Polacy kochają Węgrów, choć właściwie nie bardzo wiedzą dlaczego. Krzysztof Varga, w którego żyłach płynie półwęgierska, półpolska krew, doskonale więc nadaje się do tego, by ów fenomen zgłębić. Czardasz z mangalicą to ballada o podróży sentymentalnej, która dla czytelnika ma wartość antropologicznych badań terenowych.
To także znakomita zachęta do poznania specyficznej mieszanki narodowo-kulinarnej, do zajrzenia w bogracze, w których bulgoczą halászlé czy gulyásleves przyprawione nostalgią i tęsknotą za utraconą wielkością. Nad kociołkami z zupą wspomina się pierwszą wojnę światową i przepijając palinką, rozpacza nad trianońską klęską. Dla Węgrów nie ma znaczenia, że od tamtych wydarzeń minęło już z górą dziewięćdziesiąt lat. Jak pisze Varga, "tylko serbskie umiłowanie klęski jest większe niż węgierskie, a węgierskie większe niż polskie, a polskie jest ogromne".
Spokojna nuda monotonnego krajobrazu, ogromne przestrzenie małego kraju, ozłocone kukurydzą, słonecznikami i rzepakiem. A w tle stukot raciczek mangalicy — endemicznej świni, doskonałej na paprykowaną słoninę.
3.5. Trzeba się przyzwyczaić do specyficznego wszędobylsko-nachalnego narratora, ale im dalej w las, tym lepiej. Kilka spostrzeżeń baaaardzo zacnych, jedne z moich ulubionych: "nieskrępowane gustem poczucie estetyki" i "trudno budować masochizm narodowy na zwycięstwie".
Któż by się podjął opisać współczesny idiom polskości na sposób Krzysztofa Vargi, który tak zajmująco pisze o Węgrzech – swej drugiej ojczyźnie? Kto potrafi utkać opowieść z dogłębną znajomością tematu – ale i z perspektywy powracającego przybysza, z sympatią – ale zdrowym, krytycznym spojrzeniem, ze zrozumieniem – ale i pasją, trącając wrażliwe struny – ale prowadząc melodię harmonijnie i w różnych tonacjach?
Nie musiałby (choć mógłby) to być autor zanurzony naraz w dwu kulturach: jak choćby Steffen Möller – Niemiec, który mówi po polsku i pisze o Polsce z humorem i sympatią, choć z pozycji z(a)dziwienia. Są także inni możliwi autorzy: na przykład Ziemowit Szczerek, który pisze krytycznie i z zacięciem niemal etnograficznym (por. „Półprzewodnik Polityki” o ziemiach odzyskanych z 2014 r.) czy Filip Springer – rasowy reportażysta z pasją nie tylko do architektury.
Któż jednak potrafi, tak jak Krzysztof Varga, stworzyć osobisty tekst literacki, umiejętnie łączący spostrzeżenia historyczne, kulturowe i kulinarne w swobodną opowieść o jednorodnym klimacie i swoistym stylu?
Kiedy powstaną na przykład Pierogi z bielikiem, Polonez z papieżem (czy Karol Wojtyła jeździł samochodem tej marki?) lub Kołduny szlacheckie (te akurat można zjeść w „swojskich” zajazdach). Czy można już zamówić Kremówki z pastelozy?
Edit: taka książka powstała! To Siódemka Z. Szczerka. Notka tutaj
F. Springer też pisze swoje Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast. Dostępne od września 2016.
Mimo mojej ogromnej sympatii (sentymentu wręcz) do Węgier, Węgrów i wszystkiego co madziarskie - zmęczyła mnie ta książka ogromnie. No, i nie wiem czy dobrze ale wywaliłam z listy „Langosz...” i „Gulasz...”. Powieść drogi, ale przeładowana jakaś. Trochę reportaż. Mieszanka wszystkiego. Trochę „stasiukowa” i kiedyś byłby to dla mnie plus. Ale ostatnio ze Stasiukiem też mi nie podrodze.
Nem volt rossz, de a Turul pörkölt könyve nekem sokkal jobban tetszett, kicsit csapongónak éreztem és ismétlődő gondolatokat olvastam ennél az irásnál...
Podróż sentymentalna Krzysztofa Vargi do kraju swojego ojca pokazująca różne oblicze krainy naszych bratanków. Także dziewięćdziesiąt lat ubolewania nad traktatem z Trianon, który obciął znacznie terytorium Węgier i pozostawił poza ich granicami ponad 10 milionów Węgrów (z czego 3,5 miliona na Słowacji i w Rumunii).
Zbyt wiele zbytecznych zdań, dużo zespoilerowanych książek i filmów, mnóstwo narzekania.. Plusem jest zachwalanie węgierskiej kuchni, która musi być przepyszna oraz leniwe opowiadanie o zapomnianych przez czas wsiach. Mimo iż zgadzam się właściwie ze wszystkim co Varga napisał o Polakach, zastanawia mnie fakt, dlaczego mieszka w Polsce, skoro Węgry pod każdym względem są lepsze? Ogólnie jak dla mnie na 2,5/5.