Jump to ratings and reviews
Rate this book

Samozwaniec #1

Samozwaniec. Tom 1

Rate this book
Rok 1605. Polskie wojska wkraczają do Moskwy. Fantastyka? Nie! Najprawdziwsza prawda historyczna!
Opowieść o największej, awanturniczej wyprawie Polaków, porównywalnej z podbojami hiszpańskich konkwistadorów. Wyprawie po koronę carów Moskwy, zwanej Trzecim Rzymem.
Książka o zderzeniu dwóch światów – wyrosłej na gruncie wolności szlacheckiej Rzeczypospolitej i ksenofobicznej Moskwy, odgrodzonej od Europy murem prawosławia. Opowieść o fenomenie husarii i wojska polskiego, zwyciężających na mroźnych stepach i lodowych pustkowiach Rosji, gdzie wieki później klęskę poniosły armie Napoleona i III Rzeszy.

Pierwszy tom „Samozwańca” otwiera nowy, poświęcony stosunkom polsko-rosyjskim cykl „Orły na Kremlu”.
Kontynuacja wyprawy Polaków po koronę carów w drugim tomie „Samozwańca”.

488 pages, Paperback

First published August 1, 2011

8 people are currently reading
182 people want to read

About the author

Jacek Komuda

51 books68 followers
Polish writer, according to his higher education profile - historian, fascinated with the Polish-Lithuanian Commonwealth and History of Poland (1569-1795), author of novels and historical fantasy short stories placed in 17th century.

Co-author of computer game "Wild Fields" and of a screenplay for games "The Witcher" and "Earth 2160". Editor and contributor to the Polish edition of "GameStar" computer games magazine.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
74 (19%)
4 stars
164 (44%)
3 stars
95 (25%)
2 stars
30 (8%)
1 star
9 (2%)
Displaying 1 - 17 of 17 reviews
Profile Image for Ola (Wiewiórka w okularach).
276 reviews47 followers
July 12, 2020
https://wiewiorkawokularach.blogspot....

Ostatnio wybitnie wzięło mnie na lekturę powieści o XVII-wiecznej Rzeczypospolitej. A że z polskich autorów, piszących o tych czasach, znam (oczywiście, oprócz Sienkiewicza) tylko Jacka Komudę, to nic dziwnego, że znowu sięgnęłam po jego książki. Tym razem wybór padł na czterotomową serię Orły na Kremlu, a jej pierwszy tom to Samozwaniec. Ciekawi, czy książka przypadła mi do gustu? To zapraszam do lektury.
Jacek Dydyński wraca po wojnie o Inflanty na rodzinną ziemię sanocką, wezwany przez umierającego ojca. Po drodze, na gościńcu, spotyka dziwnych podróżnych, wiozących rzekome truchło w trumnie. Na skutek drobnej różnicy zdań, dochodzi do walki, a w jej efekcie z trumny udaje się oswobodzić całkiem żywego młodego mężczyznę, który twierdzi, że jest synem Iwana IV Groźnego, Dymitrem, cudownie uratowanym przed śmiercią z rąk zamachowców. Tajemniczy osobnik próbuje namówić Jacka do dołączenia do jego wyprawy na Moskwę, ten jednak w niewybrednych, kpiących słowach odrzuca jego propozycję, gnany chęcią dowiedzenia się, co też przypadnie mu w spadku po ojcu. W rodzinnej Dydni dowiaduje się jednak, że ojciec wciąż żyje, a młodszy brat już zaczyna rozporządzać majątkiem. W dodatku stary Dydyński na łożu śmierci wyznaje tajemnicę, która gnębiła go całe życie – gdy trafił do ruskiej niewoli, wydał Moskwicinom swojego rodzonego brata. Dlatego po odczytaniu testamentu okazuje się, że bracia muszą najpierw odnaleźć zaginionego stryja lub przywieźć dowód jego śmierci, by otrzymać schedę po ojcu, a na skutek misternej intrygi uknutej przez młodszego z braci, to na Jacka spada ten obowiązek. Zatem chcąc nie chcąc szlachcic wyrusza do obozu Dymitra Samozwańca, by zdobyć jego przychylność i wraz z innymi Polakami wyruszyć na wyprawę na Kreml i Moskwę.
Tak, jak już kilkukrotnie wspominałam, Komudzie nie można odmówić jednego – research historyczny w jego książkach stoi na naprawdę wysokim poziomie i widać, że pisarz wie, o czym pisze. Na tyle, o ile orientuję się w historii tego okresu (a dość dużo swego czasu czytałam na ten temat), to autor trzyma się historycznych wydarzeń i pilnuje, żeby dodatkowe, wymyślone przez niego epizody idealnie się wpasowywały w główną, historyczną fabułę. A nawet, jeśli trochę naciąga fakty lub przyporządkowuje je do innych postaci, to zawsze w przypisach na końcu książki znajdziemy informację, skąd zaczerpnął inspirację albo kogo dotyczyło to wydarzenie. Właśnie, przypisy! Nie tylko wyjaśniają zdarzenia i ich korzenie, ale też tłumaczą wiele pojęć, jak ubiór szlachecki z tamtej epoki czy wykonywane przez poszczególne jednostki wojskowe manewry. To ułatwia lekturę osobom, które nie znają ówczesnej terminologii. Pojawia się tu też sporo wtrąceń z języka ruskiego, transkrybowanych na język polski, więc uprzedzam wszystkich, znających rosyjski, żeby się nie denerwowali, widząc taką transkrypcję (z doświadczenia filologa wiem, że takie rzeczy drażnią). Cóż, dzięki temu nauczyłam się całkiem nieźle klnąć po rosyjsku. ;)
Jeśli chodzi o bohaterów, to głównym z nich jest Jacek Dydyński, którego dokładniej opisywałam w recenzji Banity, którą możecie przeczytać tutaj. W Samozwańcu mężczyzna jest dokładnie taki sam, poznajemy go tylko lepiej... I chyba nie do końca wychodzi to na dobre tej znajomości, jeśli mam być szczera. Szczerze mówiąc, lubię Dydyńskiego, ale drażniło mnie jego ego i szlachecka pycha. Cały czas jest w książce podkreślane, jak bardzo polscy panowie uważają się za lepszych od Rosjan, o których mają bardzo niskie mniemanie, a wręcz twierdzą, że to gorszy naród od Polaków. Momentami doprowadzało mnie to do szału i miałam ochotę trzasnąć bohatera w pysk za takie gadanie głupot. Z drugiej strony jednak zdaję sobie sprawę, że taka była podówczas mentalność naszego narodu (swoją drogą chyba niewiele się od tamtych czasów do dzisiaj zmieniło) i że po prostu tak to rzeczywiści mogło wyglądać, więc nie pozostało mi nic innego, jak zacisnąć zęby i czytać dalej.
Autor ma lekki i łatwy w lekturze styl – nie ma tu długich, skomplikowanych i pisanych podniosłym tonem zdań, jak u Sienkiewicza. Dzięki temu książkę czyta się szybko i przyjemnie, wielokrotnie bawi, a fabuła wciąga. Na dodatek na wklejce wewnątrz okładki znajdziemy mapę, dzięki której możemy śledzić trasę wojsk Dymitra Samozwańca w jego podróży do Moskwy, co mnie osobiście bardzo odpowiadało – uwielbiam wszelkiego rodzaju mapy i ilustracje. A tych drugich też tu nie brakuje – wszystkie są czarno-białe, wykonane jakby ołówkiem i świetnie uzupełniają treść powieści.
Wiem, że nie każdy lubi powieści historyczne, ale może warto się przełamać i sięgnąć po Samozwańca? Książka jest naprawdę łatwa w odbiorze, akcja wartka i wciągająca, a wydarzenia historyczne to wcale nie najważniejsza sprawa w fabule. Dlatego zachęcam Was do lektury i mam nadzieję, że chociaż jedna osoba skusi się na czytanie Komudy dzięki moim recenzjom. :)
Profile Image for Monika Banaszyńska.
27 reviews2 followers
August 24, 2023
„Samozwaniec” tom 1 i 2 nie jest chyba oczywistą lekturą dla pań, chociażby ze względu na niektóre opisy, które dziś można uznać za uderzające w kobiecą godność. Jednakże nie sposób zaprzeczyć, że klimat Rzeczpospolitej Obojga Narodów ma niepowtarzalny urok, który porwał mnie od pierwszej strony.
Jacek Dydyński wraca do domu po wojnach inflanckich, gdy życie jego ojca dogasa. Będzie musiał powalczyć z bratem o sprawiedliwy podział majątku, a jeszcze w drodze udaje mu się uwolnić z rąk zbójów człowieka, który podaje się za prawowitego dziedzica carskiego tronu. Początkowo Jacek uważa go za impostora, jednakże obrót spraw w domu sprawi, że będzie musiał swoją szlachecka dumę, a przynajmniej jej część, schować do sakwy.
Przede mną dwa kolejne tomy dlatego nie chce zdradzać zbyt wiele z fabuły, ale jak przystało na pióro Jacka Komudy i okres, o którym pisze, w książce cały czas coś się dzieje i przez książkę się po prostu płynie. Owszem, język jest stylizowany, ba! Powiedziałabym, że pan Jacek urodził się jakieś 400 lat za późno! Mimo to jest zrozumiały i nie tak toporny jak u chociażby Sienkiewicza. Opisy urody koni są rozwleklejsze niż opisy dam, chociaż i te i te są niesamowite. Dodatkowo chciałabym uznać pana Jacka za florystę wulgaryzmów, gdyż żaden inny polski autor nie potrafi pleść tak urokliwych i soczystych wianuszków przekleństw ❤️ Czytanie „Samozwańca” to czysta przyjemność, zgłaszam nawet formalny wniosek, aby zastapił w szkołach „Krzyżaków” ❤️ Biorę się za kolejne części!
Profile Image for Kain.
582 reviews11 followers
June 7, 2016
Uff... na dwoje babka wróżyła.
Autor poświęcił wiele miejsca, aby oddać klimat Polski szlacheckiej z czasów dymitriad, zbudować ładne tło i zachować poprawność historyczną najmniejszych detali świata...ale kosztem akcji.
Niby to ładnie, ale wlecze się jak Daenerys po pustyniach Essos. Nic więc dziwnego, że są tego 4 tomy. Jeśli Komuda chciał być "nowoczesnym Sienkiewiczem", to mu się udało.
Tak 2.5 dałbym. Zobaczymy co będzie dalej.
Profile Image for Pani.
243 reviews16 followers
August 18, 2023
"Samozwaniec. Polacy na Kremlu" to wznowienie dwóch pierwszych tomów cyklu Jacka Komudy. To awanturnicza powieść historyczna, rozpoczynająca się 1604 roku i dotyczy próby osadzenia na moskiewskim tronie tytułowego samozwańca. Takie powieści historyczne uwielbiam - z jednej strony przygodowe, z drugiej zaś skupiające się na oddaniu realiów danej epoki, co znajduje swoje odbicie w języku i licznych, bogatych opisach. Nim jednak odstraszy Was wizja problemów ze zrozumieniem tekstu: mimo stylizacji Autor zadbał, by współczesny czytelnik się nie pogubił, i gdzie trzeba zostały wstawione przypisy - a całość na końcu rozwinięta wielostronicowym dodatkiem wyjaśniającym nie tylko same słowa, ale i realia. Tym samym można o polskiej historii nic nie wiedzieć i wcale się nie czuć zagubionym! "Samozwańca" spokojnie można przyrównać do twórczości Sienkiewicza, choć bez zbędnego romantyzowania - Autor starał się oddać przede wszystkim realia i atmosferę tamtych czasów, a nie pisać tekst ku pokrzepieniu serc. W efekcie dostaliśmy interesującą historię szlachcica, który został zmuszony wybrać się do Moskwy w towarzystwie cudownie ocalałego carewicza z całym ogromem opisów XVII wieku.

"Samozwaniec" przedstawia nie tylko wydarzenia historyczne, ale kreśli obraz Polski i Rosji z XVII wieku i to w sposób dość szczegółowy i niespieszny. Pozwala to wczuć się w klimat dawnych dziejów i powoli zagłębić w ten jakże odmienny od współczesnego świat. Bogate opisy przekładają się na to, że przez kilka stron Autor przedstawia detale ubioru czy przejazdu/ćwiczeń armii. To może być dość uciążliwe dla tych, co za opisami nie przepadają i wolą samą "esencję" w postaci dialogów i akcji. Jeśli - tak jak moja mama - macie uczulenie na przydługie opisy, to doświadczenie czytania tej powieści może być drogą przez mękę. Dla mnie była to słowna uczta - uwielbiam w powieściach historycznych wszelkie opisy, budujące w mej głowie wyraźny obraz miejsca akcji i panujących ówcześnie zwyczajów. Tutaj trzeba oddać Autorowi, że posiada ogromną wiedze na temat realiów epoki i udało mu się to przelać na papier.

Opisy kojarzą się z nudą, ale "Samozwaniec" taką powieścią nie jest - w dużej mierze to sprawka Jacka Dydyńskiego, głównego bohatera oraz intrygi - ktoś na życie Dymitra samozwańca dybie. Zacznijmy od Dydyńskiego - szlachcica, który powraca do domu, by spotkać ojca na łożu śmierci. Jednak zamiast oczekiwanego spadku czeka go misja, na którą niechętnie się wybierze. Niedawno czytałam "Ogniem i mieczem" i trzeba przyznać, że Skrzetuski jest nudny - to postać papierowa, usposobienie ideałów, w którym za grosz realizmu. Z kolei Dydyński z "Samozwańca" jest zwyczajnie ludzki - mając wady, zalety i złożoność charakteru. Łatwo się z nim zżyć i zwyczajnie mu współczuć, gdy musi wbrew sobie udać się do Moskwy, na misję, która wydaje się z góry skazana na klęskę. Łatwo jest również się na niego wkurzać - bo jak wiadomo polski szlachcić wcale nie musi mieć wiele ze szlachetnością. Lubię takich bohaterów, którzy wzbudzają emocje! Pozostałe postacie również są ciekawe i nie zlewają się w jednakowe tło. Akcję zaś napędzają intrygi - niby bohaterowie ruszają razem na Moskwę, ale po drodze czeka ich wiele przeszkód, a sojusznik w każdej chwili może się odwrócić - szczególnie jeśli nie zapłaci mu się żołdu... Choć akcja zawiązuje się powoli, to ten wolniejszy start pozwala wejść w ten dawny świat.

Choć Dydyński jest temperamentny, to moją sympatię zdobył miłością do koni. Jacek Komuda własne zainteresowania przelał na papier - z przyjemnością czyta się nie tylko szczegółowe opisy koni, ale także jaka relacja jest budowana między szlachcicem a jego końmi. A sceny śmierci konia w walce są naprawdę przejmujące - wszak dobry wierzchowiec jest nieocenionym kompanem.

"Samozwaniec. Polacy na Kremlu" to wspaniała przygoda w odmętach historii. Choć opisy potrafią być rozwleczone to nie robią wrażenia zbędnych - świetnie nakreślają realia, które jeszcze dodatkowo Autor dopowiada w obszernych przypisach na końcu. To powieść historyczna bez romantyzowania i patosu, z jakże ludzkimi bohaterami, co jeszcze bardziej wzmaga wrażenie autentyczności. Może nie jest to ten rodzaj powieści, którą się pożera - ale na pewno można się nią delektować, szczególnie jeśli lubi się powieści historyczne - i awanturnicze.

Na koniec dodam jeszcze, że nowe wydanie - dwa tomy w jednym zaopatrzone jest w jakże pomocną mapę oraz proste, ale pasujące ilustracje. Powieść dostępna jest także jako audiobook - świetnie się ją słucha! - jednak w wersji audio nie znajdziemy dodatku z przypisami.
Profile Image for Lisioł Czyta.
325 reviews2 followers
August 31, 2025
Samozwaniec. Lisioły na Kremlu. Tom 1 i 2.
.
Lisioł zapragnął przypiąć sobie skrzydła, wskoczyć na konia, złapać za lancę i wlać w siebie beczkę okowity – w dowolnej kolejności. Ponoć z tymi skrzydłami sprawa wyglądała inaczej, ale liczy się efekt prawda? Dołóżmy do tego wyprawę zbrojną na Moskwę i wychodzi nam „Samozwaniec. Polacy na Kremlu” pióra Jacka Komudy.
.
Lisioł dołączył do świty szlachcica Jacka Dydyńskiego, przemierzając szlaki Rzeczpospolitej na końskim grzbiecie. Nudę liczenia końskich kroków, przerwał zator na drodze. Z trumną utknęli, a to ci heca, jeszcze pchać ją trzeba *Lisioł pomachał łapką wyznaczonym do tego ludziom, a sam zmrużył oczy* coś mu ta trumna śmierdzi… Pomimo wątpliwości Dydyński zarekomendował dalszą podróż, ale smród powrócił, trza było konie nawracać. Lisioł dobre miał jednak przeczucie, w trumnie zamiast trupa czy złota, zastali jeszcze większy skarb oraz początek niemałych problemów. Jak wiadomo trup żywy lub martwy zawsze śmierdzi! Zwłaszcza gdy się okazuje dziedzicem tronu moskiewskiego.
.
Problemy zawsze mają korzenie w rodzinie. To prawie że święta prawda *przyznał Lisioł, stojąc u boku Dydyńskiego i patrząc jak, ojciec rodu do smakowitego testamentu dorzuca nieco mniej smakowity haczyk*. Aby spełnić wolę ojca Lisiołowi przyjdzie na Kreml tuptać, żeby jakieś zapomniane ogniwo rodzinne znaleźć, które tam w niewoli przebywa. Brata, mości Jacku, to też szelmę masz, zrobił nas w konia! Samego Lisła przefarbował! No nic, zostało tylko do naszego trupa z obwoźnej trumny jechać w odwiedziny. A ten nieboszczyk to dopiero ma fantazję! Na Moskwę się wybiera po tytuł cara.
.
Problem w tym, że na miejscu moc szlachty Lisioł zastał, a charakter Mości Dydyńskiego wybuchowy jest jako prochu beczka. Łaski przyszłego-byłego-cara mogą nie wystarczyć, żeby tutaj przeżyć, a co dopiero do Moskwy dojechać. Na dodatek Lisioł musi wszędzie wepchnąć swój nochal, więc jak tylko zniuchał tajny kult, od razu wpadł w objęcia kolejnej awantury. Tak doświadczeni życiem, z pustymi manierkami i krwią zroszeni, wyruszyli wspólnie towarzysz husarski Dydyński razem z towarzyszem futrzanym Lisiołem w stronę Kremla. Czas zostać legendą.
.
Problem w tym, że zostawanie legendą to mało przyjemna droga i rzadko kończy się dobrze dla głównych zainteresowanych. Szlak ten wiedzie krawędzią szabli wbitej głęboko w czyjeś ciało, a i krew się ciężko zmywa. Z drugiej strony, piśnijmy sobie szczerze, to nie są czasy na żałowanie Moskali *oświadczył Lisioł, wbijając końcówkę swojej szabli w czyjeś oko*. Od łaskawości nowy car Dymitr jest, ale żeby mógł ją w ogóle okazać, najpierw coś trzeba nawiedzić, niczym południca chłopskie pole, a i samego Dymitra na tronie osadzić.
.
Nawet najsilniejszego ducha błocko może osłabić, gdy oblężenie przyjdzie w takich warunkach prowadzić. Dlatego Lisioł namówił Mości Dydyńskiego do skorzystania z zaproszenia na dwór pewnego Moskala. Jednak szlachcic polski począł wykłady o wolności głosić, a przecież futrzak piszczał mu, żeby gębę w półmisek wsadził i usta żarciem napchał, zamiast wywody czynić. Jeszcze pić zaczął mości szlachcic i to równie łapczywie, co pewien wawelski smok. Nic to, Basieńka… *mruknął Lisioł, patrząc na płonący dwór*. Trzeba będzie do błota wracać.
.
Na szczęście w obozie łaźnie mają. Lisioł zamówił sobie wielką bale ciepłej wody i piękną kobietę do towarzystwa, ale zamiast niech trzej jezuici przyszli. *Lisiołowi aż wszystkie wąsy opadły, po chwili jednak odzyskał rezon i duchowni opuścili łaźnię oburzeni i zniesmaczeni*. O czasy, o obyczaje, tak futrzaka w kąpieli nagabywać!
.
Czy to koniec Lisich przygód u boku Mości Dydyńskiego? A gdzie tam, to dopiero początek! *zawołał Lisioł, pędząc na mury obleganego Nowogrodu w samotnej szarży, mijając ludzi pukających się w głowy na ten widok*. Tym, proszę Czytelników, owocuje znajomość z Panem Dydyńskim. Latającymi nad uchem kulami armatnimi *całkiem niemała przetoczyła się przed lisim wierzchowcem, miażdżąc ludzi po drodze*. W takiej sytuacji można powiedzieć tylko „Naprzód, lisowie szlachta” i mieć nadzieję, że napęd na cztery kopyta zadziała!
.
Jeśli szukacie przygód, z których wyjdziecie cali osmoleni, a przy tym krwi co nieco wrogom utoczycie, to nie zastanawiać się, tylko czytać!
Profile Image for Krzysztof Grabowski.
1,877 reviews7 followers
October 10, 2022
O ile można czuć niesmak po niektórych publicznych wypowiedziach autora, to trzeba przyznać. Styl ma ostry jak szabelka, a pióro cięte i włada nim równie dobrze jak rycerz mieczem. Zachodzę w głowę, jakim cudem udało mu się tak wolne tempo historii uczynić tak szalenie interesującym. Ja bym tak nie umiał.

Sam początek XVII wieku. Rzeczypospolita szlachecka. Jacek Dydyński, to główny bohater tego tytułu. Szlachcic, weteran wojny o Inflanty, teraz wraca na rodzinną ziemię sanocką, wezwany przez umierającego ojca, który chce ostatni raz zobaczyć swoją latorośli i sprawiedliwie rozsądzić kwestię majątku. Staruszek bowiem zostawia za sobą dwóch synów i całkiem spory majątek. Braci przyrodni nie za bardzo za sobą przepadają, dając upust emocjom za każdym razem jak nikt nie patrzy.

W drodze do domu Jacek pomaga odbić z rąk pewnych niemilców pewnego jegomościa, który podaje się za Dymitra, syna tego Iwana IV Groźnego. Szkopuł w tym, że na tronie carskim na ten moment zasiada ktoś inny. Borys Godunow. Młodzian pragnie odzyskać tron i szuka wsparcia w polskiej szlachcie. Jacek go jednak olewa i przybywa na ojcowiznę. Powstaje pewien problem, kiedy to rodzic umiera. Okazuje się, że lata temu w wypadzie na Moskali, ojciec chłopaków miał wydać wrogom własnego brata, przez co zyskał sporo profitów ziemskich. Na koniec życia hańba jednak wyszła na jaw i trzeba zadośćuczynić zadrom.

Bracia więc nie otrzymają ani skrawka ziemi, dopóki nie odnajdą śladu po swoim wuju, czy to martwym czy to żywym (ewentualnymi potomkami, z którymi trzeba się będzie podzielić rolą). Jedyną szansą okazuje się wycieczka do Moskwy. Samodzielna oznacza najpewniej śmierć. Niedawna przysługa u Dymitra okazuje się więc być jedyną szansą na odzyskanie szansy na należny majątek. Dydyński rusza więc w drogę po sławę i pieniądze.

Nie ukrywam, że lubię historię i zostało mi to z lat dziecięcych. Autor co prawda tworzy własne treści, ale opiera się na faktach i autentycznych postaciach, więc zaletą książki jest nie tylko świetny język i styl, ale i zachęta do sięgnięcia po więcej historii z podręczników szkolnych, aby zobaczyć na ile wierna oryginalnym wydarzeniom jest ta książka.

I jest świetnie, mimo, że tak de facto niewiele się tu dzieje. Postacie są rozpisane fenomenalnie i kibicuje się im zwyczajnie, aby wszystko poszło po ich myśli. Nie bez kozery przy Komudzie często mówi się o współczesnym Sienkiewiczu. I coś w tym jest. Nie mogłem się oderwać, chłonąc klimat opowieści i masę drobiazgów, bo autor musiał się mocno przygotować do tematu, racząc nas drobiazgami, na które nigdy by nie zwrócił uwagi.

Jeżeli lubisz rzetelne opowieści z historią Polski w tle - to ta książka jest idealnym wyborem.
Profile Image for Grabarz.
16 reviews
January 22, 2024
Nie ma nic złego w robieniu długich opisów świata, nadaje to charakter i pozwala wczuć się w historię bohaterów, ale jeżeli cierpi na tym akcja, która i tak już toczy się dość powolnie to książka robi się po prostu nudna. 3.5/5
Profile Image for Waldek.
7 reviews
November 22, 2018
Trochę przydługie opisy świata co niektórym mogą nie przypaść do gustu. Historia ciekawa.
Profile Image for malynosorozec.
84 reviews4 followers
July 18, 2013
"Nikomu nic nie jest pisane. A choćby było, tedy my, wolni obywatele Rzeczypospolitej, powinniśmy owinąć kule, którymi wystrzelimy w łeb Fortuny, w papier, na którym spisano boskie wyroki"

Bardzo dobra książka. Dużo opisów, mniej akcji - czyli odwrotnie niż lubię. Ale barwność i dosadność przekonuje mnie do stylu pana Jacka. Wielka Rzeczpospolita, dumna, gwałtowna, brutalna, prawdziwa, ze wszystkimi zaletami i wadami pokazanymi bez sentymentu.

"I pił węgrzyna. Strasznie i na umór, jakby to opisał jakiś cudak z Francji albo Hiszpanii, czyli zwyczajnie - polską miarą"

"Z cnót kardynalnych polskich i ziemiańskich - szabli, mocnej głowy i rączego wierzchowca - ta ostatnia była równie ważna co dwie pozostałe. Co też, niestety, rodziło pytanie, cóż pozostanie z Rzeczypospolitej i Polaków wtedy, kiedy ich konie i szable przestaną bić wrogów na bitewnych polach? Chyba tylko picie i wspominanie dawnych zwycięstw..."

"Zważ, carze, że ci, którzy są prostolinijni, ale szczerzy, pozostają wierni do końca. A ci, którym łatwo przychodzi zginanie karków, mogą bić pokłony przed każdym. Dziś przed tobą, jutro - przed twoim największym wrogiem"

"Ale to już był szczegół, a stolnikowic, jako prawy Polak, nad wyraz gardził szczegółami"


http://malynosorozec.blogspot.com/
Profile Image for DarkStar.
205 reviews9 followers
March 11, 2014
To pierwsza książka wydana przez Fabrykę Słów, która mi się podobała. Może dlatego, że nie jest to nieudolne polskie fantasy. Nigdy nie interesował mnie opisywany w "Samozwańcu" okres historyczny - preferuję trochę wcześniejszych rycerzy zakutych w ciężką stal i okładających się po tarczy. Autorowi udało się zainteresować mnie opisywanym okresem. Widać, że zna dogłębnie temat. Język książki jest stylizowany na siedemnastowieczny, pojawia się wiele terminów, które odsyłają do Wikipedii ;), część jest wyjaśniona w przypisach końcowych, które swoją drogą są bardzo interesujące. Komuda posługuje się bogatym słownictwem, historia jest ciekawa (i oparta na faktach, więc ma wartość edukacyjną), nie brak też humoru. Bardzo podobały mi się wstawki w języku rosyjskim (czy tam starocerkiewnosłowiańskim), które potęgują klimat - na szczęście część jest po prostu zrozumiała (ze względu na podobieństwo do polskiego), a część autor przetłumaczył w przypisach - a nawet jeśli coś jest niezrozumiałe, to nie ma znaczenia dla fabuły i po prostu jest ciekawym zabiegiem literackim. Polecam!
3 reviews
January 21, 2014
Po przeżyciu w wieku szkolnym Krzyżaków i Potopu, powrót do szlacheckiej Rzeczypospolitej i swoją przygodę z Komudą zacząłem od Samozwańca i chyba lepiej nie mogłem zacząć, mogę polecić wszystkim, którzy chcą się poczuć jak towarzysz husarski: "Bij! Zabij!". Książka ciekawa dla tych, którzy choć w małym stopniu interesują się historią z tego okresu.
Profile Image for Anna.
3,522 reviews193 followers
July 23, 2010
Świetna książka Jacka Komudy, pierwszej szabli polskiej fanatastyki. Polacy jako jedyni zajęli Moskwę dokonując czyny, który nie wyszedł ani Napoleonowi, ani Hitlerowi. Walki na szable, kłótnie, warcholstwo i szlachecki honor często w myśl szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie.
Profile Image for Anita.
346 reviews3 followers
August 22, 2016
Na początku bardzo ciężko się przyzwyczaić do języka, ale jak się już przyzwyczai to wciąga, że hej!
Profile Image for Kate.
13 reviews2 followers
June 28, 2017
Obowiązkowa pozycja dla wszystkich zainteresowanych husarią i polską szlachtą. Powieść z dużą dozą dobrego humoru!
Displaying 1 - 17 of 17 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.