¡Descubre a Olivia, la protagonista de una serie de cómics repleta de aventuras, misterio, acción, personajes divertidos, un toque de magia, ecología y mucho humor!
Con lo tranquila que estaba Olivia en la ciudad, y a sus padres les ha dado por mudarse a un pueblo en la montaña, en mitad de la nada. Y todo porque su madre tiene que salvar a la región de una devastadora invasión de pájaros gigantes.
Qué rollo de verano, por aquí no hay nada con lo que entretenerse...
... Salvo una misteriosa pastora y sus lanosos perros lanosos, un par de monstruos y un genio canalla.
¡Parece que al final Olivia no tendrá tiempo de aburrirse!
Karensac est née en 1990 à Grenoble. Passionnée de bandes dessinées depuis toujours, elle se tourne néanmoins vers des études d'architecture et obtient son diplôme en 2014. Elle continue cependant à exercer sa passion, notamment avec son blog BD « Mais quel est ton but » depuis 2013. En parallèle de son métier d'architecte, elle multiplie ainsi les projets sur internet, en travaillant avec les sites Madmoizelle.com, Topito.com ou encore en collaborant avec le youtubeur Cyprien.
Le tournant s'amorce en 2015 lorsqu'elle remporte le premier prix de la Révélation Blog à Angoulême. L'année suivante, elle décide de quitter l'architecture afin de se consacrer pleinement au dessin.
En 2018, elle sort chez Dupuis les deux premiers tomes d'Aubépine, sa première série en collaboration avec Thom Pico au scénario, ainsi que "La soutenable légèreté de l'être" sur un scénario d'Éléonore Costes aux éditions Delcourt.
Las imágenes eran lindas y la historia tuvo sus momentos divertidos. Me encantó el diálogo de la mamá y la reacción de papá e hija. También amaba al perro (aunque en realidad no parecía un perro). El escenario era hermoso y la migración de aves asesinas mencionada casualmente fue un aspecto genial, aunque desearía que se hubiera desarrollado un poco más.
Encontré al personaje principal bastante llorona e impulsiva, y el final se sintió demasiado fácil y afortunado, pero creo que a muchos niños les gustará.
Calificación de disfrute personal: 3.5
The pictures were cute, and the story had its funny moments. I loved the mom's dialogue and the dad and daughter's reaction to it. I also loved the dog (even though he didn't really look like a dog). The setting was gorgeous and the casually mentioned killer bird migration was a cool aspect, though I wish it had been developed a tiny bit more.
I found the main character rather whiny and impulsive, and the ending felt way too easy and lucky, but I think a lot of kids will like it.
O primeiro volume de uma série que, percebe-se logo pelo estilo, promete ser levezinha e sem grandes pretensões a verosimilhança, mas bastante divertida. E que mais se pode pedir a um livro se não uns momentos agradáveis que nos façam sorrir e sonhar?
KALINKA zaraz zwróciła moją uwagę. Jetem wielką fanką HILDY Luke'a Pearsona, a komiks od KARENSAC i THOM'a PICO miał takie same wibracje. Z miejsca skojarzył mi się właśnie z HILDĄ i to było słuszne skojarzenie. Nie tylko sama fabuła jest zbliżona - dziewczynka przeprowadza się na odludzie (w HILDZIE było odwrotnie - z odludzia do miasta) i początkowo nie może się pogodzić ze zmianą otoczenia... ale i kreska, potwory, tajemnice i sposób prowadzenia narracji, są zbliżone. UWAGA! To podobieństwo nie jest zarzutem. Długo szukałam czegoś podobnego do HILDY i wreszcie znalazłam. Może KALINKA nie przebiła mojej ulubienicy, ale dała mi masę radości i zdecydowanie chcę więcej, a będzie więcej, bo już jesienią KULTURA GNIEWU ma nam podarować kolejny tom. KALINKA 1. DŻIN PARSZYWIEC, ma w sobie wielki urok. To opowieść skierowana do młodszych odbiorców, ale ja naprawdę nie mogłam się oderwać. Byłam bardzo ciekawa dokąd zmierza fabuła i ostatecznie poczułam miłą satysfakcję. Może KALINKA jest trochę zbyt dosłowna i bazuje na prostych schematach, ale to się sprawdza. Kreska i kolory są cudowne, choć wolę krajobrazy od bohaterów. Jest w tych rysunkach przygoda, ale i ciepło. Odnajduję tu także dziecięce spojrzenie na świat. Kalinka jest postacią rozżaloną i czuje, że ją rodzice skrzywdzili, zabrali od przyjaciół i teraz czeka ją tylko nuuuuuda. Szybko jednak zauważa, że ta dzicz nie jest taka nudna jak myślała. Więcej! Okazuje się nie tylko interesująca, ale i niebezpieczna zwłaszcza, gdy jej drogi krzyżują się z DŻINEM PARSZYWCEM. Tutaj znane zdanie "Uważaj, czego sobie życzysz, bo może się spełnić" nabiera wielkiej mocy. Nie mogę nie zauważyć drugiego głównego bohatera - czyli psa Łysolka. Kalinka i Łysolek od pierwszego spotkania się polubili, a ich przyjaźń jest decydująca w odniesieniu do zakończenia tomu pierwszego DŻIN PARSZYWIEC. Ta relacja jest mocnym punktem całości, a moja miłość do psów po przeczytaniu KALINKI jest jeszcze większa (o ile to możliwe). Ten komiks mówi o buncie, o samotności, o przyrodzie, o pochopnych życzeniach i o rzeczywistości, która wydaje się rozczarowująca. Mała Kalinka, to rezolutna dziewczynka, która ma bardzo dobre serce. Jest też mądra i w decydującej chwili potrafi podejmować właściwie decyzje. Taka córeczka, choć czasem dokuczy, to jest skarbem dla każdego rodzica... a któż czasem nie marzy o tym, by wszystko zniknęło? KALINKA jest komiksem, który bardzo dobrze się czyta. Dialogi są zgrabnie napisane, a treść dostosowana do dzieci, choć także dorosły może czuć zadowolenie. Format KALINKI jest poręczny, wydanie bardzo schludne i wydrukowano ją na porządnym papierze. Jeśli jesteście, tak jak ja, fanami HILDY, to raczej nie muszę was namawiać do lektury... a jeśli nic wam nie mówi ani HILDA, ani KALINKA - to sięgnijcie. Jestem pewna, że będziecie mile zaskoczeni. Ja czekam na kolejny tom.
na odludziu Kalinka poznaje Łysolka KALINKA tom 1 krótkie gatki Wydawnictwo Kultura Gniewu egzemplarz recenzencki
W pewnej odizolowanej dolinie, która nie została jeszcze skalana skazą postępującej cywilizacji, leży pewna wioska, która regularnie nękana jest przez migrujące ogromne ptaki niszczące wszystko na swojej drodze. To właśnie tam wraz ze swoimi rodzicami przebywa młoda Kalinka. Jej matka jako wybitny naukowiec chce bowiem powstrzymać negatywne skutki zbliżającej się migracji. Niestety miejsce to nie jest nazbyt ciekawe dla dziecka. Przynajmniej na pierwszy rzut oka, bowiem szybko okazuje się, że okolica skrywa wiele interesujących sekretów.
Ogólny zarys historii albumu Kalinka: Dżin Parszywiec brzmi dość klasycznie. Czyli jak dziesiątki innych wartkich przygodowych opowieści z odrobiną dramatyzmu dla najmłodszych. Przewracając kolejne strony, szybko idzie się jednak przekonać o tym, że tytuł ma coś więcej do zaoferowania. Twórcy sprawdzone schematy postanowili bowiem wymieszać z ciekawymi i dość zaskakującymi fantazyjnymi elementami. Na kolejnych planszach młody czytelnik wraz z ujmującą główną bohaterką odkrywa więc sekrety okolicy, poznaje niezwykłych mieszkańców i daje się porwać emocjom, kiedy dziewczynka styka się z potworami i tytułowym dżinem.
Cała ta treść została ponadto podana w naprawdę wartkiej formie. Strony przewraca się więc w błyskawicznym tempie, chcąc zobaczyć, co będzie działo się dalej. Dużą zaletą tytułu jest również jego młoda bohaterka. Dziewczyna jest dość ekspresyjna i nie boi się powiedzieć co myśli, nawet jeśli nie zawsze podoba się to innym osobom. Prowadzi to do zabawnych sytuacji, które potrafią wywołać uśmiech na twarzy czytelnika....
AMÉ este libro me recordó mucho a Hilda. Se puede decir que es algo así como su antítesis(? les juro que tiene sentido
Hilda es una chica que vive en el bosque desde siempre, se ve forzada a vivir en la ciudad y tiene que adaptarse a su nuevo entorno. Al contrario, Olivia es una chica que vive en la ciudad desde siempre, se ve forzada a vivir en el bosque y tiene que adaptarse a su nuevo entorno. Son las dos caras de la misma moneda. A la vez, ambas protagonistas son unas aventureras y viven en un mundo con criaturas mágicas y un folklore bastante interesante
Me gustó mucho! La historia, el humor, el dibujo, los guiños (gravity falls, hora de aventuras...)!
A los niños y niñas (no todos fanses del leer)de la clase que lo han leído lo recomiendan a sus compis. Ha sido un éxito :) En cuanto se pueda, caen los siguientes.
Trop adorable trop chou trop drôle trop envie de lire la suite
--
Tout d'abord lorsque j'ai découvert l'objet-livre-bande dessinée pour la première fois j'ai été très curieuse et agréablement surprise par le style de dessin et les couleurs. Ça m'a donné très envie de lire et découvrir tout ça.
En feuilletant très rapidement mon œil est tombé sur de très jolies planches et couleurs. C'était un très bon point avant même de commencer ma lecture.
L'histoire s'annonce assez drôle, dès le début on a une bonne image de l'état d'esprit de notre Aubépine qui m'a fait rire et sourire. On rentre très vite dans l'histoire. J'aime beaucoup la façon dont l'histoire est rythmée et amenée à travers le découpage des planches.
On rencontre plusieurs personnages attachants et drôles. C'est assez immersif.
Si j'avais un reproche à faire qui n'en est pas vraiment un c'est que ça se termine trop vite et qu'on voudrait rapidement avoir la suite pour suivre les aventures d'Aubépine. J'ai été charmée par l'ensemble de l'univers, l'histoire, les personnages, le dessin et les couleurs. Je recommande cette bande dessinée aux petits comme aux grands.
Un premier tome qui n’est pas sans rappeler la belle histoire de Belle et Sébastien. Dynamique, téméraire et attachante, Aubépine semble née pour vivre à la montagne. Au gré d’aventures rocambolesques, elle découvre son nouvel environnement et cela permet aux auteurs d’aborder des thématiques telles que l’amitié, l’écologie et la famille. Une bande-dessinée pleine de fraîcheur !
Un 1er tome sympa, à l'opposé d'Hilda pour le coup puisque dans Aubépine, la petite fille découvre les joies de la campagne. Le ton était moderne et l'histoire dynamique, avec suffisamment de fantasy pour multiplier les surprises. Côté dessins et couleurs, l'ensemble passe bien. Hâte de lire la suite.
A la fois drôle et mignonne cette petite BD, autant l'histoire que les illustrations ! Hâte de découvrir la suite des aventures d'Aubépine et de Pelade.