Równo siedemdziesiąt lat temu ruszyła budowa Nowej Huty. Zaplanowana jako osiedle dla pracowników pobliskiego kombinatu, stała się domem dla tysięcy ludzi z całej Polski, szukających lepszego jutra w wielkim mieście.
Renata Radłowska z czułością wysłuchuje historii swoich bohaterów – przodowników pracy, lokalnych działaczy, ale i zwykłych mieszkańców głęboko wrośniętych w codzienne życie dzielnicy.
Nowohucka telenowela to zbiór reportaży, dla których Nowa Huta jest jedynie punktem wyjścia, a opowieść o mieście i ludzkich losach staje się uniwersalną opowieścią o przywiązaniu, przemijaniu i tęsknocie za młodością.
Na Willowym naprawdę są najpiękniejsze domy w mieście. A ja czytam egzemplarz wypożyczony z biblioteki mieszczącej się z bloku, w którym całe życie mieszkała Zofia z Franciszkiem. Też jest piękny choć balkony faktycznie ma malutkie.
-po lekturze- Jako nowohucianka z najstarszej części NH od pierwszego oddechu - I approve this message.
Książka jest bardzo dobrze wyważona pomiędzy tym, jak budowa NH zniszczyła wsie obdarzone w najlepsze ziemie w Polsce a tym, czym była dla młodych ludzi napływających tu za lepszym życiem. A oprócz tego, że była dla nich nadzieją, to była też rozczarowaniem i to również ta książka pokazuje. Życie...
Jakie to było piękne! Kojąco-otulające! Ciekawe, dobrze napisane, z miejscem na intelekt czytelnika, momentami zabawne. I czuć, cały czas czuć szacunek do rozmówcy, ciekawość, ale taką prawdziwą, a nie że "za 5 min mam powrotny do Wawy, szybciej, szybciej", tylko wypracowany zasiedzeniem tam. Ach!
PS Wydanie II - (choć nigdzie na karcie tytułowej nieoznaczone) to z 2019, które czytałam - jest wydaniem zmienionym, bogatszym o post scriptum do losów każdego bohatera rozdziału, oraz kilka nowych tekstów. PS 2 Chyba właśnie dołącza do jednej z książek mojego życia. Chcę ją mieć na półce i wracać pojedynczo do tych ludzi. Oraz podsuwać wszystkim wokół.
Krótkie - opowieści? eseje? - bo raczej nie reportaże. Spostrzeżenia pierwszych mieszkańców i mieszkanek Nowej Huty. Starzejący się z osiedlami, na których zamieszkali. Z wrytym pod powieki obrazem podkrakowskich wsi, z których przybyli do miasta Stali(na). Warto przeczytać.
Świetny zbiór reportaży. Bardzo wzruszające, niekiedy nudnawe historie, ale wszystkie bardzo ludzkie i oczywiście krążące wokół Nowej Huty. Już pierwszy - o panie Franciszku i pani Zofii - chwyta za serce.
WSPANIAŁA. To jedna z tych książek, które chciałabym przeczytać na nowo. Zwykłe historie, niezwykłych ludzi. Dużo uczuć, miłości, spokoju, nadziei, a czasem pogodzenia się z losem. Zbiór opowiadań, który dobrze robi na serduszku. Mam po niej jeszcze większą uważność dla starszych ludzi, których mijam na ulicach Nowe Huty. Zastanawiam się co oni mogliby opowiedzieć światu 🥺
"Nowohucka telenowela" jest jak audycja w "Radiu Pogoda": ciepła, pełna sentymentu do lat młodości (które przypadły na czasy PRL), w której przeplatają się piosenki dobre i słabe, jak słodko-gorzkie wspomnienia bohaterów książki. W wydaniu rozszerzonym z 2019 autorka dodała komentarz o losach bohaterów i kilka nowszych tekstów, w których pojawiają się też nowi mieszkańcy Nowej Huty, a starzy powoli znikają. Te rozmowy z emerytami, w wieku naszych babć i dziadków, poruszają też bardzo uniwersalne tematy: starość, samotność, pamięć, relacje rodzinne. Wszystko napisane z wielkim szacunkiem i empatią dla rozmówców. Bardzo polecam!
Kapitalna sprawa, w poetyce gawędy wiejsko-miejskiej. Telenowela to fantastyczny sposób ujęcia tego, czego dotyczy ten zbiór. Bo o czym jest telenowela? O miłości, rodzinie, a przede wszystkim o domu. I to wszystko znajduje się w tej uroczej, bezpretensjonalnej, a i niejednokrotnie poruszającej książce.
Po "Nowohuckiej telenoweli" spodziewałam się pozycji kronikarskiej, a dostałam bardzo czułą opowieść o normalnych i jednocześnie wyjątkowych ludziach. Wspaniała lektura, jedna z tych dzięki którym cieplej się robi na sercu. Będę do niej wracać, zwłaszcza, że to jedyna książka Renaty Radłowskiej... A szkoda, bo nie można jej odmówić prawdziwego pisarskiego talentu. Polecam, nie tylko mieszkańcom Nowej Huty czy też Krakowa :) Niech tytuł Was nie zmyli - w "Nowohuckiej" znajdziecie w dużej mierze uniwersalne historie - historie o poszukiwaniu i znajdowaniu własnego miejsca na Ziemi.
Zbiór krótkich opowiadań w formie wspomnień junaków i junaczek - budowniczych Nowej Huty. Jak się tu znaleźli, co robili zanim tu trafili, jak się żyło w latach 50. Miło poczytać o swojej dzielnicy :)
Pięknie napisane historie Nowej Huty i jej budowniczych. Historie czasem zabawne, czasem smutne, ale wszystkie w charakterystycznym, kompaktowym stylu.
Renata Radłowska z czułością wysłuchuje historii i jeszcze czulej się nimi dzieli. W Nowohuckiej Telenoweli można znaleźć skrawki przeszłości Nowej Huty, ale to nie o historię NH chodzi. Czytamy o "Albercie od zdobywania Irlandii", "Teresie od domu, którego nikt nie chciał", "Mariannie od zasiedlania" i aż ciężko nie zastanowić się nad życiem w ogóle. Że przecież jest banalne, pełne tęsknoty, szukania czegoś gdzieś. Że ludzie wspólnie budowali swoje domy i tworzyli Wspólnotę z nadzieją. Że w końcu umieramy, że to wszystko zwyczajne i wyjątkowe jednocześnie. Że ważni są inni, z którymi tu jesteśmy.
Opowieści junaków, którzy budowali Nową Hutę, bogate w szczegóły i ciekawostki z lat 50-tych. Opowieści ludzi, którzy nadal tam mieszkają i obserwują, jak zmieniało się ich osiedle na przestrzeni lat.