W dzisiejszych czasach lalka Barbie jest już tak kultową zabawką, że to niemożliwe by ktoś nie wiedział o jej istnieniu, a dziewczynki nie męczyły rodziców o kolejną sztukę do kolekcji. Ja nawet teraz, szukając prezentów dla młodszego kuzynostwa, zachwycam się tymi figurkami patrzącymi na mnie z półek. Jednak mało kto zna historię, jaka stoi za fenomenem Barbie. Wiedzieliście, że została stworzona przez córkę polskich emigrantów żydowskiego pochodzenia?
Ruth Handler miała dziewięcioro starszego rodzeństwa, a sama została wychowana przez jedną z sióstr. Już jako dziecko lubiła pracować i widać było, że nie przejawia żadnego zainteresowania bycia “kurą domową”. W czasach, gdy mężczyźni zamykali się w kołach wzajemnej adoracji i nie dopuszczali kobiet na znaczące stanowiska, Ruth niczym taran torowała sobie drogę do sukcesu, choć nierzadko płeć brzydka uprzykrzała jej życie.
Barbie i Ruth promowana jest jako biografia kobiety, która stworzyła lalkę Barbie. Jak dla mnie to jest bardzo naciągane. Biografia Ruth zajmuje ¼ książki, cała reszta to historia Mattel - jej pierworodnego dziecka, czyli firmy założonej przez jej męża Elliota i przyjaciela Matta. Firmy, która bez Ruth nie stałaby się marką znaną na całym świecie. Choć Mattel jest bardzo ciekawym tematem, to został przedstawiony w bardzo chaotyczny sposób, często pozbawionym nawet chronologii. Wygląda to tak, jakby Robin Gerber wzięła akapit z jednej książki o tej firmie, później przeczytała coś interesującego w innej i nie wiedząc jak wpasować tę treść do poprzedniej, to po prostu umieściła ją później, choć na linii czasu miało to miejsce wcześniej.
Sama historia Ruth jest bardzo ciekawa i motywująca do działania, jednak Robin bardzo poskąpiła jej życiorysu z czasów Mattel. Historia z tych lat (czyli połowy jej życia) została przedstawiona tak, jakby kobieta była robotem zaprogramowanym na pracę, który z rodziną kontaktuje się tylko po pożyczki. Na szczęście w ostatnich rozdziałach Ruth pokazana jest jako człowiek, który ma uczucia i potrzebę kontaktów międzyludzkich, więc na koniec pozostają miłe wrażenia.
W książce tej zarzucani jesteśmy wieloma nazwiskami, w których się zgubiłam. Zabrakło mi zbioru tych osób z krótkimi definicjami kto czym się zajmował, by móc do tego wracać. Jednocześnie dostajemy o nich bardzo dużo informacji, które nie mają wpływu na dalsze wydarzenia (po co mi wiedza o tym, jak ktoś sobie zrobił fosę wokół domu?). Brakuje mi też ilustracji. Barbie to niejeden sukces Mattel, firma co jakiś czas wypuszczała na rynek nowe zabawki, które okazywały się hitami. Aż się prosi o to, by Barbie i Ruth urozmaicić o zdjęcia czy ilustracje przedstawiające te produkty.
Barbie i Ruth nie okazało się tym, czego się spodziewałam, jednak nadal była to całkiem miła lektura. Ciekawie jest poznać “od kuchni” zabawki, którymi bawiłam się w dzieciństwie. Historia Ruth Handler pokazuje też, że cytat “Jeśli życie daje ci cytryny, zrób sobie lemoniadę” naprawdę ma odzwierciedlenie w realiach naszego świata.