Co w tym tomie?
Kłótnia pewnych dwóch sióstr, która może zagrozić istnieniu całej Ziemi…
Pierwsza poważna drama w ,,związku” Akiry i Sho! Ale bardzo szybko zażegnana, bo jedna strona po prostu faktycznie posłuchała drugiej…
Może to być zabawne, jak Tenkubashi potrafi być bezpośredni dosłownie we wszystkim, zachowując przy tym kamienną twarz, ale nie zmienia to faktu, że pod tym względem ma zdrowe podejście. To nie jest chłopak, który postawił wokół siebie mur, ale wokół którego ten mur postawili inni… i może nie można powiedzieć, że dosłownie lgnie do kontaktu z innymi, ale po prostu się go nie boi i faktycznie chce.
A co do panienek Nadeshiko… a może nie panienek? Nikt im w majtki nie zaglądał, aczkolwiek mimo nazywania ich dziewczynami, to tak w sumie nikt nie wie jaką mają płeć… i czy w ogóle w ich przypadku płeć to ma jakieś znaczenie.
To hebane bronie masowej zagłady… i ,,niechcący” pokłóciły się na Ziemi…
No mają chłopaki co robić, nie da się ukryć.
Czyli standard – Sho i Akira zgrany duet w akcji, a Reiji znów coś kombinuje, przez co Natsuki chyba potrzebuje valium.