Historia Polski napisana z kobiecej perspektywy przez znaną dziennikarkę i blogerkę, wzbogacona rysunkami Marty Frej. Autorka opisuje fascynujące losy i dokonania Polek oraz cudzoziemek zamieszkujących ziemie polskie od czasów przedchrześcijańskich aż po współczesność. Opowiada o życiu codziennym, domowym, rodzinnym, dziejach emancypacji kobiet, warunkach życia oraz funkcjach społecznych, przywracając historii jej ważną, niekiedy pomijaną, część.
Od 20 lat zajmuję się dziennikarstwem i publicystyką skupiona na problemach i osiągnięciach kobiet.
Byłam reporterką i autorką audycji Polskiego Radia i Radia PIN, publikowałam wywiady, artykuły i felietony m.in. w Wysokich Obcasach, Przekroju, Gazecie Wyborczej i Krytyce Politycznej.
W 2013 roku założyłam bloga Boska Matka, w którym poruszałam społeczne i polityczne kwestie związane z macierzyństwem w Polsce. W 2014 roku zostałam zaproszona do stworzenia i pokierowania serwisem internetowym dla matek MamaDu.pl. W 2015 roku zostałam współautorką książki „Macierzyństwo bez Photoshopa” .
W 2018 roku wydałam pierwszą własną książkę „ Brakująca połowa dziejów. Krótka historia kobiet na ziemiach polskich”, ilustrowaną przez Martę Frej, która do dziś sprzedała się w blisko 20 tys. egzemplarzy. Od tego czasu nieustannie podróżuję po Polsce i świecie opowiadając o dziejach i osiągnięciach kobiet, a także barierach stojących im (wciąż!) na drodze do rozwoju.
Jestem absolwentką Kolegium MISH Uniwersytetu Warszawskiego, Lowy School for Overseas Students na Uniwersytecie w Tel Aviwie. W 2013 roku zdobyłam tytuł EMBA Uniwersytetu Erazma w Rotterdamie. W 2019 roku zostałam stypendystką Marshall Memorial Fellowship dla liderów/ek z Europy.
Od 2021 roku współtworzę Fundację Muzeum Historii Kobiet, która ma na celu zbudowanie w Polsce pierwszego Muzeum Historii Kobiet.
W 2025 roku ukaże się moja druga książka „Brakująca połowa dziejów 2. Prywatna historia kobiet na ziemiach polskich” (WAB)
Pomysł nie w kij dmuchał, publikacje w tym typie są piekielnie potrzebne na naszym smutnym łez padole. Gdzie prawa kobiet utożsamiane są z wjazdem na chatę tradycji ;-) Kupiłabym na prezent dla nastolatki.
Spełnia się idealnie jak to, co autorka chciała - wprowadzenie, ogólne przedstawienie i podanie dodatkowych źródeł, jakby ktoś chciał się zagłębić dalej w całą tematykę lub konkretny jeden temat.
Wiecie co. Miałam pisać długą i mądrą recenzje dlaczego, mimo kilku niedociągnięć, nie mogłam się od tej książki oderwać. Dlaczego jest taka ważna. Ale chyba nie muszę. Bo odpowiedź jest prosta. Bo kobiety są ważne. Jesteśmy ważne. Jestem zajebiscie dumna z bycia kobietą. Z bycia tym kim jestem. Zawsze i wszędzie. Wiem że nie jestem w tym odczuciu sama. Teraz wiem to bardziej.
"A czego nam wszystkim życzę z okazji jubileuszu? Chyba tylko tego, żebyśmy jak najrzadziej musiały i musieli walczyć, a jak najczęściej mogli słodko trawić czas, odkurzając rodzinne abumy, rysując drzewa genealogiczne i poznając historię naszych przeciekawych przodkiń i przodków. Bo chociaż tyle nas różni i tak naprawdę nigdy ich do końca nie zrozumiemy, to może dzięki temu przynajmniej siebie zrozumiemy nieco lepiej. A to już coś. Całkiem sporo nawet."
Dlaczego większość Polaków, nawet Polek, wie jak miała na imię klacz Piłsudskiego, ale nie ma pojęcia kim była jego żona? Co robiła. Bo na pewno nie była tylko żoną generała. Nie mam pojęcia czemu nikt o tym nie wie. Znaczy. Trochę wiem. Bo to też ta książka wyjaśnia. Ale to boli. Ta książka boli. Ale zostawia też nadzieję. Bo może pewnych rzeczy nigdy niezrozumiemy. Może ludzie wcale się nie zmieniają. A może zmiana to jedyna stała w całym rownaniu wszechświata. Ale chcę wiedzieć kim jestem. A żeby to zrobić. Ale tak na prawdę. Muszę, chcę, wiedzieć skąd pochodzę. I więzy krwi nie mają tu znaczeniasznaczenia. Tak dotrę do max 3 pokolenia wstecz. Przerażające. Ale jestem kobietą. Jestem tym kim jestem dlatego, że już ponad 100 lat temu, Polki wywalczyły prawa wyborcze. Dlatego, ze to nie był szybki i łatwy proces. Trwał setki, tysiące lat. Dlatego że dzięki ich walce mogę się uczyć. Iść na studia. Pracować. Głosować i startować w wyborach. Mogę, ale nie muszę, wyjść za mąż. Urodzić dzieci. Szydelkować. Być nianią. Mam wybór. Ale nadal nie mogę wszystkiego. Nadal mamy do czynienia z podwójnymi standardami. Jestem tym kim jestem dlatego, że miliony kobiet nadal walczą. I dlatego, że ja też będę. To się nie zmieni. Jedyna stała w moim wszechświecie. Im bardziej się zmieniam, tym bardziej zostaję taka sama. Jestem kobietą. Walczę. I jestem z tego dumna.
I tak. Wiem że z tej recenzji zrobił się feministyczny manifest. " Ale jeśli nie tutaj, to gdzie. Jeśli nie teraz, to kiedy."
Na kartach historii często głośniej zapisują się mężczyźni. Wiadomo - państwem rządził król, a jego żona była bardziej osobą reprezentatywną. W średniowieczu kobieta zajmowała się domem, a mężczyźni ruszali na wojnę po sławę i chwałę. Edukacja była dedykowana dla mężczyzn, bo kobiecie do mycia garów nie była potrzebna nauka. Jednak czasy się zmieniły, zmieniło się podejście i pogląd na życie.
Autorka postanowiła skupić się na kobietach od czasów Mieszka I do czasów współczesnych. Przedstawia wiele ciekawych osobowości i nakreśla czym one zasłynęły. Cała książka jest podzielona na tematyki, których jest na tyle dużo, że każdy znajdzie coś dla siebie. Na początku książki oczywiście jest o żonach królów, a potem stopniowo przesuwamy się do przodu i odkrywamy kobiety przebywające w klasztorach, podróżniczki, walczące o prawa dla swojej płci, pierwsze studentki, rewolucjonistki, artystki i tak dalej. Jedynie co to szkoda, że jest przedstawionych bardzo dużo postaci, ale nie zatrzymujemy się przy niektórych na dłużej. Każda ma tylko trochę miejsca, a część zagadnień jest na tyle absorbująca, że chętnie bym zagłębiła się w temat. Nie przypadły mi do gustu prywatne przemyślenia autorki, bo czasami niepotrzebnie komentowała niektóre wydarzenia. Wolałam otrzymać surową informację, a kwestię odczytywania zostawić sobie.
Przesłuchana w audiobooku, co jest chyba idealną opcją do zapoznania się z tą pozycją, która krążyła za mną już bardzo długo. Autorka zebrała i przedstawiła czytelnikom tytułowe brakujące dzieje z historii, w której kobiety odegrały ogromną rolę. A jednak na lekcjach historii jednak o tym cisza. Nie zabrakło odpowiednich źródeł, które możemy odwiedzić, jeśli chcemy dowiedzieć się więcej. Pozycja baaardzo ważna, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, doceniam jej powstanie i research wykonany przez autorkę!
Generalnie bardzo polecam jak ktoś nie jest w temacie. Osobiście ja (osoba która ma jakieś pojęcie o historii kobiet w Polsce, niezbyt wielkie ale jednak) dowiedziałam się o kilku wydarzeniach/ kwestiach natomiast nie były to jakieś przełomowe wiadomości. Ale tak czy siak uważam że warto to przeczytać nawet po to żeby utrwalić sobie rzeczy o których się już wie.
Ps. Jak dowiedziałam się że ta książka została wydana w 2018 wszystko nabrało sensu. Nawet w tak krótkim okresie jakim jest 6 lat widać zmianę w naszym podejściu do różnych tematów.
Pps. EXCUSE ME dlaczego Dulębianka jest nazwana PRZYJACIÓŁKĄ Konopnickiej??? Tak to jest zarzut.
Świetny reportaż, zwłaszcza rozdział językoznawczy. Jedyne, czego zabrakło, to część poświęcona polskim naukowczyniom, których było i jest wbrew pozorom multum, do tego renomowanych również za granicą.
Stulecie niepodległości Polski jest powodem powstania wielu ciekawych inicjatyw w różnych dziedzinach, również w literaturze. Część osób nie pamięta jednak, że w listopadzie obchodzimy też inną, pokrewną rocznicę. Otóż 19 listopada 1918 roku Polki, jak jedne z pierwszych kobiet na świecie, uzyskały czynne i bierne prawo wyborcze. Stanowi to okazje do zastanowienia się nad miejscem kobiet w historii Polski oraz współcześnie. Taki cel postawiła sobie Anna Kowalczyk w popularnonaukowej książce "Brakująca połowa dziejów. Krótka historia kobiet na ziemiach polskich". A ja ją przeczytałam.
Świetna! Co prawda bardzo powierzchownie traktuje tematy, aczkolwiek tutaj nie jest to zarzut- autorka uczciwie nas uprzedza, że jest to jedynie wprowadzenie do historii kobiet i zachęca do pogłębiania tematu. Jest to bardzo dobry punkt wyjścia. Książka zwraca uwagę na mnogość zjawisk, idei i przekonań, które ukształtowały postrzeganie Polek na przestrzeni tysięcy lat.
Anna Kowalczyk próbując opisać historię kobiet na ziemiach polskich porwała się z motyką na słońce... i spaliła się po drodze.
Wiem jak wygląda robienie researchu do badań naukowych, zarówno wtedy gdy czytasz milion stron które streszczasz jednym zdaniem, jak i wtedy gdy czytasz jeden temat aby zgłębić drugi, w drugim znajdujesz wątek trzeciego i nim się obrócisz, to zakres do zgłębienia przypomina walkę z głową Meduzy.
Stety-niestety nasza polska herstoria to ten drugi przypadek. Kawałek tortu, którego nie da się ugryźć "tyko trochę". Ja wiem, autorka to wie, w zasadzie każdy czytelnik pewnie zdaje sobie z tego sprawę. Niemniej czułam to przeskakiwanie między bohaterkami, między tematami niczym szus na lodowisku: tu dotknę, tam się prześliznę, za chwilę jestem jeszcze dalej wciąż niezagłębiając się dalej niż tylko powierzchownie.
A gdyby tak nawet zmniejszyć przedział omawianej historii kosztem lepszego poznania opisywanych bohaterów, niczym podrozdział o Bujwidach? Jakaż to była przyjemność te parę stron opowieści o Profesorowej. Więcej Bujwidów! Oj, na tym by nikt nie stracił.
TL;DR Zamysł dobry, wykonanie dyskusyjne, zmęczyłam tę książkę.
W zasadzie to ideał książki popularnonaukowej. Napisany przez dziennikarkę zafascynowaną tematem. Nie próbujący udawać, że jest kompletnym dziełem historycznym, bazującym na źródłach (co ostatnimi czasy jest bardzo modne wśród antropologów). Oddający wielokrotnie głos historykom zajmującym się daną tematyką i danym okresem. Ułożonym problematycznie a nie chronologicznie, dzięki czemu czytający nie ma wrażenia niedosytu, bo przecież zakres jest ustalony przez zainteresowania i poszczególne rozdziały, a nie stanowi kompleksowego kompendium. No ogólnie sztos i polecanko
[PL] Miejscami zbyt krótka i niestarannie zredagowana, ale jaka ważna książka. Myślę, że bardzo dobrze sprawdza się w zamierzonej przez autorkę formie "bryku" - i powinna być na lekcjach historii lekturą obowiązkową, choćby po to, by skłonić uczniów do refleksji.
Wspaniała! Oby więcej takich pozycji na rynku, niech się w końcu się przebiją do szerokiej świadomości. I może nawet jeszcze za naszego życia do podręczników historii...ahh jak miło pomarzyć
jeny mega ciężko to ocenić bo wiem ze zebranie sie za tak obszerny materiał to skok na głęboką wodę i no tym razem ten skok był do betonowego basenu i to bez wody zakończony połamanym kręgosłupem, dobra nwm rozumiecie analogię ze flop. książka zapowiadała sie na ciekawą bo można sobie prześledzić jak to się działo ze o kobietach mało się mówiło i czy one wgl kiedyś istniały no i fajnie to brzmi ale przez pierwsze 50 stron później wygląda to następująco: rozdział nwm wojna i autorka wymienia kto był i co robił, że baba sie za chłopa przebierała i kończy wątek jednej i zaraz jakaś kolejna kobieta ze cos robiła, no fajnie ze dzięki temu sie dowiaduje o tym że dana osoba istniała i jakie miała zasługi, ale trochę bez ładu i składu, po prostu wymienianie ludzi i krótki opis albo czasami zbyt napaplany opis i no brnie sie przez to jak przez śnieg do kolan. skakanie z tematu na temat no po prostu nie następny zarzut: język…….. ja wiem ze to nie jest poważny podręcznik tylko książka bardziej popularnonaukowa ale bardziej to pasuje na jakiegoś bloga albo instagrama, totalnie nieliteracki język (nwm czy tak się mówi) i nienawidzę jak ktoś zamiast pisać “na Facebook cos tam pod legnica chłop sie zesral jajecznica” to używają słowa na FEJSIE no to spolszczenie mnie wykręca. podsumowując: autorka dobrze chciała ale dobrymi chęciami to wiecie co i wiecie gdzie, za dużo materiału i przez to omówienie takie se a potencjał był
Bardzo fajna, niepozorna książeczka stanowiąca naprawdę bogate kompendium wiedzy o tej często przemilczanej części historii. Napisana z humorem, bardzo prostym językiem, dzięki czemu przyjemnie się jej słucha w postaci audiobooka. W zasadzie w każdym rozdziale autorka odsyła nas do wielu innych książek i artykułów, zaznaczając, że omawiany przez nią temat jest tak obszerny, że ona sama może jedynie wskazać na pewne fakty i zależności, jednak to, czy pogłębimy naszą wiedzę na dany temat zależy już tylko od nas.
Żałuję tylko, że nie mam jej w wersji papierowej, bo wiele informacji, nazwisk i ciekawostek szybko uciekło mi już z pamięci, a bardzo chciałabym móc do nich wrócić. Kiedyś na pewno trafi na moją półkę.
Ważna książka uzupełniająca lukę na rynku wydawniczym. Miejscami przypominająca podręcznik do historii (w złego tego słowa znaczeniu), niemniej biore kilka rzeczy dla siebie, w tym kilka biografii to read.
Poniżej klasycznie ulubione spoilerki:
1. W epoce kamienia łupanego to kobieta była centrum rodziny i jej rola była wyżej w hierarchii społecznej przez możliwości prokreacyjne (nie rozumiano wówczas roli mężczyzn w procesie). Koncept nazywany bywa magna mater
2. Dlaczego nie znamy historii kobiet? Bo nie ma ich w podręcznikach, rola jest marginalizowana (puste półki w sklepach vs sklepowe, marginalizowana rola kobiet w powstaniach/wojnach)
3. Rozdział szesnasty konkretne przykłady w jaki sposób uniwersytety dyskryminowały kobiety. Konkretne przykłady i daty 1900 + kiedy zaczęło się to zmieniać pozornie. UJ odrzucił kandydaturę MS Curie, przez co musiała wyjechać do Paryża
4. Ciekawy rozdział o inkluzywnym języku i jego wpływie na kształtowanie narracji i przekonań
Genialna, fenomenalna, nie byłam w stanie się oderwać. Idealny punkt wyjścia podczas zagłębiania się w historię polskich kobiet; zaczerpnęłam z niej przynajmniej cztery następne książki, które pozwolą mi jeszcze bardziej zgłębić temat.
Bo smutna prawda jest taka, że im w Polsce gorzej się działo, tym większa swobodę działania zyskiwały kobiety. Gdy mężczyźni ginęli na wojnach, przebywali w więzieniach czy na zesłaniu – ich żony i córki dochodziły do głosu. Gdy gospodarka była w ruinie i liczyła się każda para rąk do pracy – kobiety szybciutko wracały do łask. Gdy kraj miał szansę odrodzić się z niebytu i ważny był każdy głos – kobiety cudownie uzyskiwały prawa wyborcze.
Przesłuchałam z przyjemnością audiobook. Kupię wersję papierową, żebym mogła zaglądać do bibliografii i poszerzać swoją wiedzę na ten temat, ale także aby za kilka lat, podsunąć ją mojej córce
Świetna, lekka książka. Ci co boją się że feministyczna propaganda, nie ma obaw. To dość obiektywny zbiór o kobietach, o których nie słyszeliśmy. Mnie bardzo poruszyła, szkoda że nie dowiedziałam się tego wszystkiego w szkole.
4.5 przesłuchałam w audiobooku i serdecznie polecam!!! research który trzeba było zrobić do tej książki jest imponujący, mimo że nie porusza oczywiście wszystkich wątków to zdecydowanie zaciekawiła mnie kilkoma tematami, które na własną rękę planuję sobie rozwinąć. Styl narracji dosyć przyjemny, ogólnie miło się słuchało
Kompendium to nie jest, ale dobry początek. Oby więcej takich popularnonaukowych dzieł z przeglądem, nazwiskami i żywymi historiami. W końcu herstoria ma damską twarz!
Ważna książka, doceniam pracę, choć mnie osobiście wynudziła, ale... dlaczego autorka pominęła podziękowania dla korektorki? Książka miała też korektorkę! (Nie znam tej osoby). Nie chcę tonować swojej wypowiedzi - takie zaniedbanie to wstyd dla tekstu przywracającego pamięć o kobietach. Nawet nie wyobrażacie sobie, jaką pracę wykonują osoby czytające tekst po raz ostatni. Tekst Brakującej nie jest perfekcyjny, zostało więcej niż parę symbolicznych błędów, ale zostawiły je także redaktorki, więc skoro dziękuje się wszystkim redaktorkom z nazwiska, skandaliczny jest brak pamięci o korekcie. Dlatego koniec końców - ten tytuł kojarzy mi się źle. Złorzeczyć na nieszanowanie pracy kobiet i zapomnieć podziękować także korektorce, gdy podziękowało się każdemu zaangażowanemu w pracę nad warstwą językową? I nikt się o tę osobę nie upomniał. Brawo, drogie panie: zawsze równe i równiejsze. Niestety braku pamięci nie da się obronić, korektorka jest zwyczajnie NIEISTOTNA dla autorki i pań z Wydawnictwa. Nawet jeśli był z nią jakiś spór, bo wszystko możliwe - należały jej się podziękowania, jak innym, ważnym.
Dziękuję Pani Karolinie Wąsowskiej za korektę Brakującej połowy dziejów. Już Pani nie brakuje!
To przełomowa książka, która powinna być lekturą obowiązkową (albo jeszcze lepiej: lekturą na tajnych kompletach ;)) Długo czekałam aż taka książka się ukaże. Świetnie napisana, ciekawa, a przede wszystkim niezwykle ważna. Autorka wykonała mrówczą pracę zbierając historie i budując z nich większe narracje, a wszystko profesjonalnie i, kiedy trzeba, z humorem. A piękne ilustracje są wisienką na torcie.
Dobra! Jasne, że po łebkach i ogólnie. Jasne, że czasem z tezą. Ale bardzo, bardzo ciekawa. Wspomina Polki, opisuje ciekawostki historyczne, podaje przykłady i pokazuje, gdzie można dowiedzieć się więcej. Niekiedy przypomina też, że można na coś spojrzeć z innej perspektywy. A przy okazji napisana językiem lekkim i przyjemnym.
Chyba miałam zbyt wygórowane oczekiwania. Zbyt pobieżnie nakreślony temat, zbyt dużo swoich niepotrzebnych przemyśleń, pisane prostym językiem. Czekam na książkę o Polkach z prawdziwego zdarzenia, bo to to się czyta jak 300-stronicowy felieton w Wysokich Obcasach.
Kobiety – tak wiele im zawdzięczamy, jednak mówi się wciąż o nich niewiele. Czy na lekcjach historii, zamiast omawiać ważne w dziejach bitwy, rozmawiało się o losach kobiet? Na pewno pamiętamy, w którym roku była bitwa pod Grunwaldem, czasy rozbiorów czy wybuch Powstania Warszawskiego. Czy pamiętamy jednak jaka była rola kobiet podczas tamtych wydarzeń? Gospodynie domowe, matki, czarownice, poetki, sanitariuszki – czy tylko takie role miały kobiety? Gdzie się podziały te wszystkie kobiety, które żyły przed nami? Na szczęście powstała książka, która udowadnia, że mamy o czym mówić i zmieni myślenie o polskiej historii i jej nieznanych bohaterkach.
„Brakująca połowa dziejów” jest napisana przez dziennikarkę i blogerkę Annę Kowalczyk. Książkę wzbogacają przepiękne rysunki Marty Frej. W dziewięciu rozdziałach opisuje fascynujące historie życia prywatnego, społecznego i gospodarczego. Przedstawia losy polskich kobiet, począwszy od czasów przedchrześcijańskich, aż do współczesności. To historia tysiąca kobiet i ich brawurowych walkach, zdobywanych z trudem praw, zwycięstwach. To opis siły i determinacji nie tylko tych wyjątkowych jednostek (np. Anna Walentynowicz), ale i tych anonimowych – prostytutek, szlachcianek, pielęgniarek, artystek rewolucjonistek, gospodyń domowych czy studentek. Te kobiety istniały, dlaczego więc prawie nic o nich nie wiemy?
Nasz piękny język polski nie jest kobietą. Językoznawcy nazywają to zjawisko „niewidzialnością kobiet”. Nasz język (a także prawie każdy inny język świata posługujący się rodzajami) preferuje mężczyzn i męskość na każdym poziomie – leksyki, fleksji czy frazeologii. Dlaczego dominuje męskocentryczność języka – odpowiedź znajdziecie w książce. Czy wiecie, kim była zakonnica Magdalena Mortęska? Kto ocalił tysiące polskich kobiet przed śmiercią w połogu? Czyja córka została jedną z trzech pilotek służących podczas drugiej wojny światowej w brytyjskich Royal Air Force? W jaki sposób żona Józefa Piłsudskiego przemycała broń? Anna Kowalczyk w fascynujący sposób wydobywa zapomniane historie „superbohaterek” i obala do dziś funkcjonujące stereotypy. A jest o kim pisać!
Wydanie książki poprzedza ważną rocznicę – 28 listopada minie sto lat od otrzymania przez Polki praw wyborczych. Mamy im być, za co wdzięczne! „Brakująca połowa dziejów” jest dla mnie niczym vademecum, które opowiada o dziejach kobiet, ich emancypacji i życiu. Autorka odpowiada na bardzo ważne pytanie, dlaczego zabrakło miejsca na kartach historii. Co najważniejsze, książka nie przypomina nudnego podręcznika do historii, wprost przeciwnie – jest interesującą lekturą! Anna Kowalczyk uporządkowała ogromny materiał i zebrała w fascynującą całość i wykonała bardzo dobrą robotę. Mamy za co być wdzięczne opisanym „superbohaterkom” i mam nadzieję, że już nigdy więcej nie zabraknie Polek na kartach historii.
„Jest to więc książka zaproszenie. Do odkrywania historii własnych przodkiń – i tych złączonych z nami więzami krwi, i tych, z którymi łączy nas tylko i aż to miejsce na Ziemi, w którym przyszło nam żyć”.