„W Bośni wszystko jest bardziej: góry i ludzie, i Bóg, i wojna” – mawiają mieszkańcy kraju w kształcie serca.
Dziś Bośnia i Hercegowina to jedyne w Europie państwo federacyjne mające trzech prezydentów oraz miejscowości, w których meczet od kościoła jest rozdzielony jedynie przez wąską uliczkę. Jest to też kraj, w którym ślady krwawej wojny sprzed prawie 30 lat widać nie tylko po znakach przestrzegających przed terenem zaminowanym czy po podziurawionych kulami ścianach budynków, lecz także – a może przede wszystkim – w oczach jego mieszkańców. Wojenne rany być może nigdy się tam nie zabliźnią.
Czytałam ją… dobry rok. Nie dlatego, że jest kiepska, ale przede wszystkim dlatego, że porusza ciężkie tematy. Ale nie będę udawać, że każdą książkę pochłaniam w jedną dobę, bo po prostu tak się nie da.
„Czyja jest Bośnia?” to opowieść o osobliwym zakątku Europy, gdzie mieszają się narody, religie i wojenne wspomnienia. Tylko język, ogólnie rzecz ujmując, jest ten sam.
Andrzej Krawczyk sięga głęboko do historii Bałkanów, abyśmy lepiej zrozumieli, co obecnie rozgrywa się w tym rejonie. W ten sposób poznajemy skomplikowane historie Chorwatów, Serbów i Boszniaków, uświadamiając sobie, że to, co „ogólnie” wiemy o Bałkanach jest dużo bardziej złożone i mniej oczywiste niż się nam wydaje.
Teraz, gdy sytuacja na Bałkanach znów budzi niepokój, warto czytać takie książki - książki, które uświadamiają i edukują, które pozwalają lepiej rozumieć świat i które po prostu wnoszą wielką wartość do życia czytelnika.
Czytajcie. Bo na lekcjach historii jakoś zapomniano nam o tym wszystkim opowiedzieć.