Bardzo lubię thrillery psychologiczne z wątkiem medycznym, dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po „Szpital” Leslie Wolfe, który był jednocześnie moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki. Po zapoznaniu się z opiniami innych czytelników na temat jej wcześniejszej książki, które były w większości bardzo entuzjastyczne, miałam wobec tej powieści spore oczekiwania. Liczyłam na duszny klimat, stopniowo budowane napięcie oraz fabułę, która zaskoczy mnie czymś więcej niż tylko tajemnicą tożsamości sprawcy. Czy „Szpital” sprostał tym oczekiwaniom? Częściowo – choć nie bez zastrzeżeń.
„Myślałam, że będę tutaj bezpieczna. Myliłam się.
Wiem, że muszę stąd uciec. Jednak nie wiem jak. Nie wiem, przed kim. Nie wiem dokąd.”
Kiedy główna bohaterka budzi się po wypadku, odkrywa, że nie może się poruszać, nic nie widzi i nie rozpoznaje miejsca, w którym się znajduje. Dopiero zapachy i dźwięki pozwalają jej domyślić się, że trafiła do szpitala. Nie pamięta, co się wydarzyło – w jej głowie pozostało jedynie mgliste wspomnienie brutalnego ataku. Wie tylko jedno: ktoś próbował ją zabić, a ona cudem przeżyła.
Najbardziej przerażająca jest myśl, że napastnik wciąż może być blisko. Że odnajdzie ją również tutaj i dokończy to, co zaczął.
Pod opieką lekarza i pielęgniarek kobieta stopniowo zaczyna odzyskiwać fragmenty pamięci. Wspomnienia wracają powoli, chaotycznie, jak elementy układanki: dawne życie zawodowe, mąż, przyjaciółki, wielka miłość. Każdy nowy szczegół przybliża ją do prawdy, ale jednocześnie rodzi kolejne pytania. Najważniejsze z nich wciąż pozostaje bez odpowiedzi: kto był jej oprawcą i dlaczego chciał ją zabić?
„Szpital” to thriller psychologiczny, który stawia przede wszystkim na atmosferę i psychikę bohaterki. Styl Leslie Wolfe jest prosty, przystępny i nastawiony na emocje – autorka nie komplikuje narracji, skupia się na wewnętrznych przeżyciach protagonistki, jej lękach, dezorientacji i narastającej paranoi. Tempo akcji nie jest zawrotne, ale wydarzenia rozgrywające się na kartach książki są na tyle intrygujące, że trudno całkowicie stracić zainteresowanie. To raczej powolne odkrywanie prawdy niż dynamiczna gra pełna nagłych zwrotów.
Napięcie nie jest tu bardzo intensywne – akcja rozwija się spokojnie, momentami wręcz leniwie. Ma to jednak swoje zalety, ponieważ pozwala dobrze poznać główną bohaterkę oraz jej wcześniejsze życie. Szpitalna sceneria nadaje powieści klaustrofobiczny charakter. Zamknięcie w nieruchomym ciele, brak wzroku, ograniczona możliwość komunikacji i całkowita zależność od obcych ludzi sprawiają, że atmosfera bywa naprawdę niepokojąca. Czytelnik, podobnie jak bohaterka, zaczyna zadawać sobie pytanie, komu właściwie można ufać.
Niestety fabuła okazała się dość przewidywalna. Uważni i doświadczeni czytelnicy thrillerów prawdopodobnie dość wcześnie domyślą się, w jakim kierunku zmierza historia i jakie rozwiązanie szykuje autorka. Zakończenie można uznać za satysfakcjonujące – wszystkie wątki zostają domknięte, a zagadka znajduje logiczne wyjaśnienie – jednak nie wywołuje ono efektu „wow”. Raczej potwierdza przypuszczenia, które pojawiają się po drodze, niż je podważa.
Podsumowując, „Szpital” to solidny thriller psychologiczny z ciekawym, medycznym tłem i dobrze oddanym poczuciem izolacji. Nie jest to książka, która mocno mnie zaskoczyła, ale zapewniła przyjemną, angażującą lekturę na kilka wieczorów. Dla fanów spokojniejszych thrillerów, stawiających na klimat i psychologię postaci, będzie to pozycja jak najbardziej warta uwagi – choć osoby liczące na silne napięcie i nieprzewidywalne zwroty akcji mogą poczuć lekki niedosyt.