Maddox Kershaw is the main vocalist of the world’s biggest boy band. He’s at the top of every music chart, every award show, every social media platform, and every sexiest-man-alive list. He’s the bad boy, the enigma, the man everyone on the planet wants a piece of.
He’s also burned out and exhausted, isolated and lonely. Not in a good headspace at the start of a tour.
Roscoe Hall is Maddox’s personal manager. His job is high-flying, high-demand, high-profile, and he loves it. Maddox has consumed his entire life for the past four years. Roscoe knows him. He sees the real Maddox no one else gets to see. He’s also in love with him.
When the tour and stress become too much, when the world begins to close in, Roscoe becomes Maddox’s lifeline. But as Maddox knows already, and as Roscoe is about to learn, the brighter the spotlight, the darker the shadow.
N.R. Walker is an Australian author, who loves her genre of gay romance. She loves writing and spends far too much time doing it, but wouldn't have it any other way.
She is many things; a mother, a wife, a sister, a writer. She has pretty, pretty boys who she gives them life with words.
She likes it when they do dirty, dirty things...but likes it even more when they fall in love. She used to think having people in her head talking to her was weird, until one day she happened across other writers who told her it was normal.
2+ Było miło. Wszyscy bohaterowie byli mili i wyrozumiali, łącznie z tym, który na pierwszy rzut oka nie był. Nawet wytwórnia okazała się być na końcu miła i oczywiście wyrozumiała. Było za miło... I za mało realnie...
Wiadomo, wizerunek artystyczny i publiczny zazwyczaj różni się od tego, jaki człowiek jest naprawdę w życiu prywatnym. A już zwłaszcza powinien się różnić, jeżeli chodzi o światowej sławy boysband, który składa się z pięciu szkolnych przyjaciół i których sława i szaleństwo prezentowane przez fanów dorównuje The Beatles - a może nawet jest gorsze, bo żyjemy w dobie internetu, mediów społecznościowych, smartfonów i błyskawicznie przekazywanych informacji. No właśnie - powinien się różnić. A tak nie jest. Nie wierzę, że te kilka lat na topie ich zupełnie nie zmieniło. Że każdy z nich pozostał miłym i skromnym chłopakiem z sąsiedztwa. Że żadnemu z nich nie uderzyła do głowy, choć w małym stopniu, sława czy pieniądze. Że choć jeden z nich nie poczuł się ciut lepszy od innych ludzi. Że żaden z nich nie ma żadnych nałogów, nie popadł w jakieś uzależnienie. Że nigdy się nie kłócą, że zawsze się dogadują. Żeby choć na jednym z nich była jakaś mała rysa... Bo koncertowanie z rozwalonym kolanem, niesprawnym ramieniem, chorym gardłem czy atakami paniki to nie są rysy, to tylko dodaje im heroizmu do tego doskonałego wizerunku. I oczywiście, jest wyjaśnione, że sobie obiecali na początku, że niczego nie tkną - ani alkoholu, ani prochów, ani niczego innego, ale dla mnie to nie było wiarygodne... Ludzie nie są tak skonstruowani... Dodatkowo ci 23-latkowie przez część czasu zachowują się jakby mieli lat 13-ście... Rozumiem, że to miało pokazać, jak są ze sobą zżyci i jak ich przyjaźń kwitnie, ale momentami to było po prostu dziwne...
Roscoe od samego początku zachowuje się jak zakochana pensjonarka, wzdychająca do swojej sekretnej miłości, choć ma 30 lat. I nie pomogło książce to, że jest tylko jego POV - Maddox ze swoimi trzymanymi w tajemnicy atakami paniki, spełnionymi marzeniami, które go powoli zabijają i oczywiście, również skrytą miłością do swojego menedżera, byłby dużo bardziej interesujący w tym wypadku. A tak mamy przez cały czas pieśń pochwalną na temat Maddoxa i pozostałych "chłopców". Dodatkowo rozpoczynamy czytanie w dziwnym miejscu - kiedy nasi główni bohaterowie pracują ze sobą od czterech lat, jak się okazało obydwaj sekretnie podkochują się w sobie, ale nie są razem, dość szybko zaczyna się między nimi coś dziać - i ma się wrażenie, że czegoś tutaj brakuje, że się zostało wrzuconym w środek historii...
Dla mnie ta historia nie zadziałała. Było miło, szybko się czytało - jak zwykle u N.R. Walker, ale w tak wielu miejscach ta książka była oderwana od rzeczywistości, że nie przekonało mnie w niej prawie nic. Ale, jak zawsze, wiadomo - tyle opinii, co czytelników, zatem każdy powinien sobie wyrobić własną 😉
lubie miłe, słodkie historie, nawet jeśli są z lekkim dreszczykiem. Pani W. wie jak je pisać:) w moim sercu jest pilk bohaterów pani W. których kocham bardziej, ale Madsa i Roscoe będę kochać niespecjalnie mniej:) inna tematyka, pani W. poradziła sobie z nią nieźle. howgh. 4++ wiec awansem..i tyle
4+, Życie gwiazdy jak widać nie zawsze jest tak idealne jak się wydaje. Ciągłe życie pod presją, wykonywanie tego, co każe kierownictwo z czasem może być frustrujące. Dlatego dobrze, że Maddox znalazł swoją kotwicę ;)
Nie powiem, że długo dzisiaj spałam, nawet jak na mnie 😂🤣. Ocena bez zaskoczenia, bardzo mi się podobało. Sposób w jaki związek pomiędzy chłopakami się rozwijał w tym zagmatwanym świecie, którym żyją, opisany w stylu Pani W, który ja uwielbiam. Oczywiście książka pełna emocji, wspaniałych uczuć. Szkoda tylko, że nie było pov Maddoxa. 😉