Takie książki to zawsze cholernie cenne perspektywy w dyskusji o tak nowych, tak niezbadanych i szerokich środowiskach, jakie tworzą influencerzy. Dla mnie była to naprawdę dobra, pełna sarkazmu i szalenie istotna pozycja, której nie należy traktować jako wielkiej wyroczni na temat tego światka, ale jako subiektywnej opowieści o tym, jak jednostka może po prostu nie podołać w obliczu zajęcia, które jest tak zdumiewająco wyczerpujące i absorbujące.
Janka Strojnego znałem i obserwowałem nie od dziś. Jego twórczość zawsze mi bardzo pasowała, ale jednocześnie obserwowanie jego przemiany, jego postępującej choroby na filmikach było niełatwym przeżyciem. Czytanie o tym, jaka jest geneza takiego stanu rzeczy mnie absolutnie powaliło. Autor naprawdę przejmująco opisuje swoją walkę o odzyskanie siły i pełni zdrowia psychicznego, nie unikając tematów tabu, pisząc dosadnie, a jednocześnie ze znaczną dawką czarnego humoru. Podoba mi się też jak bardzo szeroko potraktowany jest temat działalności Janka w social mediach. Dzięki tak kompleksowemu podejściu, można to wszystko łatwo przyswoić, ale też spojrzeć na zjawisko influencerstwa jako biznes, bo mam wrażenie, że sporo osób jednak o tym zapomina. Nie sposób nie stwierdzić, że z tej książki jawi się dosyć ponury obraz tych środowisk, wręcz może momentami nieco zbyt pesymistyczny, ale w momentach, gdy to odczuwałem, non stop musiałem sobie przypominać, że jest to jego wizja, jego opinia i ma do niej pełne prawo. Widziałem zarzuty odnośnie tej pozycji, że nie pokazuje pozytywnych aspektów influencerstwa, ale z drugiej strony, czy musi? Zobrazowanie tego zjawiska jako niebezpieczne, jako nieszczere, jako nie do końca etyczne jest kontrastem do tego, jak te wszystkie treści są nam opakowywane, ja to naprawdę kupuję.
Niemniej jednak, dla mnie to będzie chyba bardziej książka o odnajdywaniu siebie po kryzysie, o sięganiu po pomoc, o uwikłaniu w toksyczne mechanizmy social mediów i o tym, jak TikTok może po prostu zniszczyć życie. Czuję się nieco przestrzeżony przed tą platformą, nie ukrywam, że jestem od niej w opór uzależniony i chyba zacznę nieco mocniej rozważać detoks. Podsumowując, jeśli jesteście gotowi na otwarcie umysłu na bardzo intymną, bezpardonową i nieprzesłodzoną perspektywę świata, który wielu z nas obserwuje codziennie, jednocześnie spowitą dobrą dawką kontekstu i wiedzy, to jest to naprawdę dobra rzecz. Z niecierpliwością czekam na książkę Kuby Wątora o influencerach, chętnie przeczytałbym coś na ten temat, co może nie będzie podszyte taką dawką subiektywizmu.