Nie rozumiem komentarzy i ostrzeżeń, że książka Zimmerman jest źle reklamowana, bo wcale nie jest o mitologii. Przecież jest. Autorka analizuje w perspektywie feministycznej postaci potwór z greckiej i rzymskiej mitologii, tj. ukazując, jakie patriarchalne dyskursy kryją się pod mitycznymi metaforami. Przywołuje wiele opracowań, od Homera po Owidiusza, przedstawia różne wersje i wyjaśnienia, powiązania pomiędzy postaciami mitycznymi.
Ale ta książka nie jest tylko o tym. Mit stanowi podstawę do snucia refleksji nad współczesnym działaniem tych samych patriarchalnych dyskursów, które wyprodukowały Meduzę, Chimerę czy syreny, często z autobiograficznym zacięciem. Zaprezentowane tu eseje są inteligentne, celne, erudycyjne, wnikliwe i szczere. Zimmerman mówi o pułapce kobiecości w patriarchacie, o tym, kto zyskuje na naszym poczuciu wstydu, potworności i niedopasowania do niemożliwych do osiągnięcia ideałów, o społecznej separacji kobiet wobec siebie, o doświadczeniu dziewczyny/kobiety nie dość ładnej, by kiedykolwiek czuć się dobrze sama ze sobą i o wielu innych problemach, które doświadczają kobiety we współczesnym społeczeństwie. Zauważa, jak łatwo zostać okrzykniętą czymś potwornym, kiedy jest się kobietą, bo "potwory rodzą się z różnicy między tym, jakie mamy być, a tym, jakie jesteśmy": za grube, za chude, za niskie, za wysokie, za dobrze wykształcone, za głupie, zbyt ambitne, leniwe, bezdzietne, mamy za dużo dzieci albo mamy mało, ale za bardzo... Problemy można mnożyć, wystarczy przeskrolować Twitter przez 15 minut, żeby zobaczyć monstrualizację kobiet w działaniu.
Według Zimmerman figura potwory niesie w sobie wielki wywrotowy potencjał. Potwora jest tym, co rzuca wyzwanie. A skoro świat jest tak dogłębnie niesprawiedliwy i spierdolony, można go tylko podważać. Zaakceptować własną potworność. Zrobić z niej broń przeciwko herosom patriarchatu, wyzysku, rasizmu, transfobii, homofobii.
To, o czym Zimmerman pisze, nie jest niczym nowym. Każde z tych zagadnień było już wałkowane w teorii feministycznej. Siłą tej książki jest odniesienia do doświadczenia. Poza tym, dobrze jest mieć takie feministyczne abecadło zebrane w jednym miejscu. Czy dowiedziałam się czegoś nowego? Poznałam Zimmerman i jej doświadczenie, z którym mam wiele wspólnego. Teorię i mitologię znałam wcześniej. Ale i tak uważam, że czas poświęcony na lekturę nie został zmarnowany, bo czytanie tej książki jest jak wymiana porozumiewawczego spojrzenia z inną kobietą w sytuacji, którą określam jako Mężczyzna Mówi: w oczywisty sposób pierdoli głupoty, ale nie można mu przerwać i jedyne, co ratuje przed utratą poczytalności w tej absurdalnej sytuacji jest znaczące spojrzenie "ty też to słyszysz, prawda? nie odbija mi?". Zimmerman daje mi poczucie poczytalności w świecie, w którym występuje postępujący deficyt zdrowia psychicznego.