Trudna to była dla mnie lektura. I czasem przywołująca pytania: skąd autor to wie?
Temat jest ciekawy -- oczywistym spostrzeżeniem jest (przynajmniej gdy się zna trochę krytyki biblijnej, czytało o tekstach z Qumran, czy różnicach między LXX, a tekstem masoreckim), że księgi biblijne nie były spisywane ze szczerym przeświadczeniem o własnej "świętości", rozumianej jako boski dyktat. Przepisujący pozwalali sobie na poprawki, zgadywanki, przeróbki, kolejne redakcje.
I to plus, że autor chce się nad tym pochylić, zarysować proces powstawania Biblii, od tych pierwocin po uznanie kanonu biblijnego.
Problemy widzę co najmniej dwa.
Pierwszy, to już wspomniane pytania, skąd autor to wie. Bo często komentuje "autorytet", ale na określenie, czy przepisane pismo zostało z uznaniem autorytetu, czy też jako jedno z wielu, w zasadzie brakuje źródeł. Autor szuka więc i np. znajduje u św. Pawła, czy w Ewangelii św. Marka, świadectwa, że Paweł, czy Jezus, szanowali Biblię, ale opierali się na jej ustnym wykładzie głównie -- podczas gdy później w synagogach, zwoje Tory stały się świętym przedmiotem. Ale tego jest mało i to niewyraźne.
Drugi problem, to objętość. To ogromny temat, a książka nie jest taka duża -- autor więc pomija wiele aspektów tworzenia Biblii. A przy tym, mimo swojej skromnej objętości, książka bywała dla mnie trudna w odbiorze i nudząca.