Do Plastusia to ja mam sentyment i złego słowa na ludka z plasteliny powiedzieć nie dam. Bardzo lubiłam przygody tego śmiesznego stworzonka i jego opiekunki Tosi, która miała wspaniały drewniany piórnik. Przygody całej piórnikowej grupy są oczywiście pouczające i z morałem.
"Plastusiowy pamiętnik" jednak się zestarzał, niestety, nie wyobrażam sobie w dzisiejszych czasach w piórniku pierwszoklasisty scyzoryka ;) Nawet ja już nie nosiłam do szkoły temperówki na żyletki, chociaż w domu jej używałam. Zresztą co dzieciaki piszące długopisami mogą wiedzieć o kleksach i stalówkach. Za to o sprawie nagannego niszczenia czy przywłaszczania cudzej wartości oraz o szanowaniu własnej, mogłyby się dzieci od Plastusia trochę nauczyć.
Charakterystyczny styl Kownackiej sprawia, że to książka doskonała do głośnego czytania. Mały plastusiowy "miś" (jak to określiła moja córka) mieszka w drewnianym piórniku Tosi, zaraz obok gumki, stalówek, ołówka, pióra i scyzoryka. W szkole spotykają ich liczne przygody, a jakby mimochodem wiele uczymy się o dobrym wychowaniu.
Първата “дебела” книга, която прочетох в живота си сам и изцяло вече наум. Още я пазя в библиотеката си. Как бих могъл да ѝ дам по-малко от 5 звезди? Спомням си колко бях горд с постижението си - вече можех да чета без проблем на глас и наум, докато голяма част от другите първолаци още сричаха. Помня Пластелинко и останалите забавни герои, живеещи в един ученически несесер (кутия) - гумата мишка, ножчето, перата за писане. По мое време вече не използвахме някои от тези основни за предишните поколения ученици принадлежности, но това не пречеше на детската ми фантазия да лети на воля в този прекрасен свят на думите. Обичам тази книга и може би някой ден, когато остарея достатъчно, ще я прочета отново, за да завърша цикъла.
Czułam się tak, jakbym wróciła do przeszłości i babcia odpowiadałaby mi historie przed snem - szczególnie przez ten stary język.
O ile "starsze" osoby będą w stanie ją zrozumieć (miałam problem z kilkoma słowami), tak młodsze raczej nie, nie tylko przez język, ale też to, jak szkoła zmienia się z roku na rok (nie używa się scyzoryków, piór, piórniki są materiałowe, plecaki wyglądają inaczej itd.). Ja tę rzeczywistość znam z opowiadań i filmów, które wśród następnych pokoleń nie będą już tak znane, więc zdecydowanie książka nie jest ponadczasowa. Mimo tego dobrze mi się ją czytało i dała mi takie poczucie ciepła i nostalgii.
Moja opinia jest mocno subiektywna. Kiedy wspominam tę książkę robi mi się ciepło na sercu. Przeczytałem ją pięć może sześć razy miom dzieciom do snu. Ekranizacja tej książki to moje dzieciństwo. Polecam rodzicom jako wspólną lekturę z dziećmi.
Nadal bawi, chociaż ma już tyle lat! Hostoria plastelinowego ludzika mieszkającego w drewnianym piórniku wciągnęła też mojego syna - czym jestem szczerze mówiąc zaskoczona ale i zadowolona, poznał kilka starszych słów, której już „wypadły z obiegu” ;)
Przeczytałam z sentymentu. Rozumiem dlaczego podobała mi się, gdy byłam mała. Co prawda kiepsko się zestarzała ta książka, ale to nic, bo Plastuś do końca życia będzie w mym serduszku. 🥺