Ciekawostką dla mnie było pojawienie się wątku który umiejscowiony jest już w peerelowskim Wrocławiu. To urozmaiciło książkę. Były też odnośniki do wątku w Dreznie oraz do przyjaciela Mocka - Anwalda oraz pracownika policji znanego z wcześniejszego tomu Kurta Smolorza. Cieszę się że poznałem kolejną cześć opowieści o Mocku. Niedługo będę sięgał po następny tom.
To read this is to enter the dark world of fortress Breslau in April 1945 as the Red Army storms the city and most of those still living in the city are underground in the Festung. Eberhard Mock has been burnt and disfigured during the fires storm in Hamburg or Dresden? Or both. Returning to Breslau, Mock the hunter for justice is on the trail of the brutal murderer of an Aristocratic anti-fascist's daughter. This is not an easy read. Mock's latinist propensity for aphorisms and quotations takes up a lot of the dialogue, and the rest is taken up with mystic Christianity of the Grafin. Out of this mix comes the final chapter of the Mock saga. Never have I read a Krimi with such confused plot, but this is typical Krajewski. One has to stick with it in the hope all will be resolved even if only on the last page...
Prawdopodobnie najsłabsza książka Krajewskiego poświęcona Mockowi. Nic się tu nie klei, a motyw filozoficzno-religijny jest bardzo naciągany. Również realizm pozostawia wiele do życzenia: bohaterka niby siedzi w obozie, tymczasem ma się wrażenie jakby siedziała w szkolnej kozie, a i w niej miałaby mniejszą swobodę niż w rzeczonym obozie. Mock skacze do gardła komendanta, nie spotyka go za to kara... Absurdy można wymieniać jeszcze długo.
Przepadam za prozą Krajewskiego, ale „Festung Breslau” to wypadek przy pracy.
Jak zwykle w tej serii mrok wylewa się z każdej ze stron, oblężony Wrocław stanowi zaś ciekawy i nietypowy setting dla opowieści. Jedyne co mnie nie co rozczarowało to fakt że opowieść dochodzi do opisu kapitulacji twierdzy.
Ecco... al terzo libro di questo autore mi sono abituata al politicamente scorretto di Mock, alle situazioni un bel po' violente e al giallo dove a nessuno importa chi sia l'assassino... e mi piace anche :)
Last part of Eberhard Mock series. It's spring of 1945, the end of WWII. Mock while bombardings of Wroclaw tries to solve the murder of famous antifacist's daughter.
Für dieses Buch holte der Meister noch einmal ein kräftigen Schwung düster-depressiver Farben aus seinem Tuschkasten und schleudert den Leser ohne Eingewöhnung in das belagerte Breslau Ende März ’45. Ende März 1945?! Obwohl mir der späte Zeitpunkt des endgültige Zusammenbruchs des Nazireichs und die Rückkehr der Gräuel zum Verursacher bewusst waren, war ich dann doch ein wenig irritert. Doch eine kurze Recherche ergab, dass Breslau wirklich erst am 6. Mai kapitulierte! Und so bietet die der Zerstörung preisgegebene Odermetrolpole eine exzellente Kulisse für den letzten Fall von Eberhard Mock. Ich muss hierbei gestehen, dass ich den Fall an sich nur halbherzig verfolgte, dermaßen eingenommen war ich von der unfassbar plastisch dargestellten Endzeitatmosphäre. Ein großartiges Buch. Und ich vermute ja mal zaghaft, dass er es hiermit hätte bewenden lassen sollen. Diese vier Bücher gehören jedenfalls in das Reisegepäck eines jeden Wratislavia-Touristen.