Nawet nie wiem co mam o tej książce myśleć. Na pewno było lepiej niż poprzednio.
+ Postaci bardziej wielowymiarowe. Nie męczyły mnie aż tak powtórzenia. I w końcu widzę jakieś uczucie i napięcie między Chyłką a Zordonem (scena ze stołem bilardowym i noszenie Chyłki jak najbardziej na plus <3).
+/- Nie mam zamiaru się czepiać regulacji prawnych, bo kiedy Mróz pisał tę książkę, byłam depresyjną smarkulą. Teraz jestem zbyt leniwa, żeby szukać regulacji z początku 2015 roku, a już w art. 411 kpk mamy inny termin, więc to by była syzyfowa praca.
Co mnie wpienia:
- Chyłka i Zordon to duet, którego niby nie obchodzi czy ktoś jest winny czy nie, ale jednak obchodzi. Od początku Chyłka wierzy typiarze Angelice z niewiadomego mi powodu. Podejrzana dla mnie od początku bardziej niż ten Awid. Laska odbiła chłopaka Chyłce w liceum, miała z nią kwas z przeszłości, ale wpada na cudowny pomysł dzwonienia do niej w nocy z prośbą o pomoc, bo widziała ją w TV. Miała romans z Sakratem od kilku lat, jej córka ma 3 lata i nikt nie wpadł, że ojcostwo może być niejasne. Z dupy zmieniła zeznania, że niby mąż o wszystkim wiedział, a potem znowu je zmienia, żeby go wrobić i po drodze powoduje wypadek pierdoląc o niewinności na zakręcie, z którymi ma problem, żeby Chyłka była w dupie. Bez sensu, korzystali z takiego samego alibi, równie dobrze to ona mogła ukryć ciało, a różnica to motyw. Gorzej się nie da, a oni dalej wierzą, że Awit jest winny. Śledziliby ją jak mówił Zordon, to może przed procesem by odkryli, że typiara jest w zmowie.
- Kosmowski tak sobie wbija z propozycją rzuć hajsem, to zmienię zeznania. Ich klient mówi, że czegoś nie zrobił, a oni niby tacy przejęci "jest winny czy niewinny" wybierają wierzyć sus flądrze, bo wierzenie klientowi byłoby głupotą. Jakim cudem prokurator do tego wycofał zarzuty? Wolał jednego udupić zamiast 2 i po sprawie? I jeszcze go nie dojechał, bo "nie chciał go wsadzać na całe życie", no rzeczywiście litościwy prokurator. I w żadnym procesie pieprzony pręt (narzędzie zbrodni) nikogo nie obchodzi poza Chyłką, a do skazania wystarczą zeznania przez policją (?) i słowa żony po zmianie i "przypomnieniu" rozmowy z kochankiem.
- Trup Ekiela - wystarczy gdybanie prokuratora, że widział zwłoki i już trup na niekorzyść Chyłki. A ona niby chciała go powołać na świadka, ale wystarczy jedno zdanie i już zmienia własne.
- Super zajebisty plan rzekomo inteligentnego gościa by przejebać więcej hajsu niż legalnie zarobił w 2 miesiące na szantażystów. Wierzyć im, że "jego" córce nic się nie stanie i Angelika będzie wolna, za to dać się wsadzić na 3 lata do więzienia na dymanie szczotką od kibla. No świetny plan żeby się dogadywać z przemytnikiem, zdradziecką żoną, która nie wiadomo czy została wykiwana czy sama jest umoczona dalej i typem, który ma wyrok na Białorusi i zabił "przyjaciela", bo nie był mu potrzebny. Brzmi jak świetny plan z gwarancją sukcesu, a nie jak czysty debilizm.
- Sakrata i córki nie umieli znaleźć przez 2 procesy, ale jak wjeżdża CBŚ, to od razu znajdują Wita, Sakrata i córkę. Opierdolka była wcześniej.
+ Końcowy wątek ze zwolnieniem z tajemnicy adwokackiej. Z jednej strony Chyłka mogła być zwolniona z tajemnicy adwokackiej, chroniła interesy klienta (i jego dupę), nie baczyła przy tym na swoje korzyści osobiste i konsekwencje dla siebie, ale z drugiej poderwała zaufanie do zawodu i zaufanie klienta do adwokata. Fakt spaliła swoją karierę, ale z tak debilnym planem nie było żadnej gwarancji, że dziewczynka przeżyje te 3 lata + nie nazwałabym ochroną interesów klienta, pozwolenia mu siedzieć w pierdlu przez 3 lata jako dzieciobójca i przewalania hajsu na gości, którzy powinni siedzieć zamiast niego. Natomiast postawa Zordona mnie zaskoczyła (negatywnie).
Z jednej strony książka trochę dała mi do myślenia. Czy ja byłabym w stanie olać to co powiedział mi klient? Raczej nie. A z drugiej cała intryga była idiotyczna i nielogiczna. Spodziewałam się, że Awit jest bardziej umoczony w to wszystko, a on okazał się naiwnym sponsorem i mężem. Mam wrażenie jakby Mróz rzucał na koniec suspens za suspensem, żebym zapomniała jak bezsensowne było spotkanie trójkącika w więzieniu i dylematy "winny czy niewinny" jakby coś zmieniały.