2 gwiazdki za pomysł i plot twist, którego nie przewidziałam
Mistic: it's me, hi! I'M THE PROBLEM, IT'S ME! 😀
Gdyby nie Mistic, to ta książka byłaby o wiele lepsza. Problem w tym, że to główna bohaterka i jednocześnie narratorka – co doprowadzało mnie do szału.
Ani trochę nie potrafiłam wczuć się w ten mroczny klimat szkoły i wszechobecnych tajemnic, bo Mistic bez przerwy rzucała tak bezsensownymi komentarzami, które kompletnie wybijały mnie z rytmu. W chwilach, kiedy to absolutnie nie było potrzebne, zostały wprowadzone randomowe wtrącenia, które nijak się miały do aktualnych wydarzeń.
Wątek z turniejem to dla mnie jedno wielkie NIE. Rozumiem, że Mistic coś tam kiedyś potrafiła, ale zabrakło mi ukazania procesu, w którym faktycznie poprawi swoją kondycję i przede wszystkim umiejętności – nie, kilka akapitów oddzielonych od siebie przeskokami czasowymi nie wygląda dobrze, bo tak naprawdę musimy uwierzyć na słowo w to, że dziewczyna się poprawiła i jest po prostu cudownym dzieckiem, które pojmuje wszystko w sekundę – nawet ruchy, które inni ćwiczą miesiącami, ale spoko, Mistic raz je wypróbuje i wykona je perfekcyjnie! 🥰
Tu mini spoiler: i naprawdę trudno mi uwierzyć, że w pierwszej walce poradziła sobie z kimś silniejszym i o wiele bardziej doświadczonym od niej. No przecież brzmi to absurdalnie
Nie lubię mówić, że jestem już za stara na jakąś książkę, bo jest bardzo dużo świetnie napisanych historii dla młodszych, przy których dorośli też bawią się przednio. W przypadku "Stypendium..." sprawa wygląda kompletnie inaczej i odnoszę wrażenie, że książka mogłaby mi się spodobać tylko wtedy, kiedy faktycznie miałabym te 13 lat
Czasami odnosiłam wrażenie, że w głowie Mistic zostały dwie ostatnie komórki mózgowe, które desperacko walczyły o przetrwanie, bo jej sposób myślenia i kojarzenie faktów były dramatyczne.
Nawiązania do popkultury były dla mnie dramatem, bo jak mam na spokojnie czytać książkę o prestiżowym, mrocznym liceum, kiedy nagle widzę porównanie do fanfików z One Direction czy obsesji na punkcie Harry'ego Stylesa? Nie spodziewałam się ich i żałuję, że nie miałam szansy się na nie mentalnie przygotować
Nie jestem też fanką młodzieżowego slangu, który się tu pojawia, ale to jeszcze można przeżyć.
Strasznie się zawiodłam, bo książka miała przeogromny potencjał