Dość ciekawa książka, choć na pewno dla gen z i millenialsów nie będzie zawierać odkrywczych momentów (może za wyjątkiem historii telefonizacji). Duży plus za poruszenie tematu roli social mediów w życiu społecznym i politycznym.
Natomiast muszę przyznać, że we fragmentach dotyczących TikToka (ale nie tylko), łapał mnie mocny cringe, bo nie ma nic lepszego niż facet po czterdziestce posługujący się mŁoDziEżOwYm słownictwem typu (uwaga!): hicior, kumać, wyluzowany typek, flejm czy komcie (co to w ogóle jest). Raziło mnie to bardzo. Nie wiem czy zamiarem autora było skrócenie dystansu i pokazanie, że jest taki „cool” i ogarnia vibe młodszych pokoleń, ale no nie wyszło to dobrze.