Michel Lauricella nie pisze o ciele. On je rozkłada – z chirurgiczną precyzją i zmysłem rysownika. W „Morpho. Anatomia dla artystów” nie znajdziemy długich, teoretycznych wykładów ani medycznego słownictwa. Zamiast tego: obraz, forma, gest. Ciało potraktowane nie jako zbiór tkanek, lecz jako złożona maszyna ruchu – przełożona na linie, bryły, napięcia.
To nie jest podręcznik akademicki, czy kurs nauki rysunku. To szkicownik mistrza, który pokazuje, jak rysować nie to, co widzisz – lecz to, co jest ukryte pod skórą, tkankami. Lauricella prowadzi czytelnika przez anatomiczne strefy ciała: mięśnie, stawy, proporcje, ale przede wszystkim – przez ich logikę działania. Ramię uniesione nie tylko zmienia kształt barku – zmienia też relacje między formami. Kolano zgięte – przekształca całą linię nogi.
Książka jest niemal pozbawiona tekstu – krótkie opisy są tylko wskazówką. Główna treść to setki rysunków: czystych, technicznych, a zarazem sugestywnych. Ich jasna i syntetyczna fora świetnie nadaje się do analizy czy kopiowania. To przewaga i wada jednocześnie. To anatomia przez formę, dla tych, którzy już wiedzą, jak trzymać ołówek, ale chcą nauczyć się widzieć jak rzeźbiarz.
„Morpho. Anatomia dla artystów” uczy , jak narysować element ciała, by wyglądał jak żywy. To książka do podglądania, kopiowania, rozbierania postaci na warstwy. Idealna dla tych, którzy chcą robić więcej niż tylko ładne szkice – chcą zrozumieć architekturę ciała.