Czerwiec. Piąta rano. Plaża w Ustce. Cisza, spokój i… trup!
Kiedy Magda Garstka wybierała się do Ustki, by odwiedzić babcię, nie spodziewała się, że czeka ją najbardziej ekscytujące lato w całym jej dotychczasowym życiu. Jest kelnerką. Teraz także znajdywaczką trupów. Dlaczego nie miałaby zostać również detektywem amatorem? Zwłaszcza że policja utknęła w martwym punkcie…
Rodzinne sekrety, złowieszcze wąsy i czarne charaktery stają się codziennością Magdy. Ale nic nie powstrzyma jej przed wyśledzeniem, kim był denat, jak zginął i czego, u diaska, szukał w rodzinnym pensjonacie Garstków.
A to dopiero wierzchołek góry tajemnic, które czekają na Magdę tego lata.
Aneta Jadowska przyszła na świat w Radomsku, w 1981 roku. Pierwsze opowiadanie opublikowała w wieku dziewiętnastu lat, w lokalnej gazecie. Jej debiut powieściowy nastąpił w 2012, gdy ukazał się Złodziej Dusz, pierwszy tom planowanej heksalogii.
Wśród czytelników często pokutuje przekonanie, że książka lekka, rozrywkowa jest pozycją przeciętną i często głupią. Aneta Jadowska udowadnia, że niekoniecznie. Jej "Trup na plaży i inne sekrety rodzinne" jest idealną lekturą na dwa albo trzy wolne wieczory, które spędzimy przyjemnie i intrygująco. Madzia Garstka, główna bohaterka powieści, która wraca do swojej rodzinnej Ustki po latach spędzonych w Łodzi i pierwsze co tam widzi to pływający w Bałtyku trup. Rozpoczyna się śledztwo, przy okazji którego bohaterka odkrywa kolejne rodzinne tajemnice. Co kryje jej babcia, od lat prowadząca "Wielką Niedźwiedzicę", w której zatrzymują się turyści? Dlaczego po śmierci ojca, Madzia trafiła aż do ciotki Tamary mieszkającej w Łodzi? Z każdym krokiem pytania się mnożą, a uparta mała Garstka konsekwentnie szuka odpowiedzi. Przyznam szczerze - bałam się tej pozycji. Nie dosyć, że miało być to moje pierwsze spotkanie z autorką, to na dodatek sięgałam po ten rodzaj książek, którego raczej nie czytam. Nie dosyć, że "Trup..." jest kryminałem to jeszcze "książką lekką", tą, która teoretycznie niewiele do życia wnosi, wyłącznie dobrze bawiąc. No i rzeczywiście, czytało się świetnie. Jadowska ma lekkie pióro, jej bohaterowie są wyraźnie nakreśleni, niepowtarzalni, zabawni i ludzcy. Sama historia płynęła. Zanim się obejrzałam byłam już w połowie, by następnego dnia skończyć. Ale co ważne, obaliła mit rozrywkowej lektury, nie potrafiącej unieść żadnego ważnego społecznie tematu. Bo w "Trupie..." jest pewien wątek, o którym powinniśmy mówić i jego przedstawienie niesamowicie wzbogaca tę historię. Dzięki temu stała się ona bardziej życiowa, realistyczna. Nie ma tu mowy o jakimś odrealnieniu, odejściu od konwencji rzeczywistej. Nic z tych rzeczy. Odejmuję jedną gwiazdkę tylko ze względu na moje subiektywne upodobania, dotyczące zarówno doboru lektur jak i oceniania. Piątką oceniam książki wybitne, albo takie, które porwały mnie od początku i nie puściły do samego końca. Ale "Trup..." jest wciąż naprawdę mocną pozycją, z którą warto się zapoznać, szczególnie latem, bo wtedy klimat tej książki doceni się w stu procentach.
„Trup na plaży” przypomniał mi, dlaczego z zasady nie sięgam po polską literaturę obyczajową — ten wątpliwej jakości styl zabiłby nawet najciekawszy pomysł na treść. Głównym problemem tej książki nie jest jednak jej ogólna, nazwijmy to, „wattpadowość”, ale raczej niezdecydowanie autorki, która z jednej strony chce stworzyć lekką plażową lekturę, a z drugiej wciska na koniec bardzo poważne tematy, które do ogólnego klimatu tej powieści pasują jak pięść do nosa. Wszystko w tej historii jest okropnie pretekstowe — bardzo łatwo idzie bohaterce jej prywatne śledztwo, dowody same wpadają jej w ręce, wszyscy chętnie jej pomagają, a nawet kasjerzy w sklepach pamiętają co dokładnie kupowała ofiara przed śmiercią. Nie uwierzyłam w tę historię — ani w bohaterów, ani w fabułę, ani w to, co dzieje się na końcu.
To na pewno typ literatury, który pomaga wyjść z czytelniczego dołka — pomimo tych wszystkich absurdów „Trupa na plaży” czyta się szybko, a kartki przewracają się same, natomiast ogólny bilans wad i zalet nie wypada zbytnio zachęcająco.
4,5. Zabierając się za te książkę byłam przekonana że to coś lekkiego i przyjemnego. Jedna bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Oprócz tematu zagadki książka porusza kilka naprawdę ważnym tematów, które zostały opisane idealnym sposobem. Czytajcie to bo się nie zawiedziecie.
Lato nad Bałtykiem – smażona rybka, szum morza i roje turystów. A także tajemnica, która aż prosi się o odkrycie! U Anety Jadowskiej tak bliska memu sercu Ustka to miasteczko pełne sekretów. Dajcie się porwać tej słodko-‑gorzkiej opowieści!
Książka jest dość ciekawa. Na pewno nastawiałam się bardziej na kryminał, jednak to, co dostałam, wcale mnie nie zawiodło, a wręcz zaskoczyło.
Magda Garstka, główna bohaterka Trupa na plaży , przyjeżdża do Ustki i - jak można zgadnąć - znajduje na plaży trupa. Już samo to wskazywałoby na to, że czytelnik powinien nastawić się na kryminał, mroczne zagadki, tajemnice i tym podobne. Owszem, zagadki i tajemnice są - i to poprowadzone i rozwiązane wręcz po mistrzowsku - ale nie dokładnie takie, jakich można byłoby się spodziewać. Kontynuacja tytułu - która jest dość często pomijana w różnych recenzjach - nie jest przypadkowa, bo poza mrocznym sekretem trupa - tzn. denata ;) - na pierwszy plan wychodzą tajemnice rodzinne i tak naprawdę ten trup zostaje trochę odsunięty. Jednak nie jest to nic złego, bo to, w jaki sposób zostały poprowadzone losy Garstków jest czymś, z czym nie spotykam się zbyt często w literaturze i co uważam za ważne przesłanie i też niejako ukrytą wiadomość, że nie jesteś w tym sama. A połączenie tych dość poważnych tematów i wątków z niesamowitym humorem i stylem Pani Jadowskiej naprawdę potrafi poprawić humor i uprzyjemnić wieczór.
Polecam wszystkim - fanom kryminału, obyczajówek, komedii kryminalnych, satyr, powieści Beth O'Leary, innych książek Anety Jadowskiej. Na pewno się nie zawiedziecie, a może i nawet zaśmiejecie z różnych perypetii Magdy (Komnata Mrocznych Tajemnic i słoń nadal pozostają moimi ulubieńcami).
Już od pierwszych zdań książka mi się spodobała. Pani Jadowska ma jednak bardzo przyjemny styl i świetny humor. Zresztą znalazłam kilka podobieństw między mną, a główną bohaterką i dlatego polubiłam ją jeszcze bardziej. Ogólnie cała jej rodzina jest wspaniała.
Początkowo wydaje się, że będzie to po prostu komedia kryminalna, ale z czasem autorka przedstawia o wiele poważniejsze wątki, które moim zdaniem bardzo dobrze we wszystko wplotła.
Książka bardzo mi się podobała. Cały czas byłam zaangażowana. Nie mogłam się oderwać i przeczytałam ją w jeden dzień. Uważam, że naprawdę warto przeczytać.
Aż mi się zachciało pojechać do Ustki, no i zjeść krówki (już sobie kupiłam i zjadłam, ale tylko 6). :D
Kolejny raz świetnie się bawiłam z Anetą Jadowską! Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że będę sprawdzać wszystkie jej książki. Na pewno przetestuję też fantastykę! 😈 Bardzo polecam! Trzeci cosy kryminał od autorki i kolejne pięć gwiazdek! 🔥
znowu nie zostaje mi do powiedzenia nic innego jak: kocham anetę jadowską!!!
w książce, która miała być komedio-kryminałem dostałam mnóstwo humoru (anetowy to ten mój ukochany humor w książkach) i obiecanej akcji, ale poza tym ogromną dawkę girl power, rodzinnego ciepła i takiej kobiecej miłości. dosłownie pod sam koniec, gdy pewna rzecz wyszła na jaw poczułam jakby ta książka mnie wręcz otuliła<33
Ale to było fajne! Magda jest świetną, swojską bohaterką z detektywistycznym zacięciem i bardzo dobrze rozwiniętą zdolnością dedukcji, które mają solidne podstawy. Relacja romantyczna - miodzo. Żadne tam słodkie pierdy, tylko prawdziwa, życiowa relacja, która dzieje się w tle jako wątek poboczny. Poruszenie ważnych społecznie tematów także na plus. Brawo, pani Aneto!
Ogólnie raczej nie czytam kryminałów ale ten czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie. Jest genialnym rozwiązaniem na letnie wygrzewanie się na plaży jak i na poprawę chumoru na zimowy wieczór.
Pozytywnie zaskoczyła mnie ta książka, jest lekka i przyjemna, szczególnie na podróż pociągiem lub na wakacyjny dzień na usteckiej plaży. Co prawda miałam wrażenie, że fabuła obraca się wokół rodzinnych sekretów niż trupa, choć jak się okazuje nie bez przyczyny. Magda Garstka wraca do rodzinnego miasta, gdzie potyka się o denata dryfującego w Bałtyku i od tego wszystko się zaczyna sypać. Przyznaję, że w pierwszej kolejności kupiłam tę książkę ze względu na moje ukochane wakacyjne miasto: Ustkę, jednak bardzo przyjemnie mi się czytało, pomimo paru zgrzytów i niedociągnięć.
3.75 Ale to było fajne! Świetna obyczajówka (z bardzo ważnym wątkiem) z elementem kryminału. Wciąga od pierwszej strony. Już nie mogę się doczekać powrotu do Ustki
Kupiłam na fali serii z Domem Uklejów, ale to nie siadło. Może oczekiwania miałam zbyt duże po tylu zachwytach, ale szczerze no nie miała mojego zaangażowania, była po prostu średnia🙄
Książki Anety Jadowskiej mają tak rodzinny klimat i otulają ciepełkiem 🫠 Nie inaczej było w tym przypadku i mimo, że sama zagadka kryminalna nie miała zaskakującego rozwiązania, tak książka strasznie mnie wciągnęła i pochłonęłam ją w jeden dzień (a rzadko mi się to zdarza)
Spodziewałam się bardzo przeciętnego pseudo kryminału (pojęcia nie mam dlaczego, skoro znam możliwości pani Jadowskiej), a przeczytałam kompletne przeciwieństwo! Co prawda pseudo kryminał był, ale powieść była wspaniała. Zaczyna się luźno, a z czasem nabiera poważniejszych barw. A przez cały czas obecny jest motyw rodziny, który ostatnio w literaturze ujmuje moje serce🫶🏻
Do końca zastanawiałam się: czy to kryminał? Czy komedia? Czy obyczajówka? Czy ptak? Czy samolot? Prawdopodobnie wszystkie powyższe odpowiedzi są prawdziwe. Plus bonus: koniec końców książka ma także elementy fantastyczne (formy pomocy w naszym świecie jeszcze nie tak powszednie, jak być powinny).
W moim odczuciu - lekki, skierowany raczej do kobiet kryminał na plażę (niekoniecznie w Ustce).
Książka ma swoje "momenty", ale jest ich mniej więcej tyle samo, co dziwnych konstrukcji zdaniowych (czyli niewiele - sami musicie ocenić, czy to źle, czy dobrze). Bohaterowie są... ok. Nie wybitni, nie porażająco charyzmatyczni, nie obezwładniająco zabawni. Niektóre postacie zostały zbudowane szczegółowiej, inne znów są bardziej papierowe. Nie sympatyzowałam z żadną. Zdarza się, że sylwetki postaci nakreślone są niespójnie, przez co trudno uwierzyć w ich prawdziwość. Przykład? Główna bohaterka czasem jest twardą babką doświadczoną przez los, czasem -kociątkiem, które lubi wskoczyć w piżamę w jednorożce. Niekiedy wypowiada się jak nastolatka, innym razem prawi morały osobom dużo dojrzalszym od niej. Tak, owszem, każdy człowiek ma w sobie pewne sprzeczności, ale tu pachnie to już niespójnością.
Czy wezmę się za kolejne części? Pewnie taaa, ale bez większego przekonania. Doceniam, że autorka zaakcentowała jeden z ważniejszych społecznie tematów, ale historia - jako całość - nie do końca mnie kupiła. Mimo istotności niektórych wątków nadal uważam, że jest to dość lekka lektura. Raczej z tych, do których się już nie wraca.