Trzeci już tom mroźnej serii sensacyjno-kryminalnej z patomorfologiem Sewerynem Zaorskim i policjantką Kają "Burzą" Burzyńską. w rolach głównych – po "Listach zza grobu" i "Głosach z zaświatów" przyszedł czas na"Szepty spoza nicości" Remigiusza Mroza.
!Ze względu na specyfikę zawodów podejmowanych przez bohaterów, jak i specyfikę samego gatunku – czytelnicy wrażliwi mogą nie czuć się komfortowo podczas lektury. Wiadomo: trupy, śledztwo i kolejne zbrodnie.
O ile w "Głosach z zaświatów" Mróz postawił wszystko na jedną kartę, wóz albo przewóz, doprowadzając wielu czytelników na skraj rozpaczy swoim absolutnie szokującym zakończeniem, to w "Szeptach spoza nicości" nieco wyciszył atmosferę. Ta cisza zdaje się oczywiście pozorna, wynikająca z kontrastu między poszczególnymi tomami serii, bo w trzecim tomie opowieści o Żeromicach Mróz znów obudził stare, brudne demony i społeczne zatargi uśpione na tych ziemiach od dziesięcioleci.
Najciekawszym motywem okazuje nie tyle motyw zbrodni, ale bardziej osobisty motyw zaników pamięci Burzy, tzw. fugi dysocjacyjnej, która stawia naszą policjantkę w niewygodnej pozycji podejrzanej. Coś się dzieje, coś jest nie tak jak powinno być, a z każdym rozdziałem pojawia się więcej pytań i... więcej aktów zbiorowej przemocy.
Jedno pozostaje dla mnie pewne – "Szepty spoza nicości" to stuprocentowo mroźna proza. Znajdziemy tu charakterystyczną muzykę, którą kochają bohaterowie i odniesienia do konkretnych piosenek. Nie zabraknie też słownych przepychanek, które stały się znakiem rozpoznawczym dialogów Remigiusza. Wreszcie – stawki – Seweryn i Burza walczą nie tylko o przetrwanie, ale też... Tego Wam jednak nie zdradzę. Liczę po prostu na to, że sami sięgniecie po tę serię i razem ze mną będziecie przeżywać doświadczenia bohaterów.