Latem świat jest piękniejszy, a codzienność bardziej intensywna.
"Bo latem mało się musi, a wszystko może."
Skandynawowie kochają światło. A letnie światło na Północy nie przypomina żadnego innego – dłużej trwa, jest ostrzejsze, przejrzystsze, a jednocześnie nasycone błękitem morza, wszędobylskich jezior oraz zielenią gęstych lasów. Więc gdy dzień staje się choć odrobinę dłuższy, zaczyna się święto prostej radości i wyzwolenia.
Skandynawskie lato to fascynujący przegląd mistrzów literatury pochodzących z Danii, Finlandii, Islandii, Norwegii i Szwecji. Od autorów znanych polskim czytelnikom od czasów dzieciństwa, jak Tove Jansson, Astrid Lindgren lub Hans Christian Andersen, przez noblistów, jak Selma Lagerlöf i Halldór Kiljan Laxness, po tych, z którymi zetkną się po raz pierwszy, jak Naja Marie Aidt czy Mikkel Bugge. Można otworzyć ten zbiór na dowolnej stronie i od razu zanurzyć się w jeziorze, morzu, wejść do lasu lub posiedzieć w ogrodzie, powędrować ulicami opustoszałego miasta, wystawić twarz do słońca i poczuć na policzku pocałunek jego promieni.
Świetny wybór opowiadań, których tematyka kręci się ogólnie wokół lata. Historie są różne, niektóre dłuższe, inne krótsze, ale bardzo ciekawie łączą się ze sobą i uzupełniają wzajemnie. Zbiór podzielony jest na cztery części: Miasto, Droga, Letnisko i Pocałunek i każde skupia się na trochę innym aspekcie. Plus za połączenie znanych i uznanych, często uznawanych za klasyków osób autorskich (Andersen, Lindgren, Jansson) z tymi mniej znanymi, często ukazującymi się po raz pierwszy po polsku. Moim zdecydowanym faworytem jest „BeSafe”, ale urzekły mnie też „Kwitnący ogród” i „Pocałunek”. Polecam serdecznie, nie tylko na lato i nie tylko dla fanów opowiadań! 4,5
W przeciwieństwa do lata i do tego, jak się kojarzy, te opowiadania miały w sobie zaskakująco dużo mroku i niepokoju. Dla mnie to takie lato w wielkim cieniu, kiedy siedzimy mokrzy, a już zaszło słońce. Nie jest to mój ulubiony zbiór opowiadań, bardzo często po przeczytaniu w głowie miałam tylko: "co?", ale doceniam całościowo.
Świetny wybór opowiadań: są tu zarówno współczesne jak i starsze historie, jest smutno i całkiem zabawnie, a często po prostu bardzo pięknie i nostalgicznie. Lato w Skandynawii, ze swoimi białymi nocami czy midsommar, naprawdę ma w sobie jakąś szczególną magię i większość tych historii cudownie ją oddaje. Dzięki studiom dużą część tych autorów i autorek znałam lub przynajmniej kojarzyłam, natomiast tych konkretnych opowiadań już nie. Moimi ulubieńcami zostały: Dziecko, które kochało drogi, Kwitnący ogród, Letnie marzenie, Judyta Lvoff, Midsommar z panem Laasko oraz opowiadania niezawodnych Astrid Lindgren i Tove Jansson. Idealna lektura na wakacje ale i na chłodniejsze miesiące, kiedy lato będzie już tylko odległym wspomnieniem.
Naprawdę ciekawy zbiór, w którym zebrano tak wielu różnych autorów i autorek, których style czy uprawiane gatunki różnią się od siebie. Tematyka tych opowiadań także jest zróżnicowana, choć zawsze oscyluje wokół lata. Według mnie wspólnym mianownikiem dla prawie wszystkich opowiadań jest melancholia, znaczna większość zawiera smutek i gorycz, ale w wielu z nich odnajdziemy także nostalgię. Jednak jak to w zbiorach opowiadań bywa, nie wszystkie są na tym samym poziomie, ale uważam, że przeważają te dobre, ciekawe czy intrygujące opowieści, choć kilka z nich chyba nie do końca zrozumiałam. Kiedyś wrócę do tego zbioru, a na pewno do opowiadania Amalie Skram ,,Lato" i Kjella Westö ,,Midsommar z panem Laakso".
Moje pierwsze zetknięcie z literaturą skandynawską i krótkie opowiadania autorów różnego pochodzenia i tworzącego w różnych epokach zebranych w jednym zbiorze to forma pozwalająca subiektywnie przeanalizować składową charakterystyczną dla wielu z nich. Literatura skandynawska jest surowa, nieobleczona w stylizację ubarwiającą język. Autorzy piszą o lecie, ale pod ich piórem równie dobrze mogliby pisać o najzimniejszych dniach w cyklu pór roku. Nie jest to wada, jest to jedynie cecha wyróżniająca autorów tej nacji od innych. Niektóre opowiadania były ciekawe, inne niekoniecznie, ale wybór tych bardziej lubianych utworów w zbiorze opowiadań zawsze jest indywidualną preferencją.
Niektóre opowiadania były naprawdę świetne, i za to jest dodatkowa gwiazdka, ale... mało tutaj jakoś tego lata, zamiast tego smutek, melancholia... gryzło się to wszystko jakoś
„Mistrzowie opowieści. Skandynawskie lato” to idealny wybór dla wszystkich, którzy chcą poczuć wakacyjny klimat, a jednocześnie zapoznać się z literaturą nordycką.
Każde opowiadanie jest inne, a do wyboru mamy ich aż 29 (prawie 400 stron)! Wśród autorów i autorek znajdziemy tutaj znane nazwiska, takie jak Tove Jansson i Astrid Lindgren, a także pisarzy i pisarki, z którymi zetkniemy się po raz pierwszy, jak np. Mikkel Bugge.
Wprawią nas w różny nastrój, czasem rozbawią (jak np. „XVI” autorstwa Liksom), niektóre przeniosą nas do naszego dzieciństwa („Letnie marzenie” Lagerlöf - fantastyczny klimat kolonii), a niektóre będą nawet przerażające („Szczeliny powietrza” Lindqvista). Na szczególną uwagę zasługuje bardzo poruszające opowiadanie „BeSafe”, którego autorem jest Bugge - historia, która niestety niedawno miała miejsce naprawdę…
Ogromne brawa należą się Justynie Czechowskiej, która wybrała dla nas te opowiadania. Muszę przyznać, że chyba pierwszy raz czytałam tak obszerny zbiór! Spodziewałam się pięciu, może dziesięciu opowiadań, a tutaj wybór jest naprawdę ogromny, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie. Możecie przeczytać od razu całość lub wybrane opowiadania, niekoniecznie w jakiejś konkretnej kolejności. Wiele z nich jest krótkich i nadają się idealnie na takie „jedno posiedzenie” na leżaczku. A gwarantuję, że jeśli nie czujecie w tym roku letniej atmosfery, ta lektura wam ją zapewni! I oczywiście udowodni, że literatura krajów nordyckich to coś więcej, niż tylko kryminały.
Skandynawia często kojarzy nam się z zimnem i śniegiem, dlatego warto przypomnieć, że tam także dociera lato! Jest Midsommar, słońce mocno ogrzewa policzki, są urlopy i wyjazdy, jeziora, słona woda, piasek przesypywany między palcami…
„Czasem rozważam, czy nie mogłabym się zakraść na jakieś kolonie, ale zbyt wiele przeszkód stoi na drodze. Trzeba przyznać, że to niemożliwe. Ostatecznie, ponieważ nie ma innej rady, pocieszam się jak zawsze, odbywając podróż w wyobraźni.” „Letnie marzenie” Selma Lagerlöf
Skandynawskie lato. Dokładnie tak sobie go wyobrażałam. Połączenie ciepła z zimnym wiatrem po zachodzie słońca. Opalenizna, ale lodowatość wody. Takie lato z „Wyspy Bergmana”: niby ciepłe, słoneczne, ale niespokojne, czasem mroczne. Takie są to opowieści, przede wszystkim letnio-różne: ciepłe, miłe, a także zimnie, mroczne. Najbardziej spodobała mi się cześć „Miasto” („Jak syreny”, „Midsommer z Panem Laakso”, „BeSafe”, „Tego lata odwiedzała cmentarzy”). Chętnie poczytam więcej opowiadań niektórych autorów.
Spodziewałam się czegoś lekkiego, a okazało się, że wiele opowiadań było dość mrocznych i wręcz przygnębiających (co moim zdaniem nie jest minusem). Mam tylko wrażenie, że niektóre z nich nie miały żadnej puenty, żadnego głębszego przesłania. Ale może taka już jest skandynawska wrażliwość. W każdym razie nie można tym tekstom odebrać niepowtarzalnego klimatu, o co chyba głównie chodziło. Ciekawy przekrój autorów, od noblistów po tych, o których Polacy nigdy nie słyszeli.
28 opowiadań różnych skandynawskich autorów. Uszeregowane są w 4 kategoriach, choć z tym podziałem, to nie czuję jakiegoś większego zrozumienia. Nie nazwałabym tego na pewno podziałem tematycznym.
Teksty, które zebrała autorka są dłuższe i krótsze. Jeden nawet superkrótki. Pojawiają się tu powszechnie znane nazwiska i pewnie te nieco mniej popularne, przynajmniej w Polsce.
Jak to ze zbiorem opowiadań bywa, są sobie na pewno mocno nierówne. Jedne bardziej letnie i wakacyjne, inne mniej. Często z zaskakującym, czasami nawet elektryzującym finiszem. Co ciekawe, opowiadania Tove Jansson czy H. Ch. Andersena, które Justyna Czechowicz wciągnęła do tego zbioru, są dla mnie jednymi z najbardziej od czapy.
Najbardziej utkwił mi w pamięci tekst „BeSafe” Mikkela Bugge’a.
Wybór opowiadań wydaje się dosyć przypadkowy - niektóre z nich mają niewiele wspólnego z tematem, do którego je zaklasyfikowano. Wszystkie natomiast są sprawnie napisane, często oryginalne w formie i temacie, i mogą stać się idealnym „gateway drug” do uzależnienia od nieco tajemniczej, klimatycznej literatury skandynawskiej.
Bardzo przyjemny przekrój przez opowiadania literatów skandynawskich. Niektóre teksty czytałam z mniejszym zafascynowaniem, czasem wręcz znudzeniem, a co poniektóre były prawdziwymi perełkami. Moje zachwyty: Bodil Malmsten, Kjell Westö, Stig Dagerman!!!, Selma Lagerlöf i Naja Marie Aidt. Naprawdę warty przeczytania zbiór - szczególnie klimatyczny latem :)
Zdecydowanie nie jest to książka lekka, którą można przeczytać w ramach odpoczynku na wczasach. Jest melancholijna, momentami nawet smutna i przerażająca. Niektóre opowiadania w ogóle do mnie nie trafiły, a niektóre totalnie tak. Finalnie nie żałuję przeczytania.