What do you think?


Malazan Book of the Fallen #4
House of Chains
An alternate cover edition can be found here.
In Northern Genabackis, a raiding party of savage tribal warriors descends from the mountains into the southern flatlands. Their intention is to wreak havoc amongst the despised lowlanders, but for the one named Karsa Orlong it marks the beginning of what will prove to be an extraordinary destiny.
Some years later, it is the aftermath of the Chain of Dogs. Tavore, the Adjunct to the Empress, has arrived in the last remaining Malazan stronghold of Seven Cities. New to command, she must hone twelve thousand soldiers, mostly raw recruits but for a handful of veterans of Coltaine's legendary march, into a force capable of challenging the massed hordes of Sha'ik's Whirlwind who lie in wait in the heart of the Holy Desert.
But waiting is never easy. The seer's warlords are locked into a power struggle that threatens the very soul of the rebellion, while Sha'ik herself suffers, haunted by the knowledge of her nemesis: her own sister, Tavore.
And so begins this awesome new chapter in Steven Erikson's acclaimed Malazan Book of the Fallen.
In Northern Genabackis, a raiding party of savage tribal warriors descends from the mountains into the southern flatlands. Their intention is to wreak havoc amongst the despised lowlanders, but for the one named Karsa Orlong it marks the beginning of what will prove to be an extraordinary destiny.
Some years later, it is the aftermath of the Chain of Dogs. Tavore, the Adjunct to the Empress, has arrived in the last remaining Malazan stronghold of Seven Cities. New to command, she must hone twelve thousand soldiers, mostly raw recruits but for a handful of veterans of Coltaine's legendary march, into a force capable of challenging the massed hordes of Sha'ik's Whirlwind who lie in wait in the heart of the Holy Desert.
But waiting is never easy. The seer's warlords are locked into a power struggle that threatens the very soul of the rebellion, while Sha'ik herself suffers, haunted by the knowledge of her nemesis: her own sister, Tavore.
And so begins this awesome new chapter in Steven Erikson's acclaimed Malazan Book of the Fallen.
1015 pages, Mass Market Paperback
First published December 2, 2002
About the author
Steven Erikson
143 books15.8k followersSteven Erikson is the pseudonym of Steve Rune Lundin, a Canadian novelist, who was educated and trained as both an archaeologist and anthropologist. His best-known work is the series, the Malazan Book of the Fallen.
http://us.macmillan.com/author/steven...
http://us.macmillan.com/author/steven...
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 26 of 26 reviews
July 7, 2026
"Być może pewnego dnia zrozumiesz, że żal sam w sobie nie ma wartości. Liczy się tylko to, jak nań odpowiesz."
Łohoho, panowie, nie denerwujcie swoich kobiet, jeśli nie chcecie mierzyć się z tornadem. You go girl. Trochę obawiałam się tej części, bo wracamy do lokacji z drugiego tomu, a on był dla mnie chyba dotąd najtrudniejszy do przebrnięcia. Niepotrzebnie. Tym razem było dużo lepiej. Albo zaczynam trochę ogarniać, albo ściąga pomaga - w każdym razie czułam się wciągnięta w tę opowieść praktycznie od pierwszych stron i nawet wolniejszy i chaotyczny środek nie zabrał mi tego odczucia.
Jak przystało na książkę o takim tytule, sporo tu było o łańcuchach. Nie tylko tych tytułowych, ale też tych bardziej metaforycznych, które zniewalają naszych bohaterów i spod których muszą się oni wyrwać. Bardzo lubię takie motywy, zwłaszcza gdy pokazane jest, że tymi łańcuchami mogą być baaaaaaardzo różne rzeczy, w zależności od postaci.
Ten tom nie chwycił mnie za serce tak jak poprzedni (tam w pewnym momencie płakałam w sposób dość upokarzający), ale i tak był to potężny kawał epickiej opowieści. Chcę więcej.
"- Trullu Sengar, jeszcze nie zacząłeś swej opowieści, a mimo to już płaczesz.
- Płaczę dlatego, że on nie może tego uczynić, Monoku Ochem.
- Zdruzgotany, zasłużyłeś na wiele rzeczy... ale ten mężczyzna nie jest jedną z nich."
I love them, your honor.
They deserve a little romance.
As a treat.
For me.
He he.
Łohoho, panowie, nie denerwujcie swoich kobiet, jeśli nie chcecie mierzyć się z tornadem. You go girl. Trochę obawiałam się tej części, bo wracamy do lokacji z drugiego tomu, a on był dla mnie chyba dotąd najtrudniejszy do przebrnięcia. Niepotrzebnie. Tym razem było dużo lepiej. Albo zaczynam trochę ogarniać, albo ściąga pomaga - w każdym razie czułam się wciągnięta w tę opowieść praktycznie od pierwszych stron i nawet wolniejszy i chaotyczny środek nie zabrał mi tego odczucia.
Jak przystało na książkę o takim tytule, sporo tu było o łańcuchach. Nie tylko tych tytułowych, ale też tych bardziej metaforycznych, które zniewalają naszych bohaterów i spod których muszą się oni wyrwać. Bardzo lubię takie motywy, zwłaszcza gdy pokazane jest, że tymi łańcuchami mogą być baaaaaaardzo różne rzeczy, w zależności od postaci.
Ten tom nie chwycił mnie za serce tak jak poprzedni (tam w pewnym momencie płakałam w sposób dość upokarzający), ale i tak był to potężny kawał epickiej opowieści. Chcę więcej.
"- Trullu Sengar, jeszcze nie zacząłeś swej opowieści, a mimo to już płaczesz.
- Płaczę dlatego, że on nie może tego uczynić, Monoku Ochem.
- Zdruzgotany, zasłużyłeś na wiele rzeczy... ale ten mężczyzna nie jest jedną z nich."
I love them, your honor.
They deserve a little romance.
As a treat.
For me.
He he.
June 12, 2026
3.75⭐️
O losie, to było intensywne 30dni. Bo właśnie tyle zajęła mi lektura czwartego tomu Malazańskiej Księgi Poległych. Pierwsze 25% przeczytałam w dwa dni, dalej nie było już tak kolorowo. Każdorazowo bardzo doceniam te książki, jednak każdorazowo jednocześnie drenują mnie z energii umysłowej i ćwiczą wytrwałość moich nadgarstków.
Pierwsza księga o dziwo była nieco odmienna od standardowego stylu Eriksona. Historia Karsy przedstawiona nurtem character-driven, sprawiła, że dużo łatwiej i dynamiczniej dało się to czytać.
Środek był bardzo, ale to bardzo wolny, żeby przyśpieszyć w końcowych rozdziałach.
Z tą serią mam trochę takie love hate relationship. Podoba mi się jako całość fabularna, ale każdorazowe spotkanie kojarzy mi się z cierpieniem. Dla mojej neuroatypowej mózgownicy czytanie tej samej książki przez miesiąc brzmi jak najgorsza kara xd
O losie, to było intensywne 30dni. Bo właśnie tyle zajęła mi lektura czwartego tomu Malazańskiej Księgi Poległych. Pierwsze 25% przeczytałam w dwa dni, dalej nie było już tak kolorowo. Każdorazowo bardzo doceniam te książki, jednak każdorazowo jednocześnie drenują mnie z energii umysłowej i ćwiczą wytrwałość moich nadgarstków.
Pierwsza księga o dziwo była nieco odmienna od standardowego stylu Eriksona. Historia Karsy przedstawiona nurtem character-driven, sprawiła, że dużo łatwiej i dynamiczniej dało się to czytać.
Środek był bardzo, ale to bardzo wolny, żeby przyśpieszyć w końcowych rozdziałach.
Z tą serią mam trochę takie love hate relationship. Podoba mi się jako całość fabularna, ale każdorazowe spotkanie kojarzy mi się z cierpieniem. Dla mojej neuroatypowej mózgownicy czytanie tej samej książki przez miesiąc brzmi jak najgorsza kara xd
August 26, 2022
Czwarta część za mną a ja nadal nie czuję tego co powinienem czytając tego rodzaju fantastykę 😩
February 5, 2026
"- ... jaką bronią władasz najlepiej?
-Włócznią. Z łuku też nieźle, ale do walki... włócznią.
-Znajdę ci włócznię - obiecał wódz klanu. - I łuk też. Ciekawi mnie jednak... w składzie, który niedawno opuściłeś, można było znaleźć również włócznie. Czemu sobie jednej nie wziąłeś?
-Nie jestem złodziejem.."
Czy ta książka sama w sobie zasługuje na 5 gwiazdek?
"-Eleint! - zakrzyknął demon w umyśle wielkiego maga. - Zdumienie. Twój towarzysz to Eleint!
Mój ojciec.
-Twój ojciec! Zachwyt i ekstaza! Chęć do współpracy. Jestem Szara Żaba, zrodzony z Lęgu Błotnej Sadzawki w Dwudziestej Porze Ciemności. Pełen dumy. Spłodziłem trzydzieści jeden lęgów...
A jak tu trafiłeś, Szaro Żabo?
-Nagłe przygnębienie. Jeden skok za daleko."
"Dom jest tylko kolejnym więzieniem. A ja mam już dość więzień. Jeśli ktoś zbuduje wokół mnie mury, zburzę je.
Nie wątp w moje słowa, bo pożalujesz."
Raczej nie. Mimo, że początek i koniec są dość mocne, tak środek jest jednak wolny. Powiedziałbym, że nawet za wolny.
"[jego] spokój zrodził się z blizn. Ich gojenie pozbawiło go wrażliwości. Jego serce nie było kompletne.
Jest jak T'lan Imass obleczony w śmiertelne ciało. Prosimy go, by wskrzesił swe wspomnienia o życiu, a potem dziwimy się, że trudno mu zaspokoić nasze żądania. Wina leży wyłącznie po naszej stronie.
Faktycznie mówimy o tych, których wygnaliśmy, ale nie po to, by stali się ostrzeżeniem, jak twierdzi Monok Ochem. Nie, nie chodzi o nic tak szlachetnego. Mówimy o nich po to, by przekonać samych siebie o słuszności naszego osądu. W ten właśnie sposób nasze nieprzejednanie toczy zawzięty bój z samym czasem, ze zmieniającym się światem, który nas otacza."
"-... Miłość zmienia się w ten sposób, że rośnie, obejmując tak wiele ze swego przedmiotu, ile tylko możliwe. Zalety, wady, słabości i tak dalej.. miłość głaszcze je wszystkie z dziecinną fascynacją."
Ale to jest też coś co uwielbiam w tej serii. Nie lubię czytać ciągle o akcji, i kolejnej scenie akcji i kolejnej scenie akcji. Wole czasami spędzić dłużej czas z postacią, co jest zabawne, bo tutaj skaczemy z jednej postaci do drugiej, a jednak to działa na mnie. Czytamy o tym jak dany świat się przeistaczał. O tym jaką historię ma pustynia. O tym, jak te postacie walczą. Nie tylko z przeciwnikami, ale również samym sobą. O tym jak zagmatwana jest ta cała historia.
"Dajcie mi spokój, do cholery. Jestem tylko żołnierzem. Tylko żołnierzem..."
"Udław się własną przyjemnością."
"-Czarodzieju...
-Słucham?
-Zostawmy gdzieś go i zmiatajmy stąd.
-Świetny plan.
-Właśnie przed chwilą przyszedł mi do głowy.
-Bardzo mi się podoba. Dobra robota..
-Zawsze ci powtarzałem, że jest we mnie coś więcej niż tylko ładna buzia."
No i to co uwielbiam w tej serii. To ile razy można przeczytać tą serię i WCIĄŻ znajdywać nowe rzeczy. Nowe połączenia. Nowe zrozumienia narracji. Motywy. Momenty, które zapowiadają rzeczy, które się wydarzą.. za kilkaset stron, w następnej książce, w tomie siódmym... w dziesiątym tomie... Oczywiście nie tylko z tego powodu zmieniam ocene z 4 na 5, ale dzięki temu rereadowi zrozumiałem i doceniłem to co chciał w jakimś stopniu przekazać Erikson.
"Tak, jestem Karsa Orlong z Urydów. Z Teblorów. Bądźcie świadkami, bracia. Pewnego dnia stanę się godny tego, by dowodzić takimi jak wy. Bądźcie świadkami."
"Serca nie można oddać ani ukraść. Serce kapituluje."
"Pieśń wznosiła się i opadała. Czuł, że jego serce dostraja się do jej rytmu. Przyśpiesza i zwalnia.
Raraku pochłoneła tak wiele łez, że nie sposób sobie tego nawet wyobrazić. Teraz nadchodzi czas, by Święta Pustynia również się rozpłakała.
Pieśn wznosiła się i opadała w jego krwi. Nadal żyła.
Ona nadal żyje."
TU KOŃCZY SIĘ MOJE PITOLENIE O CZWARTEJ OPOWIEŚCI Z MALAZAŃSKIEJ KSIĘGI POLEGŁYCH
-Włócznią. Z łuku też nieźle, ale do walki... włócznią.
-Znajdę ci włócznię - obiecał wódz klanu. - I łuk też. Ciekawi mnie jednak... w składzie, który niedawno opuściłeś, można było znaleźć również włócznie. Czemu sobie jednej nie wziąłeś?
-Nie jestem złodziejem.."
Czy ta książka sama w sobie zasługuje na 5 gwiazdek?
"-Eleint! - zakrzyknął demon w umyśle wielkiego maga. - Zdumienie. Twój towarzysz to Eleint!
Mój ojciec.
-Twój ojciec! Zachwyt i ekstaza! Chęć do współpracy. Jestem Szara Żaba, zrodzony z Lęgu Błotnej Sadzawki w Dwudziestej Porze Ciemności. Pełen dumy. Spłodziłem trzydzieści jeden lęgów...
A jak tu trafiłeś, Szaro Żabo?
-Nagłe przygnębienie. Jeden skok za daleko."
"Dom jest tylko kolejnym więzieniem. A ja mam już dość więzień. Jeśli ktoś zbuduje wokół mnie mury, zburzę je.
Nie wątp w moje słowa, bo pożalujesz."
Raczej nie. Mimo, że początek i koniec są dość mocne, tak środek jest jednak wolny. Powiedziałbym, że nawet za wolny.
"[jego] spokój zrodził się z blizn. Ich gojenie pozbawiło go wrażliwości. Jego serce nie było kompletne.
Jest jak T'lan Imass obleczony w śmiertelne ciało. Prosimy go, by wskrzesił swe wspomnienia o życiu, a potem dziwimy się, że trudno mu zaspokoić nasze żądania. Wina leży wyłącznie po naszej stronie.
Faktycznie mówimy o tych, których wygnaliśmy, ale nie po to, by stali się ostrzeżeniem, jak twierdzi Monok Ochem. Nie, nie chodzi o nic tak szlachetnego. Mówimy o nich po to, by przekonać samych siebie o słuszności naszego osądu. W ten właśnie sposób nasze nieprzejednanie toczy zawzięty bój z samym czasem, ze zmieniającym się światem, który nas otacza."
"-... Miłość zmienia się w ten sposób, że rośnie, obejmując tak wiele ze swego przedmiotu, ile tylko możliwe. Zalety, wady, słabości i tak dalej.. miłość głaszcze je wszystkie z dziecinną fascynacją."
Ale to jest też coś co uwielbiam w tej serii. Nie lubię czytać ciągle o akcji, i kolejnej scenie akcji i kolejnej scenie akcji. Wole czasami spędzić dłużej czas z postacią, co jest zabawne, bo tutaj skaczemy z jednej postaci do drugiej, a jednak to działa na mnie. Czytamy o tym jak dany świat się przeistaczał. O tym jaką historię ma pustynia. O tym, jak te postacie walczą. Nie tylko z przeciwnikami, ale również samym sobą. O tym jak zagmatwana jest ta cała historia.
"Dajcie mi spokój, do cholery. Jestem tylko żołnierzem. Tylko żołnierzem..."
"Udław się własną przyjemnością."
"-Czarodzieju...
-Słucham?
-Zostawmy gdzieś go i zmiatajmy stąd.
-Świetny plan.
-Właśnie przed chwilą przyszedł mi do głowy.
-Bardzo mi się podoba. Dobra robota..
-Zawsze ci powtarzałem, że jest we mnie coś więcej niż tylko ładna buzia."
No i to co uwielbiam w tej serii. To ile razy można przeczytać tą serię i WCIĄŻ znajdywać nowe rzeczy. Nowe połączenia. Nowe zrozumienia narracji. Motywy. Momenty, które zapowiadają rzeczy, które się wydarzą.. za kilkaset stron, w następnej książce, w tomie siódmym... w dziesiątym tomie... Oczywiście nie tylko z tego powodu zmieniam ocene z 4 na 5, ale dzięki temu rereadowi zrozumiałem i doceniłem to co chciał w jakimś stopniu przekazać Erikson.
"Tak, jestem Karsa Orlong z Urydów. Z Teblorów. Bądźcie świadkami, bracia. Pewnego dnia stanę się godny tego, by dowodzić takimi jak wy. Bądźcie świadkami."
"Serca nie można oddać ani ukraść. Serce kapituluje."
"Pieśń wznosiła się i opadała. Czuł, że jego serce dostraja się do jej rytmu. Przyśpiesza i zwalnia.
Raraku pochłoneła tak wiele łez, że nie sposób sobie tego nawet wyobrazić. Teraz nadchodzi czas, by Święta Pustynia również się rozpłakała.
Pieśn wznosiła się i opadała w jego krwi. Nadal żyła.
Ona nadal żyje."
TU KOŃCZY SIĘ MOJE PITOLENIE O CZWARTEJ OPOWIEŚCI Z MALAZAŃSKIEJ KSIĘGI POLEGŁYCH
June 23, 2023
1. niby wiem więcej ale wciąż za mało
2. niby więcej Kotyliona ale wciąż za mało
2. niby więcej Kotyliona ale wciąż za mało
September 10, 2025
4.7☆ no i cóż ja mogę napisać xd Pierwsza część tego tomu byla trochę slabsza w porównaniu do poprzednich, ale to co sie zadziało w drugiej....
To zdecydowanie najlepsza seria jaką czytałam... słabszy tom to i tak prawie 5☆ kocham to ❤️
To zdecydowanie najlepsza seria jaką czytałam... słabszy tom to i tak prawie 5☆ kocham to ❤️
April 1, 2025
Dom Łańcuchów jest spokojniejszy od poprzedzających go tomów MKP aczkolwiek na pewno nie jest nudny.
Poprzednie części zaczynały się przygotowaniami do bitwy przez to atmosfera była gorączkowa i pełna oczekiwania. W tej również zmierzamy do walki, ale dosyć powoli, ospale. Dodatkowo po finale Wspomnienia Lodu towarzyszy nam smutek, żałoba i żal. Autor świetnie oddał nastrój tych dni i emocje bohaterów mimo, że śledzimy losy osób, które nie były bezpośrednimi świadkami tamtych tragicznych wydarzeń. Jednak ich cień (!) jest długi.
Pierwsze rozdziały tomu czwartego są poświęcone postaci, którą przelotnie poznaliśmy w Bramie Domu Umarłych. Kompletnie nie spodziewałam się, że Erikson rozwinie akurat historię tej konkretnej osoby. Zrobił to oczywiście bezbłędnie, tworząc kolejnego ciekawego i intrygującego bohatera, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Wracamy też do Skrzypka, Kalama, Crocusa, Apsalar, którzy realizują własne lub zlecone ryzykowne misje. Zagłębiamy się w kolejne warstwy świata odsłaniając karty skomplikowanej przeszłości, plątaniny narodów, zależności między nimi, konfliktów, które rozgrywały się na przestrzeni ostatnich tysiącleci. Nic tutaj nie jest "zapchaj dziurą", niepotrzebnym wtrętem fabularnym, wszystko jest po coś i chyba dlatego tak ta seria oszałamia.
Już wiem, że jednokrotne przeczytanie MPK nie wystarczy by wchłonąć w pełni całość dzieła Eriksona, co w ogóle mi nie przeszkadza. Póki co mam wrażenie, że mogłabym to czytać bez końca.
c.d.n.
Poprzednie części zaczynały się przygotowaniami do bitwy przez to atmosfera była gorączkowa i pełna oczekiwania. W tej również zmierzamy do walki, ale dosyć powoli, ospale. Dodatkowo po finale Wspomnienia Lodu towarzyszy nam smutek, żałoba i żal. Autor świetnie oddał nastrój tych dni i emocje bohaterów mimo, że śledzimy losy osób, które nie były bezpośrednimi świadkami tamtych tragicznych wydarzeń. Jednak ich cień (!) jest długi.
Pierwsze rozdziały tomu czwartego są poświęcone postaci, którą przelotnie poznaliśmy w Bramie Domu Umarłych. Kompletnie nie spodziewałam się, że Erikson rozwinie akurat historię tej konkretnej osoby. Zrobił to oczywiście bezbłędnie, tworząc kolejnego ciekawego i intrygującego bohatera, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Wracamy też do Skrzypka, Kalama, Crocusa, Apsalar, którzy realizują własne lub zlecone ryzykowne misje. Zagłębiamy się w kolejne warstwy świata odsłaniając karty skomplikowanej przeszłości, plątaniny narodów, zależności między nimi, konfliktów, które rozgrywały się na przestrzeni ostatnich tysiącleci. Nic tutaj nie jest "zapchaj dziurą", niepotrzebnym wtrętem fabularnym, wszystko jest po coś i chyba dlatego tak ta seria oszałamia.
Już wiem, że jednokrotne przeczytanie MPK nie wystarczy by wchłonąć w pełni całość dzieła Eriksona, co w ogóle mi nie przeszkadza. Póki co mam wrażenie, że mogłabym to czytać bez końca.
c.d.n.
September 5, 2026
Po drugiej książce osadzonej na kontynencie Siedmiu Miast, muszę przyznać, że zdecydowanie wolę Genabackis.
Jest tu dużo świetnego worldbuildingu, dobre story arci i ciekawe postaci (szczególnie wyróżniają się Krsa Orlong, Torvald Nom, Leoman i Corabb, Lostara Yil, Onrack i Trull Sengar, Skrzypek i przyboczna Tavore). Niestety, głównie wątki naprawdę mnie wynudziły.
Po pierwsze, samo Tornado. Normalnie uwielbiam czytać o takich gniazdach żmij i o spiskach na spiskach, ale tu mało co mnie wciągnęło. Mimo nagromadzenia potężnych i wpływowych postaci, to zapomina się o nich bardzo szybko. Nawet Leoman i Karsa mają najlepsze kawałki swoich story arców poza Tornadem (choć ten drugi ma świetny powrót do Tornada).
Przyboczna Tavore jest zdecydowanie ciekawsza od pierwszej Przybocznej z "Ogrodów Księżyców", a historię o Łowcach Kości czyta się z przyjemnością, jednak nie jest to nic tego kalibru jak Sznur Psów.
Z mniejszych story arców, Onrack i Trull wyróżniają się najbardziej na plus, Kallam ma znacznie ciekawsze rzeczy do roboty niż w poprzedniej książce, ale niestety Crockus i Apslar nadal nie.
Jest tu dużo świetnego worldbuildingu, dobre story arci i ciekawe postaci (szczególnie wyróżniają się Krsa Orlong, Torvald Nom, Leoman i Corabb, Lostara Yil, Onrack i Trull Sengar, Skrzypek i przyboczna Tavore). Niestety, głównie wątki naprawdę mnie wynudziły.
Po pierwsze, samo Tornado. Normalnie uwielbiam czytać o takich gniazdach żmij i o spiskach na spiskach, ale tu mało co mnie wciągnęło. Mimo nagromadzenia potężnych i wpływowych postaci, to zapomina się o nich bardzo szybko. Nawet Leoman i Karsa mają najlepsze kawałki swoich story arców poza Tornadem (choć ten drugi ma świetny powrót do Tornada).
Przyboczna Tavore jest zdecydowanie ciekawsza od pierwszej Przybocznej z "Ogrodów Księżyców", a historię o Łowcach Kości czyta się z przyjemnością, jednak nie jest to nic tego kalibru jak Sznur Psów.
Z mniejszych story arców, Onrack i Trull wyróżniają się najbardziej na plus, Kallam ma znacznie ciekawsze rzeczy do roboty niż w poprzedniej książce, ale niestety Crockus i Apslar nadal nie.
May 31, 2024
Coś o czym wcześniej nie wspominałem przy tej serii. Małe historie. Tak, całość jest ogromna, ale jedną z rzeczy szczególnie godnych podziwu jest zawarcie w książce tylu wątków, niektórych szczątkowych i każdemu dać swego rodzaju domknięcie, moment odkupienia, pogodzenia się itp. Jest to po prostu piękne. Z tego co wiem, autor zaczynał od pisania opowiadań, więc po części tłumaczy to tę zdolność. A zdolność z jaką łączy cały świat, wszystkie wątki i bohaterów można chyba tylko wytłumaczyć dochodząc do wniosku, że Erikson to Erikson i nikt inny. He’s just built different. Kolejna zacna cegła w tej serii. Nie jest to taki emocjonalny roller-coaster jak poprzednia część, ale bawiłem się naprawdę świetnie i jestem pod wrażeniem rzemiosła Stevena Eriksona. Jak ktoś przetrwa pierwsze trzy tomy tej serii, bo fakt, dla wielu doświadczenie może być przytłaczające, to już nie ma odwrotu
February 23, 2023
Tom 4 przynosi dużo mniej akcji niż Wspomnienie Lodu ale wciąż jest bardzo satysfakcjonujacy. Bardzo ciekawie jest poprowadzona intryga w obozie Shaik. Mamy okazję trochę lepiej poznać jednego z Bogow. A No i oczywiście kreacje bohaterow jak i swiata przestawionego nie zawodzą. Strasznie mi sie podoba ze naprawde ciezko jest tu przewidziec jak dalej potoczy sie akcja.
September 10, 2023
Malazan nie traci tempa. Część mocno inna od poprzedniej ze zdecydowaniem najlepszym otwarcie w serii póki co. Nowy główny bohater jest wspaniały i już w obrębie tej jednej książki widać jego olbrzymi rozwój. Napięcie w tej książce jest zbudowane po mistrzowsku, a jego rozwiązanie jest dość przewrotne. Z każdą kolejną częścią utwierdzam się w przekonaniu, że będę wracać.
4.50
4.50
October 29, 2025
Czytałam ją tak absurdalnie długo, nie pamiętam albo nie jestem w stanie połączyć tylu wątków, że nawet nie mogę jej porządnie ocenić; ale uwielbiam tę serię i może kiedyś (w dalekiej perspektywie, bo nie wiem czy najpierw skończę malazan czy studia😂) wrócę do całości i nie będę tych książek podczytywać po kilka stron pomiędzy innymi😂.
January 9, 2026
Całkiem ciężki klimat oraz bohater, który nie budzi sympatii (ja go nie polubiłem), a mimo wszystko książka wciąga i chce się ją czytać do końca. Aż muszę sięgnąć po kolejne pozycje Eriksona, bo zbudował on świat, który jest ciekawy. I zapewne ma w nim jeszcze mnóstwo ciekawych historii do opowiedzenia.
August 21, 2021
4.5 Erikson kolejny raz pozytywnie mnie zaskoczył, znakomite origin story Toblakaia, który z bohatera denerwującego staje się jednym z potencjalnie najważniejszych bohaterów w perspektywie kolejnych tomów. Dlatego warto uważnie czytać pierwsze 200 stron i nie zniechęcać się zupełnie nowymi bohaterami, nowym miejscem i czasem.
June 10, 2017
G E N I A L N E
napiszę więcej jak przeczytam drugi raz
napiszę więcej jak przeczytam drugi raz
December 8, 2022
To było satysfakcjonujące domknięcie 1-4 tomów. Odnoszę wrażenie, że następna - to będzie coś zupełnie nowego.
October 20, 2023
3.75
Karsa Orlong jest zajebisty a poza tym to jestem lekko rozczarowany, w pewnych momentach nudnawa powieść z chujowym zakończeniem , ale chyba było warto....
Karsa Orlong jest zajebisty a poza tym to jestem lekko rozczarowany, w pewnych momentach nudnawa powieść z chujowym zakończeniem , ale chyba było warto....
January 5, 2025
Początek rewelacyjny, niestety zakończenie rozczarowujące.
January 14, 2025
Wciąż bardzo dobra, ale w porównaniu z poprzednim tomem raczej zawód. Problemy z tempem i sporo zmarnowanego potencjału. Trzeba też oddać to, że oczekiwania były bardzo wysokie.
December 22, 2025
4.5
1 - DNF
2 - słaba
3 - normalna
4 - dobra
5 - kosior
1 - DNF
2 - słaba
3 - normalna
4 - dobra
5 - kosior
July 25, 2026
Nieco słabsza część jak „Wspomnienie lodu”, ale to dalej Erikson (Plus Karsa i ork bić)
August 14, 2025
Historia zamykająca 2 część. Ciekawe z końcówki pierwsze 700 stron boleśnie Malazańskie
May 3, 2014
Na uwagę zasługuje postać Karsy Orlonga, któremu poświęcona została cała część książki - to jest ta najlepsza część. Poza tym powraca kilka postaci, kilka nowych się pojawia. Nikt z nowych nie jest jednak tak interesujący jak Karsa, ani tak skomplikowany. Mam wrażenie, że niektóre postaci powstają w oparciu o szablon i przypominają bohaterów przedstawionych w poprzednich tomach, którzy na razie zniknęli (Tool -> Onrack, Biegunek -> Koryk). Są zbyt podobni, a autor nie nadał im odpowiedniej głębi. Mimo wszystko to solidna powieść i znowu w kilku fragmentach byłem pod wrażeniem tego jak cały cykl jest skonstruowany i jak zazębiają się kolejne odkrycia.
January 1, 2016
Pierwsze rozdziały poszły mi ciężko, chyba zbytnio zżyłam się z tymi z poprzednich tomów, ale za każdym razem pozytywnie zaskakuje mnie fakt jak to wszystko zgrabnie się łączy i prędzej czy później odkrywam co, gdzie, jak i dlaczego. No i kolejne pytania, na które odpowiedzi jeszcze przede mną... Uwielbiam tę serię (tak jak Rake'a i Kotyliona!)
March 10, 2025
WCEE
This entire review has been hidden because of spoilers.
Displaying 1 - 26 of 26 reviews




















