Więc siedzę teraz głęboko w widmologii Derridy. W wielkim skrócie widmologia to metodologia oparta na pewnym założeniu epistemologicznym: duch jest nośnikiem informacji o przeszłości i przyszłości. Prezentuje to, co się stało (dokonane transgresje, popełnione zbrodnie, krzywdzące tajemnice i sekrety) i przypomina albo objawia, co może się jeszcze stać (bo historia się powtarza, tylko, że inaczej). Duch to możliwość naprawienia dawnych krzywd w przyszłości. W ten sposób nawiedzenie staje się możliwością dokonania diagnozy, czy to społecznej czy to socjologicznej.
Nie wiem, czy Stonowski zna Derridę, ale wie, co to widmologia. Dla niego opowieści o duchach są opowieściami o krzywdach. Do duchów i nawiedzeń prowadzi ślad krwi. Dawnych zbrodni, bólu, rozpaczy i beznadziei.
"Paranormalne" to świetne opracowanie kilku przypadków nawiedzeń w Polsce. Jeśli ktoś zna podcast "Lore" (polecam!), trafi do niego ten styl narracji, który wspomaga się fabularyzowaniem wydarzeń i zawsze podaje szerszy kulturowy kontekst dla danego nadprzyrodzonego wydarzenia. I zastanawiam się, czy autor "Lore" też aby przypadkiem nie słucha. Bo obok książkowego "Lore" "Paranormalne" będzie stało na mojej półce.
Stonawski podchodzi do sprawy dość uczciwe, z góry przyznaje, że "wierzy w duchy", podaje wyjaśnienia domorosłych egzorcystów i różne teorie o pochodzeniu nadprzyrodzonego. Czasem nawet podaje racjonalizujące wyjaśnienia, ale szczerze, wierzy w nawiedzenia. Chyba, że nie znajduje ich tam, gdzie lęgną się historie o duchach, a w miejscu duchów pokutują tylko dawne zbrodnie.
To też ciekawa diagnoza tego, co we współczesnej Polsce ulega często przemilczaniu, jak środowisko lokalne podchodzi do nawiedzeń i o czym się w Polsce nie mówi.
I jedna ważna lekcja - księża są bezużyteczni, kiedy w domu zaczynają pojawiać się plamy krwi, latać noże czy coś krzyczy po nocach. Lepiej po prostu się wyprowadzić.