Nikita, do niedawna członkini Zakonu Cieni, próbuje sobie poukładać życie od nowa i znaleźć dla siebie miejsce w tkance miasta, które uważa za swoje. Interes rozkręca się powoli – o wiele więcej osób szuka zabójczyni, niż najemniczki ze świeżo odnalezionymi skrupułami.
Najnowszy zleceniodawca nie chce, by zabijała… No, może tylko tych, którzy porwali jego tatusia i wujków.
Sześcioletni ryś Michaś, sąsiad Nikity, uważa ją za najfajniejszą osobę na świecie i wierzy, że na pewno zdoła odnaleźć jego zaginioną rodzinę. A Nikita jest gotowa przetrząsnąć Warsa i Sawę, byleby nie zobaczyć zawodu w oczach Michasia.
Aneta Jadowska przyszła na świat w Radomsku, w 1981 roku. Pierwsze opowiadanie opublikowała w wieku dziewiętnastu lat, w lokalnej gazecie. Jej debiut powieściowy nastąpił w 2012, gdy ukazał się Złodziej Dusz, pierwszy tom planowanej heksalogii.
Cudne. Te niektóre urocze momenty były takieeeeeeeeee cudowne. Michaś i love you🐾❤ Chce jeszcze powiedzieć, że obrazki pani Babińskiej urzekły mnie od pierwszego wejrzenia.
Uwielbiam to, że w moim nastroju na czytanie tylko literatury akademickiej/faktu mieści się też Aneta Jadowska. Plus nie umiem już jej książek ocenić na mniej niż 5, musiałaby coś naprawdę koncertowo zepsuć. Bardzo mi się podoba, jak wciągająca jest Afera i jak fajnych ma bohaterów. A najbardziej jestem fanką portretów kobiet. Że można jednocześnie być super potężną wiedźmą, która przy okazji jest matką piątki dzieci. Że nie ma tu ani deprecjonowania roli matki, ani sprowadzania kobiety wyłącznie do niej. W świecie, gdzie wybór dla kobiet faktycznie istnieje, kobiety go mają i mogą być kim chcą (co się nie dzieje w naszym świecie, stąd feminizm wyboru można sobie wsadzić), a jak postanawiają oddać się rodzinie, to jest to super. I dzieci też są super i często się pojawiają i są fajne.
Zirytował mnie początek tej książki. Wiemy tylko tyle, że wydarzyło się coś poważnego. Myśli Nikity kręcą się cały czas wokół tego, a czytelnik nie wie, o co chodzi. Może nie jest to aż tak istotne dla głównego wątku, ale jednak czułam się zdezorientowana.
Początkowo ten niewyjaśniony wątek bardziej angażował mnie emocjonalnie, a w książce nie dostajemy na jego temat odpowiedzi.
Autorka ma wydać w połowie maja antologie, w której się tego dowiemy. Kiedy czytałam o takim rozwiązaniu na FB Jadowskiej, to nie zastanawiałam się nad tym wiele. Jednak teraz czytając książkę wydaje mi się, że to takie średnie rozwiązanie. Może to opowiadania powinny pojawić się wcześniej, skoro zawierają prolog do tej powieści.
Bądźmy szczerzy - Michaś jest tutaj najlepszą postacią! Przeuroczy, ale też bystry.
Jednak poza kilkoma scenami z uroczym Michasiem ta książka nie robi dla mnie wiele nowego. Fabuła podobna jak w innych książkach Jadowskiej. Lekka, przyjemna lektura dla rozrywki.
Przez sporą część książki nie czułam się jakoś mocno zaangażowana ani zaintrygowana wątkiem rodziny rysiów. Dopiero po połowie jakoś tak bardziej wskoczyłam w tę akcję.
Książka wydaje się bardzo "Dorowata". Mamy oczywiście wiele szczegółów, które wskazują, że to Nikita, ale gdyby je wymazać to mam wrażenie, że te bohaterki są za bardzo podobne w narracji.
Samo śledztwo jest poprowadzone dobrze. Jest dosyć rozbudowane, mamy kilka tropów i pomocnych osób po drodze. Podobało mi się, że była to taka grupowa misja. Nikita nie jest wszechpotężna i korzysta z pomocy. To też daje fajne wskazówki na różne relacje dalej w tej serii. Na to zdecydowanie czekam.
Faktycznie czuć, że to są kroniki sąsiedzkie i jest to całkiem sprytnie kilka razy pokazane.
Ogólnie po skończeniu mam pozytywne odczucia, jednak nie jest to najlepsza książka Jadowskiej. Powiedziałabym, że jest to taki wstęp do tej sąsiedzkiej serii i patrzę teraz z lekką ekscytacją na dalszy jej ciąg.
Nikita powraca w takim stylu, że znów kradnie moje serce. Uwielbiam tę bohaterkę, tutaj w nieco łagodniejszej wersji, ale na szczęście niepozbawionej pazura. Jej relacje z Michasiem i z Zeldą są PIĘKNE, pełne oddania i takie… czyste 🥺❤️ Ale ten mały, sprytny ryś z każdego potrafiłby wyciągnąć to, co najlepsze.
Doceniam wstawki przypominające o tym, jak działają Wars i Sawa i przybliżające czytelnikowi przeszlość głównej bohaterki, bo dzięki temu rzeczywiście można tę książkę czytać bez znajomosci całego cyklu o Nikicie. Mimo to ja chyba jednak, dla docenienia subtelnego kontrastu pomiędzy dwiema wersjami tej bohaterki, polecałabym najpierw sięgnąć po pierwszą serię o Nikicie, a później po Kroniki sąsiedzkie.
Wspominałam może kiedyś Jak bardzo kocham Jadowską, klimat jej książek i takie niezrozumiałe ciepło które z nich płynie? Jeśli ktoś nie słyszał - mówię to teraz Nie mogę się doczekać co będzie dalej
Nie jest tajemnicą, że książki pani Anety Jadowskiej biorę w ciemno, zdążyłam się już przekonać, że te historie są jak miód na serducho, a bohaterów Thornversu traktuje jak swoich dobrych znajomych. Gdy tylko wyszła nowa seria o Nikicie, nie mogło jej zabraknąć na mojej półce. I tak w końcu nadszedł czas, na zapoznanie się z tą historią.
Nikitę znajdujemy w marnym stanie, po ciężkiej akcji, która nadwyrężyła zarówno ją, jak i jej drugą połówkę Brynjara. W czasie, gdy próbuje doprowadzić się do jako takiego stanu zauważa, że coś nietypowego dzieje się u jej sąsiadów. Ponieważ nasza najemniczka wbrew pozorom ma także oblicze ciepłej kluchy oferuje swoją pomoc w rozwikłaniu kłopotów, szczególnie, że do tej roboty wynajmuje ją jej ulubiony ryś sześcioletni Michaś. Poszukiwania jego taty i wujków prowadzą ja i Robina przez Wars, Sawę i dzielnicę cudów, a nasi bohaterowie muszą poradzić sobie z niejedną komplikacją, ale Nikita zrobi wszystko by nie zawieść swojego małego klienta.
Sama akcja jest dynamiczna i się przez nią płynie. Podoba mi się że ma lekki charakter detektywistyczny i to jak trafiamy po tropach do celu. Mimo, że domyśliłam się że jedna z postaci będzie miała znaczenie później to i tak nie miało to wpływu na przyjemność jaką dawało mi czytanie tej historii.
W tym tomie szczególnie polubiłam także rodzinę Rudeckich, potężne wiedźmy, rozbrykane rysie, gwar kochającej się rodziny i obraz prawdziwego domu, który daje ogrom ciepła tej książce. Liczę na to, że będziemy spotykać ich częściej w historiach pani Anety.
Na koniec chciałam się odnieść do wstępu. Autorka pisze, że historię tą można czytać bez znajomości poprzedniej trylogii, myślę, że wiele rzeczy może umknąć komuś kto nie zna początków Nikity, ani zasad panujących w Warsie. Zachęcałabym was jednak do czytania jej przygód po kolei. Dużo więcej zyskacie.
Przez całą historię przeplatają się wzmianki dotyczące akcji z której Nikita wróciła z tego co rozumiem jest ona opisana w tomie 1.5, ale chyba lepiej by było ją znać przed przeczytaniem tej historii.
Związek Nikity z rysiami (a zwłaszcza z jednym z nich) jest wyjątkowo ciepły i uroczy. Nikita wciąż postrzega siebie jako potwora – może właśnie dlatego tak trudno jej zauważyć, że została zaakceptowana. Że ludzie się do niej przekonują i że właściwie… stała się częścią tego sąsiedztwa.
Wars i Sawa mają swoje potwory, które – wbrew pozorom – dodają temu światu niezwykłego klimatu.
Ryśki są absolutnie cudowne, a na powrót Robina czekałam z utęsknieniem – uwielbiam tego łośka. Fajnie też było znów spotkać Rafała i Annę (poznanych w Dyni i Jemiole) i zobaczyć, jak ich losy splatają się z tą historią.
Cieszę się, że to jeszcze nie koniec – przede mną kolejny tom!
Była absolutnie świetna. Troszeczkę się bałam, że nie będzie to to samo jak podczas czytania trylogii Nikity, ponieważ między tymi książkami jest ok.4 lata przerwy, a to długo. Nie było jednak czego się obawiać, bo nowa część przygód Nikity w żadnym stopniu nie odstaje od swoich poprzedniczek - nadal mamy tu szalony, magiczny Wars i troszeczkę pokręconych, ale wspaniałych bohaterów! Myślę, że najbardziej w tej książce podobała mi się przemiana głównej postaci, Nikity. Naprawdę dobrze widzieć, że dziewczyna zaczyna przepracowywać swoje traumy, co prawda w sposób niekonwencjonalny, ale grunt, że działa. Na pewno ogromny wpływ na tę przemianę miała rodzina Rudecich, a szczególnie przeuroczy Michaś, który sprawił, że Nikita poraz pierwszy mogła poczuć w chciana i kochana. Fabuła jest bardzo interesująca, mamy tu naprawdę sporo łamigłówek i zagadek do rozwikłania, pełno nowych tropów i ciekawych wydarzeń. Jestem fanką całego wątku rysiów, ich zachowania i energii, a także wątku mocy, jaką posiada Gloria! Interesujący, chociaż przerażający był też ten rytuał. Robin jak zawsze, nadal jest cudownym i rozczulającym bohaterem, który chyba jednak stał na potężniejszy niż kiedyś. Świetnie było zobaczyć z powrotem Karmę, Illę i Alexa. Najlepsze to było jednak zakończenie - relacja, która połączyła rodzinę Rudeckich i Nikitę to absolutne złoto, zwłaszcza, że wlicza się do tego również Brynjar. Cudownie było zobaczyć jak bohaterka poraz pierwszy dopuszcza do siebie myśl, że może ma rodzinę, że może jest gotowa postawić swoje korzenie i być szczęśliwa.
Jeżeli wiem, że w tej książce pojawia się Nikita, a do tego tytułu sugeruje mi, że będą jakieś rysie to ja mówię "dzień dobry" i rozpoczynam lekturę.
Nikita układa sobie życie od nowa, ale jej przeszłość jeszcze niejednokrotnie potrafi o sobie przypomnieć. Obecnie pracuje nie jako zabójczyni na zlecenie tylko jako najemniczka, która może faktycznie wiele zrobić. Kiedy dostaje zlecenie od sześcioletniego rysia Michała, żeby znalazła mu tatę oraz wujków to bez większego namysłu przyjmuje zlecenie i postanawia zrobić wszystko, by rodzina znowu była razem.
"Afera na tuzin rysiów" to kolejna dobra pozycja autorki, która wiele od czytelnika nie wymaga, ale za to jak porwie to na długi czas. Czytanie tej historii to była dla mnie czysta przyjemność i idealna odskocznia od problemów dnia codziennego. Michaś to taki uroczy, przekochany chłopiec, któremu sama bym nieba przychyliła, żeby mu było dobrze. Jeżeli ktoś nie polubił jakoś specjalnie Nikity z trylogii z uwagi na jej specyficzny charakter to myślę, że w końcu w tej książce poczuje nić sympatii. Śledztwo poprowadzone jest w ciekawy sposób, a przede wszystkim ta historia nie dała mi momentów przestoju.
Generalnie jestem na mocne tak i oczywiście będę dalej czytać "Kroniki sąsiedzkie". Zostawiam bardzo mocną czwórkę.
Nikita wraca do swojego domu już jako całkiem inna osoba. To właśnie wtedy pojawia się u niej Michaś, mały chłopczyk, który dla swojej sąsiadki zrobiłby wszystko. Łącznie z gwizdnięciem serniczka swojej mamy. Gdy okazuje się, że jego tata oraz wujkowie zaginęli postanawia poprosić Nikitę o pomoc w ich odszukaniu, a że kobieta nie ma serca mu odmówić - zabiera się za poszukiwania.
To, że książki Anety Jadowskiej uwielbiam i pochłaniam jak narkotyk to wiadomo od dawna. Dotychczas miałam problem tylko z jedną bohaterką - Nikitą. No i dzięki "Aferze na tuzin rysiów" zmieniłam całkowicie o niej zdanie i polubiłam tę waleczną babeczkę. Potrzeba było zmiany w Nikicie, co autorka zrobiła fenomenalnie.
A co do fabuły. Pomyślcie o swoim ulubionym serialu, który wciągnął Was i nie chce wypuścić ze swoich objęć - ja właśnie tak miałam z tą książką. Było intrygująco, pełno zwrotów akcji, tajemnic, rozgrywek. Nie brakowało tutaj również humoru, czy barwnych postaci.
A skoro o bohaterach mowa - uwielbiam Michasia - ten mały rysiek podbił moje serce ❤ Robina nie da się nie kochać, a Gloria ze swoim serniczkiem pozamiatała system (swoją drogą szczęśliwie się składa, że akurat mam serniczek w domu!).
No i co ja mogę więcej powiedzieć? To była dobra historia, dobra przygoda i dobra zabawa 😁
rodzina rysiów 💟 książki pani jadowskiej czyta się przyjemnie jak zwykle! nikite to ja jednak polubiłam i im więcej czytam o niej tym bardziej się w tym utwierdzam, że to ciekawa postać (mimo, że w 1 tomie serii o nikicie miałam o niej raczej słabe zdanie). bohaterka o wiele lepsza od dory (z 1 serii tej autorki) moim zdaniem. z chęcią przeczytam więcej z tej serii.
I co ja mogę powiedzieć? Uwielbiałam wątek z rysiami w serii o Nikicie, więc ta książka to spełnienie moich czytelniczych zachcianek 🙌🏻 Michaś podbił moje serduszko, Gloria i jej 'by to Zefir w dupę kopał' stało się moim ulubionym powiedzonkiem, a serniczek... Teraz bym go zjadła 🤣 A, że audiobooka czyta Laura Breszka to dodatkowy plus *nadal będę nagminnie wspominać, że mogłabym słuchać nawet jak odczytuje przepis na owsiankę, UWIELBIAM JEJ GŁOS!*
Ta książka jest genialna. Uwielbiam Nikite i absolutnie ubóstwiam Michasia, kocham go za to co zrobił. Aż zrobiła mi się ochota na sernik jak to czytałam.
Czekałam na tą premierę z największą niecierpliwością i się nie przeliczyłam.
Liczyłam na trochę więcej Nikity i rysiów, a tutaj mimo wszystko czułam się trochę jak przy kolejnej części z serii o Nikicie. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo mi się podobało
Mam ogromny sentyment do książek pani Jadowskiej więc nie było opcji że dam mniej niż 4 gwiazdki. (W szczególności, że tę konkretną książkę mam z autografem 😭)
W „Aferze…” można zobaczyć jak duży przeskok jest między Nikitą z trylogii a Nikitą z „Kronik sąsiedzkich”. W trylogii zmieniała swoje miejsce zamieszkania kilka razy w tygodniu, nie dopuszczała do siebie nikogo, nie akceptowała bardzo dużej części siebie (wink wink dla tych co wiedzą o co chodzi) i była po prostu maszyną do zabijania. Tutaj stara się przystosować do tego nowego, bardziej stabilnego, trybu życia, przestać ignorować wszystkie uczucia.
Nie wiem kiedy i nie wiem jak, ale Jadowska wyrosła mi na jedną z moich ulubionych polskich autorek fantastyki, a Nikita to moja ulubiona z jej bohaterek. "Afera..." okazała się powieścią zabawną, z wysokimi stawkami. Wszystko toczy się w znanym świecie, który bardziej rozbudowuje, nie geograficznie, czy magicznie, ale poprzez ludzi. Czekam na kolejne tomy.
Odzyskałam wiarę w Jadowską. Nie ukrywając dużym rozczarowaniem okazał się "Złodziej dusz" i pojawiała się myśl, czy autorka daje rady w długich formach, czy tylko krótkich...
Uwaga! Daje radę i to w dobrym stylu! Była to bardzo przyjemna książka, która porusza i wątki rodzinne i traumy i sam akt bycia sąsiadem oraz relacji. Personalnie się zakochałam. I to nie tylko w rysiach :3