Jest to ksiazka o depresji, smutku, stanach nerwicowych - wystepujacych w róznych chorobach psychicznych, ale i towarzyszacych codziennemu zyciu ludzi w róznym wieku i w róznych zyciowych sytuacjach. To, co napisal Kepinski o leczeniu depresji nadal pozostaje w mocy - staranna i wnikliwa analiza tresci przezyc jest jedynym sposobem postepowania zmierzajacym do zaproponowania pacjentowi leczenia, dobranego do jego osobowosci, a nie choroby. Powstala koncepcja, która nie prowadzi do opisania jeszcze jednego szczególu, a wrecz przeciwnie - wbrew utracie przez nasza cywilizacje wiary w mozliwosc ogarniecia calosci - podejmuje próbe jej opisania. Autor cale zycie poswiecil chorym, darzac ich szacunkiem, wspólczuciem, oferujac przyjazn i zrozumienie. W ostatnich latach zycia, nekany nieuleczalna choroba, spisal A. Kepinski swoje praktyczne doswiadczenia lekarskie, pozostawiajac ksiazki wazne dla lekarzy, ale równoczesnie, przez swój gleboko humanistyczny stosunek do chorego, czytelne i przystepne dla kazdego - do dzis niezastapione.
"Melancholia" profesora Antoniego Kępińskiego to obszerne studium depresji i zaburzeń z nią powiązanych, w szczególności psychozy maniakalno – depresyjnej. Nie jest to lektura łatwa, chwilami autor operuje pojęciami z dziedziny psychologii czy filozofii nie znanymi przeciętnemu czytelnikowi. Posługuje się również dość skomplikowaną, choć dobrze wyjaśnioną teorią metabolizmu informacyjnego. A jednocześnie doskonale i niezwykle plastycznie oddaje stany psychiczne człowieka cierpiącego na te schorzenia. Opisuje je wręcz jak ktoś, kto depresji osobiście doświadczył.
Profesor Kępiński jawi się tu nie tylko jako doskonały lekarz i uznany naukowiec, ale przede wszystkim głęboki humanista, człowiek który potrafi współczuć choremu, wejść w jego świat i przy nim być. Jest on również niezwykłym erudytą, który płynnie i swobodnie porusza się w materii filozofii, kultury, sztuki i odnosi ją do zagadnień, o których traktuje książka. Znajduje to również odzwierciedlenie w języku, w jakim została ona napisana, tak różnym od suchych, technicznych podręcznikowych wykładów. Dlatego też zawarte w niej koncepcje są niezwykle humanistyczne, bliskie człowiekowi, pełne nie tylko lekarskiej rzetelności i profesjonalizmu, ale również zwykłego ludzkiego ciepła i zrozumienia.
Depresja to choroba straszna i autor doskonale potrafi oddać jej grozę. A jednocześnie szczegółowo analizuje jej przyczyny, przebieg, różne oblicza i metody leczenia. Niektóre z nich, jak elektrowstrząsy, są dziś rzadziej stosowane, pojawiły się również nowe generacje leków, ale zasadnicze zręby terapii, pomimo upływu lat, pozostają wciąż takie same. Co ważne, autor preferuje podejście całościowe, interdyscyplinarne, nie ograniczając się jedynie do medycznej, "technicznej", strony leczenia.
Ostatni rozdział autorstwa Jana Mitarskiego przedstawia genezę pojęcia i historyczne postrzeganie melancholii. Odbiega on znacznie stylem od części napisanej przez profesora Antoniego Kępińskiego i stanowi jedynie uzupełnienie zasadniczego wywodu.
"Melancholia" to pozycja niewątpliwie warta przeczytania, szczególnie dla osób, które same zmagają się z depresją, bądź dotyka to ich bliskich. Może być również przydatna dla zainteresowanych bliżej tą tematyką. Choć nie jest to łatwa literatura popularnonaukowa, wymaga czasu i skupienia, to niewątpliwie jest dziełem ważnym i niezwykle potrzebnym.
Piękna teoria i bardzo skrupulatnie ujęty temat depresji. Bardzo ciekawy opis historyczny. Wartościowa książka dla kogoś kto ma ochotę objąć intelektualnie własne doświadczenie depresji. Ciekawe przenośnie i metafory, sporo powtórzeń utrwalających pojęcia. Generalnie bardzo sycąca lektura i kolejny krok do zrozumienia kondycji własnej psychiki. Może trochę nieaktualne, może już najnowsza wiedza obaliła pewne twierdzenia, ale wciąż solidna praca twórcza i naprawdę zrobiła na mnie wrażenie erudycja autora. Przy tym książka jak na tak trudne zagadnienia jest dość zrozumiała. Wszystko jest opisane prostymi metaforami, bardzo ułatwia to odbiór. Moje doświadczenie depresji jest dzięki tej lekturze pełniejsze. Solidne 4/5 ode mnie. Polecam tym wszystkim, którzy zmagają się ze ślepymi zaułkami własnej melancholii. Jest nadzieja, że pewne sprawy się trochę rozjaśnią na skutek lektury...
bardzo dobra książka, merytorycznie i stylistycznie, ale nie rozumiem recenzji polecających tę pozycję dla osób chorujących na depresję. to książka naukowa, ponadto nie w każdym miejscu aktualna, więc po pierwsze do przesiania informacji dobre jest posiadanie pewnego zasobu wiedzy, a po drugie niekoniecznie widzę potrzebę zapoznawania się w takim momencie życiowym z genezą rodzaju depresji, który kogoś nawet nie dotyczy.
ale i tak dla zainteresowanych jakkolwiek psychiatrią, psychologią, depresją, polecam. to trudna lektura, ale naukowe podejście kępińskiego na pewno wyróżnia się holistycznym ujęciem choroby i nie raz imponuje metaforą czy odwołaniami.
+ w wydaniu z 2001 roku, posłowie Jacka Bomby bardzo warte przeczytania, o historycznym pojmowaniu tytułowej melancholii i odniesieniach kulturowych. skrótowo, ale zawsze można się zainspirować źródłami cytowanymi przez profesora.
Kompleksowa, treściwa monografia pozwalająca lepiej zrozumieć postać depresji. Napisana w sposób przystępny, a jednocześnie rzeczowy. Mimo, że studium powstało ponad pięćdziesiąt lat temu, a od tego czasu psychiatria (na szczęście) dynamicznie się rozwija, jego treść znajduje przełożenie we współczesności. Po lekturze można bez najmniejszej wątpliwości przyznać, że profesor Kępiński był geniuszem w swojej dziedzinie.
No oczywiście, że używane nazwy się zdezaktualizowały, minęło pół wieku, nawet nie mając zbyt dużego pojęcia o współczesnej psychiatrii nie spodziewałam się niczego innego. Ale język Kępińskiego jest piękny i obrazowy, a jego podejście filozoficzne i IMHO życiowe. Nie powiedziałabym wcale, że lektura jest nieprzystępna dla laików. To jest pierwsza książka Kępińskiego, którą przeczytałam, pochodzi z biblioteczki mojej Mamy, w której robiła remanent. Przygarnęłam kilka jego książek z ciekawości. Sięgnęłam po nią właśnie w zimowej melancholii. Była dla mnie kojąca. Na pewno przeczytam też inne, bo bardzo spodobał mi się styl jego pisania.
Mimo całej sympatii i podziwu dla doświadczenia profesora Kępińskiego, Melancholia nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Koncepcja metabolizmu informacyjnego stanowi oryginalny i ciekawy punkt widzenia i jest bodaj najmocniejszym aspektem dzieła. Miejscami pojawiają się zbędne powtórzenia i nie bez znaczenia (z racji czasu działaności profesora) niektóre ustępy straciły na aktualności. Niemniej erudycja i bogactwo doświadczenia klinicznego autora warte są zapoznania z nimi.
Bez oceny, bo jednak taki rozdział o leczeniu już mocno się zdezaktualizował. Niełatwa lektura, ale ten fakt też uzmysławia złożoność opisywanego problemu. Dodatkową wartością tej książki jest to, że bez problemu można znaleźć parę fragmentów dla tych, którzy mówią cierpiącym na depresję, żeby poszli pobiegać.